media – Niepoprawne Radio PL http://niepoprawneradio.pl Tego nie usłyszysz nigdzie indziej Thu, 18 Dec 2014 07:55:28 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=5.8.4 Kto człowiekiem a kto świnią? http://niepoprawneradio.pl/?p=9889 http://niepoprawneradio.pl/?p=9889#respond Thu, 18 Dec 2014 07:55:28 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=9889 Końcowa scena z Folwarku zwierzęcego wygląda tak: Ludzie i świnie ucztują, a zwierzęta z folwarku przyglądające się uczcie z przerażeniem widzą, że już nie potrafią odróżnić ludzi od świń.

Ten obraz mnie prześladuje ilekroć przyglądam się widokowi z mojego okna obserwatora wydarzeń politycznych. 

Bieda, inflacja, erzace żywności, a Rosjanie kochają Putina, Rosjanie nie wierzą, że na Ukrainie walczą ich synowie.
Pewien żołnierz na pytanie, co robią rosyjscy żołnierze na Krymie, zażartował: A wy co, telewizji nie oglądacie?
Jedyna dostępna wiedza to propaganda lejąca się z przejętych przez władzę mediów i wszechobecna manipulacja i autocenzura.
Pytamy w Polsce z coraz większym zdumieniem. Dlaczego mimo tylu przekrętów, mimo chaosu gospodarczego, bezrobocia, jawnego już okradania za pomocą sypiących się z sejmowego rękawa ustaw, brak jest zdecydowanego protestu, a opozycja wciąż przegrywa wybory?
Zwykle w odpowiedzi otrzymujemy obszerną listę propagandowych kłamstw mediów, którym podobno wierzą Polacy przyspawani do szklanego ekranu.
W sferze przemocy polegającej na braku dostępu obywateli do informacji osiągnęliśmy pułap kłamstwa sowieckiego. Stopień zakłamywania rzeczywistości jest u nas taki sam jak w Rosji, różni nas już tylko skala fizycznej przemocy – alarmuje prof. Andrzej Nowak.
Nikt, kto choć trochę obserwuje przekaz mediów służących władzy, obowiązującej poprawności politycznej i porównuje go z dostępnymi informacjami mediów alternatywnych, nie ma wątpliwości, że lekceważenie tego alarmu, tysiąca innych, jest narodowym samobójstwem.
Znaczącego przełomu, mimo słabości władzy, wciąż jednak nie ma. Brak zdecydowanej reakcji większości społeczeństwa tłumaczymy sobie brakiem dostępu do rzetelnej informacji i masowej manipulacji, której podlegają Polacy wskutek opanowania mediów przez spin doktorów dyktujących usłużnym dziennikarzom przekazy dnia.
Wydawać by się mogło, że przynajmniej pokolenie pamiętające czasy PRL powinno było uodpornić się na obecne kłamstwa i prymitywną propagandę. A jednak nie. Większość kupuje mediodajny przekaz. Dlaczego? Aż tak ogłupieliśmy, oślepliśmy?
Wbrew pozorom o odpowiedź nie trudno, choć może nie będzie ona taka, jakbyśmy się spodziewali.
Zbliżają się święta. Wielu z nas siądzie przy rodzinnym stole. Przy dobrej nalewce rozwiążą się języki. Gwarno i serdecznie dopóki ktoś nie zahaczy o politykę.
Przy wieczornej kawie ktoś włączy telewizor. Słuchamy przekazu wiadomości? Może komuś ta sztuka i uda się, jeśli przebije się przez wykrzykiwane komentarze na temat osób w rodzaju: A ta małpa to co robi w telewizji? Och! Jak ja tej baby nienawidzę! A ten głupek na drzewo… itd. itp.
Jednym słowem, zarządzanie naszymi emocjami doprowadzone do perfekcji. Czy szansę ma merytoryczna dyskusja i jakiekolwiek pytanie o fakty?
To prawda, że w tym chaosie wyłowimy poglądy żywcem wzięte z mediów bez refleksji i bez udziału zdrowego rozsądku, ale czy to wystarczy, by odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie pogonimy niszczącą nasz kraj władzę?
Jerzy Targalski zachowanie odporności Polaków na przyjęcie wiedzy o stanie państwa tłumaczył niedawno lękiem. (Strzelają i kłamią tak samo od lat)
