Ukraina – Niepoprawne Radio PL http://niepoprawneradio.pl Tego nie usłyszysz nigdzie indziej Sun, 16 Mar 2014 17:34:42 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=5.8.4 Krym-inał tango http://niepoprawneradio.pl/?p=8028 http://niepoprawneradio.pl/?p=8028#respond Sun, 16 Mar 2014 17:34:42 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=8028 Skoro na Krymie formalnie harcują jakieś bliżej niezidentyfikowane bandy, to należałoby ogłosić „operację antyterrorystyczną”.Ukraina Tryzub 300px

Nieznany obiekt

I. Lekcja Kosowa

Po raz kolejny potwierdza się, że rację mieli ci, którzy poparcie Zachodu dla secesji Kosowa uznawali za niebezpieczny precedens, którego długofalowe negatywne skutki mogą okazać się większe niż korzyści z dania po nosie popierającej Serbię Rosji. Kosowo funkcjonuje jako bandyckie, mafijne państewko w sercu Bałkanów, zatruwając wokół atmosferę niczym nie czyszczony wychodek, Rosja zaś skwapliwie powołuje się na ten casus ilekroć przyjdzie jej ochota uszczknąć co nieco z terytorium sąsiadów. Tak było z Abchazją i Osetią Płd, tak jest obecnie z Krymem. Otwartą pozostaje kwestia, czy Putin będzie chciał zrobić z Krymu niby-niepodległe państewko (może z Janukowyczem w roli marionetkowego prezydenta?), czy zadowoli się nieuregulowanym statusem tego terytorium z faktyczną dominacją Rosji a la Naddniestrze, czy też może włączy Krym do Federacji i stworzy zmilitaryzowaną enklawę na wzór Kaliningradu.

Tak czy inaczej, Krym pozostanie rozsadnikiem niepokojów i bazą dla dalszej destabilizacji sytuacji na Ukrainie do wykorzystania, gdy Zachodowi znudzi się już popieranie obecnych władz w Kijowie i uzna, że koszty przewyższają korzyści, lepiej więc dogadać się z Putinem. A jak takie dogadywanie się wygląda w praktyce mogliśmy zaobserwować przy okazji wojny w Gruzji, kiedy to dopiero pod wpływem wyprawy Lecha Kaczyńskiego wraz z pozostałymi przywódcami krajów naszego regionu, Sarkozy (Francja sprawowała wówczas europrezydencję) poleciał do Moskwy zawierać lipne porozumienie, którego Kreml od samego początku nie zamierzał respektować. Ot, taka kolejna mała Jałta w wyniku której Gruzja i Saakaszwili pozostali na lodzie. Kwintesencją było słynne „Kim ty k…a jesteś, żeby mnie pouczać?” rzucone do słuchawki przez Siergieja Ławrowa podczas rozmowy z Davidem Milibandem, szefem brytyjskiego MSZ. Nie wiemy wprawdzie, czy Ławrow powiedział coś w tym stylu podczas niedawnej rozmowy do Johna Kerry’ego, ale byłoby to z punktu widzenia Rosji jak najbardziej na miejscu po tym jak Obama dał się ruskiemu czekiście koncertowo „wyresetować” w geopolitycznej rozgrywce.

II. Jeż w gaciach

Swoją drogą, ciekawe czy Nikita Siergiejewicz spodziewał się przekazując Krym Ukraińskiej SRR, że sprzedaje zatruty pocałunek? Raczej nie, przypuszczam, że chodziło tu bardziej o uporządkowanie administracyjne Kijowskiego Okręgu Wojskowego, niemniej po rozpadzie ZSRS okazało się, że Moskwa dostała do ręki darmową, autonomiczną piątą kolumnę w strategicznym regionie – z rosyjskojęzyczną większością i de facto eksterytorialną bazą marynarki wojennej. Słowem, narzędzie do wykorzystania, gdyby poszło coś nie tak i Ukraina zechciała pożegnać się ze statusem „chwilowo odłączonej” części imperium.

W tych figurach rodem z Krym-inał tango, jakie wytańcowują wokół siebie Niemcy, USA i Rosja, cokolwiek ponad ukraińskimi głowami, zastanawia mnie bierność po-majdanowskich władz w Kijowie. Zwróćmy uwagę – Putin dokonuje inwazji, a Kijów poprzestaje z grubsza rzecz biorąc na apelach, pozostawia swych żołnierzy, ukraińską i tatarską mniejszość na Krymie samym sobie i w całości zdaje się na dyplomatyczne zabiegi Zachodu. Tego samego Zachodu, który nie chce słyszeć o sankcjach wobec Rosji, bo woli z nią robić interesy i którego przywódcami kremlowski czekista szczerze gardzi uznając wzorem Chruszczowa, że można im bezkarnie „wrzucić jeża w gacie”. No więc wrzucił i patrzy z radochą na niezborną miotaninę „zapada”.

