Tabelka ma pomóc w ustaleniu godzin rozpoczęcia poszczególnych pozycji audycji w powtórkach. Np.każda pozycja rozpoczynająca się o 19:xx będzie powtórzona o 3:xx i 11:xx
Można też liczyć odwrotnie. Mając godzinę 14:xx możemy stwierdzić że aktualnie grana pozycja audycji, w programie ustalona została na godz. 22:xx.
Jałta wróciła. Dosłownie i w postaci szczytu znanego z tego, że większość zaproszonych swój pobyt odwołała. Ale nie Komorowski. Jego doradca Kuźniar tłumaczył, że bojkot to hipokryzja ze strony Zachodu. Następnego dnia, kiedy szczyt odwołano, ten sam Kuźniar powiedział, że to dobra decyzja i że to efekt działania Komorowskiego…
Szczyt w Jałcie to nic. Gdzie są te miliardy co tośmy wydali na drogi i autostrady? Nie dość, że najdroższe, to zepsute i niedokończone, a na dodatek niezapłacone. Ale pieniądze wydane… I to postanowił skomentować Graś. To jest dopiero szczyt bezczelności: Będą przejezdne, jeśli nie na Euro, to po Euro. No trudno, taką mieliśmy sytuację. Zupełnie jak z piosenki Młynarskiego: Pan popatrzy jaką mamy sytuację!
Ani razu nie miałem dobrego zdania o Belce i nie sądzę, żebym się zmienił. Muszę odnotować fakt odsłonięcia tablicy upamiętniającej śp. Skrzypka, poprzedniego prezesa NBP, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Niby nic specjalnego Belka nie zrobił, ale w porównaniu do Tuska i towarzyszy pokazał klasę. W ten oto sposób zachowania normalne zaczynam traktować jako wyjątkowe. Co za czasy!
Posłowie PO, PSL i RP musieli przegłosować ustawę o dłuższej pracy. Jeden tylko z PSL był przeciw. Kłopotek. I znowu muszę nazwać zachowanie normalne wyjątkowym. Niestety nie mówiło się o emeryturach tylko o zachowaniu niektórych posłów. Tusk jak zwykle sprowokował awanturę. Palikot wykazał się właściwym sobie chamstwem, Kopacz podobnie, a potem rzecz podjęli pracownicy aparatu propagandy i same emerytury przykryli właśnie awanturami w Sejmie.
Ale nie tylko to przykryli. W tym samym czasie posłowie przegłosowali rzecz nie wiem czy nie gorszą. Mianowicie Tusk, Pawlak i towarzysze przegłosowali, że ratyfikację przez Polskę zmian w traktacie będzie można przegłosować zwykła większością głosów. Nie tak jak inne ratyfikacje umów międzynarodowych (2/3 głosów), a tak po prostu. Bo tu nie chodzi przecież o coś wielkiego, ot, zwykły pakt fiskalny…
Tusk obiecał i emerytury po 67. roku życia i pakt fiskalny. I teraz może zameldować: Pani kanclerz, melduję wykonanie zadania…
Tydzień zaczął się się świętami majowymi. Tusk zachęcał do świętowania 1. Maja, Komorowski zachęcał do doczepiania kotylionów. Obaj się udali. Tusk wywieszanie flag argumentował, tym że byłoby to fajne, a Komorowski uzasadniał swoje balowe kotyliony (nb. z odwróconymi kolorami) nowoczesnym patriotyzmem.
Miller z towarzyszami z SLD i OPZZ postanowił dorównać władzy i wykonał „Międzynarodówkę”. Przyznam, że było to działanie komplementarne do działań Tuska i Komorowskiego. Byliśmy obserwatorami walki nowego ze starym, tradycji z nowoczesnością. Dokładniej mówiąc tradycji leninowskiej z euronowoczesnością…
Walka starego z nowym dała się zauważyć również na innych polach. I tak Kwaśniewski wsypał Millera ws. więzień CIA w Polsce, a generał Bielawny wsypał generała Janickiego ws. zabezpieczenia lotu do Smoleńska. Oni walczą, a my obserwujemy. Zanosi się na dalsze odcinki…
Zaraz potem wyszła sprawa Euro. Dokładniej sprawa bojkotu ukraińskiej części Euro. Nawet nie przez wszystkich tylko przez polityków. I tu Tusk po raz kolejny podjął decyzję. Ponieważ Kaczyński był za bojkotem, to Tusk postanowił być przeciwko. A wszyscy wiemy jak się kończy podejmowanie decyzji przez Tuska: zadzwoni Merkel i będzie musiał odwołać…
Inaczej z Komorowskim. Jako jeden z nielicznych jedzie na szczyt w Jałcie (ach, ta kontynuacja tradycji) na zaproszenie Janukowycza. Inni rezygnują, a on nie, twardo jedzie. Widać, że jest od Tuska mądrzejszy, bo podjął decyzję, z której po telefonie – tym razem od Putina – nie będzie się musiał wycofywać…
Komorowski popisał się po raz kolejny apelując do Polaków o nieprotestowanie w trakcie Euro, że to niby są nasze wewnętrzne sprawy i powinniśmy je pozamiatać pod dywan sami. To się udał! Wszyscy wiedzą, że jeśli rządzącym na czymś zależy, to efektownym zakończeniu swoich żywotów politycznych, chociaż jednym sukcesem. I wszyscy wiedzą również, że jak sobie czegoś nie wyprotestują teraz, przed Euro, to długo nie wyprotestują. Na koniec wszyscy wiedzą, że z powodu Euro rządzący będą musieli się ugiąć…
Poza tym jak kibice mają nie protestować skoro piwo ma być po 25 złotych?
Piąty rok z rzędu obserwujemy to samo. Swiat się wali, Europa się wali, Polska się wali, a rząd wali głupa i częstuje nas za pomocą mediów nieszczęśliwymi wypadkami, maltretowanymi dziećmi, aborcją i in vitro…
Piąty rok! Tydzień w tydzień te same głupoty. Na pierwszych stronach gazet znajdujemy wiadomości, które jeszcze dziesięć lat temu byłyby schowane albo nie byłoby ich w ogóle. Upadek dziennikarstwa jest pochodną klasy rządzących. Ci znowuż nie zostali tu przywiezieni w teczkach z Marsa, zostali wybrani przez większość. A większość jest ogłupiana przez rządzących za pomocą mediów. Błędne koło…
Czym nas częstują w tym tygodniu? Najgłośniejsze to młodociany bandyta z pistoletem z tłumikiem porywający luksusowe daewoo espero i przy okazji zabijający byłego komendanta policji, który w afekcie zapomina zabrać luksusową wersję starego opla, ale nie zapomina zabrać łuski od naboju…
Ale mało coś osób wierzy, no, może tylko ci co muszą…
Tusk postanawia obniżyć ceny przejazdu po autostradach. Tych co kiedyś zbudowano za unijne pieniądze. Dobry pan. Zapomina tylko dodać, że to nie łaska Tuska, tylko Unia już dawno kazała te ceny obniżyć, gdyż jako finansująca nie bardzo sobie wyobrażała, by ktoś na tym paskarsko zarabiał…
Tylko mało osób o tym wie, ale i tak większość to olewa…
Tusk pochwalił się, że Polska jest otwartą bramą do Europy dla Azjatów i Arabów. Nie wiem tylko co konkretnie miał na myśli: mafie czy imigrantów? Bo żadnych innych rezultatów mierzonych miliardami dolarów nie odnotowałem…
W ten sukces również mało kto uwierzył…
Popisał się również Vincent-Rostowski apelując do Balcerowicza o usunięcie licznika długu. Jako już bezużytecznego, gdyż plany rządowe zakładają, że będzie dobrze.
