Rosja – Niepoprawne Radio PL http://niepoprawneradio.pl Tego nie usłyszysz nigdzie indziej Mon, 19 Oct 2015 13:48:07 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=5.8.4 ŻYRINOWSKI: POLAKÓW ROZSTRZELAJĄ – POLSKĘ SPALĄ http://niepoprawneradio.pl/?p=13172 http://niepoprawneradio.pl/?p=13172#respond Mon, 19 Oct 2015 13:22:24 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=13172 DO TAKIEJ SYTUACJI DOPROWADZILI POLSKĘ TUSK Z KOPACZ!!!!

POWTÓRKA 1 I 17 WRZEŚNIA 1939 ROKU?

ŻYRINOWSKI: W CZERWCU 2015 ROKU WYBUCHNIE WOJNA

POLAKÓW ROZSTRZELAJĄ – POLSKĘ SPALĄ

 

Władimir Żyrinowski udzielił wywiadu portalowi Fakt24.pl. Usłyszeliśmy od niego przerażające słowa.

Nakreślone przez niego scenariusze zdarzeń w Europie muszą budzić grozę zwłaszcza wśród Polaków.

Ten wiceprzewodniczący rosyjskiej Dumy pozwolił sobie na niedopuszczalne groźby. Mówił, że w sytuacji wybuchu wojny (która rzekomo jest nieunikniona i ma wybuchnąć już w czerwcu) połowa Polski będzie spalona, a Polacy zostaną rozstrzelani.

Słowa bulwersują tym bardziej, że Żyrinowskiego toleruje Kreml i za podobne dywagacje włos mu z głowy nie spadnie

Fakt24.pl: W naszym kraju istnieje przekonanie, że nie lubi pan Polski i Polaków. Skąd, pańskim zdaniem, wzięło się takie przeświadczenie?

– W Rosji nie ma antypolskich nastrojów, choć w całej swojej historii Polska zawsze trzymała się wrogów Rosji: Szwecji, Niemiec, Francji i Litwy.

Nigdy nie byliście po stronie Rosji. Zawsze znajdowaliście się wśród tych, którzy z nami walczyli. Oddaliśmy wam wschodnie ziemie Niemiec, teren Polski się powiększył. Gdybyśmy byli w dobrych relacjach, oddalibyśmy wam również cały zachód Ukrainy. Zazwyczaj sąsiedzi żyją ze sobą źle, ale przecież mamy sporo wspólnego – słowiańskie korzenie.

Jednak Polska z jakiegoś powodu woli być na usługach USA.

A gdyby nasze stosunki były lepsze?

– Gdybyście byli kiedyś ze Związkiem Radzieckim, a teraz z nową Rosją, wasza sytuacja wyglądałaby o wiele lepiej.

W najbliższym czasie rozpęta się konflikt lokalny pomiędzy Rosją a Niemcami. Gdzie? Znów na terenie Polski!

Niemcom będzie szkoda swojej ziemi, swoich miast i ludzi, Rosjanom swoich terenów, więc walki odbędą się na polskiej ziemi.

Znów Polaków rozstrzelają, a połowę Polski spalą.

Po co wam to wszystko?

Po co wam tarcza antyrakietowa?

Czy nie rozumiecie, że w pierwszej kolejności wszystko zostanie zniszczone w tych okolicach?

Po co pomagacie Ukraińcom?

Oni rżnęli Polaków!

Biliście naszych kibiców, turystów. Robicie wszystko, by tylko zaszkodzić Rosji, to wy siejecie antyrosyjskie nastroje w całej Europie, w NATO.

A Rosja nic do was nie ma.

Pana zdaniem wszystkie problemy Rosji na arenie międzynarodowej wynikają z antyrosyjskich nastrojów Polaków.

Europa zatem jest bez winy?

– Europa od dawna ze wszystkim się pogodziła, to Polacy wciąż nie mogą się uspokoić. Polska znów rozpoczyna tę dyskusję, prowokuje, podburza NATO.

Jest wam na rękę, by UE oraz NATO miały złe stosunki z Moskwą, ale czy nie widzicie tego, że oni nie chcą?!

Z Europą już koniec, czy wiecie, że Stany Zjednoczone chcą przygotować rynek zbytu dla swojej produkcji?

UE to ich konkurent, a strefa Schengen została stworzona, by emigranci zalali całą Europę.

Nawet wasz papież, Jan Paweł II, również występował przeciwko nam. On został celowo wybrany na papieża, by szerzyć antyrosyjskie nastroje na świecie.

Tak samo Donald Tusk, który nieprzypadkowo jest przewodniczącym Rady Europejskiej! To wszystko ma jeden cel: by wykorzystać polską nienawiść i skierować całą Europę przeciwko nam.

Wspomniał pan o problemie emigracji.

Czy istnieje jakieś rozwiązanie?

– Nie ma żadnego rozwiązania.

Musicie wszędzie powiesić tabliczki „Witajcie”. Polska, Austria, Węgry, Niemcy – wszędzie.

Musicie przyjąć ich, oddać swoje hotele, ośrodki wypoczynkowe, akademiki, schroniska – wszystko.

I oni będą tu mieszkać.

Kiedyś Europa długo wykorzystywała Azję i Afrykę budując tam swoje kolonie, a teraz nastał czas zapłaty.

Teraz oni będą eksploatować waszą ziemię.

A jak Rosja radzi sobie z emigrantami?

 

– Przyjęliśmy Ukraińców: mieszkają, mają pracę. Innych nie przyjmujemy, tylko ich.

Tych osiedlimy tylu, ile będzie trzeba.

Lepiej byłoby od razu całą Ukrainę przyłączyć, póki jeszcze kraj nie jest ruiną, ale pewnie tak też się niedługo stanie.

Powiedział pan, że Polsce opłacałaby się współpraca z Rosją. Jak?

 

BIERZCIE ZACHODNIĄ UKRAINĘ ZE LWOWEM – TO WASZA ZIEMIA – TO POLSKA

UKRAIŃCY ZABIJALI POLAKOW – MOWIĄ NA WAS LACHY

A WY Z NIMI ROMANSUJECIE – WSPIERACIE REŻIM FASZYSTOWSKI

 

– Przecież proponuję wam: bierzcie zachodnią Ukrainę teraz, póki nie jest za późno.

To wasza ziemia, to Polska.

A wy z nimi romansujecie. To oni zabijali Polaków, to oni mówią na was Lachy, a wy ich wspieracie razem z reżimem faszystowskim, który oni szerzą.

Dla Ukrainy najgorszy wróg to Rosja i Polska, a wy traktujecie ich jak braci.

W jaki sposób proponuje pan zająć tereny zachodniej Ukrainy?

Pana zdaniem powinniśmy wypowiedzieć wojnę czy zrobić z Ukrainą to, co Rosja zrobiła z Krymem?

– Oczywiście to wasze tereny, czemu mielibyście z nich rezygnować? Po prostu wprowadźcie wojsko i Kijów nie powie ani słowa, oni z Donbasem sobie nie mogą dać rady.