Tymczasem, Putina można by zahaczyć jego własną, propagandową bronią. Spójrzmy. Putin twierdzi, że nie ma żadnej interwencji sił rosyjskich, że uzbrojone oddziały to nie żaden Specnaz, tylko miejscowa samoobrona, która ekwipunek kupiła sobie w sklepach survivalowych. No więc trzymajmy Władimira Władimirowicza za słowo. Skoro na Krymie nie harcują siły zbrojne Federacji Rosyjskiej, tylko jakieś bliżej niezidentyfikowane grupy, to należałoby ogłosić rozprawę ze zbrojnymi bandami. Innymi słowy – wszcząć „operację antyterrorystyczną”. Przypominam, że z chwilą ogłoszenia przez USA wojny z terroryzmem, Putin ochoczo skorzystał z tej retoryki i ogłosił, że on na Kaukazie nie prowadzi żadnej wojny, pacyfikacji, tylko „walczy z terrorystami”, których dopadnie „nawet w kiblu”. W ten oto sposób sprawił, że Zachód skwapliwie odwrócił głowę od ludobójstwa w Czeczenii. Ten sam propagandowy oręż Kijów mógłby wykorzystać na Krymie – my nie walczymy z Rosją, Specnazem, tylko ścigamy terrorystów i przywracamy porządek na swym terytorium, oraz bierzemy pod opiekę prześladowane przez władze autonomii mniejszości ukraińską i tatarską… Ciekawe, jak Putin zareagowałby na takie postawienie sprawy… Bo wtedy to on miałby w gaciach jeża.

III. „Wśród serdecznych przyjaciół…”

Z jakichś względów ukraiński rząd tego jednak nie robi. Na miejscu krymskich Tatarów i ukraińskich oddziałów poczułbym się zdradzony. Albo się boją wejść głębiej w konflikt (choć i tak mają ten konflikt na karku), albo nie są pewni dowództwa własnej armii w której jak słyszałem wciąż silne są sowieckie sentymenty. Możliwa jest również inna opcja – taka mianowicie, że Niemcy i Amerykanie wymogli na Kijowie bierność by nie „eskalować napięcia”, a rząd Ukrainy grzecznie się posłuchał, by z kolei nie dać swym patronom pretekstu do wymiksowania się z tej całej awantury. Dziwne to, zważywszy, że już chyba wiadomo na ile można polegać na „gwarancjach” międzynarodowych – czyżby Kijów miał jeszcze jakieś złudzenia? Czy też może padło ultimatum „nie wierzgajcie Putinowi, bo nici z pomocy finansowej”, na wzór pamiętnej pogróżki Radka Sikorskiego „wszyscy zginiecie”? Możliwe też, że rozochoconym majdanowcom „sojusznicy” porządnie zmyli głowę za niedotrzymanie umowy z ludźmi Janukowycza i nie chcą teraz przeciągać struny.

I tak już na zakończenie. Ciekawe, jak silny jest w USA kac po resecie. Przecież gdyby nie upojenie Obamy Putinem, to dziś zapewne trwałyby już prace nad instalowaniem w Polsce elementów tarczy antyrakietowej, co dawałoby Obamie zdecydowanie silniejszą pozycję w konfrontacji z Rosją. A tak, to może sobie co najwyżej pogadać i w Waszyngtonie muszą sobie z tego zdawać sprawę. No i jeszcze jedno – czy w Polsce wreszcie ktoś ochłonie i dojdzie do wniosku, że NATO i Unia swoją drogą, lecz jeśli chcemy się skutecznie bronić, to powinniśmy w pierwszej kolejności zacząć polegać na sobie, a nie na „serdecznych przyjaciołach” pośród których „psy zająca zjadły”?

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

]]>
http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=8028 0
Ukraińskie echa http://niepoprawneradio.pl/?p=7989 http://niepoprawneradio.pl/?p=7989#respond Thu, 13 Mar 2014 17:49:28 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=7989 Sytuacja na Ukrainie odbija się od czasu do czasu na naszym prawicowym podwórku ciekawymi refleksami.Ukraina Tryzub 300px

Nieznany obiekt

I. Poprawnościowa cenzura

Sytuacja na Ukrainie odbija się od czasu do czasu na naszym prawicowym podwórku ciekawymi refleksami. Na przykład, z tego co pamiętam, „Gazeta Polska” po objęciu w 2005 roku stanowiska RedNacza przez Tomasza Sakiewicza wydrukowała felieton Kazika Staszewskiego, odrzucony wcześniej przez dodatek telewizyjny „Gazety Wyborczej”, bo Kazik przejechał się w nim po Kwaśniewskim. W efekcie Kazik zrezygnował ze współpracy z „Wyborczą”, a jego felieton ukazał się w „GP”. Był to wyrazisty symbol zmiany polityki redakcyjnej tygodnika, który u schyłku rządów Wierzbickiego staczał się w otchłań salonowszczyzny – obok powtórnego pojawienia się na jego łamach Rafała Ziemkiewicza, zwerbowania do współpracy Stanisława Michalkiewicza czy Waldemara Łysiaka… Któż to jeszcze pamięta?

Dziś natomiast „Gazeta Polska” cenzuruje tekst ks. Isakowicza-Zaleskiego, bo temu nie spodobała się obecność neo-banderowców na Majdanie i w majdanowskim rządzie „samostijnoj” Ukrainy. Wskutek tego ks. Isakowicz-Zaleski zerwał współpracę z mediami Sakiewicza. Takie to czasy – niegdyś „Gazeta Polska” mogła wydrukować autora ocenzurowanego przez „Wyborczą”, choć wiadomo było, że w szeregu spraw poglądy Kazika w dość znaczący sposób odbiegają od generalnej linii pisma, teraz sama cenzuruje zasłużonego, wieloletniego współpracownika, bo ten w jednej sprawie odstąpił od redakcyjnej ortodoksji. O zaleganiu z honorariami (to z kolei przez „GPC”), które w całości były przeznaczane na działalność charytatywną księdza Tadeusza nawet szkoda gadać. „Gazeta Polska” ta sama, ale już nie taka sama…