W to, to chyba nikt już nie uwierzył…
Jeszcze przemknęły drobne wrzutki w rodzaju in vitro, subtelna podmiana w projekcie ustawy emerytalnej (zmiana nie co cztery, a co trzy miesiące, czyli kolejne przyspieszenie rządów Tuska), niemoralni farmaceuci…
A to, to już wszyscy olali…
Znaczy jest coraz lepiej. Władza postępuje jak zwykle, ale powoli jej większość zamienia się w mniejszość.
Pucz, pucz i jeszcze raz pucz. To z niemieckiego zamach stanu. Z reguły wojskowy. Tusk po raz kolejny rozpoczął nagonkę na PIS w dość niewybredny sposób i ci co mieli podchwycić – podchwycili. Komorowski urządził urodziny Mazowieckiemu, a ten nie pamiętając o czym mówi, zaczął mówić o puczu. Że niby wojskowi związani z PIS na czele nieistniejącego wojska obalą siłą rządy PO i PSL? Pomyliło się biedakowi z pamiętną nocą czerwcową i twierdzeniem Geremka, który działania Olszewskiego nazwał zamachem stanu. Znaczy zamachnął się sam na siebie…
Tusk zupełnie oderwany od rzeczywistości usłyszał co mówili Mazowiecki i Smolar i zagroził, że żarty się skończyły. Grupiński, uznał, że trzeba uruchomić prokuraturę i sądy. Inni pomniejsi również. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie obrażania Komorowskiego w trakcie manifestacji. Wzmogli nagonkę po przemówieniu Macierewicza. Znaczy miał słuszność, skoro tak im tak gula skoczyła…
Tusk umiał zarzucić Kaczyńskiemu zdradę, ale nie potrafił wykrztusić słowa, że daje MFW blisko 25 mld zł. Tzn. pożycza. Jak twierdzą ci co twierdzić muszą to jest inwestycja polityczna. Czyli finansowo bezzasadna. Podobnie nie zająknął się o kolejnej upadłej autostradzie, o kolejnych upadłych projektach informatycznych z dowodami i zdrowiem ani nawet o aferze z brakiem leków dla chorych z nowotworami. Skromny…
Tymczasem sąd nakazał Tuskowi ujawnienie informacji, na jakiej podstawie zdecydował o oddaniu stronie rosyjskiej śledztwa smoleńskiego. W uzasadnieniu stwierdził, że do tej pory premier albo w ogóle nie odpowiadał na pytania, albo udzielał informacji wymijających. Tyle tylko, że Tusk, jak wcześniej Komorowski czy Gronkiewicz-Waltz wyrok sądu olewa. Sprawiedliwość musi być obywatelska…
Tydzień zakończyła gigantyczna manifestacja w obronie telewizji „Trwam” i przy okazji przeciwko rządzącym. Skoro media rządowe podają, że było ok. 20 tys. osób, to znaczy musiało być pięć razy więcej. Tak na oko. Na drugie oko Kaczyński zaproponował Ziobrze powrót w szeregi, a Ziobro – na trzecie oko realnie wzruszony – odpowiedział dość ezopowo, że są razem. Co to oznacza, to zobaczymy…
Ale już widzimy, że im bliżej Euro tym bardziej wszystko się sypie, w tym Tusk z Pawlakiem. To będzie piękna katastrofa…
Zaraz po świętach rozpoczęły się manifestacje. Jedna, mała pod ambasadą sowiecką i następnego dnia wiele wielkich, w rocznicę katastrofy pod Smoleńskiem. Wzięło w nich udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi co było zaskoczeniem i dla tych co przyszli i dla tych co nie przyszli. Władze na wszelki wypadek zeszły z pola widzenia. Może i słusznie. Jeden Komorowski, żeby się w oczy nie rzucać, nocą i nieosobiście, złożył wieniec pod tablicą, którą dwa lata temu ukradkiem i nieosobiście zamontował…
Postępowi publicyści mieli władzy to jej zniknięcie za złe. Oficjalnie, że niby oddają pola, ale nieoficjalnie poczuli się zagubieni. Jak tak można zostawić ich samych na pastwę czarnych sotni i wielkiej dziczy? Gdzie moralne wsparcie aparatu? I biedni pracownicy wydziału prasy stracili kompas. Tylko stare wygi o twardych kręgosłupach dawały odpór faktom. Reszta zupełnie się pogubiła i rzeczy jeszcze rok temu oczywiste przestały być dla nich oczywiste…
Rozpad morale pracowników aparatu propagandy został zauważony przez najwyższe gremia. I wtedy w Sejmie wystąpił sam Tusk. Przemówienie miał przygotowane według starych gomułkowskich wzorów. To było przemówienie ku pokrzepieniu serc. Pracowników wydziału prasy. Już następnego dnia, czując wsparcie swojego przewodniczącego pracownicy aparatu wyszli z ukrycia. I znów poczuli się jak dawniej, tyle tylko, że nie jest już jak dawniej…
W tle przemknął niezauważony kolejny sukces drogowy. Jedyna mająca szanse autostrada też nie zostanie ukończona. Nowak zajęty aktualnie likwidacją kolejnictwa nawet się nie zająknął, temat autostrad został wszak zamnknięty. Ustawą o przejezdności…
Dwóch generałów (jeden z BOR drugi z MON) po wyrzuceniu za niedociągnięcia ws. Smoleńska (eufemizm) znalazło pracę. Jeden u wojewody Millera, a drugi z powrotem w MON jako dyrektor. To efekty działania rządowego programu praca po pięćdziesiątce…
Niepowodzeniem skończyły się obrady komisji trójstronnej ws. ustawy o emeryturach. Minister z PSL wytłumaczył radiosłuchaczom dlaczego nie mają sensu konsultacje społeczne. Otóż dlatego, że ta ustawa jest wynikiem właśnie konsultacji społecznych, a prowadzili je Tusk z Pawlakiem.