 Rzeczywistość jest tak ponura, że gdyby jej nie odrzucać, ludzie by wariowali. Nie każdy bowiem jest cynikiem lub ma twardy charakter.
Widzę znad mojego maminego zmywaka jeszcze coś, co nam umyka, gdy dyskutujemy o zniewoleniu Polaków i godzeniu się na status quo aż do unicestwienia. Mało tego, twierdzę, że nie jesteśmy tu żadnym wyjątkiem.
Oto przykład, który z pewnością zbulwersował wielu, a który stoi w długiej kolejce na liście wielbicieli Putina.
Rosyjska gwiazda scen operowych całego świata. Piękna, zawsze żywiołowa, urodą i głosem rzucająca na kolana męską część widowni. Polscy melomani mogli podziwiać ją w duecie z Piotrem Beczałą, najgorętszą parą lata 2012.
Ta sama Anna Netrebko fotografuje się w Petersburguz przywódcą separatystów ze Wschodniej Ukrainy Ołehem Cariowem, trzymając w rękach bukiet róż i flagę Wszechrosji.
Ta sama diwa na jego ręce przekazuje donieckim separatystom czek opiewający na milion rubli (ok. 15 tys. euro).
Chyba nikt nie sądzi, że Anna Netrebko, z podwójnym obywatelstwem; rosyjskim i austriackim, nie ma dostępu do faktów i nie potrafi wyrobić sobie własnego zdania na temat agresji Putina?
Gdzie więc szukać przyczyn takiego zachowania? Czy nie przypadkiem w wyznawanych wartościach? Czy nie od pytania, kim jesteś i jakie wartości wyznajesz należałoby zacząć rozmowę, np. z Michałem Żebrowskim, który kocha Putina, że wezmę pierwsze z brzegu nazwisko polskiego artysty?
Na nic edukacja, wolne media, dostęp do wielu źródeł wiedzy, wolność słowa, jeśli kręgosłup krzywy.
Nasze kłótnie przy rodzinnych stołach nie biorą się znikąd, one tak samo są nasiąknięte ideologią. Jeszcze możemy bezkarnie kłócić się, gniewać, nie grozi nam jeszcze donos na policję i aresztowanie, konfiskata majątku, ale to tylko kwestia czasu. Polska różni się już od Rosji, jak powiedział prof. Andrzej Nowak, tylko przemocą fizyczną. Standardy życia politycznego są już takie same.
Wielu z nas zamieniło 10 przykazań, kodeks honorowy na złotówki, rublówki, euro czy dolary. A teraz tylko racjonalizuje to swoje postępowanie i wyłuskuje z oglądanego szkła kontaktowego to, co go usprawiedliwia.
Nie odkrywam Ameryki, wielu mądrych ludzi już na ten temat pisało, choćby przywołany tu Jerzy Targalski.
Jeśli myślę o tym przy przedświątecznej krzątaninie to tylko dlatego, że denerwuje mnie i przeraża jednocześnie, ten tworzony na potrzeby zdeptanego sumienia obraz bezwolnego narodu.
Tak się zastanawiam nad fenomenem naszych czasów. Bierzemy 2 razy wciągu dnia prysznic, łykamy szufelki witamin, dbamy o właściwy ubiór na właściwą okazję, a co by było gdybyśmy do tego jeszcze dołożyli troskę o honor, szacunek do siebie? Gdybyśmy tak tupnęli; dość chlewa, rynsztoku, dość latających z penisem, ziejących chamstwem polityków! Nie jesteśmy bydłem, którym można pomiatać i kpić chlejąc wódę za nasze pieniądze?
Skoro tak łatwo nami manipulować, to może znajdzie się przedsiębiorca i zafunduje Polakom kolejne oporniki, takie jak w czasie wojny Jaruzelskiego z narodem i koszulki z napisem:Żaden cham nie ma u mnie szans? Hasła zresztą według uznania.
Chodzi tylko o to, by zapanowała moda na honor Polaka, którego żaden prostak bezkarnie nie będzie lżył. Może wtedy żadna manipulacja nie zdoła zrobić z nas świnie orwellowskiego „Folwarku zwierzęcego”?
]]>
http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=9889 0
Leksykon III RP – tom pierwszy http://niepoprawneradio.pl/?p=7349 http://niepoprawneradio.pl/?p=7349#respond Tue, 14 Jan 2014 20:26:56 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=7349

Kontrowersje na tle personalnym dość skutecznie przesłoniły w publicznej debacie istotę przekazu „Resortowych dzieci”.