Łukaszenka mógłby też wam pomóc.

Niech wasi żołnierze założą ukraińskie umundurowanie, wkroczą na Ukrainę, przecież tamci nawet się nie zorientują.

Oni na Donbas nie mają sił, co dopiero mówić o zachodnich ziemiach.

Powieście swoją flagę nad Lwowem, Łuckiem, Iwano-Frankowskiem, Tarnopolem, Równem.

Nikt nawet nie będzie się sprzeciwiał, mieszkańcy się uradują i przyjmą was jak swoich. Rosja potrzebowałaby tylko korytarza, bezpośredniego połączenia pomiędzy Białorusią a Kaliningradem.

To jakieś 80 km, więc powinniście nam ten teren oddać.

Sytuacja na Ukrainie pozostaje wciąż trudna. Czy może stać się przyczyną rozpoczęcia III wojny światowej?

– Nie. Oni się umówili, tam na górze, w Nowym Jorku, zaznaczam, że ja w tym nie uczestniczyłem.

III wojny światowej nie będzie, ale tzw. konflikt lokalny się szykuje.

Niemcy napadną na Rosję, wszystko, jasna rzecz, będzie rozgrywało się na terenie Polski.

Niemcy dostaną swoją ziemię – zachodnią Polskę, no a resztę będziemy zmuszeni zabrać wraz z krajami bałtyckimi oraz Ukrainą.

Państwa europejskie wciąż będą borykać się z problemem emigrantów. Taka szykuje się przyszłość na kolejne kilka lat. I dla Polski w tej przyszłości nie ma miejsca.

Kiedy pana zdaniem rozpocznie się wojna pomiędzy Rosją a Niemcami?

– Latem następnego roku.

Skąd taka pewność?

– Zostało już podpisane porozumienie, zgodnie z którym wojna rozpocznie się w czerwcu 2016 roku.

Gdyby coś uległo zmianie, termin będzie wydłużony do czerwca 2017 roku, ale to z pewnością stanie się w ciągu kilku najbliższych lat.

Skąd ma pan takie doniesienia?

– Jeśli źródło się podaje, to ono znika. Co myślicie, że teraz nie wiadomo komu powiem, skąd biorę taką informację i napiszecie o tym sensacyjną wiadomość? Czy uważacie, że jestem jakimś durniem, by chwalić się moimi źródłami?

 

ROSJA GROZI POLSCE I RUMUNII JĄDROWYM ATAKIEM RAKIETOWYM

 

Od wczoraj polskojęzyczne media emocjonują się informacją, że Rosja zamierza wycelować w Polskę i Rumunię, swoje rakiety balistyczne przenoszące broń jądrową. Oczywiście skrzętnie unika się wspominania o tym, że Rosjanie zapowiedzieli to jako retorsję na budowę tak zwanej tarczy antyrakietowej, której elementy mają się znaleźć właśnie w Rumunii i w Polsce.

Kwestię budowy tarczy antyrakietowej spowija od dawna kurtyna hipokryzji. Amerykanie budują rzekomo instalację przeciwko zagrożeniu z Iranu, które jest tak teoretyczne jak zagrożenie ze strony Korei Północnej. Od początku jednak Rosja wyraźnie stwierdza, że tarczę antyrakietową traktuje jako zagrożenie ze strony NATO.

Rosyjscy przywódcy otwarcie mówią o tym, że dookoła ich kraju pojawiają się kolejne amerykańskie bazy i w związku z tym wzrasta poczucie zagrożenia ze strony NATO. Taki punkt widzenia jest prawie nieobecny w polskojęzycznych mediach. Obowiązująca retoryka wskazuje, że Rosja jest agresorem na Ukrainie i grozi też innym krajom, w tym należącym do NATO.

Łatwo można się w tym wszystkim zagubić i ulec sączonej nam nieprzerwanie propagandzie, z której wynika, że wojna ukraińska jest wynikiem działań Rosji, a nie knowań USA i Izraela. W rzeczywistości jednak Rosja została zmuszona do działań, bo po „majdanie” w Kijowie, te same siły chciały montować coś podobnego w Moskwie.

Z punktu widzenia Rosjan wygląda to tak, że ich kraj jest osaczany przez Amerykanów, którzy dążą do wojny mającej ugruntować pozycję USA jako światowego hegemona. Polska czy Rumunia będą w takim konflikcie krajami frontowymi, które będą przeznaczone do zniszczenia. Nie ma w tym nic dziwnego, skoro jesteśmy najwierniejszymi giermkami panów zza Atlantyku, którzy z kolei są wasalami Izraela.

Obecnie do rozmów na temat przyszłości Ukrainy nawet nie zaprasza się nikogo z polskich władz. Nie jest to potrzebne, ponieważ jako nieformalna kolonia USA i Izraela robimy i tak wszystko co nam się każe, bez względu na to czy naraża to wszystkich mieszkańców Polski.

Wyszydzany w polskojęzycznych mediach Aleksander Łukaszenko odegrał większą rolę w uspokojeniu sytuacji na wschodniej Ukrainie niż pseudopolscy politycy wykrzykujący ku uciesze Ukraińców banderowskie hasła.

Warto sobie zadać pytanie czy stoimy po właściwej stronie dojrzewającego w Europie konfliktu. Ostatnie deklaracje USA, wedle których do krajów frontowych, w tym do Polski, zostanie wysłana ciężka broń pancerna wskazują kierunek w jakim zmierzamy, czyli nieuchronną wojnę.

Starcie amerykańsko-izraelsko-rosyjskie w Syrii doprowadziło do zupełnego zniszczenia tego kraju i do powstania potwora w postaci Państwa Islamskiego. Czym może się skończyć kolejna wojna pośrednia, tym razem u naszych granic? Tego nie wie nikt, ale ze względu na zagrożenie atakiem nuklearnym pewne jest jedno – nigdy jeszcze w historii Polski nie było tak wielkiego zagrożenia dla naszego istnienia.

 

POLSKI BIZNESMEN ZNALEZIONY MARTWY W MOSKWIE

CIAŁO LEŻAŁO W MIESZKANIU

 

Ciało Jerzego O. zostało znalezione w mieszkaniu w centrum Moskwy. Pierwsze doniesienia mówiły o tym, że 45-letni biznesmen prawdopodobnie został zamordowany w apartamencie wynajmowanym przy ul. Szabołowskiej.

W Rosji był dyrektorem oddziału dużego międzynarodowego koncernu. Teraz rosyjscy śledczy podają, że przyczyną śmierci Polaka była ostra niewydolność sercowo-naczyniowa.

Polak był dyrektorem generalnym rosyjskiego oddziału firmy Barry Callebaut. To wielki koncern, który ma oddziały w 50 krajach na świecie. Produkuje słodycze.

Według portalu https://www.google.pl/webhp?sourceid=chrome-instant&ion=1&espv=2&ie=UTF-8#q=lifenews.ru%2C ciało Jerzego O. zostało znalezione w mieszkaniu w centrum Moskwy.