Stosunki polsko-rosyjskie są coraz lepsze. Tak twierdzą Rosjanie, Niemcy i Sikorski. Odnotowałem kolejne sukcesy: spotkanie w willi pod Berlinem w składzie Polak, Rusek i Niemiec z efektownym otwarciem granicy z Rosją, instalacje rakiet w Królewcu (sięgną aż do mieszkania Tuska, a przy okazji i do mojego) i komunikat o zakończeniu wydawania akt katyńskich (te co zostały to już są tajne, gdyż zawierają dane osobowe, a jak wiadomo z sowieckim GIODO jeszcze nikt nie wygrał). Zapewne mamy więcej sukcesów, ale media takimi rzeczami się nie zajmują…
Władze Warszawy (PO, SLD) natomiast zajmują. Od kilku dni grodzą barierkami ambasadę rosyjską przed atakiem grupki oszołomów. Sam pójdę trochę pooszołomić, bo jak sobie co pewien czas nie pooszołomię, to się od razu gorzej czuję. Lekarz zalecił. Dobrze się składa, że oszołomienie zapowiedziane jest na śmigus-dyngus: władze będą mogły – jak dawniej – rozpędzając manifestujących wydać rozkaz do sikawkowych: ognia!
Pani prezydent Warszawy niezwykle pieczołowicie podeszła do rejestracji zapowiedzianych manifestacji. Tak pieczołowicie, że wydawało się, że nie da się legalnie rzeczy zorganizować. W trosce o nasze bezpieczeństwo oczywiście. W ostatniej chwili się udało, bo jakby nie, to protesty byłyby jeszcze większe…
Władze miasta zajmują się nie tylko obroną wysuniętych placówek, ale i kulturą. Finansowo dbają i w tym celu przesunęły fundusze z teatrów na strefy kibica. I słusznie, priorytetem są stadiony nie teatry. A wśród stref kibica będzie jedna eksterytorialna: kibica rosyjskiego. Pytanie tylko czy z korytarzem…
Kultury dotyczy również trwający blisko 20 dni protest głodowy przeciwko usuwaniu historii ze szkół. Mediatorem będzie Komorowski. Chodzący przykład na źle nauczaną historię zawołał, że rzecz trzeba zmienić. I zapewne trochę się wycofają na prośbę ludzkiego prezydenta…
Potrzebną dawkę optymizmu dał nam Nowak. Zakończył już sprawę autostrad (ustawą o przejezdności) i wziął się za koleje. W tym celu zatrudnił samych swoich z wysokimi wynagrodzeniami. Zgaduję, że proces naprawy kolejnictwa zakończy się aneksem do ww. ustawy rozszerzającym defincję toru na jednoszynowy…
Wielka Sobota dziś, a ja o dyrdymałach. Chrystus zmartwychwstał. Alleluja!
Jak zwykle działy się rzeczy ważne i jak zwykle rząd i jego media częstowały nas rzeczami nieważnymi.
Pierwszą rzeczą było tzw. publiczne wysłuchanie w parlamencie europejskim poświęcone katastrofie smoleńskiej. Tym razem do opinii międzynarodowej przebiło się twierdzenie o dwóch wybuchach na pokładzie samolotu ergo o hipotezie udziału osób trzecich. To tajemnicze stwierdzenie oznacza po prostu hipotezę o zamachu.
Przebiło się, ale nie w Polsce. W Polsce minister SZ walczący dzielnie o dostęp do TVN24 w niemieckim hotelu postanowił upublicznić (he, he, po dwóch latach) swoją rozmowę z ambasadorem Bahrem z pamiętnego ranka pod Smoleńskiem – by przekonać nas wszystkich skąd wiedział, że wszyscy nie żyją i że winni są piloci. I udostępnił. Owa rozmowa nie dość, że nie była rozmową Sikorskiego z Bahrem, to jeszcze wyglądała mniej więcej tak: Halo? – Stoję blisko i nie widzę śladów życia – Aha.
Jeśli to nie czarny humor, to bezczelność do kwadratu…
Drugą rzeczą była kontynuacja projektu (PO i PSL) skrócenia czasu pobierania emerytur. Debata sejmowa z towarzyszącą jej manifestacją została przez rząd i media sprowadzona do rzucania kamieniami i Tuska obrażającego z trybuny sejmowej: Nie po to wybierano pana na szefa „Solidarności”, żeby pan podejmował się zadań, które wykonać może każdy pętak powiedział Tusk. W ten sposób dał każdemu prawo do nazywania jego samego pętakiem. To, że Tusk jest pętakiem nie jest specjalnym odkryciem, ale można teraz stworzyć wiele stron Internetowych o Tusku pętaku i ABW będzie miała mały kłopot…
Trzecią sprawą była głodówka ws. obrony lekcji historii. Media rządowe samą głodówkę nieśmiało zauważyły po raz pierwszy w dniu piątym, a w dziesiątym po jej zawieszeniu spostrzegły ją po raz drugi i to równie nieśmiało. Jakie to subtelne. Mogli przecież przedstawić rzecz jako nowy rodzaj diety, a one tylko sprawę przemilczały. Ale jak się okazuje to nic nie dało. Rzecz się upowszechniła bez udziału żakowskich i olejników. I możemy mieć nadzieję, że zwycięsko.
Poza tym normalnie. Rośnie bezrobocie, rośnie liczba bankrutujących firm , rośnie dług i liczba niezadowolnych z Tuska.
Déjà vu. Mniej więcej rok temu mieliśmy identyczną sytuację. Tusk z towarzyszami rozpętali wojnę z Kościołem i z Rydzykiem, z opozycją, w mediach pojawiły się psy atakujące ludzi, wypadki z busami…
Więcej fantazji barany od propagandy, proszę! Wolałbym czytać o wielorybie w Wiśle pod Płockiem lub o porwaniu przez Marsjan starego gospodarza z Dzierżążni…
Jedyna różnica, to taka, że w mediach zamiast groźnych psów występują zamordowane (porwane lub na gigancie) dzieci. Niezłe, dzieci zawsze wzruszą… A ich prześladowcy, o! to może wyzwolić dyskusję (debatę) o karze śmierci…
Wróciły wątki antykaczyńskie (jakieś nowe stare przestępstwa), wróciło dopieszczenie opozycji do opozycji (nagłaśnianie wspólnego obiadu Ziobry z kolegami), a nawet propaństwowe PSL.