Oczywiście, nie ma obowiązku zgadzać się z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, któremu wątek post-rezuńskich sił w ukraińskiej rewolucji przesłonił szerszy kontekst tamtejszych wydarzeń, a przede wszystkim to, że Ukraina wyłuskana z rosyjskiej strefy wpływów w znaczący sposób ogranicza możliwość kontynuowania neoimperialnej polityki Kremla w odniesieniu do „bliskiej zagranicy” – ze szczególnym uwzględnieniem Polski. Rozumiał to Jerzy Giedroyc, który z braku innych kart przetargowych otwarcie dowartościowywał w swej „Kulturze” ukraińskich nacjonalistów – mimo oburzenia licznych środowisk emigracyjnych. Nie oznacza to jednak, że problem renesansu ukraińskiego szowinizmu nie istnieje i obecnie nie ma doprawdy powodu, by w ramach jakiejś dziecinnej kokieterii tego nie zauważać, czy wprowadzać absurdalną cenzurę przekazu. W przeciwieństwie bowiem do czasów gdy Giedroyc formułował doktrynę ULB (Ukraina-Litwa-Białoruś jako bufor bezpieczeństwa między Polską a Rosją), mamy obecnie nieco więcej możliwości dogadywania się z Ukraińcami niż giedroyciowska historyczna „gruba kreska”. Szerzej pisałem o tym w tekstach „W pętach Giedroycia” i „Post-giedroyciowska dziecinada”, zatem nie będę się tu powtarzał. Zapraszam do lektury.

II. Sekciarstwo narodowców

W podobną pułapkę wąskiej perspektywy wpadli narodowcy – i nie mówię tu o różnych post-PAXowskich, peerelowsko-rusofilskich popłuczynach, tylko o zdominowanym przez endecką młodzież Ruchu Narodowym, który na naszych oczach popełnia spektakularne harakiri. Nie mam informacji na ile w szeregach RN czynni są ruscy szatani i jaki jest ich ewentualny wpływ na postawę młodych narodowców, ale uporczywe sprowadzanie sytuacji na Ukrainie do jednego tylko z nurtów politycznych (choć idącego wraz z pozostałymi na oligarchicznym pasku finansowym), nie najlepiej świadczy o realizmie, który wszak ma być wyznacznikiem odrodzonej formacji narodowej. Zamiast endeckiego realizmu mamy do czynienia z histerią, momentami wręcz powtarzającą kremlowską propagandę.

Czy liderzy Ruchu Narodowego nie zdają sobie sprawy jak to zostanie odebrane w kontekście historycznych uwikłań części endeckich środowisk dla których „realizm” bywał często usprawiedliwieniem dla zwykłej kolaboracji z sowieckim okupantem, a obecnie wiernopoddańczego rusofilstwa utopionego w panslawistycznym sosie? A tu z jednej strony mamy kultywowanie pamięci o Żołnierzach Wyklętych, Marsze Niepodległości i wchodzenie w środowiska kibicowskie wśród których żywa jest tradycja insurekcyjno-niepodległościowa oraz antysowieckie i antyrosyjskie nastroje, a z drugiej – jazgot przeciw ewidentnie antyrosyjskiemu przebudzeniu Ukraińców, w którym RN chce widzieć jedynie odrodzenie banderowszczyzny. Toż to tak niespójne, że aż żal słuchać. Szkoda, bo renesans tradycji narodowej demokracji jest Polsce potrzebny, tymczasem liderzy formacji mającej owego renesansu dokonać miotają się od ściany do ściany niwecząc wypracowany w ostatnich latach kapitał zaufania. Powtarzam, nie wiem, czy jest to efekt działania moskiewskiej agentury w Ruchu Narodowym, czy po prostu jego działacze tak bardzo starają odróżnić się od PiS, że dostali od tego jakiegoś małpiego zacietrzewienia, ale efektem może być jedynie osunięcie się środowisk narodowych na powrót w polityczne sekciarstwo.

III. Błędne taktyki

Mamy zatem do czynienia z dwiema błędnymi taktykami. PiS, którego przedstawicielem jest grupa mediów „Gazety Polskiej” każe milczeć w kwestii recydywy banderowszczyzny i sekuje ks Isakowicza-Zaleskiego, którego spojrzenie mimo różnych wad pozwala zobaczyć kwestię ukraińską z innej perspektywy. Z kolei narodowcy chcą narzucić optykę sprowadzającą się wyłącznie do banderowskiego zagrożenia, co jak raz jest po myśli i linii Putina.

Tymczasem, sytuacja nie jest prosta. Ukraina – z szeregu powodów – wykonała korzystną dla nas woltę, którą warto i należy wspierać na miarę naszych możliwości. Jednak obecne są tam również siły nad którymi nie można ot tak sobie przejść do porządku dziennego. A już kompletną aberracją byłaby jakaś infantylna egzaltacja spod znaku „kochajmy się” i zadekretowana amnezja o polskiej hekatombie na Kresach. Pomijając już absolutnie podstawową kwestię, że jesteśmy winni pamięć setkom tysięcy ofiar, to zamiatanie pod dywan sprawy historycznych zaszłości i obecnego wybielania na Ukrainie ludobójców, byłoby polityczną głupotą. Tak jak nic nie ugrała Polska przymykając oczy na flirt tonącego Juszczenki z banderowcami, tak i obecnie nasze milczenie w tej sprawie może tylko utwierdzić radykalne siły na Ukrainie w przekonaniu, że można z nami wszystko.