Leżało na podłodze. Polak mieszkał w wynajętym apartamencie przy ul. Szabołowskiej. Ciało miało być zakrwawione.

W apartamencie śledczy podobno znaleźli 56 pustych butelek po piwie, a także fragmenty rozbitego szkła. Ofiara miała mieć obrażenia głowy.

Zupełnie inną wersję wydarzeń podali jednak śledczy w oficjalnym komunikacie.

 

Portal wp.pl napisał: przedstawicielka rosyjskiego Komitetu Śledczego Julia Iwanowa powiedziała, że zgon mężczyzny nastąpił w wyniku „ostrej niewydolności sercowo-naczyniowej”.

Według rosyjskich służb, nie ma powodów, by sądzić, że do śmierci biznesmena przyczyniły się osoby trzecie. Jego ciało znaleziono w wannie. Wiadomo, że Polak mieszkał sam. W jego mieszkaniu odkryto ślady krwi, między innymi na poduszkach i pościeli.

Według śledczych od momentu śmierci do odnalezienia ciała minęło kilka dni.

 

W przeddzień śmierci Polaka Barry Callebaut Rosja firma podpisała duży kontrakt z innym koncernem czekoladowym.

Główna siedziba „Barry Callebaut” mieści się w Zurychu. Koncern posiada ponad 50 fabryk na całym świecie. Zatrudnia około 10 tysięcy osób.

 

Źródła:

 

http://www.fakt.pl/polska/wladimir-zyrinowski-dla-fakt24-pl-wybuchnie-wojna-w-czerwcu,artykuly,580100.html

 

http://www.fakt.pl/wydarzenia/polski-biznesmen-znaleziony-martwy-w-moskwie,artykuly,569186.html

 

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/rosja-grozi-polsce-rumunii-jadrowym-atakiem-rakietowym

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

]]>
http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=13172 0
Kto człowiekiem a kto świnią? http://niepoprawneradio.pl/?p=9889 http://niepoprawneradio.pl/?p=9889#respond Thu, 18 Dec 2014 07:55:28 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=9889 Końcowa scena z Folwarku zwierzęcego wygląda tak: Ludzie i świnie ucztują, a zwierzęta z folwarku przyglądające się uczcie z przerażeniem widzą, że już nie potrafią odróżnić ludzi od świń.

Ten obraz mnie prześladuje ilekroć przyglądam się widokowi z mojego okna obserwatora wydarzeń politycznych. 

Bieda, inflacja, erzace żywności, a Rosjanie kochają Putina, Rosjanie nie wierzą, że na Ukrainie walczą ich synowie.
Pewien żołnierz na pytanie, co robią rosyjscy żołnierze na Krymie, zażartował: A wy co, telewizji nie oglądacie?
Jedyna dostępna wiedza to propaganda lejąca się z przejętych przez władzę mediów i wszechobecna manipulacja i autocenzura.
Pytamy w Polsce z coraz większym zdumieniem. Dlaczego mimo tylu przekrętów, mimo chaosu gospodarczego, bezrobocia, jawnego już okradania za pomocą sypiących się z sejmowego rękawa ustaw, brak jest zdecydowanego protestu, a opozycja wciąż przegrywa wybory?
Zwykle w odpowiedzi otrzymujemy obszerną listę propagandowych kłamstw mediów, którym podobno wierzą Polacy przyspawani do szklanego ekranu.
W sferze przemocy polegającej na braku dostępu obywateli do informacji osiągnęliśmy pułap kłamstwa sowieckiego. Stopień zakłamywania rzeczywistości jest u nas taki sam jak w Rosji, różni nas już tylko skala fizycznej przemocy – alarmuje prof. Andrzej Nowak.
Nikt, kto choć trochę obserwuje przekaz mediów służących władzy, obowiązującej poprawności politycznej i porównuje go z dostępnymi informacjami mediów alternatywnych, nie ma wątpliwości, że lekceważenie tego alarmu, tysiąca innych, jest narodowym samobójstwem.
Znaczącego przełomu, mimo słabości władzy, wciąż jednak nie ma. Brak zdecydowanej reakcji większości społeczeństwa tłumaczymy sobie brakiem dostępu do rzetelnej informacji i masowej manipulacji, której podlegają Polacy wskutek opanowania mediów przez spin doktorów dyktujących usłużnym dziennikarzom przekazy dnia.
Wydawać by się mogło, że przynajmniej pokolenie pamiętające czasy PRL powinno było uodpornić się na obecne kłamstwa i prymitywną propagandę. A jednak nie. Większość kupuje mediodajny przekaz. Dlaczego? Aż tak ogłupieliśmy, oślepliśmy?
Wbrew pozorom o odpowiedź nie trudno, choć może nie będzie ona taka, jakbyśmy się spodziewali.
Zbliżają się święta. Wielu z nas siądzie przy rodzinnym stole. Przy dobrej nalewce rozwiążą się języki. Gwarno i serdecznie dopóki ktoś nie zahaczy o politykę.
Przy wieczornej kawie ktoś włączy telewizor. Słuchamy przekazu wiadomości? Może komuś ta sztuka i uda się, jeśli przebije się przez wykrzykiwane komentarze na temat osób w rodzaju: A ta małpa to co robi w telewizji? Och! Jak ja tej baby nienawidzę! A ten głupek na drzewo… itd. itp.
Jednym słowem, zarządzanie naszymi emocjami doprowadzone do perfekcji. Czy szansę ma merytoryczna dyskusja i jakiekolwiek pytanie o fakty?
To prawda, że w tym chaosie wyłowimy poglądy żywcem wzięte z mediów bez refleksji i bez udziału zdrowego rozsądku, ale czy to wystarczy, by odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie pogonimy niszczącą nasz kraj władzę?
Jerzy Targalski zachowanie odporności Polaków na przyjęcie wiedzy o stanie państwa tłumaczył niedawno lękiem. (Strzelają i kłamią tak samo od lat)
 Rzeczywistość jest tak ponura, że gdyby jej nie odrzucać, ludzie by wariowali. Nie każdy bowiem jest cynikiem lub ma twardy charakter.
Widzę znad mojego maminego zmywaka jeszcze coś, co nam umyka, gdy dyskutujemy o zniewoleniu Polaków i godzeniu się na status quo aż do unicestwienia. Mało tego, twierdzę, że nie jesteśmy tu żadnym wyjątkiem.
Oto przykład, który z pewnością zbulwersował wielu, a który stoi w długiej kolejce na liście wielbicieli Putina.
Rosyjska gwiazda scen operowych całego świata. Piękna, zawsze żywiołowa, urodą i głosem rzucająca na kolana męską część widowni. Polscy melomani mogli podziwiać ją w duecie z Piotrem Beczałą, najgorętszą parą lata 2012.
Ta sama Anna Netrebko fotografuje się w Petersburguz przywódcą separatystów ze Wschodniej Ukrainy Ołehem Cariowem, trzymając w rękach bukiet róż i flagę Wszechrosji.
Ta sama diwa na jego ręce przekazuje donieckim separatystom czek opiewający na milion rubli (ok. 15 tys. euro).
Chyba nikt nie sądzi, że Anna Netrebko, z podwójnym obywatelstwem; rosyjskim i austriackim, nie ma dostępu do faktów i nie potrafi wyrobić sobie własnego zdania na temat agresji Putina?
Gdzie więc szukać przyczyn takiego zachowania? Czy nie przypadkiem w wyznawanych wartościach? Czy nie od pytania, kim jesteś i jakie wartości wyznajesz należałoby zacząć rozmowę, np. z Michałem Żebrowskim, który kocha Putina, że wezmę pierwsze z brzegu nazwisko polskiego artysty?
Na nic edukacja, wolne media, dostęp do wielu źródeł wiedzy, wolność słowa, jeśli kręgosłup krzywy.
Nasze kłótnie przy rodzinnych stołach nie biorą się znikąd, one tak samo są nasiąknięte ideologią. Jeszcze możemy bezkarnie kłócić się, gniewać, nie grozi nam jeszcze donos na policję i aresztowanie, konfiskata majątku, ale to tylko kwestia czasu. Polska różni się już od Rosji, jak powiedział prof. Andrzej Nowak, tylko przemocą fizyczną. Standardy życia politycznego są już takie same.
Wielu z nas zamieniło 10 przykazań, kodeks honorowy na złotówki, rublówki, euro czy dolary. A teraz tylko racjonalizuje to swoje postępowanie i wyłuskuje z oglądanego szkła kontaktowego to, co go usprawiedliwia.
Nie odkrywam Ameryki, wielu mądrych ludzi już na ten temat pisało, choćby przywołany tu Jerzy Targalski.
Jeśli myślę o tym przy przedświątecznej krzątaninie to tylko dlatego, że denerwuje mnie i przeraża jednocześnie, ten tworzony na potrzeby zdeptanego sumienia obraz bezwolnego narodu.
Tak się zastanawiam nad fenomenem naszych czasów. Bierzemy 2 razy wciągu dnia prysznic, łykamy szufelki witamin, dbamy o właściwy ubiór na właściwą okazję, a co by było gdybyśmy do tego jeszcze dołożyli troskę o honor, szacunek do siebie? Gdybyśmy tak tupnęli; dość chlewa, rynsztoku, dość latających z penisem, ziejących chamstwem polityków! Nie jesteśmy bydłem, którym można pomiatać i kpić chlejąc wódę za nasze pieniądze?
Skoro tak łatwo nami manipulować, to może znajdzie się przedsiębiorca i zafunduje Polakom kolejne oporniki, takie jak w czasie wojny Jaruzelskiego z narodem i koszulki z napisem:Żaden cham nie ma u mnie szans? Hasła zresztą według uznania.
Chodzi tylko o to, by zapanowała moda na honor Polaka, którego żaden prostak bezkarnie nie będzie lżył. Może wtedy żadna manipulacja nie zdoła zrobić z nas świnie orwellowskiego „Folwarku zwierzęcego”?
]]>
http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=9889 0
Krym-inał tango http://niepoprawneradio.pl/?p=8028 http://niepoprawneradio.pl/?p=8028#respond Sun, 16 Mar 2014 17:34:42 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=8028 Skoro na Krymie formalnie harcują jakieś bliżej niezidentyfikowane bandy, to należałoby ogłosić „operację antyterrorystyczną”.Ukraina Tryzub 300px

