Budyn78 – Niepoprawne Radio PL http://niepoprawneradio.pl Tego nie usłyszysz nigdzie indziej Tue, 03 Jun 2014 09:27:38 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=5.8.4 „Lista oprawców” i pogrzeb oprawcy http://niepoprawneradio.pl/?p=8591 http://niepoprawneradio.pl/?p=8591#respond Tue, 03 Jun 2014 09:27:38 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=8591 „Listę oprawców” kończyłem czytać akurat w okolicach pogrzebu generała Jaruzelskiego, co sprzyja refleksjom na temat rozliczeń, sprawiedliwości dziejowej i ostatnich 25 lat. Postaram się jednak skupić na tym, co w książce, zwłaszcza, że płynące z niej suche wnioski są mocniejsze, niż długa, blogowa rozprawa.

Lista zbudowana jest według struktury alfabetu. Od A do Z, od ubeka Leona Andrzejewskiego do kata Wacława Ziółka. Po drodze wiele, wiele postaci z historią opartą na kilku schematach.  Żyd, zmieniający nazwisko sobie, a potem i rodzicom. Przedstawiciel marginesu społecznego obdarzony nagłą władzą na d życiem i śmiercią, po dwutygodniowym kursie prawniczym. Wreszcie – schemat Jaruzelskiego, też zresztą opisanego w książce: człowiek z dobrej, przedwojennej rodziny, kształcony w II RP, walczący w AK, a potem prześladujący swoich kolegów. O jednych Płużański pisze sporo, o innych bardzo mało, poświęcając im jedną, dwie strony. Chciałoby się więcej, ale formuła książki ma swoje ograniczenia. Zresztą często mamy do czynienia z ludźmi przeraźliwie jednowymiarowymi, choć trafia się i Polan-Harashin, chyba najciekawszy z opisanych przez Płużańskiego bandytów. Tu oprócz rysu tragicznego i krwawego, mamy też drugi, komiczny, choć mordowanym przez niego ludziom do śmiechu na pewno nie było.

Natrafiamy tu na nazwiska najlepiej znane z opowieści o czasach stalinowskich w Polsce: Brystygierowej, Humera, Radkiewicza, Różańskiego, Światły, Zarakowskiego, znane doskonale również z III RP Baumana, Jaruzelskiego, Kiszczaka i Siwickiego, wreszcie te, które kojarzymy dziś głównie z ich ulic. Mieszkając na Mokotowie wiele razy musiałem trafić na ulice Bruna czy Rzymowskiego, niespecjalnie zastanawiając się z kim właściwie mam do czynienia. Choć akurat nie jestem pewien, czy Płużański zrobił dobrze, umieszczając obu, a zwłaszcza pierwszego w tym akurat zestawieniu. Pierwszy dał, razem z wieloma innymi zbrodniom podstawy ideowe, ale na same zbrodnie się nie załapał, zmarłszy w 1942 roku, drugi, jak wielu innych je legitymizował. Takich postaci było przecież wiele, więc czemu akurat te dwie pojawiają się w książce, poświęconej jednak trochę czemu innemu? Chyba, że właśnie o klucz uliczno-geograficzny tu chodzi.

Oczywiście takie coś dawałby pretekst o zaatakowania książki według schematu, podobnego do tego jakiego użyto przy okazji „Resortowych dzieci” (zresztą czytając książkę o wcześniejszym pokoleniu nie sposób uciec od skojarzeń), mam jednak wrażenie, że Płużańskiego postanowiono raczej – na ile to możliwe – zamilczeć, a przynajmniej nie pomagać mu wywoływaniem wokół książki skandalu. Ba, „Lista oprawców” ma nawet patronat radiowej Dwójki i TVP Historia, choć uderza przecież w podstawy III RP.