To ostatnie jest dość zabawne. Kiedyś nawet pisałem, że PSL jest organizacją szkodliwą w stopniu wysokim i w dużej mierze to, że jesteśmy w PRL zawdzięczamy Pawlakowi i jego towarzyszom. Cała ich propaństwowość dotyczy niestety innego państwa – Rosji…
Skoro ruszyły po cichu rozmowy o długu PSL wiemy jakie będą koszty wprowadzenia „reformy emerytalnej”. Ok. 20 mln. Tyle będzie musiał Tusk darować Pawlakowi. Tanio…
Ale i tak nie przejmowałbym się tą „reformą”. Każdy normalny rząd, który niedługo dojdzie do władzy pośle te nowe emerytury do kosza. Tego jestem pewien. Więc jedynym beneficjentem konsultacji będzie Pawlak. Oby ktoś o tym pamiętał i cofnął tę dotację…
Nie tylko Pawlak zarobił. Dowgielewicz, dziennikarz „GW” został zarekomendowany na wiceszefa Banku Rozwoju RE. Warto było firmować prezydencję? Pół roku inwestycji w brak godności i się opłaciło. Swoją drogą, co za amerykańska kariera…
Skoro już wylazła mi „reforma emerytalna”, to warto zwrócić uwagę na niezły greps Gowina, czołowego oportunisty i konformisty PO: Platforma jest zdecydowana, żeby nie iść na zgniłe kompromisy. Piękne, prawda?
Na koniec tygodnia popisał się PIS. Nie znam autora uchwały nawołującej do powrotu do partii (pod hasłem: byle jaka – byle jedność) dawnych towarzyszy, ale chętnie bym poznał…
Konstruują drugie AWS? Niech już szukają jakiegoś TW na premiera…
W natłoku spraw pewnie nikt nie zauważył, że odezwał się Komorowski. Spytany w wywiadzie radiowym o Palikota odpowiedział z charakterystyczną dla siebie prostotą:
uważam, że każdemu, kto zdradza postawy propaństwowe i jest skłonny podejmować ryzyko z tytułu przeprowadzenia reform koniecznych dla Polski, należy się szacunek
Cały tydzień Tusk z towarzyszami pracowali jak kierowca nieumiejący wyjść z poślizgu. Sondaże pokazują, że PO traci na rzecz lewactwa, to skręcają w lewo, jak sondaże pokazują, że przeciwnie, odbijają kierownicą w prawo.
I tak w ramach jakże dobrej i szlachetnej rywalizacji z Palikotem Tusk postanowił postawić przed Trybunałem Stanu Kaczyńskiego i Ziobrę, zabrać Kościołowi pieniądze i usunąć religię ze szkół. I to wszystko w kilka dni.
W ramach odbicia Tusk postanowił nie stawiać chwilowo Kaczyńskiego i Ziobry przed Trybunałem, rozpocząć rozmowy o pieniądzach dla Kościoła i nie usuwać religii ze szkół. Równie szybko, tak że ze wszystkim uwinął się w niecały tydzień.
To nie znaczy, że skończył. Bo walka z Kościołem jest celem prawdziwym. Przy okazji wróg w sutannie zastępuje Kaczyńskiego z nadzieją, że może go uaktywni…
Ostatni pomysł ministra cyfryzacji(!), czyli finansowanie Kościołów z odpisu podatkowego, jest sprytnym zabiegiem mającym drastycznie zmniejszyć finansowanie (najwięcej stracą Kościoły mające wiernych na wsi, gdzie nie stwierdzono pitów) oraz przedstawić pozytywną legendę: macie tyle pieniędzy ile wam dadzą wasi wierni…
Żeby pomysł ten przeszedł, lewactwo będzie musiało pogodzić się z ujawnianiem wrażliwych dla samych siebie danych osobowych o tym na jaki finansują związek wyznaniowy…
Natomiast media rządowe prowadzą profesjonalnie. Zbiórka w sumie niewielu nieszczęśliwych kobiet z Palikotem i Blumsztajnem (ten ostatni z transparentem Pier…, nie rodzę) była nagłaśniana jako gigantyczna manifestacja, natomiast protesty przeciwko podnoszeniu wieku emerytalnego i likwidacji sądownictwa w Polsce oraz gigantyczna manifestacja na Węgrzech zostały właściwie pominięte i przedstawione jako zbiórki małych grupek oszołomów.
Tak pracują zawodowcy, z tym że niektórzy z naszych podatków…
Nie przebiły się do publicznej świadomości informacje o wzroście bezrobocia, o strukturze wzrostu PKB (ciągle maleje spożycie indywidualne), o podpisanym pakcie fiskalnym, o projektach kneblowania (ustawa o zgromadzeniach, projekt ustawy o gromadzeniu danych o aktywności użytkowników Internetu), o domniemanych zmianach w obsadzaniu spółek skarbu państwa, o zniknięciu pieniędzy z ZUS (nieodebrane świadczenia rentowe), o nasilającej się walce Tuska z Kościołem (teraz sprytne usuwanie religii ze szkół) i zapewne o wielu innych sprawach.
Nie przebiły się, bo rząd i jego media tworzą specjalny mur spraw zastępczych. Do nich należą katastrofa kolejowa, sól solopodobna i nowość: ostatnia wrzutka pn. Kaczyński na prezydenta.
O ile dwie pierwsze sprawy zostały już przewałkowane na wiele sposobów, o tyle ta ostatnia jest zadziwiająca. Otóż nie tylko rządzący podgrzewają atmosferę – Kaczyński jest wszak jedyną legitymacją Tuska do rządzenia – ale również publicyści i politycy opozycyjni.
Mamy do czynienia z sytuacją dość dziwną: do wyborów jest jeszcze dużo czasu i doprawdy nie jest to żaden temat istotny. Rzecz jasna PIS musi mieć strategię na wypadek przyspieszonych wyborów czy nie daj Boże katastrofy. Ale wypracowaną przez siebie i – dopóki nie ma potrzeby – nie ujawnianą.
Temat wywołany został jednym zdaniem z wywiadu udzielonego przez Kaczyńskiego. Że rząd czepił się tego jak ostatniej deski, to jasne. Ale czemu rzecz podtrzymują ci którzy nie powinni? Albo grają w tej samej drużynie co rządzący, albo są głupi, albo próbują ugrać coś dla siebie (przypomnę wcześniejsze inicjatywy PJN i SP; a propos SP – podobno ma zmienić nazwę na Ruch Parcia Ziobry, he, he).
W PO też widać walki pod dywanem. Uaktywnił się Komorowski. I przy katastrofie (błąd ludzki, z każdej katastrofy można się nauczyć czegoś dobrego, to była piękna akcja) i przy wizycie socjalistycznego kandydata na prezydenta Francji. Natomiast Tusk początkowo umówił się z Francuzem, ale widocznie dostał telefon, że ma być za Sarkozym, więc jak niepyszny musiał spotkanie odwołać.