Nieznany obiekt

I. Lekcja Kosowa

Po raz kolejny potwierdza się, że rację mieli ci, którzy poparcie Zachodu dla secesji Kosowa uznawali za niebezpieczny precedens, którego długofalowe negatywne skutki mogą okazać się większe niż korzyści z dania po nosie popierającej Serbię Rosji. Kosowo funkcjonuje jako bandyckie, mafijne państewko w sercu Bałkanów, zatruwając wokół atmosferę niczym nie czyszczony wychodek, Rosja zaś skwapliwie powołuje się na ten casus ilekroć przyjdzie jej ochota uszczknąć co nieco z terytorium sąsiadów. Tak było z Abchazją i Osetią Płd, tak jest obecnie z Krymem. Otwartą pozostaje kwestia, czy Putin będzie chciał zrobić z Krymu niby-niepodległe państewko (może z Janukowyczem w roli marionetkowego prezydenta?), czy zadowoli się nieuregulowanym statusem tego terytorium z faktyczną dominacją Rosji a la Naddniestrze, czy też może włączy Krym do Federacji i stworzy zmilitaryzowaną enklawę na wzór Kaliningradu.

Tak czy inaczej, Krym pozostanie rozsadnikiem niepokojów i bazą dla dalszej destabilizacji sytuacji na Ukrainie do wykorzystania, gdy Zachodowi znudzi się już popieranie obecnych władz w Kijowie i uzna, że koszty przewyższają korzyści, lepiej więc dogadać się z Putinem. A jak takie dogadywanie się wygląda w praktyce mogliśmy zaobserwować przy okazji wojny w Gruzji, kiedy to dopiero pod wpływem wyprawy Lecha Kaczyńskiego wraz z pozostałymi przywódcami krajów naszego regionu, Sarkozy (Francja sprawowała wówczas europrezydencję) poleciał do Moskwy zawierać lipne porozumienie, którego Kreml od samego początku nie zamierzał respektować. Ot, taka kolejna mała Jałta w wyniku której Gruzja i Saakaszwili pozostali na lodzie. Kwintesencją było słynne „Kim ty k…a jesteś, żeby mnie pouczać?” rzucone do słuchawki przez Siergieja Ławrowa podczas rozmowy z Davidem Milibandem, szefem brytyjskiego MSZ. Nie wiemy wprawdzie, czy Ławrow powiedział coś w tym stylu podczas niedawnej rozmowy do Johna Kerry’ego, ale byłoby to z punktu widzenia Rosji jak najbardziej na miejscu po tym jak Obama dał się ruskiemu czekiście koncertowo „wyresetować” w geopolitycznej rozgrywce.

II. Jeż w gaciach

Swoją drogą, ciekawe czy Nikita Siergiejewicz spodziewał się przekazując Krym Ukraińskiej SRR, że sprzedaje zatruty pocałunek? Raczej nie, przypuszczam, że chodziło tu bardziej o uporządkowanie administracyjne Kijowskiego Okręgu Wojskowego, niemniej po rozpadzie ZSRS okazało się, że Moskwa dostała do ręki darmową, autonomiczną piątą kolumnę w strategicznym regionie – z rosyjskojęzyczną większością i de facto eksterytorialną bazą marynarki wojennej. Słowem, narzędzie do wykorzystania, gdyby poszło coś nie tak i Ukraina zechciała pożegnać się ze statusem „chwilowo odłączonej” części imperium.