A przecież wystarczyło wydać prosty komunikat w stylu: „Niepodległościowy zryw narodu ukraińskiego, prozachodni kurs obecnych władz ukraińskich oraz pragnienie wyjścia z rosyjskiej strefy wpływów oceniamy pozytywnie, gdyż jest to w polskim interesie. W tej materii Ukraina może liczyć na nasze pełne poparcie. Nie zapominamy jednak o przeszłości i w związku z tym niepokoi nas obecność sił politycznych nawiązujących do ludobójczej tradycji OUN i UPA. Wyrażamy w związku z tym nadzieję, że po ustabilizowaniu sytuacji władze Polski i Ukrainy zechcą rozwiązać dzielące nas problemy nie na zasadzie fałszywej „symetrii win”, lecz na gruncie historycznych faktów, zaś siły gloryfikujące zbrodniarzy znajdą się w politycznej izolacji, tak jak w innych krajach izolowane są ruchy nawiązujące do hitleryzmu”. Byłoby to uczciwe i zgodne z polską racją stanu postawienie sprawy. Czy naprawdę takie to trudne?

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Na podobny temat:

http://blog-n-roll.pl/pl/krajobraz-po-majdanie#.UyDMoM59BOg

http://niepoprawni.pl/blog/346/ukrainski-klincz

http://niepoprawni.pl/blog/287/ukraina-miedzy-scylla-charybda

http://niepoprawni.pl/blog/287/post-giedroyciowska-dziecinada

http://niepoprawni.pl/blog/287/w-petach-giedroycia

]]>
http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=7989 0
Krajobraz po Majdanie http://niepoprawneradio.pl/?p=7853 http://niepoprawneradio.pl/?p=7853#respond Thu, 27 Feb 2014 20:38:34 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=7853

Rozwój wydarzeń u naszego sąsiada oznacza, że ciężar kondominijnej rozgrywki Rosja-Niemcy przenosi się poza polską granicę.

Ukraina Tryzub 300px

I. Krach „łukaszenkizacji”

Po etapie obowiązkowych starć ulicznych i równie obowiązkowych ofiar w ludziach, by cała rewolucja wyglądała w miarę wiarygodnie, sponsorzy Majdanu dogadali się ze sponsorami Janukowycza, poświęcając tego ostatniego w imię „jedności narodowej” i najprawdopodobniej jakiejś spodziewanej pomocy ze strony Zachodu. Tym samym Rosja przegrała wariant „łukaszenkizacji” Ukrainy polegający na wciągnięciu jej do montowanej Unii Eurazjatyckiej pod wodzą skompromitowanego i pozbawionego możliwości manewru Janukowycza. Tu warto przypomnieć, że samemu Janukowyczowi, jak i oligarchom, których był eksponentem, do pogłębienia więzów z Rosją wcale się nie śpieszyło – choćby dlatego, że oznaczałoby to dopuszczenie putinowskich mafiozów do ukraińskiego żerowiska. Ideałem był dla nich balans między wschodem a zachodem – z jednej strony wydłużenie dzierżawy Sewastopola dla rosyjskiej Floty Czarnomorskiej do 2042 roku w zamian za obniżenie cen gazu, z drugiej podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, z trzeciej w końcu, skłonienie Rosji do sfinansowania ukraińskiego długu publicznego poprzez wykup obligacji…

No i w tym miejscu Putin postanowił jednak przypomnieć Janukowyczowi skąd mu wyrastają nogi, w ekspresowym tempie torpedując stowarzyszeniowe zakusy. Publicznie wiadomo o ultimatum – albo pójdziesz z nami do Unii Celnej (następnie zaś Eurazjatyckiej), albo zatoniesz wraz z bankrutującym państwem. Czy do głosu doszły ponadto jakieś poważne „kompromaty” możemy się tylko domyślać. Tak czy owak, okazało się, że Putin trzyma Janukowycza za jaja mocnym czekistowskim chwytem i lawiranckie kalkulacje ukraińskiego prezydenta poszły w czortu.

Do pewnego momentu wszystko zdawało się przebiegać po myśli Putina. Unia Europejska ani myślała umierać za Majdan i specjalizowała się w kolejnych „chińskich ostrzeżeniach”, polski rząd nie miał pomysłu na cały ten wschodni ambaras, zaś poparcie dla protestów ze strony PiS-owskiej opozycji można było traktować jedynie w kategoriach symbolicznych. Nawet Watykan nabrał wody w usta i nie dało się słyszeć papieskich apeli, jakie zazwyczaj przy tego typu kryzysach płyną z placu św. Piotra. Janukowycz planowo kompromitował się z każdym dniem kijowskiego klinczu i bandyckich ekscesów „tituszek”, tudzież pacyfikacyjnych prób Berkutu… prób zresztą tyleż spektakularnych, co nieudolnych, bo chyba nikt nie wątpi, że odpowiednio zdeterminowana władza byłaby w stanie rozpędzić Majdan w ciągu jednego dnia i to wyłącznie siłami policyjnymi, bez konieczności angażowania wojska. W międzyczasie Ławrow i różne prokremlowskie siły obecne na międzynarodowym „rynku opinii” grzmiały o „faszyzacji” i mieszaniu się Zachodu w sprawy wewnętrzne suwerennego państwa… Natomiast Putin ze spokojem odgrywał olimpijskiego gołąbka pokoju podczas igrzysk w Soczi.