Ot, facet z klasą. Odkąd zaczął podejmować decyzje, każdą musi odwoływać…
O ile zeszły tydzień zakończyliśmy jedną popękaną autostradą, to ten kończymy trzema. Krzywa rośnie, jest się czym pochwalić. Winnego znaleziono – to wiceminister od Grabarczyka. Zwolniono go – co jak rozumiem – naprawi sytuację. W ten sposób rozumując powinniśmy zwolnić całą radę ministrów. Jestem za.
A autostrady i mecz to są najważniejsze sprawy nurtujące Polaków. Okazało się, że Polska grała w piłkę kopaną z Portugalią o nic. W radiowej trójce wejścia na żywo od reporterów już na kilka godzin przed meczem. Co ciekawe nikogo nie interesował sam mecz, a wyłącznie stadion. Czy ludzie wchodzą, czy siadają i czy po meczu wyszli. Najważniejsze, że stadion nie popękał…
A na trybunach wśród prawie całej władzy zauważyłem m.in. generała (za Smoleńsk) Janickiego. Rozumiem, że był służbowo – widać rząd nie obawia się jego ochrony. Więcej nawet, okazuje się, że minister Cichocki odpowiedzialny za tzw. służby właśnie kończy przygotowywać z generałem Janickim głęboką reformę BOR-u. Nie ma to jak ważne sprawy powierzyć fachowcom…
Premier postanowił zaprzeczyć jakoby walczył z Kościołem (komisja majątkowa, zwalnianie setek kapelanów). Zaprzeczając powiedział, że w jego ocenie – jest pierwszym premierem, który w tak otwarty i tak aktywny sposób rozmawia z opozycją. Tu się moim zdaniem myli. Zarówno Gomułka jak i Cyrankiewicz rozmawiali równie otwarcie, a dużo bardziej aktywnie. Za pomocą bijącego serca partii…
W międzyczasie Wałęsa poinformował nas, że to nie on został dostarczony do stoczni motorówką, a jego sobowtór. Hipoteza warta wyłącznie konsultacji medycznej. Jak Komorowski czy Tusk zaczną mieć sobowtóry, to okaże się, że jednak wszyscy mają kompleks Kaczyńskich…
Tusk pojechał do Brukseli podpisać pakt fiskalny. Powiedział, że miał upoważnienie. Mianowicie zapytał swoich podwładnych (w tym telefonicznie). I oni mu zezwolili. No jeśli to nie jest kpina, to co jest kpiną?
I tu pierwszy raz PIS zachował się rozsądnie. Kaczyński zapowiedział, że po dojściu do władzy umowę tą wyrzuci do kosza. Co prawda mógł tak powiedzieć już po ustawie refundacyjnej czy po ACTA. Ale lepiej późno niż wcale.
Tydzień rozpoczęła pisowska nagonka na nasz skarb narodowy Wałęsę. To atak zakompleksionych łajdaków niemogących mu darować bohaterstwa – skwitował Wałęsa krótko. A istotnie poszło o kwity. Jest szansa, że kartki powyrywane z teczki Wałęsy – w czasie gdy teczka była w jego posiadaniu – znajdują się w postaci kopii w Sejmie. Ale ta szansa nie jest zbyt duża – stawiam dolary przeciwko orzechom, że i tam kartki same się powyrywały…
Kolejne sondaże poleciały Tuskowi na łeb i na szyję, a że od słupków uzależniony to i ruszył do kontrataku. Postanowił zrobić przegląd kadr. Nikogo to nie interesuje, ale media temat grzeją do granic wytrzymałości. I to pod wdzięcznym hasłem „studniówka Tuska”. Mam nadzieję, że ludzie nie dadzą się nabrać. Po pierwsze to nie sto, tylko blisko 1600 dni (przypomnę Tusk z Pawlakiem rządzą drugą kadencję), a po drugie Tusk nie może nikogo wyrzucić zbyt szybko, bo musiałby za karę wyrzucić samego siebie…
Najśmieszniejsze jest to, a nikt jakoś nie zauważył, że studniówki urządza się – owszem – na sto dni, ale sto dni ostatnich. Oby media lansujące to pogodne hasło rzecz wykrakały. Znaczyłoby to tyle, że Tuskowi tylko sto dni pozostało…
Widać Tusk też rzecz przeczuwa, bo co prawda napomknął, że nie z takich kłopotów wychodził, ale dodał, że jeśli polegnie, to przez śmiałą reformę emerytur. Śmiała i dość głupawa teza. By nie popełnić błędów z ustawy aktowej, postanowił rzecz poddać konsultacjom. Konsultacje według Tuska, to spotkania z innymi i obstawanie przy oszczędnościach przez obniżenie liczby lat korzystania z emerytury…
Tusk „oceniając” Sikorskiego i Vincent-Rostowskiego wystawił im oceny bardzo dobre w wymiarze europejskim, gdyż dzięki nim Polska stała się jednym z sześciu głównych państw Unii. Szkoda, że nic nie napomknął o wymiarze krajowym…
Jeszcze większy kabaret miał miejsce po „ocenie” Pawlaka. Media czekały na rozstrzygnięcie sztucznego sporu PO – PSL w sprawie emerytur, a tu obaj kabareciarze poinformowali nas, że… wybudują elektrownię atomową.
W międzyczasie popękała świeżo budowana autostrada. Nie da się. W Polsce pod rządami Tuska i Pawlaka po prostu nie da się…
Umów trzeba dotrzymywać – powiedziała Mucha pytana o to czy wypłaci horrendalnie wysoką premię zwolnionemu prezesowi Stadionu W Budowie. Ciekawe tylko, czy Mucha myślała również o obietnicach składanych przez PO w kampaniach wyborczych?
Winny kosztownych paragrafów został wskazany: Drzewiecki. Nie jestem zaskoczony, musiał być ktoś z towarzystwa Schetyny. Ten zaś zabrał publicznie głos dwukrotnie. Raz powiedział, że Tusk jest zmęczony a drugi raz, że sytuacja ich zaskoczyła. Hmm, przecież sami sobie robią tą sytuację…
Rzeczywiście wyglądają na zaskoczonych. Pawlak zakomunikował, że na emerytury – obojętne kiedy – nie ma co liczyć, Vincent-Rostowski w Sejmie wpadł w furię i wykrzykiwał PISowi własne zaniedbania, a media zaczęły ratować Tuska sugerując mu rekonstrukcję rządu. Ten po raz kolejny pokazał, że ma ludzi i urzędy za nic mówiąc knajackim językiem: jeśli minister podpadnie, to wylatuje z roboty(!). Prostak. Ale z drugiej strony, żaden minister nie zaprotestował. O tempora, o mores!