I. Beneficjenci neo-PRLu

„Resortowe dzieci. Media” (wyd. „Fronda”) Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza wywołały burzę – i to nie tylko w Obozie Beneficjentów i Utrwalaczy III RP, jak można by się spodziewać. Nożyce, co ciekawe, odezwały się również po drugiej stronie barykady, bowiem w książce zahaczono kilku znajomych królika, którzy aktualnie są wielce „niepokorni” i „nasi”. Publikują w niepokornych gazetach, zadają się z niepokornym środowiskiem… cóż taki mają akurat etap, będący w dużej mierze efektem zawirowań na prasowym rynku po pacyfikacji „Presspubliki”. Te kontrowersje na tle personalnym dość skutecznie przesłoniły generalną wymowę książki, która bynajmniej nie sprowadza się do wyszukiwania przodków w KPP i późniejszych mutacjach kompartii, tylko polega na pokazaniu – poprzez pryzmat życiorysów i pochodzenia opisywanych postaci – genezy medialnego mainstreamu IIIRP, który na długie lata zdominował publiczną debatę (a w zasadzie publiczny monolog) współczesnej Polski.

Sam tytuł „Resortowe dzieci”, jeśli odczytywać go dosłownie, jest mylący. Bo faktycznie, niektórym osobom – ich symbolem stał się Jacek Żakowski – „resortowego” pochodzenia w sensie ścisłym przypisać nie sposób. Autorzy przy doborze „bohaterów dramatu” zastosowali inny klucz: jest nim stosunek do postmagdalenkowego systemu, czyli przynależność do formacji określanej przeze mnie mianem Obozu Beneficjentów i Utrwalaczy III RP. Stąd też w książce obecność ludzi z zacnymi opozycyjnymi biografiami, a którzy po 1989 doszlusowali do wspomnianego Obozu. Może gdyby książka nosiła tytuł „Beneficjenci neo-PRLu” czy jakoś podobnie, to dałoby się uniknąć wielu nieporozumień i nie trzeba by zaklejać Jacka Żakowskiego na okładce, bo do takiego tytułu pasowałby jak ulał.

` Dlatego też nietrafione są zarzuty, że Autorzy nie zaprezentowali biografii i rodzinnych powiązań ludzi kontestujących porządek III RP, a z partyjnymi korzeniami – jak Antoni Zambrowski czy sam współautor Jerzy Targalski. Oni bowiem nie uczestniczyli w budowie obecnego systemu PRL-bis i nie firmują go swoimi twarzami w przeciwieństwie do wspomnianego Żakowskiego, czy np. Tomasza Lisa. Zresztą, nie ma zakazu, by taką książkę prześwietlającą partyjne zaszłości Targalskiego czy, dajmy na to, Marcina Wolskiego napisać – i nie musi tego koniecznie robić ktoś ze stajni Lisa czy Michnika. Mogą to równie dobrze być Mazurek z Zarembą i Michałem Karnowskim na dokładkę.

II. Geneza przemysłu pogardy

Jeśli natomiast ktoś nie poprzestałby na oburzonym zachłyśnięciu się tytułem i przypasowywaniem do niego kolejnych nazwisk, tylko zadał sobie trud dotarcia choćby do spisu treści zamieszczonego na początku książki, to może doznałby iluminacji odnośnie istoty zawartego w niej przekazu. Kolejne rozdziały traktują bowiem o: pochodzeniu luminarzy III RP („Aleja Przyjaciół”); drodze Michnika i jego środowiska do roli ober-autorytetów i treserów ludności autochtonicznej („Nadzorca społeczeństwa”); demaskacji mitu „Polityki” jako „wewnątrzpartyjnej opozycji” w PRL i przyczynach jej bałwochwalczego stosunku do „republiki Okrągłego Stołu” („Marsz intelektualistów ku III RP”); genezie postmagdalenkowego medialnego rozdania na gruzach RSW Prasa-Książka-Ruch („Dzielenie prasowego tortu”); początkach prywatnego rynku telewizyjnego („Wojna służb. Koncesja dla Polsatu”); rzeczywistej roli radiowej Trójki – kuźni odpowiednich „młodych kadr” dla mediów III RP („Trójka – wentyl bezpieczeństwa”); historii i teraźniejszości komuszej skamieliny – TVP („Propaganda w natarciu – TVP”); wreszcie, naczelnej szczekaczce obecnego systemu w segmencie mediów elektronicznych – TVN („Telewizja służbowa”).