II. Błędy Putina

I tu dochodzimy do kwestii: co z punktu widzenia Putina poszło nie tak? Wydaje się, że zagrało przeciw niemu kilka czynników.

Po pierwsze, nie docenił determinacji ukraińskich oligarchów, którym nie uśmiecha się los Chodorkowskiego czy Bieriezowskiego – a tego mogliby się spodziewać po trafieniu Ukrainy pod „kryszę” Putina. Oligarchowie tacy jak Rinat Achmetow, Serhij Tihipko, Wiktor Pinczuk, czy Ihor Kołomojski od początku naciskali na Janukowycza, by ten nie stosował przemocy wobec protestujących na Majdanie, co tłumaczy niezdecydowane i incydentalne akcje Berkutu. Dodatkowo Achmetow (a najprawdopodobniej również i inni) sponsorowali Majdan sumami po co najmniej kilkaset tysięcy hrywien dziennie, była to zatem z ich strony dość poważna inwestycja, która ma się zwrócić. Jeśli dopowiemy, że owi potentaci mają w kieszeni co najmniej 80 deputowanych Partii Regionów i osamotniona „familia” Janukowycza w konfrontacji z nimi wypada w sumie dość blado, to nagle okazuje się, że prorosyjskie siły miały mniej atutów, niż się na pierwszy rzut oka mogło wydawać. Achmetow, najbogatszy z oligarchów z majątkiem szacowanym na ok 15 mld dolarów chce robić interesy na Zachodzie, inni również, a do tego potrzebna jest im Ukraina w nieco innym miejscu, niż obecnie. Oni już się na ukraińskim majątku nachapali i chcą w spokoju konsumować oraz rozwijać swe biznesy – mogą je nawet na potrzeby Unii jakoś „ucywilizować”, stać ich na to. Ideałem dla nich byłaby jakaś forma nieśpiesznej integracji ze strukturami zachodnimi, przy gwarancji zachowania stanu posiadania – coś jak, uczciwszy proporcje, „uwłaszczony” postkomunistyczny biznes w III RP.

Po drugie, czynnik ludzki. To nie jest bowiem tak, że ludzie się buntują gdy dusi się ich obcęgami terroru. Nie, ludzie buntują się wtedy, gdy już coś tam mają i da się im nadzieję na więcej. A taką nadzieję roztoczono przed Ukraińcami w perspektywie akcesu do Unii Europejskiej. Ukraińcom nie imponuje poziom życia w Rosji i tamtejszy system społeczno-polityczno-gospodarczy. Imponuje im europejski dobrobyt i blichtr, tak jak imponował Polakom i innym demoludom. O kosztach zaś w prounijnej propagandzie wspomina się półgębkiem. Poza tym, posmakowali już względnej wolności i „samostijności” – mogli pogonić Janukowycza i wybrać „pomarańczowych”, potem pognać „pomarańczowych” i wybrać Janukowycza… no to teraz popędzą Janukowycza. Same pieniądze oligarchów bez powszechnej determinacji i wściekłości nic by nie dały. Trzeba było tylko te masowe odruchy i emocje odpowiednio wspomóc i ukierunkować. Szkoda tylko tych, którzy polegli, by rewolucja nabrała cech odpowiedniej powagi i dramatyzmu. Stali się bowiem – niezależnie od ich przekonań i aspiracji – mięsem armatnim, dzięki któremu Majdan pojawił się wreszcie w obiektywach zachodnich mediów, co z kolei pozwoliło wkroczyć do akcji unijnym politykom w glorii orędowników pokoju i pojednania. Unia (czyli Niemcy) bowiem mogłaby się od biedy pogodzić z Ukrainą w rosyjskiej orbicie, ale czterdziestopięciomilionowego „upadłego państwa” u swych granic sobie stanowczo nie życzy.

Po trzecie wreszcie, Putin chyba przekombinował. Liczył na zduszenie Majdanu rękoma Janukowycza w cieniu igrzysk w Soczi – trochę podobnie, jak w cieniu olimpiady w Pekinie rozpętał wojnę w Gruzji. Tymczasem okazało się, że Soczi, gdzie Rosja była gospodarzem, spętało mu ręce i nie mógł pozwolić sobie na wyraźniejszą interwencję, poprzestając na wprowadzeniu na Majdan prowokatorów usiłujących storpedować z radykalnych pozycji próby zakończenia konfliktu. Tymczasem ukraińscy oligarchowie skwapliwie wykorzystali szansę jaką dawało „uwiązanie” Rosji igrzyskami do politycznej eliminacji Janukowycza w drodze parlamentarnego zamachu stanu, przewerbowania jego popleczników w ramach „jedności narodowej” i zaakcentowania prozachodniego kursu Ukrainy. Wielomiesięczna inwestycja w Majdan zaczęła przynosić wreszcie owoce.