W tych figurach rodem z Krym-inał tango, jakie wytańcowują wokół siebie Niemcy, USA i Rosja, cokolwiek ponad ukraińskimi głowami, zastanawia mnie bierność po-majdanowskich władz w Kijowie. Zwróćmy uwagę – Putin dokonuje inwazji, a Kijów poprzestaje z grubsza rzecz biorąc na apelach, pozostawia swych żołnierzy, ukraińską i tatarską mniejszość na Krymie samym sobie i w całości zdaje się na dyplomatyczne zabiegi Zachodu. Tego samego Zachodu, który nie chce słyszeć o sankcjach wobec Rosji, bo woli z nią robić interesy i którego przywódcami kremlowski czekista szczerze gardzi uznając wzorem Chruszczowa, że można im bezkarnie „wrzucić jeża w gacie”. No więc wrzucił i patrzy z radochą na niezborną miotaninę „zapada”.

Tymczasem, Putina można by zahaczyć jego własną, propagandową bronią. Spójrzmy. Putin twierdzi, że nie ma żadnej interwencji sił rosyjskich, że uzbrojone oddziały to nie żaden Specnaz, tylko miejscowa samoobrona, która ekwipunek kupiła sobie w sklepach survivalowych. No więc trzymajmy Władimira Władimirowicza za słowo. Skoro na Krymie nie harcują siły zbrojne Federacji Rosyjskiej, tylko jakieś bliżej niezidentyfikowane grupy, to należałoby ogłosić rozprawę ze zbrojnymi bandami. Innymi słowy – wszcząć „operację antyterrorystyczną”. Przypominam, że z chwilą ogłoszenia przez USA wojny z terroryzmem, Putin ochoczo skorzystał z tej retoryki i ogłosił, że on na Kaukazie nie prowadzi żadnej wojny, pacyfikacji, tylko „walczy z terrorystami”, których dopadnie „nawet w kiblu”. W ten oto sposób sprawił, że Zachód skwapliwie odwrócił głowę od ludobójstwa w Czeczenii. Ten sam propagandowy oręż Kijów mógłby wykorzystać na Krymie – my nie walczymy z Rosją, Specnazem, tylko ścigamy terrorystów i przywracamy porządek na swym terytorium, oraz bierzemy pod opiekę prześladowane przez władze autonomii mniejszości ukraińską i tatarską… Ciekawe, jak Putin zareagowałby na takie postawienie sprawy… Bo wtedy to on miałby w gaciach jeża.

III. „Wśród serdecznych przyjaciół…”

Z jakichś względów ukraiński rząd tego jednak nie robi. Na miejscu krymskich Tatarów i ukraińskich oddziałów poczułbym się zdradzony. Albo się boją wejść głębiej w konflikt (choć i tak mają ten konflikt na karku), albo nie są pewni dowództwa własnej armii w której jak słyszałem wciąż silne są sowieckie sentymenty. Możliwa jest również inna opcja – taka mianowicie, że Niemcy i Amerykanie wymogli na Kijowie bierność by nie „eskalować napięcia”, a rząd Ukrainy grzecznie się posłuchał, by z kolei nie dać swym patronom pretekstu do wymiksowania się z tej całej awantury. Dziwne to, zważywszy, że już chyba wiadomo na ile można polegać na „gwarancjach” międzynarodowych – czyżby Kijów miał jeszcze jakieś złudzenia? Czy też może padło ultimatum „nie wierzgajcie Putinowi, bo nici z pomocy finansowej”, na wzór pamiętnej pogróżki Radka Sikorskiego „wszyscy zginiecie”? Możliwe też, że rozochoconym majdanowcom „sojusznicy” porządnie zmyli głowę za niedotrzymanie umowy z ludźmi Janukowycza i nie chcą teraz przeciągać struny.

I tak już na zakończenie. Ciekawe, jak silny jest w USA kac po resecie. Przecież gdyby nie upojenie Obamy Putinem, to dziś zapewne trwałyby już prace nad instalowaniem w Polsce elementów tarczy antyrakietowej, co dawałoby Obamie zdecydowanie silniejszą pozycję w konfrontacji z Rosją. A tak, to może sobie co najwyżej pogadać i w Waszyngtonie muszą sobie z tego zdawać sprawę. No i jeszcze jedno – czy w Polsce wreszcie ktoś ochłonie i dojdzie do wniosku, że NATO i Unia swoją drogą, lecz jeśli chcemy się skutecznie bronić, to powinniśmy w pierwszej kolejności zacząć polegać na sobie, a nie na „serdecznych przyjaciołach” pośród których „psy zająca zjadły”?

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

]]>
http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=8028 0
Krajobraz po Majdanie http://niepoprawneradio.pl/?p=7853 http://niepoprawneradio.pl/?p=7853#respond Thu, 27 Feb 2014 20:38:34 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=7853

Rozwój wydarzeń u naszego sąsiada oznacza, że ciężar kondominijnej rozgrywki Rosja-Niemcy przenosi się poza polską granicę.

Ukraina Tryzub 300px

I. Krach „łukaszenkizacji”

Po etapie obowiązkowych starć ulicznych i równie obowiązkowych ofiar w ludziach, by cała rewolucja wyglądała w miarę wiarygodnie, sponsorzy Majdanu dogadali się ze sponsorami Janukowycza, poświęcając tego ostatniego w imię „jedności narodowej” i najprawdopodobniej jakiejś spodziewanej pomocy ze strony Zachodu. Tym samym Rosja przegrała wariant „łukaszenkizacji” Ukrainy polegający na wciągnięciu jej do montowanej Unii Eurazjatyckiej pod wodzą skompromitowanego i pozbawionego możliwości manewru Janukowycza. Tu warto przypomnieć, że samemu Janukowyczowi, jak i oligarchom, których był eksponentem, do pogłębienia więzów z Rosją wcale się nie śpieszyło – choćby dlatego, że oznaczałoby to dopuszczenie putinowskich mafiozów do ukraińskiego żerowiska. Ideałem był dla nich balans między wschodem a zachodem – z jednej strony wydłużenie dzierżawy Sewastopola dla rosyjskiej Floty Czarnomorskiej do 2042 roku w zamian za obniżenie cen gazu, z drugiej podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, z trzeciej w końcu, skłonienie Rosji do sfinansowania ukraińskiego długu publicznego poprzez wykup obligacji…

No i w tym miejscu Putin postanowił jednak przypomnieć Janukowyczowi skąd mu wyrastają nogi, w ekspresowym tempie torpedując stowarzyszeniowe zakusy. Publicznie wiadomo o ultimatum – albo pójdziesz z nami do Unii Celnej (następnie zaś Eurazjatyckiej), albo zatoniesz wraz z bankrutującym państwem. Czy do głosu doszły ponadto jakieś poważne „kompromaty” możemy się tylko domyślać. Tak czy owak, okazało się, że Putin trzyma Janukowycza za jaja mocnym czekistowskim chwytem i lawiranckie kalkulacje ukraińskiego prezydenta poszły w czortu.