Tusk uparł się przy podniesieniu wieku emerytalnego, gdyż po pierwsze nie może wszystkiego przegrywać i po drugie bo to by wizerunkowo źle świadczyło o Polsce. W ten sposób przyznał, że gra tak jak mu się wydaje, że w Brukseli byłoby dobrze widziane…
Dodatkowo zorientował się, że ACTA jest już passé. Więc ku rozbawieniu całego kraju stanął na czele krucjaty antyaktowej. A przecież – panie Tusk – umów trzeba dotrzymywać…
Wydało się, że sukces Tuska ws. paktu fiskalnego (przypomnę: my im damy 6 mld euro, a oni je wezmą) inaczej brzmi po angielsku (wersja unijna) i inaczej po polsku (wersja krajowo-marketingowa). Graś w tej sprawie odsyła do wpisów Dowgielewicza na twitterze. Mają nam do powiedzenia nie więcej niż 160 znaków…
Świadek mający zeznawać w procesie Sumlińskiego (afera marszałkowa) nagle umarł podczas tańca z przyczyn naturalnych więc prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Hm, trudne zdanie. W ten sposób szansa by dowiedzieć się roli Komorowskiego zmalała, bo więcej świadków już nie ma…
W Warszawie przeszła manifestacja w „Obronie Wolnych Mediów”. Wzięło w niej udział kilka tysięcy ludzi i o dziwo nie podskakiwali. No i nie wiem czy to dobrze wróży…
Tuskowi przestało wychodzić. Doradzili pójść na litość. Mieliśmy okazję zapoznać się z premierą samotności premiera. Dzięki Lisowi oczywiście. W jego organie Tusk żalił się na samotność oraz pochwalił, że dorósł: o większości spraw wiem więcej niż niż urzednicy. Mam wrażenie, że uzyskałem status człowieka dojrzałego.
Potem Lis podarował ukochanemu premierowi tytuł człowieka roku. A Lisowi organ odjęli. Tusk czując się zobowiązany wystąpił na gali z pluszakiem-lisem w ręku. Jeśli to dowód na dorosłość, to ja jestem jeszcze niedorosły…
Komorowski nie mógł być gorszy. Zwołał debatę na temat nieistniejących założeń do ustawy o zmianach w emeryturach. W czym nie był gorszy? No, debata, niedookreślony temat i maskotka. Tu nie mógł skopiować Tuska dokładnie więc wystąpił z żoną. Nie miał mniejszego pluszaczka?
Nowak też w swoim mniemaniu dojrzał i po dorosłemu przyznał się, że kłamali o autostradach: Boleję nad faktem, że nasze bardzo ambitne plany o możliwości uzyskania przejezdności nie będą zrealizowane. Prawda jak dojrzale? Boleję, ambitne, przejezdność. Zupełnie jak Tusk, który bierze pełną odpowiedzialność…
Mucha też dojrzewa. Powiedziała po kolejnej wtopie, że się dopiero uczy. Ale słabiutko, bo zamiast na odwołany mecz zaprosiła wszystkich z ważnymi biletami na odśnieżanie(!)
Boni też się uczy. Powiedział, że protesty ws. podpisania umowy ACTA były dla niego lekcją pokory, wielką lekcją i że wyciąga wnioski.
Uczą się ministrowie, uczą. Ale czy nie mogliby tego robić w szkole kiedy był na to czas? Widać nie. Rząd szkoły likwiduje, programy w pozostałych upraszcza, tak że rzeczywiście, niedługo po naukę tylko do rządu…
Dojrzewający premier wyrósł z podwórkowej piłki i wziął się za tenisa. Regularnie, w środy, w środku dnia. Dlaczego tenis? Jeździ do tej Brukseli, obserwując uczy się i widzi, że inni politycy w gałę nie grają. Tenis, golf to i owszem, a i publika jakaś inna.
Natomiast kibice Legii i Wisły protestujący przeciwko odwołaniu meczu zapowiedzieli marsze w stolicy. Władza się przygotowała, przegrupowała, a kibice zrobili ją w Tuska i przemarsze w ostatniej chwili odwołali. I co teraz w telewizorach pokażą?
Tydzień wzruszeń. Wzruszył mnie Tusk tym jak skomentował podpisanie paktu fiskalnego.
Z tonem pewnej wyższości oznajmił, że nie zawracał głowy naszym partnerom, że zawartość merytoryczna paktu mogłaby być ambitniejsza. Dodatkowo wytłumaczył porażkę słowami: nie ma czegoś, co chcieliśmy osiągnąć. I to ostatnie to chyba motto jego działalności…
Drugie wzruszenie zawdzięczam Boniemu. Pozazdrościł Tuskowi symboli (astrobazy, orliki i świetliki) i postanowił mieć swoje. Latarniki. Za 15 mln. W każdej gminie pojawi się gość, który będzie namawiał do korzystania z Internetu. Dla mnie bomba.
Ledwo otarłem łzy wzruszenia, a tu zaatakował mnie Tusk. Powiedział, że podpisanie ACTA to błąd i że podjął definitywną decyzję o zawieszeniu procesu ratyfikacji umowy. Zwracam uwagę na słówko definitywnie. Twardy gość. I jak można się było spodziewać obiecał spotkanie z Internautami. I jaki oryginalny!
Kolejne wzruszenie zawdzięczam parze Mucha – Tusk. Ona zatrudniła swojego fryzjera na stanowisku wicedyrektora COS, a on poproszony o komentarz odpowiedział z pewną dezynwolturą: fotel wiceszefa COS to jednak nie taka pozycja jak minister czy szef sztabu generalnego. Jasne, w tym rządzie poniżej ministra wyłącznie fryzjer. A ministrem jest cieć…
Nie zawiódł mnie Komorowski. Oburzył się na raport specjalistów z Krakowa. Nie, nie za to, że ruski raport ws. Smoleńska okazał się fałszywy, tylko, że rzecz się wydała! To są sygnały o jakimś hasaniu, tak powiem, niejasnych zupełnie motywów w Prokuraturze Generalnej. W wojskowej to oczywiście rzecz nie do pomyślenia…
Kolejne wzruszenie też zawdzięczam Komorowskiemu. Ogłosił, że: mamy nadzieję, że po wyborach nastąpi ponowna intensyfikacja dialogu z Rosją. Mnie zastanawia ta królewska liczba mnoga…
Media przez tydzień pokazywały swoją nędzę epatując nas sprawą porwania dziewczynki z Krakowa. Przypomniała mi się stara piosenka Kleyffa o telewizji. Nie to, że świeże groby i biedne dzieci zawsze wzruszą, ale zakończenie: Patrzy prawy obywatel/Mija dzień za dniem, godzina/A z nim razem na kanapie/Relaksuje się rodzina/Z telewizji jego matka/Z gazet dzieci do zrobienia/Żona jakby wzięta z radia/A on cały z obwieszczenia
Po raz kolejny mieliśmy do czynienia z manifestacjami na ulicach. W żadnym konkretnym miejscu nienajwiększe, ale w tylu miejscach jednocześnie, że chyba najliczniejsze w Tuskowej pięciolatce. Co więcej, przynajmniej u swoich początków, chyba nie aranżowane przez polityków.