Powtórzę – nawet rzut oka na spis treści pokazuje, że mamy do czynienia z próbą kompleksowego opisu świata głównonurtowych mediów, których podstawowym wyróżnikiem jest bezwzględna lojalność wobec postpeerelowskiej rzeczywistości i urabianie w tymże duchu społeczeństwa. Media te są integralną częścią wygenerowanych i petryfikowanych przez tę rzeczywistość układów, stanowiąc propagandowe ramię Obozu Beneficjentów i Utrwalaczy III RP. „Resortowe dzieci” prześwietlając biografie, tudzież powiązania rodzinno-towarzyskie co bardziej prominentnych postaci tego półświatka dają odpowiedź, dlaczego oficjalny przekaz medialny składa się z kłamstw, półprawd, przemilczeń i zbiorowych nagonek na każdego kto mógłby choćby potencjalnie im zagrozić. Przemysł pogardy nie wziął się znikąd – on funkcjonował w permanencji od początku III RP w odniesieniu do całych grup społecznych oraz ich reprezentantów i był w prostej linii kontynuacją roli mediów peerelowskich, tak w warstwie przekazu, jak i personalnej.

III. Czerwone dynastie

No i te personalia – jednak wróćmy do nich na chwilę. Jak nie TW to KO, jak nie SB to WSW, jak nie partyjny to z komuszej, bądź wręcz resortowej rodziny… I wszyscy oni w zwartej grupie przeszli suchą nogą do nowego systemu tworząc medialną elitę determinującą wiodący przekaz w sferze komunikacji publicznej. Po drodze odpadło zaledwie kilka najbardziej skompromitowanych jednostek – może paru mundurowych spikerów DTV, może kilku z przyczyn wieku… Reszta ma się dobrze, robi za „nowe pokolenie, nie skażone komunizmem” i hoduje następców. To pokazuje, jak naiwny był rozpowszechniony swego czasu pogląd, iż komuna sama odejdzie ze względów biologicznych, a nowe pokolenie nie skażone PRL-em urządzi lepszą Polskę. Tak się nie stanie, bo ten układ jest jak mafia – uzupełnia się przez kooptację (jak to ujął kiedyś Andrzej Gwiazda) i reprodukuje w ramach „czerwonych dynastii”.

A propos „Czerwonych dynastii” – warto przypomnieć tę prekursorską w stosunku do „Resortowych dzieci” pracę prof. Jerzego Roberta Nowaka. Był pierwszy i kto wie, czy nie stanowił dla autorów „Dzieci” inspiracji. Przewagą „Resortowych dzieci” jest jednak masowy zasięg – łączna sprzedaż pewnie z czasem przekroczy 100 tys egzemplarzy i ta moc rażenia

jest przyczyną furii demaskowanego w książce mainstreamu. Niepodważalną siłą książki jest również kondensacja faktów – wiele z opisywanych postaci i wydarzeń było już omawianych na różnych łamach, ale były to publikacje rozproszone, rozłożone w czasie, często w niszowych gazetach, co obniżało ich pole oddziaływania tak, że wiodące mediodajnie mogły je spokojnie ignorować. Z „Resortowymi dziećmi” tak już się nie da – nie sposób „zamilczeć ich na śmierć”. Tutaj otrzymujemy skondensowaną pigułę skutecznie wybudzającą z polityczno-medialnego Matrixu. Dopiero zebrane w jednym miejscu kompleksowe informacje o mediach i ludziach je tworzących pozwalają ogarnąć skalę postkomunistycznej degrengolady w jakiej od samego początku pogrążona jest współczesna Polska.