Do pewnego momentu wszystko zdawało się przebiegać po myśli Putina. Unia Europejska ani myślała umierać za Majdan i specjalizowała się w kolejnych „chińskich ostrzeżeniach”, polski rząd nie miał pomysłu na cały ten wschodni ambaras, zaś poparcie dla protestów ze strony PiS-owskiej opozycji można było traktować jedynie w kategoriach symbolicznych. Nawet Watykan nabrał wody w usta i nie dało się słyszeć papieskich apeli, jakie zazwyczaj przy tego typu kryzysach płyną z placu św. Piotra. Janukowycz planowo kompromitował się z każdym dniem kijowskiego klinczu i bandyckich ekscesów „tituszek”, tudzież pacyfikacyjnych prób Berkutu… prób zresztą tyleż spektakularnych, co nieudolnych, bo chyba nikt nie wątpi, że odpowiednio zdeterminowana władza byłaby w stanie rozpędzić Majdan w ciągu jednego dnia i to wyłącznie siłami policyjnymi, bez konieczności angażowania wojska. W międzyczasie Ławrow i różne prokremlowskie siły obecne na międzynarodowym „rynku opinii” grzmiały o „faszyzacji” i mieszaniu się Zachodu w sprawy wewnętrzne suwerennego państwa… Natomiast Putin ze spokojem odgrywał olimpijskiego gołąbka pokoju podczas igrzysk w Soczi.

II. Błędy Putina

I tu dochodzimy do kwestii: co z punktu widzenia Putina poszło nie tak? Wydaje się, że zagrało przeciw niemu kilka czynników.

Po pierwsze, nie docenił determinacji ukraińskich oligarchów, którym nie uśmiecha się los Chodorkowskiego czy Bieriezowskiego – a tego mogliby się spodziewać po trafieniu Ukrainy pod „kryszę” Putina. Oligarchowie tacy jak Rinat Achmetow, Serhij Tihipko, Wiktor Pinczuk, czy Ihor Kołomojski od początku naciskali na Janukowycza, by ten nie stosował przemocy wobec protestujących na Majdanie, co tłumaczy niezdecydowane i incydentalne akcje Berkutu. Dodatkowo Achmetow (a najprawdopodobniej również i inni) sponsorowali Majdan sumami po co najmniej kilkaset tysięcy hrywien dziennie, była to zatem z ich strony dość poważna inwestycja, która ma się zwrócić. Jeśli dopowiemy, że owi potentaci mają w kieszeni co najmniej 80 deputowanych Partii Regionów i osamotniona „familia” Janukowycza w konfrontacji z nimi wypada w sumie dość blado, to nagle okazuje się, że prorosyjskie siły miały mniej atutów, niż się na pierwszy rzut oka mogło wydawać. Achmetow, najbogatszy z oligarchów z majątkiem szacowanym na ok 15 mld dolarów chce robić interesy na Zachodzie, inni również, a do tego potrzebna jest im Ukraina w nieco innym miejscu, niż obecnie. Oni już się na ukraińskim majątku nachapali i chcą w spokoju konsumować oraz rozwijać swe biznesy – mogą je nawet na potrzeby Unii jakoś „ucywilizować”, stać ich na to. Ideałem dla nich byłaby jakaś forma nieśpiesznej integracji ze strukturami zachodnimi, przy gwarancji zachowania stanu posiadania – coś jak, uczciwszy proporcje, „uwłaszczony” postkomunistyczny biznes w III RP.

Po drugie, czynnik ludzki. To nie jest bowiem tak, że ludzie się buntują gdy dusi się ich obcęgami terroru. Nie, ludzie buntują się wtedy, gdy już coś tam mają i da się im nadzieję na więcej. A taką nadzieję roztoczono przed Ukraińcami w perspektywie akcesu do Unii Europejskiej. Ukraińcom nie imponuje poziom życia w Rosji i tamtejszy system społeczno-polityczno-gospodarczy. Imponuje im europejski dobrobyt i blichtr, tak jak imponował Polakom i innym demoludom. O kosztach zaś w prounijnej propagandzie wspomina się półgębkiem. Poza tym, posmakowali już względnej wolności i „samostijności” – mogli pogonić Janukowycza i wybrać „pomarańczowych”, potem pognać „pomarańczowych” i wybrać Janukowycza… no to teraz popędzą Janukowycza. Same pieniądze oligarchów bez powszechnej determinacji i wściekłości nic by nie dały. Trzeba było tylko te masowe odruchy i emocje odpowiednio wspomóc i ukierunkować. Szkoda tylko tych, którzy polegli, by rewolucja nabrała cech odpowiedniej powagi i dramatyzmu. Stali się bowiem – niezależnie od ich przekonań i aspiracji – mięsem armatnim, dzięki któremu Majdan pojawił się wreszcie w obiektywach zachodnich mediów, co z kolei pozwoliło wkroczyć do akcji unijnym politykom w glorii orędowników pokoju i pojednania. Unia (czyli Niemcy) bowiem mogłaby się od biedy pogodzić z Ukrainą w rosyjskiej orbicie, ale czterdziestopięciomilionowego „upadłego państwa” u swych granic sobie stanowczo nie życzy.

Po trzecie wreszcie, Putin chyba przekombinował. Liczył na zduszenie Majdanu rękoma Janukowycza w cieniu igrzysk w Soczi – trochę podobnie, jak w cieniu olimpiady w Pekinie rozpętał wojnę w Gruzji. Tymczasem okazało się, że Soczi, gdzie Rosja była gospodarzem, spętało mu ręce i nie mógł pozwolić sobie na wyraźniejszą interwencję, poprzestając na wprowadzeniu na Majdan prowokatorów usiłujących storpedować z radykalnych pozycji próby zakończenia konfliktu. Tymczasem ukraińscy oligarchowie skwapliwie wykorzystali szansę jaką dawało „uwiązanie” Rosji igrzyskami do politycznej eliminacji Janukowycza w drodze parlamentarnego zamachu stanu, przewerbowania jego popleczników w ramach „jedności narodowej” i zaakcentowania prozachodniego kursu Ukrainy. Wielomiesięczna inwestycja w Majdan zaczęła przynosić wreszcie owoce.

III. Chwila pieredyszki

Jakie pole manewru ma teraz Putin? Interwencji zbrojnej nie będzie, bo Rosji na nią póki co nie stać. Armia w trakcie przezbrajania, rubel pikuje, do tego wydatki na igrzyska, a wkrótce na piłkarskie mistrzostwa świata. Pozostaje robić to, co zwykle – destabilizować Ukrainę wszelkimi możliwymi sposobami. Polityka surowcowo-energetyczna, to jedno. Może będzie usiłował uczynić z autonomicznego Krymu coś w rodzaju drugiego Naddniestrza, zapewne zechce szantażować nowo-stary postmajdanowski establishment ruchami radykalnymi na zasadzie „hańba zgniłemu kompromisowi i ugodowcom”. Część opinii publicznej w Polsce obawia się w tym kontekście neo-banderowców ze Swobody, ale to akurat obawy nietrafione, bo „Swoboda” też jedzie na finansowej smyczy oligarchów i będzie szczekała w tę stronę, w którą jej każą – obecnie zaś ciężar resentymentów przechyla się na stronę antyrosyjską. A nam z kolei przecież nikt nie każe uprawiać taniej kokieterii, zapominać o Wołyniu i siedzieć cicho, gdyby znów zaczęły dominować w post-rezuńskich kręgach nastroje antypolskie.