III. Chwila pieredyszki

Jakie pole manewru ma teraz Putin? Interwencji zbrojnej nie będzie, bo Rosji na nią póki co nie stać. Armia w trakcie przezbrajania, rubel pikuje, do tego wydatki na igrzyska, a wkrótce na piłkarskie mistrzostwa świata. Pozostaje robić to, co zwykle – destabilizować Ukrainę wszelkimi możliwymi sposobami. Polityka surowcowo-energetyczna, to jedno. Może będzie usiłował uczynić z autonomicznego Krymu coś w rodzaju drugiego Naddniestrza, zapewne zechce szantażować nowo-stary postmajdanowski establishment ruchami radykalnymi na zasadzie „hańba zgniłemu kompromisowi i ugodowcom”. Część opinii publicznej w Polsce obawia się w tym kontekście neo-banderowców ze Swobody, ale to akurat obawy nietrafione, bo „Swoboda” też jedzie na finansowej smyczy oligarchów i będzie szczekała w tę stronę, w którą jej każą – obecnie zaś ciężar resentymentów przechyla się na stronę antyrosyjską. A nam z kolei przecież nikt nie każe uprawiać taniej kokieterii, zapominać o Wołyniu i siedzieć cicho, gdyby znów zaczęły dominować w post-rezuńskich kręgach nastroje antypolskie.

Póki co jednak Ukraina jest bankrutem i jestem wielce ciekaw, co świat z tym pocznie, a pamiętajmy, że struktury takie jak MFW nie dają niczego za darmo, tylko wymagają „bolesnych reform”, których koszta obciążają zawsze ludność, a nie elity. Pytanie za stówkę – kto pobieży z kasą, by ratować młodą kozacką demokrację? Bo do utrzymaniu kraju na powierzchni wypłacalności nie wystarczy tłumne ryczenie w parlamencie tej rezuńskiej przyśpiewki, która biega tam za hymn narodowy. Może się zatem okazać, że Rosji wystarczy cierpliwie poczekać aż paroksyzmy nastrojów zgnębionego reformami społeczeństwa odbiją wahadło w drugą stronę i wtedy ponownie uruchomić na Ukrainie swoje aktywa z jakimś Janukowyczem-bis na czele, tak jak miało to miejsce po kompromitacji ekipy „pomarańczowych”.

Ale, nie będę biadolić nad Ukrainą – jak już napisałem w innej notce, mam głęboko gdzieś dobro Ukrainy. Interesuje mnie dobro Polski. I z polskiego punktu widzenia, oczywiście dobrze się stało, bo rozwój wydarzeń u naszego sąsiada oznacza, że ciężar kondominijnej rozgrywki Rosja-Niemcy przenosi się poza naszą granicę. Może dzięki temu będziemy mogli chwilę odetchnąć – i obyśmy ten moment względnej pieredyszki dobrze wykorzystali.

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Na podobny temat:

http://niepoprawni.pl/blog/346/ukrainski-klincz

http://niepoprawni.pl/blog/287/ukraina-miedzy-scylla-charybda

http://niepoprawni.pl/blog/287/post-giedroyciowska-dziecinada

http://niepoprawni.pl/blog/287/w-petach-giedroycia

]]>
http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=7853 0
To nie pogrzeb Ukrainy, a my nie na stypie http://niepoprawneradio.pl/?p=7819 http://niepoprawneradio.pl/?p=7819#respond Sun, 23 Feb 2014 19:18:23 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=7819 Warto zapamiętać ten moment. Nie wiemy, co ustalono i za jaką cenę, ale już Radę Majdanu wielu gotowych uznać za zdrajców. Nie wiemy, kim oni są, może niektórzy z nich to rosyjscy prowokatorzy? A może jest tak, że scenariusz załamał się Putinowi? Nie będzie wykupienia w obligacjach Ukrainy, nie będzie wojny domowej? Nie będzie rozbioru? Nie wiemy też, jak Ukraińcy przyjmą zakończenie protestu. Co się jeszcze wydarzy?

Za kilka, kilkanaście lat niektórzy będą budować mit zdrady narodowej, winić Ukraińców i na tym micie będą chcieli zdobyć władzę.
Mamy nad grobami synów wciąż będą wyrzucać im – I po co ci to, synku, było?! Dlaczego nie posłuchałeś matki?
A może nad grobem Ołeha Uśniewicza stanie kiedyś dorosły syn i powie – Dziękuję, tato. Wciąż brakuje mi ciebie, ale nie zginąłeś na darmo.
Któż dziś może powiedzieć z całą pewnością, że słowa matek są bardziej prawdopodobne?

A może to nie zdrada tylko taktyka, roztropność, odpowiedzialność, może więcej nie można było? Przecież trzeba pracować, zarobić na chleb, zapłacić czynsz, pochować syna, ojca…

A jeśli zdrada, to kogo znowu wysłać na śmierć?
Myślę o tym, bo znam smak przegranej i obrzucania się wzajemnymi oskarżeniami. I wiem też,
że poczucia wolności, ludzkiej solidarności, nie zatrą żadne uczone rozważania; co by było, gdyby było. Pokazali Ukraińcy, kim są jako naród, pokazali, jak można miesiącami na mrozie, w dymie palonych opon, trwać. Teraz czas na dopilnowanie porozumienia, by nie trzeba było znów ginąć na ulicy. Czas troski o pozbawionych pracy, aresztowanych, gnębionych za walkę o wolną Ukrainę.
Bez tej solidarności nie da się dalej niczego zbudować. Pozostanie jedynie gorycz i rozpacz topiona w beznadziei.
Polacy to już wiedzą, bo popełnili ten kardynalny błąd w 1989 r. Każdy zabrał swoje zabawki i każdy mościł swoje legowisko, pozostawiając innych na pastwę uwłaszczonej komuny.