Samą III RP oskarża zresztą równie mocno, jak PRL. W czasach Bieruta zabrakło sprawiedliwości dla ofiar, w czasach Mazowieckiego i późniejszych – dla ofiar i katów. Tadeusz Płużański bardzo obficie powołuje się na akta komisji Mazura, która rozliczała stalinowskie zbrodnie w czasach Gomułkowskiej odwilży. I nie sposób uciec przed nieprzyjemną konstatacją, że ta komunistyczna komisja, oceniająca swoich kolegów tak, aby przede wszystkim nie zrobić im krzywdy, zrobiła dla ich rozliczenia i ukarania więcej, niż Trzecia Rzeczpospolita ze swoim sądownictwem. Ba, gdy już któryś z katów trafiał do więzienia, traktowany był na ogół z honorami i zgodnie z dawną hierarchią. Co najmniej tyle samo mówi to o naszej wolności, co pogrzeb Jaruzelskiego z państwową oprawą.

„Lista oprawców” to ważna pozycja, niestety obarczona pewnym błędem – nie wiem, czy po stronie autora, czy redakcji. Brak w niej niezbędnego w takich książkach indeksu nazwisk. W formie szczątkowej zastąpić mógłby go przynajmniej spis treści, ale – co już zupełnie niezrozumiałe – i tego zabrakło. Bardzo proszę, aby w przypadku kolejnych wydań o to zadbać.

Tadeusz Płużański, Lista oprawców, Fronda 2014

***

powiązane wpisy autora na portalu blognroll:
O katolickiej nienawiści i inne refleksje
Jaruzelski żyje
Krótko po pogardzie, sędzim i Baumanie

]]>
http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=8591 0
Stworzenie czy ewolucja? – Michał Chaberek OP w rozmowie z Tomaszem Rowińskim http://niepoprawneradio.pl/?p=8285 http://niepoprawneradio.pl/?p=8285#respond Wed, 23 Apr 2014 10:16:48 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=8285 Wielki Tydzień spędziłem na lekturze książki „Stworzenie czy ewolucja? Dylemat katolika” – wydanej przez Frondę rozmowy Michała Chaberka OP i Tomasza Rowińskiego. Zgodnie z tytułem, ks. Chaberek opisuje w nim relacje między wiarą, chrześcijańską tradycją i tradycyjnym nauczaniem kościoła a rozmaitymi szkołami dotyczącymi powstania świata, człowieka i gatunków. Rzecz jest niewątpliwie interesująca, choć na pewno bardziej doceniłby ją, lub też nabrał chęci na mocną polemikę, ktoś zajmujący się tymi zagadnieniami naukowo.

Ja tymczasem jestem jak ci prości ludzie, opisani w jednym z rozdziałów, którzy zdziwili się, że gdzieś tam toczą się spory o to, co dla nich zawsze było oczywiste i tę ich oczywistość ktoś dopiero teraz, prowadząc polemiką z naukową modą, na nowo odkrywa.  Rozpiętość postaw – od trudnego do obrony, za to lubianego jako wygodny przeciwnik przez darwinistów odczytania dosłownego, przez kreacjonizm młodej ziemi, teorię inteligentnego projektu, wielkiego wybuchu, aż do neodarwinizmu – zostaje w pełni opisana, przy czym Chaberkowi najbliższa zdaje się być teoria IP. Mnie natomiast, jako czytelnika mało z tematem obeznanego, zaskoczyła popularność, ba – obowiązywanie wręcz – neodarwizmu wśród teologów. Cóż, ks. Chaberek wraz z naukowcami, po których prace chętnie sięga w swojej polemice mają tu bardzo dużo do zrobienia. Pocieszeniem jest natomiast, że, jeśli się nie mylę, zwykli chrześcijanie mają w tej sprawie więcej zaufania do Słowa objawionego, niż teologowie.

W związku z tym nie mogę obiektywnie ocenić, czy argumenty przeciw darwinizmowi a za inteligentnym projektem będą w stanie przekonać potencjalnych polemistów, tak, jak przekonują mnie. Sami rozmówcy zdają się tutaj być dość wstrzemięźliwi, uznając wyznawców teorii post-Darwinowskich i post-Malthuzjańskich raczej za ideologów i doktrynerów, niż szukających prawdy naukowców. Zapewne z wzajemnością zresztą.