Póki co jednak Ukraina jest bankrutem i jestem wielce ciekaw, co świat z tym pocznie, a pamiętajmy, że struktury takie jak MFW nie dają niczego za darmo, tylko wymagają „bolesnych reform”, których koszta obciążają zawsze ludność, a nie elity. Pytanie za stówkę – kto pobieży z kasą, by ratować młodą kozacką demokrację? Bo do utrzymaniu kraju na powierzchni wypłacalności nie wystarczy tłumne ryczenie w parlamencie tej rezuńskiej przyśpiewki, która biega tam za hymn narodowy. Może się zatem okazać, że Rosji wystarczy cierpliwie poczekać aż paroksyzmy nastrojów zgnębionego reformami społeczeństwa odbiją wahadło w drugą stronę i wtedy ponownie uruchomić na Ukrainie swoje aktywa z jakimś Janukowyczem-bis na czele, tak jak miało to miejsce po kompromitacji ekipy „pomarańczowych”.

Ale, nie będę biadolić nad Ukrainą – jak już napisałem w innej notce, mam głęboko gdzieś dobro Ukrainy. Interesuje mnie dobro Polski. I z polskiego punktu widzenia, oczywiście dobrze się stało, bo rozwój wydarzeń u naszego sąsiada oznacza, że ciężar kondominijnej rozgrywki Rosja-Niemcy przenosi się poza naszą granicę. Może dzięki temu będziemy mogli chwilę odetchnąć – i obyśmy ten moment względnej pieredyszki dobrze wykorzystali.

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

Na podobny temat:

http://niepoprawni.pl/blog/346/ukrainski-klincz

http://niepoprawni.pl/blog/287/ukraina-miedzy-scylla-charybda

http://niepoprawni.pl/blog/287/post-giedroyciowska-dziecinada

http://niepoprawni.pl/blog/287/w-petach-giedroycia

]]>
http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=7853 0
Orban na linie http://niepoprawneradio.pl/?p=7789 http://niepoprawneradio.pl/?p=7789#respond Wed, 19 Feb 2014 18:59:30 +0000 http://niepoprawneradio.pl/?p=7789 Trzeba się zastanowić jaką propozycję możemy złożyć Węgrom, by po zmianie władzy w Polsce opłacało im się stworzyć wraz z nami wspólny front.

Nieznany obiekt

I. Sprzysiężenie

Grzegorz Górny opublikował tekst w którym donosi, iż węgierska lewica postanowiła zewrzeć szyki przed kwietniowymi wyborami, by wspólnie odsunąć od władzy Fidesz i Viktora Orbana. W dziele zjednoczenia wiodącą rolę odegrał znany węgierski spekulant narodowości „kupieckiej” George Soros, futrując finansowo opozycję. Jak podaje tygodnik „Heti Valasz” „tylko w 2012 roku instytucje związane z George’m Sorosem przekazały soc-liberalnej opozycji pół miliarda forintów” – czyli, ponad milion sześćset tysięcy euro. Obecnie zjednoczona lewica osiąga w sondażach ok 22% poparcia, zaś Fidesz 28%. Czyli – wynik wyborów wcale nie jest taki pewny.

Cóż, skoro w węgierskie wybory zaangażował się Soros, to należy domniemywać, że czynni są tam również szatani dużo cięższego kalibru, których eksponentem jest finansista. Jak bowiem twierdzi w „Wojnie o pieniądz” Song Hongbing, Soros jest jedynie „komandosem”, wysłańcem do specjalnych poruczeń prawdziwych macherów z londyńskiego City i Wall Street, którzy sami wolą pozostawać w cieniu. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na przytoczoną przez Górnego wypowiedź angielskiego filozofa Rogera Scrutona, który oznajmił w zeszłym roku podczas wykładu w Węgierskiej Akademii Nauk: Istnieje sprzysiężenie przeciw waszemu krajowi”. Najprawdopodobniej zjednoczenie soc-liberalno-postkomunistycznej lewicy za pieniądze przekazane przez Sorosa jest jednym z efektów owego „sprzysiężenia”, które dąży do ponownej politycznej i gospodarczej kolonizacji Węgier rękoma krajowych kolaborantów. Dobrze obrazuje to skalę wyzwań i zagrożeń, którym musi sprostać Viktor Orban.

II. Szkodliwe projekcje

Powyższe koresponduje mi z nieco wcześniejszym tekstem Igora Janke „Viktor Orban popełnił strategiczny błąd”, w którym dał on wyraz swojemu rozczarowaniu, że węgierski przywódca zachowuje się nie tak jak trzeba – zupełnie jakby nie wiedział, czego od niego oczekuje redaktor Janke, autor książki „Napastnik”. Redaktor Janke i jemu podobni oczekują zaś ni mniej ni więcej tego, by Orban splunął na uwarunkowania międzynarodowe w jakich przyszło mu funkcjonować i poszedł razem z nami na Moskwę bić się o wolność waszą i naszą. Majaczy tu wizja jakiegoś wspólnego antyrosyjskiego frontu tworzonego przez orbanowskie Węgry i polską opozycyjną prawicę, co do której nawet nie mamy pewności, czy wygra przyszłoroczne wybory, a jeśli nawet, to w jakim rozmiarze.

Taki sojusz z polskiego punktu widzenia byłby oczywiście pożądany, zapominamy tylko o jednym: jaką ofertę może Polska złożyć Węgrom, by podobny ruch im się opłacał? Wybudujemy gazociąg z przyszłego terminala LNG w Świnoujściu do Budapesztu? Postawimy atomową elektrownię nad Balatonem? Udzielimy korzystnego kredytu przebijając ofertę Rosjan lub na przykład Chińczyków? Póki co bowiem możemy im zaoferować jedynie wycieczkę Klubów „Gazety Polskiej” z Tomaszem Sakiewiczem pozującym na jakiegoś nowego Józefa Bema. I co, z wdzięczności za pociąg klubowiczów „GaPola”, którzy nawet nie mogą zagłosować na Fidesz, Orban wiedziony romantycznym porywem, każe się Putinowi bujać?

Widzę w tym wszystkim echa skrajnie naiwnej polityki każącej wierzyć, że gdy zrobimy coś miłego dla innego państwa, to ono odwdzięczy się nam tym samym. Tego typu projekcje zawsze kończą się rozczarowaniem, o czym mogliśmy się przekonać choćby w przypadku ekipy „pomarańczowych” na Ukrainie – Julia Tymoszenko zawarła gazowy deal z Rosją wpędzający Ukrainę ostatecznie w orbitę rosyjskiej energetyki, a tonący Juszczenko chwycił się brzytwy dowartościowując neo-banderowców.