Nie znam się na wielkiej polityce. W Tarnopolu, gdzie od wieków żyli moi przodkowie, nie ma już ich grobów. Jedni, wywiezieni w bydlęcych wagonach zaginęli w śniegach Syberii, drudzy padli ofiarą banderowskich noży, inni zbudowali mój dom na Ziemiach Odzyskanych. I tak jak kiedyś żują gorycz poświęcenia ich tragedii dla wielkiej polityki. W Tarnopolu króluje portret rzeźnika Polaków, w moim nowym polskim domu nacjonaliści ukraińscy przeszkadzali mi czcić pamięć pomordowanych i w rocznicę ich śmierci urządzali nacjonalistyczne festiwale.
Sowieccy oprawcy śmiali się w nos Rodzinom Katyńskim w Strasburgu.
Moją miłość do Ojczyzny politycy żyjący z mojej pracy nazywają faszyzmem, a sowieccy agenci pobierają emerytury, o jakich nawet śnić bym nie śmiała.
Żołnierzy walczących z czerwoną zarazą z trudem wydobywa się z dołów śmierci, a mordercy leżą w alejach zasłużonych.
Polski minister finansuje z podatków naigrywającą się z mojej wiary wystawę, ale odmawia dotacji na Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Wciąż nie możemy się doczekać Muzeum Kresów. A wszystko w imię wielkiej polityki.

Mimo to, ze ściśniętym sercem, ale i z nadzieją, śledzę wydarzenia na Ukrainie. Są dla mnie ważną lekcją.
W wydarzeniach EUROMAJDANU jak w krzywym zwierciadle zobaczyłam historię walki „Solidarności” z komuną. Zobaczyłam współczesną sytuację mojego narodu.
Są wydarzenia, które mówią każdemu – Sprawdzam cię.
Egzaminu nie zdali narodowcy. Zaprzepaścili kapitał poparcia zdobyty w Marszach Niepodległości. Milczenie i brak działania prezydenta każe się dziś pytać, kim właściwie jest i kogo reprezentuje. Bezradność rządu wobec kilkumiesięcznych protestów aż nadto widoczna.
Za ostatni popis ministra MSZ można tylko się wstydzić. Groźba – Albo podpiszecie, albo zginiecie wszyscy! – odsłania aż nadto dobrze, od kogo takim językiem zaraził się.
Teraz przyszedł czas na kolejny sprawdzian, kolejny egzamin dla polityków.
Co pozostanie z deklaracji pomocy Ukraińcom? Czy będą ich adwokatami w UE?

A co z nami? Zwykłymi ludźmi, Polakami i Ukraińcami?
Chciałoby się krzyknąć; zacznijmy wszystko od nowa. Nie pozwólmy politykom, mafiozom i oligarchom tańczyć na grobach naszych bliskich. Nie pozwólmy Rosji szczuć się na siebie.
Ba, ale jak rozrobić? Myślę, że wiele będą mieli nam do powiedzenia polscy dziennikarze, którzy razem z Ukraińcami przeżywali dni chwały i grozy. Dokumentowali i rozmawiali z protestującymi. Zanim wyciągniemy pochopne wnioski, posłuchajmy świadków najnowszej historii Ukrainy.

I może jeszcze jedna rada dla niezadowolonych z porozumienia, które, miejmy nadzieję, kończą walki w Kijowie.
Dziennikarz Stanisław Janecki napisał na Twitterze: „Aha, krytykując porozumienie, jakkolwiek złe czy dobre by ono nie było, nie szafujmy krwią Ukraińców, bo już dość jej przelano”.

Dodam do tej pointy.
Ukraina to nie nieboszczyk, a my nie zostaliśmy zaproszeni na stypę po jej pogrzebie. Ona żyje i walczy o swoje miejsce wśród innych narodów jako suwerenne państwo.

]]>
http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=7819 0
Audycja 505 (niedzielna) http://niepoprawneradio.pl/?p=7815 http://niepoprawneradio.pl/?p=7815#respond Sun, 23 Feb 2014 14:30:00 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=7815
  • 23:13 Blog:Seaman (czyta Gadający Grzyb) – Refleks agenta wewnętrznego http://blog-n-roll.pl/en/blogs/seaman#.UwOnA859BOg
  • 23:22 Felieton:Jadwiga Chmielowska – Martwi i żywi po Kijowie http://www.sdp.pl
  • 23:34 Blog:Katarzyna – Rozmyślania przy zmywaku mamy Katarzyny – To nie pogrzeb Ukrainy, a my nie na stypie http://katarzyna.niepoprawneradio.pl
  • 23:47 Blog:Aleksander Ścios (czyta MarkD) – Kto ma o tym głośno powiedzieć? http://bezdekretu.blogspot.com
  • 00:01 Dokument:Witold Pilecki (czyta Władysław) – Raport Witolda http://pilecki.4shared.com
  • 00:19 Pokaz prasowy:Grzegorz Braun i Robert Kaczmarek – III cz.Transformacji Niepoprawne Radio PL
  • 00:57 Wywiad:Grzegorz Braun – O Ukrainie i Polsce także Pytał Witek Zieliński
  • 01:15 Audiobook:Krzysztof Karnkowski (Budyń 78) (czyta Gadający Grzyb) – Blogosfera polityczna w Polsce – odc. 18 http://blogosfera-polityczna.4shared.com/
  • 01:24 Wspomnienia:Józef Piłsudski (czyta Katarzyna) – Moje pierwsze boje http://pilsudski.4shared.com
  • 01:42 Audiobook:Joanna Wieliczka-Szarkowa (czyta MarkD) – Łukasz Ciepliński „Pług” cz.2 http://zolnierzewykleci.4shared.com
  • 02:00 Punk Rock:Budyń78 – Po Zmroku
  • 02:41 Spotkanie autorskie:Bohdan Urbankowski i komentatorzy Grzegorz Majchrzak, Marcin Wolski, Romuald Szeremietiew,r – Redbad Klijnstra – Pierścień Gygesa cz.1 http://niepoprawneradio.pl
  • 03:53 Historia:Godziemba (czyta Gadający Grzyb) – Michnik – Kukliński http://blog-n-roll.pl/en/blogs/godziemba#.Uwenr859BOg
  • 04:03 Audiobook:Anatol Sulik – Cmentarze Legionistów Polskich http://podroze-z-bogusiem.4shared.com
  • 04:23 Wykład:Prof. Tadeusz Marczak – Ukraina – miedzy wschodem a zachodem 404 sesja klubu „Spotkanie i Dialog”
  • 05:35 Felieton:prof.Krystyna Pawłowicz – Myśląc Ojczyzna http://radiomaryja.pl
  • 05:46 Felieton:Antoni Macierewicz – Głos Polski http://radiomaryja.pl
  • 05:55 Felieton:Zbigniew Hałat – Spróbuj pomyśleć http://radiomaryja.pl
  • 06:05 Zeznania:Antoni Macierewicz – Zeznania w procesie Wojciecha Sumlińskiego 12.02.2014 http://solidarni2010.pl
  • ]]> http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=7815 0 Rosyjski szach Sikorskiego ? http://niepoprawneradio.pl/?p=7809 http://niepoprawneradio.pl/?p=7809#respond Fri, 21 Feb 2014 20:00:46 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=7809