Książka rozwija i uzupełnia wątki, poruszone już jakiś czas temu w 63 numerze Frondy (jeszcze pod redakcją Tomasza Terlikowskiego) i warto ją w związku z tym polecić przede wszystkim osobom, które chcą pogłębić ten temat, zwłaszcza, jeśli zajmują się nim zawodowo, naukowo i lubią prowadzić długie polemiki. Z mocną argumentacją, lecz, ze wspomnianych wyżej przyczyn, bez gwarancji sukcesu.

Michał Chaberek OP, rozmawia Tomasz Rowiński, Stworzenie czy ewolucja? Dylemat katolika, Fronda 2014

stworzenie_czy_ewolucja

]]>
http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=8285 0
Oni – rebelianci. „Oddziały wyklętych” Szymona Nowaka http://niepoprawneradio.pl/?p=8071 http://niepoprawneradio.pl/?p=8071#respond Sat, 22 Mar 2014 12:38:52 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=8071 „Oddziały wyklętych” Szymona Nowaka to zbiór kilkunastu historii poszczególnych oddziałów partyzanckich, które w obliczu zdobycia władzy w Polsce przez komunistów miejscowych i Sowietów, bądź zdecydowały się na kontynuację walki zbrojnej, bądź zaryzykowały przebicie się na Zachód. Czasem łączyło się to z przewędrowaniem przez prawie całą Polskę i kawał Europy, czasem też kończyło się dramatycznie, jak wyprawa por. Podkowy, wydanego czeskiej bezpiece przez Amerykanów. Jednak większość oddziałów została. Wileńszczyzna, Podlasie, Lubelskie, Rzeszowszczyzna, Żywiecczyzna, Podhale, Góry Świętokrzyskie… Oddziały Bartka, Roja (którego podkolorowana fotografia zdobi okładkę książki), Ognia, Łupaszki czy Zapory, których historie kończą się prawie zawsze tak samo i tragicznie, ale pełne są zaskakujących zwrotów akcji, brawurowych rajdów i wielu zwycięstw – ataków na konwoje, posterunki i więzienia. Obok zdrad złamanych kolegów czy gospodarzy są też niespodziewane powroty, oznaki poparcia, a często i przywiązania cywilnej ludności, dzięki któremu walka, a później po prostu przetrwanie w obliczu coraz mocniejszej dominacji wroga, były możliwe zaskakująco długo. Partyzantom zdarzało się przecież sprawować faktyczną kontrolę nad wieloma miejscami w Polsce. Zaś losy indywidualne polskich żołnierzy – gdy nie można skończyć jednego tylko filmu, filmowych historii znalazło się tylko w tej jednej książce naprawdę wiele. Bracia Taraszkiewiczowie, zwłaszcza Leona – mistrz i rekordzista ucieczek, zostawili przecież materiał na przywoity i majacy potencjał thriller.

Opisując dzieje antykomunistycznej partyzantki, Nowak nie unika też spraw kontrowersyjnych, które i dziś są paliwem dla wszystkich, którym pamięć o Wyklętych przeszkadza – czy będzie to sporadyczna i taktyczna współpraca kilku oddziałów z Niemcami (tak, jakby nie zdarzała się, o wiele częściej przecież, współpraca z Sowietami przed opuszczeniem polskich ziem przez Niemców), czy akcje, w których ginęli współpracujący z bezpieką Żydzi.

Oddziały tkwiły w lasach, przy dowódcach pojawiali się nowi ludzie, a równocześnie wielu żołnierzy próbowało żyć normalnie, nabierając się na rządowe amnestie lub po prostu – mając już dosyć. Jednak w zderzeniu z komunistycznym terrorem często nie mieli wyboru – wracali do lasu, czasem, by ratować swoje rodziny, czasem po prostu swą godność. Nowak opisuje też zwykłą, mniej romantyczną stronę partyzanckiej wędrówki Wyklętych – napady na sklepy, poczty i spółdzielnie, poszukiwanie i utrzymywanie kryjówek, wreszcie coraz częstsze konflikty pomiędzy uzbrojonymi mężczyznami, pozostającymi całe lata w stanie silnego stresu. To smutniejsza, ale też pozostawiająca sporo nadziei część tej opowieści.