Wyzwalaczem niepokojów była po cichutku przeprowadzona i podpisana ustawa pn. ACTA. Młodzież bojąc się o fejsa, demoty czy ściąganie muzyki i filmów postanowiła niezadowoleniu dać wyraz. Do zupełnie niezorientowanych w czym rzecz, broniących kwejka i bestów, dołączyli inni z ogólniejszymi, antyrządowymi hasłami.
Do manifestujących próbowali dołączyć politycy. Chyba ze wszystkich ugrupowań z wyłączeniem PO i PSL. Ci idą w zaparte, że być może były jakieś błędy, ale przecież zawsze można usiąść do dyskusji. Ten sam motyw pojawił się na przełomie roku, kiedy to Arłukowicz wszystko tłumaczył nieporozumieniem i emocjami. I chociaż klamka zapadła, to zapraszał do debat. Tusk teraz to samo: podpisał i zaprosił do konsultacji. Oni po prostu obrażają moją inteligencję…
Jeszcze dziś z tych protestów nic nie będzie, Tusk czy inny Boni zorganizują debatę z Internautami, obiecają wprowadzić do konstytucji nieusuwalność fejsa z komórek i będzie spoko. Ale za jakiś czas, kiedy da o sobie znać frustracja z dużo poważniejszych powodów, dzisiejsi bezrobotni wyślą Tuska i towarzyszy na zieloną trawkę. Nie wyspę.
Zielona trawka dla Tuska! To moja, konserwatywna, wersja sloganu lewaków…
W tle niezauważone przeszły ważne sprawy. Jedną z nich jest budżet. Otóż Vincent-Rostowski poinformował nas, że na tle Europy nie mamy się czego wstydzić. Co więcej obiecał, że w roku 2015 z deficytem zejdziemy do 1 proc. PKB, a dług publiczny spadnie do 47 proc. PKB. Szkoda, że nie powiedział co będzie z nami na przednówku…
Facet, który musi nowelizować budżet co pół roku – czego nie jest w stanie przewidzieć – obiecuje nam co będzie w 2015? Znowu mnie obraził…
Tymczasem Tusk jedzie do Brukseli walczyć o miejsce przy stole w zamian za podpisanie paktu fiskalnego, którego oprócz Niemiec i Francji nikt nie chce. Co więcej, nie ma zamiaru zdradzić posłom stanowiska negocjacyjnego Polski w tej sprawie.
Posłowie są oburzeni, a ja nie: przecież on sam nie ma pojęcia…
Tego nie wymyśliłby „Monty Python”. Dzieją się rzeczy istotne i poważne, a rząd Tuska za pośrednictwem swoich mediów forsuje humor abstrakcyjny. I to jak!
Zaczęło się od dość prostego komunikatu: To bardzo ambitne plany rządu. Premier chce, by… i tu Państwo nie zgadną. Chodzi o ustawę refundacyjną? Kłamstwa rusko-smoleńskie? Uchylę rąbka tajemnicy: …Polska wzięła udział…, a więc jednak nie o krajowe podwórko tu chodzi. O to, że Niemcy i Francuzi nas olewają? Nie, nie macie Państwo szansy zgadnąć. Rozwinę rzecz do końca: …w podboju kosmosu.
Skomentować to trudno, ale gdyby tak wsadzić Tuska do rakiety i wystrzelić go w ten cały kosmos. I niech sobie podbija – zgodnie z naturą – jako satelita…
Kolejne komunikaty rządowo-medialne, gdyby nie dotyczyły spraw tragicznych, byłyby równie zabawne. Otóż po tym jak okazało się, że cały ten raport Anodiny-Millera jest jednym wielkim kłamstwem Tusk i jego towarzysze zaczęli tworzyć kolejne historie. Na przykład skoro nie ma dowodów, że Błasik nie naciskał, to znaczy, że naciskał. Albo jak magik wyciągnęli z kapelusza kolejnego generała w kokpicie. Trochę ich z tymi sztuczkami poniosło, gdyż zaraz potem okazało się, że nie było żadnego kokpitu, ale w kokpicie było kilkanaście ciał, w tym nie było ciał pilotów.
I idą tak w zaparte traktując ludzi jak półgłówków. Może ich wyborcy są zadowoleni, ale jak już do nich dotrze, że są idiotami i że zostali wykorzystani…
Seremet tydzień czekał, by wystąpić o dymisję Parulskiego. Ale wystąpił. I wtedy okazało się, że Komorowskiemu ma się nie podobać i Tuskowi ma się nie podobać. He, he, no to im się nie spodobało. Do tego doszło, że kibicuję Seremetowi, co normalnie przysparza mnie o mdłości. Chwiejny jestem, jak chorągiewka…
Ale nie tylko u nas panuje humor abstrakcyjny. Otóż główny komisarz unijny poczęstował nas następującą złotą myślą: Mamy 23 mln bezrobotnych w UE, a jednocześnie mamy 23 mln małych i średnich firm. Jeśli każda z nich stworzy jedno dodatkowe miejsce pracy, to będziemy mieli problem rozwiązany. Tą złotą myślą poczęstował nas Barroso w Zabrzu odbierając nagrodę złotego liścia babki.
Premier, jakby przeczuwając, że będzie coś się działo wyjechał na urlop. Należało mu się, święta były męczące, a wcześniej uczył się długo angielskiego gudbaj, by efektownie zakończyć naszą prezydencję. A Tusk kierując Europą poruszył miliony serc Europejczyków, tak jak Owsiak poruszył miliony serc Polaków.
Europejczycy też poczuli się poruszeni, na tyle, że zgodzili się wziąć od Tuska pieniądze i nie zgodzili się na jego udział w obradach strefy euro, nawet w charakterze podającego do stołu. Żeby nie podsłuchiwał. Tusk jest bardzo koncyliacyjny więc się zgodził mówiąc, że nie jest wszechmocny. To mnie trochę zaskoczyło, gdyż do tej pory myślałem, że jest.
Bardzo koncyliacyjny okazał się być również Seremet. Pojechał towarzysko do Rosji i tam zgodził się ze zdaniem rosyjskich prokuratorów. Rosjanie obiecali wybudować wiatę nad wrakiem samolotu w tej pięciolatce, obiecali nie prowadzić jakiegokolwiek śledztwa lub odwrotnie i zainteresowali się czarnymi skrzynkami o czym zresztą nie rozmawiano. Prokurator Seremet, jak rozumiem w naszym imieniu, uznał zapewnienia Rosjan za niezwykle cenne.