III. Ryzykowny taniec

Tymczasem, sytuacja Węgier i Orbana wygląda następująco: z jednej strony ma przeciw sobie sprzysiężenie międzynarodowej finansjery oraz pozostającego w znacznej mierze na jej usługach politycznego establishmentu wiodących europejskich stolic i Brukseli, do tego węgierską piątą kolumnę pozostającą na obcym jurgielcie; z drugiej natomiast ma Rosję, która składa konkretną ofertę – budujmy razem elektrownię i gazociąg, oferujemy na inwestycje korzystny kredyt – wchodzicie w to? Oczywiście, Rosja liczy na przywiązanie w ten sposób do siebie Węgier i polityczne profity. Tylko jaki wybór ma w tym wszystkim Orban? Trzymać równy dystans do Moskwy i Brukseli? Węgry, znajdujące się między młotem a kowadłem starają się właśnie coś takiego robić – na ile jest to możliwe dla kraju uginającego się pod ciężarem trudnej sytuacji finansowej będącej spuścizną postkomunistycznych poprzedników. To i tak cud, że Orbanowi udaje się krok po kroku dekolonizować gospodarkę.

Sukcesem była przedterminowa spłata pożyczki z MFW po której Węgry grzecznie acz stanowczo podziękowały tej organizacji za współpracę. To nie jest bowiem tak, że tylko Ruscy prowadzą neoimperialną politykę. Identyczną strategię mają międzynarodowe instytucje finansowe i stolice „starej Unii” ze szczególnym uwzględnieniem Berlina, dla których obszar postsowiecki jest celem gospodarczej i politycznej kolonizacji. Nie sądzę, by Orban nie zdawał sobie sprawy z celów zarówno Rosjan, jak i Zachodu – to polityk pragmatyczny do bólu, a nie jakiś neoromantyk, jakim chcieli go widzieć przedstawiciele naszej prawicowej sceny.

W tym kontekście naiwne przestrogi, którymi raczy nas Igor Janke brzmią rozbrajająco. Pisze on bowiem: „To (węgierska umowa z Rosatomem i poparcie dla South stream – przyp. GG) oznacza ułatwienie Rosji wbijanie klina w Europie, rozgrywanie przez Moskwę Zachodu, dzielenie Unii. To porozumienie ułatwia Putinowi prowadzenia polityki bilateralnej z państwami europejskimi zamiast polityki z całą UE, co dla Moskwy jest dużo mniej wygodne.” I wszystko niby racja, z jednym zastrzeżeniem – Bruksela, która gotowa jest utopić Orbana w łyżce wody, miałaby w imię wspólnotowych interesów chronić Węgry przed Putinem? Akurat, już prędzej wkopałaby Orbana do politycznego grobu, a potem ustaliła sobie z Rosją jakąś formę polityczno-gospodarczego kondominium z postkomunistyczną lewicą u władzy w charakterze obrotowych kolaborantów – czyli mniej więcej tak, jak miało to miejsce przed erą Orbana.

Dlatego też Orban zmuszony jest do balansowania na linie. Przeciwwagą dla jawnie wrogiej Unii i światowego banksterstwa staje się Rosja. To skrajnie ryzykowny taniec – wyemancypować gospodarkę narodową od dotychczasowych wpływów i uniknąć zarazem bezpowrotnego osunięcia się w niedźwiedzie objęcia Rosji – który może się skończyć różnie. Ale, patrząc realistycznie z węgierskiej perspektywy, trudno tu znaleźć inne wyjście. Jeśli zaś chodzi o perspektywę naszą, to zamiast rozdzierać szaty, trzeba się zastanowić jaką propozycję poza kilkoma gestami możemy złożyć Węgrom, by po zmianie władzy w Polsce opłacało im się przynajmniej w jakiejś mierze stworzyć wraz z nami wspólny front emancypacji Europy Środkowej.

Gadający Grzyb

Notek w wersji audio posłuchać można na: http://niepoprawneradio.pl/

]]>
http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=7789 0
Audycja 65 (niedzielna) http://niepoprawneradio.pl/?p=65 http://niepoprawneradio.pl/?p=65#comments Sun, 29 Nov 2009 07:29:44 +0000 http://audycja-lxv-niedzielna
  • 19:00 Blog : Gadający Grzyb – Biadolenie nad rozlanym mlekiem
  • 19:10 Historia : Katarzyna – Dzieje Polski wg. Michała Bobrzyńskiego odc.12
  • 19:28 Blog : Bernard – Druga rocznica śmierci Andrzeja Kerna
  • 19:51 Felieton Sylwestra Domańskiego – Kościół Synagoga cz2.
  • 20:06 Klub Wolny Wrocław – Spotkanie ze Stanisławem Michalkiewiczem cz1. Traktat Lizboński
  • 21:29 Dyskusja Grzegorza Konata i Piotra Szumlewicza nt. Neoliberalizm przed trybunałem cz.1
  • 22:35 Wojciech Sumliński w Klubie Gazety Polskiej w Gdyni
  • 23:28 Wykład: dr.hab.Michał Bohun – Rosyjska myśl konserwatywno kontrrewolucyjna cz.2.
  • 24:33 Czytanka: Sybiraczka, Zofii Szackiej Niewiadomskiej rozdz.3 „Deportacja” (czyta JaWa)
  • Zapraszamy do słuchania. Audycje powtarzamy do środy w godzinach: 01:00, 7:00, 13:00, 19:00

    UWAGA. Audycja trwa 6 godzin.

    ?

    ]]>
    http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=65 146
    Audycja 64 (środowa) http://niepoprawneradio.pl/?p=64 http://niepoprawneradio.pl/?p=64#comments Wed, 25 Nov 2009 07:28:15 +0000 http://audycja-lxiv-srodowa
  • 19:00 Blog : Gadający Grzyb – Dynastia Donaldynów
  • 19:10 Blog : Katarzyna – My-Oni, a bohaterowie niemodni
  • 19:25 Felieton Sylwestra Domańskiego – Kościół Synagoga cz1.
  • 19:41 Skok na skoki. Ustawa o skokach. Radio Maryja
  • 20:26 Wykład: dr.hab.Michał Bohun – Rosyjska myśl konserwatywno kontrrewolucyjna
  • 21:27 Czytanka: Sybiraczka, Zofii Szackiej Niewiadomskiej rozd.2 „Raj dzieciństwa” (czyta JaWa)
  • Zapraszamy do słuchania. Audycje powtarzamy do niedzieli w godzinach: 22:00, 01:00,  4:00, 7:00, 10:00, 13:00, 16:00, 19:00

    Chętnych do udziału w projekcie Niepoprawnego RadiaPL prosimy o kontakt.

    ]]>
    http://niepoprawneradio.pl/?feed=rss2&p=64 133