Ta wybiega zresztą w czasy dzisiejsze, bo pisząc o Roju nie sposób nie wspomnieć o zablokowanym filmie, o który Nowak upomina się kilka razy na kartach książki. Pojawia się jeszcze kilka odniesień do współczesności, jednak nie przysłaniają one głównego tematu książki. „Oddziały wyklętych” to dobra rzecz zwłaszcza dla początkujących, uzupełniająca się wzajemnie z płytą „Myśmy Rebelianci” De Press (swoją drogą trudno uwierzyć, że w tym roku ta płyta będzie miała 5 lat – emocje budzi wciąż takie same). Dla pozostałych czytelników może być ciekawym kompendium lub uzupełnieniem. Napisana jest żywo, ciekawie, choć zmusza do przemyśleń, a do tego czyta się szybko. Wszystko uzupełnia materiał zdjęciowy, głównie ze zbiorów IPN.

Szymon Nowak, Oddziały wyklętych, Fronda 2014

Oddzialy_Wykletych

]]>
http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=8071 0
Dom nad jeziorem smutku http://niepoprawneradio.pl/?p=7961 http://niepoprawneradio.pl/?p=7961#respond Wed, 12 Mar 2014 12:41:11 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=7961

Kolejne pozycje z wydawnictwa M, które recenzowałem, prawie zawsze wpisywały się w bieżące dyskusje i wydarzenia. Tym razem jest trochę inaczej, ponieważ „Dom nad jeziorem smutku” Marilynne Robinson to zwykła powieść obyczajowa. Ani polityczna, ani religijna, choć pojawiają się tam śladowe ilości przemyśleń religijnych narratorki.

Skoro zaś nie ma tam polityki i nie ma (prawie) religii), to co jest? Całkiem ciekawa opowieść o rozpadającej się rodzinie, mieszkającej w sypiącym się literalnie i symbolicznie domu. Najpierw są babcia i dziadek oraz ich trzy córki. Później dziadek ginie w katastrofie , kilka lat później, naturalną koleją rzeczy, dom pustoszeje. Jedna z córek jedzie nawracać Chińczyków, dwie pozostałe po prostu znikają, wychodzą za mąż, ale mężów tych nie poznamy. Jedna z nich wróci do matki z dwójką swoich własnych córek, wokół których toczyć będzie się reszta opowieści i znajdzie od razu śmierć w jeziorze, które zabrało jej ojca. Później umrze również babcia, a dziewczyny znajdą się pod opieką jej dwóch sióstr. Trochę złożone, prawda? Te jednak nie będą tym specjalnie zachwycone, dlatego ostatecznie dziewczętami zajmie się ostatnia z trójki rodzeństwa – nie całkiem normalna, ale na pewno dobra Sylvie.

Jedna z sióstr, narratorka, powoli ulegnie pełnemu miłości i całkiem zdroworozsądkowemu wariactwu ciotki. Druga, młodsza, zapatrzona w szkolne koleżanki, wybierze własną drogę. Wreszcie wmiesza się w to wszystko pełne dobrych intencji społeczeństwo – i tu znajdziemy wreszcie punkty styczne z sytuacją bieżącą, nie chcę jednak zdradzać potencjalnym czytelnikom wszystkiego.
Sympatyczna i sprawnie napisana książka, przy której można odpocząć. Tylko tyle i aż tyle.