IV. Leksykon III RP – propaganda faktu

Część z „resortowych” bohaterów powróci z pewnością w kolejnych częściach cyklu (o polityce, służbach specjalnych, biznesie, świecie nauki), bowiem sieć układów organizujących wielowymiarowo życie III RP stanowi zespół naczyń połączonych. Stąd właśnie tytuł notki – „Leksykon III RP – tom pierwszy”, nadany bynajmniej nie na wyrost, bowiem książka Kani, Targalskiego i Marosza z powodzeniem może pełnić taką funkcję. Czytelnikom proponuję prosty zabieg – jeśli chcemy się dowiedzieć czegoś więcej o którejś z wiodących postaci zaludniających reżimowe mediodajnie, wystarczy otworzyć książkę na kończącym ją „Indeksie osób” i przejść do wskazanych stron. Otrzymamy dossier pokazujące kto zacz i skąd jego ród. W połączeniu zaś z kolejnymi tomami będziemy mieli wkrótce do dyspozycji swoistą encyklopedię neo-peerelu.

Na koniec jeszcze jedna sprawa. Czy „Resortowe dzieci” są książką z tezą? Inaczej mówiąc – czy mamy do czynienia z propagandą? Ależ tak, naturalnie i nie ma potrzeby udawać, że jest inaczej. Tezą książki jest założenie, że III RP jest tworem założonym i kontrolowanym w swych zasadniczych obszarach przez te same czerwono-esbeckie kliki, które trzęsły peerelem i na jej poparcie otrzymujemy ponad czterysta stron faktów. Propaganda bowiem, wbrew utartemu mniemaniu, nie musi oznaczać operowania kłamstwem. Równie dobrze – a nawet jest to pożądane, gdyż zwiększa siłę oddziaływania – może operować prawdą. Zwróćmy uwagę, że krytycy książki, nawet ci najbardziej jazgotliwi, nie podważyli żadnej z podanych w niej informacji, wekslując nagonkę na kwestie drugorzędne – czy iksińskiego można nazwać „resortowym dzieckiem”, czy igrekowskiego wrzucono do książki słusznie czy niesłusznie, albo czy wolno było wyciągnąć kwity na koleżankę pani redaktor Jankowskiej. Niegdyś, pisząc notkę na temat „Wojny o pieniądz” Song Hongbinga, ukułem w odniesieniu do niej termin „propaganda faktu” – i „Resortowe dzieci” są znakomitym przykładem takiej propagandowo-demaskatorskiej roboty na najwyższym poziomie.

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

]]>
http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=7349 0
Audycja 47 (niedzielna) http://niepoprawneradio.pl/?p=47 http://niepoprawneradio.pl/?p=47#comments Sun, 27 Sep 2009 07:13:01 +0000 http://audycja-xlvii-niedzielna
  • 19:00 Powitanie – Kukiz – Polsza nie zagranica…
  • 19:04 Blog : Gadający Grzyb – Kapłani w togach
  • 19:08 Blog : MarkD – Jest nadzieja że Unia rypnie
  • 19:24 Historia : Katarzyna (np radiopl) – Michał Bobrzyński – Dzieje Polski odc.3
  • 19:48 Blog : Aleksander Ścios – Dień pabiedy
  • 19:55 Pod Prąd z Michałem Mońko – program Jerzego Zalewskiego – O mediach
  • 20:39 Wykład prof.Bogusława Wolniewicza – Hajże na Rydzyka (Radio Maryja)
  • 21:14 Czytanka – Cień przyszłości – A.Walentynowicz przy udz.A.Baszanowskiej czyta JaWa (rozdz.7)
  • 21:34 Muzyka Sikora, Kołakowski, Kelus, Czajkowski, Kalinowski oraz De Press w trakcie. Promujemy ich płyte o polskim Podziemiu Niepodległościowym
  • Zapraszamy do słuchania. Audycje powtarzamy do środy w godzinach: 22:00, 01:00, 4:00, 7:00, 10:00, 13:00, 16:00, 19:00

    Chętnych do udziału w projekcie Niepoprawnego RadiaPL prosimy o kontakt.

    ]]>
    http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=47 188