    Jeśli fałszywe, zostawiające u steru władzy Janukowicza porozumienie, będzie kresem ukraińskiej rewolucji to spełni sie najgorszy scenariusz. Jeden z kilku mozliwych po ofiarach kijowskiego Majdanu.
    Mam nadzieję, że Majdan wygwiżdże porozumienie (ograniczające kompetencje mordercy i zapowiadające jakieś kosmetyki w konstytucji oraz wybory na swięte nigdy).

    Jak to się stało, że dorośli mężczyźni posłuchali gówniarza? Nie wiem. Mogę się domyślać, że oni nie znają polskiej (w rozumieniu II PRL) sceny politycznej. Im się wydaje że Polska, Francja i Niemcy to przedstawiciele jakichś demokracji?
    Przedstawiciele Jewropy? Juni ?

    Trzy zdania wyjaśnienia o Sikorskim (źródło niezależna.pl) :
    [..]]polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wychodząc ze spotkania z politykami opozycji powiedział: „Jeśli nie poprzecie tego (porozumienia) będziecie mieli stan wojenny, wojsko. Wszyscy będziecie martwi”.
    sikorski
    [..] Po godzinie 15, prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz i przywódcy opozycji Arsenij Jaceniuk, Witalij Kliczko i Ołeh Tiahnybok zawarli porozumienie w sprawie wyjścia Ukrainy z kryzysu.[..]

    Czy te słowa to nie dowód na …
    (Wykreśliłem kilka zdań o podejrzeniu o agenturalność ze względów procesowych. Człowiek którego chciałem określić wtyką Moskwy w Europie lubi się procesować o słowa z portalami. A na to żaden z publikujących tę notkę nie zasłużył)

    Rozmawiałem z młodym „rewolucjonistą” z Majdanu, dziennikarzem który przyjechał do Polski w grudniu, by opowiedzieć o Majdanie. Mówił : nie wierzymy ani rządowi ani opozycji (o Janukowiczu nawet nie wspominał). Na moją uwagę o tym, że my mamy rząd który jest równie nam obcy jak ich im, odpowiedział: w takim razie połączmy siły.
    (nagranie z tej konferencji gdzieś w radiowych archiwach)

    Dziś niepoprawne radio nadało relację z krótkiej konferencji prasowej po pokazie prasowym III cz. Transformacji Brauna i Kaczmarka. (Nagranie puścimy w niedzielnej audycji). Zarówno film jak i konferencja zmuszają do refleksji : jak sprytni są bolszewicy.

    Była też mowa o zgniłym kompromisie, o nieczystych intencja i grze, zawsze podobnej określonej przez sowieckich speców od propagandy. Ukraina to temat ważny dla Polski. Dziękuję Grzegorzowi Braunowi, że od tego zaczął pokaz swojego najnowszego filmu i na tym temacie zakończył konferencję.

    I nie spodziewałem się, że po powrocie z Transformacji przeczytam o szantażu, iście sowieckim, wobec ludzi z oficjalnej ukraińskiej opozycji z ust polskiego ministra.

    Pisałem na wstępie o kilku scenariuszach. Dziś rano najbliższy realizacji był scenariusz natychmiastowego odsunięcia Janukowicza od władzy. To właśnie ukraińska konstytucja z 2004 gwarantowała i do niej mieli wrócić podczas sesji o 16:00 ukraińscy Deputowani Ludowi, ale po to by natychmiast usunąć bandytę.

    Po tym „wynegocjowanym” porozumieniu, dzisiejsza opinia Targalskiego : Janukowicz jest już trupem, staje się niestety nieaktualna.
    Janukowicz ma się dobrze, dostał czas na pacyfikowanie, skrytobójstwa, likwidację pozaparlamentarnej opozycji.

    Majdanie, nie wierz różowym elitom ! Szach to nie mat.

    ]]>
    http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=7809 0