Marilynne Robinson, Dom nad jeziorem smutku, wydawnictwo M 2014

]]>
http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=7961 0
„Mariska…” – nie tylko dla wrażliwych kobiet http://niepoprawneradio.pl/?p=7920 http://niepoprawneradio.pl/?p=7920#respond Fri, 07 Mar 2014 10:25:14 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=7920

W materiałach promocyjnych zostało napisane, że „Mariska z węgierskiej puszty” Consilii Marii Lakotty to „powieść dla wrażliwych kobiet”. W związku z tym bałem się, że tym razem zadanie stojące przede mną jako recenzentem może mnie trochę przerosnąć, ponieważ nie jestem kobietą a i z wrażliwością bywa u mnie różnie. Szczęśliwie jednak opis wydawnictwa niepotrzebnie zawęża grono czytelników, bo nie będąc  wrażliwą kobietą, znalazłem w tej książce bardzo dużo, co oczywiście nie wyklucza, że określona przez wydawcę grupa docelowa znajdzie jeszcze więcej.

Lakotta, autorka amerykańska, przekonująco opowiada o najnowszej historii Węgier, rozpoczynając od roku 1913, kończąc zaś kilka dni po śmierci Stalina. Tytułową bohaterką czyni kobietę prostą, mądrą życiową mądrością, pobożną i uczciwą. Poznajemy ją jako osobę młodą, choć już nie bardzo młodą, która po długim oczekiwaniu wychodzi za mąż za koniopasa Jarosa, z którym odtąd prowadzić będą karczmę. Będzie mieć z nim dwójkę dzieci, choć młodszej mąż, wysłany na wojnę, już nie doczeka. Losy rodziny splotą się z losami miejscowych arystokratów, które w późniejszych latach okażą się równie tragiczne.
W „Marisce” przeplatają się okresy stabilizacji i strachu: Austrowęgry sprzed I wojny światowej, wojna, zabierająca męża, Węgry międzywojenne, II wojna światowa, przynosząca śmierć Gabora, brata Jarosa, wreszcie komunizm. Ten ostatni kończy historię rodziny. Umiera Mariska, choć trudno jej śmierć, mimo podeszłego wieku, nazwać naturalną, ginie jej syn, Miki, katolicki ksiądz. Jego historia to być może najważniejszy punkt całej książki, dedykowanej zresztą matkom kapłanów.

Śledzimy historię jego powołania, która jest wielowymiarowa i niewolna od rozterek, spleciona z wątkiem nieszczęśliwej, skazanej z góry na przegraną miłości, która jednak – w zaskakujący sposób – jednak wygra. Studia, niespełnione marzenia o wielkiej karierze, narastające rozczarowanie – to nie jest wcale prosta, jednowymiarowa  opowieść. Najpierw dramatyzmu dodaje jej miłość, później zaś komunizm i podstępna wojna z kościołem. Tu odbijają się nasze polskie losy, czytamy o księżach-patriotach i próbach „wrogiego przejęcia” kościoła. A Michael nie jest początkowo kapłanem niezłomnym. Wręcz przeciwnie, szuka kompromisu i zamyka się w dogmatach wiary, godząc się na nowe realia, usprawiedliwiając je, co ułatwia mu jego wrażliwość na biedę i krzywdę. Czy przekracza granicę? Księdzem-patriotą nie zostaje, ale gdy zostaje skierowany do własnej wsi, matka omija jego msze. Wszystko oczywiście udaje się tylko do czasu.

Napisane to wszystko jest przystępnie, czyta się szybko, choć trochę męczy nagromadzenie słów węgierskich. Nie postarał się tym razem tylko autor okładki. Książka wita nas bowiem zdjęciem, ładnej, nie da się ukryć, ciemnookiej brunetki. Może i węgierskiej, kłopot w tym, że tytułowa bohaterka jest niebieskooką blondynką. Trudno, nie można mieć wszystkiego. Polecam, zwłaszcza wszystkim, którzy kibicują dzisiejszym Węgrom i chcieliby poczytać sobie o ich historii opisanej przez pryzmat ludzkich losów.

Consilia Maria Lakotta, Mariska z węgierskiej puszty, wydawnictwo M, 2014

]]>
http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=7920 0