A miał okazję nie pojechać, gdyż w przeddzień wyjazdu jeden z naszych prokuratorów wojskowych strzelił sobie w łeb. Co prawda nie wcelował, ale niesmak pozostał. Na jaw wyszło, że żołnierze są niewyszkoleni, gdyż nie potrafią strzelać, i że generał (za Smoleńsk) Parulski i jego pododdziały prokuratorów wojskowych nie chcą się dać zlikwidować przez cywilów. Więc Seremet przyjął strategię Tuska i dał chodu…
…a uaktywnił się Komorowski. Koncyliacyjnie był za tymi i za tymi. Ponadto prezydent zauważył, że prokuraturze brak wizji. Z tym ostatnim się nie zgadzam, samobójca-nieudacznik robił to właśnie na wizji i z fonią…
Miał jeszcze miejsce skecz z wyrokiem za stan wyjątkowy. Kiszczak dostał dwa lata w zawieszeniu, Kanię uniewinnili, a Jaruzelskiego wyłączyli. Dlaczego skecz? Znalazło się ileś mądrych głów, co to przyjęły wyrok ze zrozumieniem, jako symboliczny i piętnujący. Wiele razy o tym pisałem, krótko powtórzę: ludzie ginęli i cierpieli niesymbolicznie.
Ja tam taki koncyliacyjny nie jestem, więc skwituję to jako skandal.
Nowe Prawo geologiczne i górnicze od 01/ 2012 zrobi z Polski GEO-kolonie !!!
Więcej tutaj:
Gaz łupkowy – Szokujące Fakty i Mity http://www.youtube.com/watch?v=RvwEGLrATAk
„Art. 15. 1. Ten, kto rozpoznał złoże kopaliny, stanowiące przedmiot własności górniczej, i udokumentował je w stopniu umożliwiającym sporządzenie projektu zagospodarowania złoża oraz uzyskał decyzję zatwierdzającą dokumentację geologiczną tego złoża, może żądać ustanowienia na jego rzecz użytkowania górniczego z pierwszeństwem przed innymi.”
zrodlo: http://prawo.legeo.pl/prawo/ustawa-z-dnia-9-czerwca-2011-r-prawo-geologiczne-i-gornicze/
Kolejny element pakietu oszczędnościowego rządu, zwany ustawą refundacyjną spowodował niezrozumiałe oburzenie ludzi i opozycji. Niezrozumiałe, bo to wszystko dla naszego dobra.
Dodatkowo będzie można w ten sposób zdobyte pieniądze przekazać na upadające służby zdrowia w eurolandzie. Ponadto, efektem ubocznym będzie zmniejszenie populacji w kraju o ludzi biednych i schorowanych co da dodatkowe oszczędności, gdyż nie trzeba będzie więcej ich leczyć. Przy okazji zmniejszą się kolejki w przychodniach, dzięki czemu młodzi wykształceni będą mieli większy komfort leczenia. Na kredyt oczywiście.
Dla mnie niezrozumiałe w całej tej historii jest to co robi PIS. Skutecznym adresatem wotum nieufności są Tusk z Pawlakiem, a nie podrzędny działacz-karierowicz. Jeszcze raz powtórzę: za to wszystko odpowiadają Tusk i Pawlak!
W cieniu zdrowotności zdążyliśmy zaobserwować zmiany w MSW: usunięcie komendanta policji i wiceministra z jednoczesnym wychwalaniem ich kompetencji. Niejaki Poliszynel twierdzi, że to cd. podziału ministerstwa SW (m.in. usuwanie ludzi Schetyny) i wzmacnianie Tuska (Cichocki robi tu za Arłukowicza). Efektem finalnym ma być podporządkowanie ABW. Celem jest osiągnięcie tego co miał kiedyś Kiszczak. Premier widać przewiduje, że będzie mu to potrzebne…
Kolejną sprawą w cieniu zdrowotności jest decyzja Krajowej Rady Zaprzyjaźnionych Mediów o nieprzyznaniu koncesji telewizji „Trwam” na ostatnim multipleksie. Eliminacja tejże telewizji jest z punktu widzenia władzy zrozumiała, wszak Tusk chce mieć również to co miał Jaruzelski. Poza tym przyznano koncesje swoim i po prostu nie było już miejsca. Efektem ubocznym jest oferta programowa: młodym wykształconym siedzącym nad grilem z piwem w ręku musi przygrywać disco polo. Żeby nie słyszeli niczego innego…
Tydzień wieńczy… zdrowie. Otóż jak co roku możemy obserwować reklamę salonowej hucpy charytatywnej zwanej „Orkiestrą”, której celem jest wydawanie głównie publicznych pieniędzy na publiczne zobowiązania. Marże pobiera łańcuszek organizatorów, a wiele postaci polityki krajowej i lokalnej przyprawia sobie wawrzyny szlachetnych darczyńców.
Cóż, warto raz do roku poczuć się szlachetnie. Tak w cieniu zdrowotności…
Obejrzałem właśnie film „Pogarda” Joanny Lichockiej dołączony do GP
w pewnym momencie jest pokazane wystąpienie Marty Kochanowskiej
(córki) w Europarlamencie. Zwraca m. in. uwagę gdzie był remontowany
tupolew.
po tym wystąpieniu premier Litwy Vytautas Landsbergis odpowiada jej
mniej więcej tak: Pani wystąpienie jest bardzo stanowcze,
NIECH PANI SIĘ WYSTRZEGA WYPADKU SAMOCHODOWEGO.
Natura w ostatnim tygodniu roku była dla nas łaskawa. Bez mrozu i śniegu dała szanse budżetom samorządów i budżetowi państwa. Zaoszczędzone pieniądze będziemy mogli w ramach solidarności europejskiej dać Włochom i Hiszpanom. Na odśnieżanie oczywiście.
W zeszłym tygodniu Tusk nagrodził PO posła Sekułę dając mu stanowisko wiceministra. W tym tygodniu nagrodził w podobny sposób PO posła Tomczykiewicza. Pamiętacie państwo? To był taki jeszcze prostszy Chlebowski. Pasuje do całej reszty. Przypomnę, że Komorowski też rozdaje ordery zasłużonym. Partii.
„Superexpress” ujawnił specjalistów z gabinetów politycznych. Ci, za którymi teczki nosili, wraz z awansem awansowali służących. Ale zgodnie z doktryną dziś nie ma panów i służących. Są ministrowie (od: służący monarsze) i ich doradcy polityczni. Panie ministrze doradzałbym jedną łyżeczkę cukru…
Tusk, pierwszy minister, zamówił sobie po raz kolejny szkolenie z języka obcego. Podobno w związku z pełnieniem zakończonej prezydencji. Nieżyczliwi mówią, że chce zostać szefem wszystkich komisarzy. Biedak początkowo chciał zamawiać rosyjski (tam będą mieli casting na prezydenta), ale mu wytłumaczono, że dziś komisarze są w Brukseli. Stąd wybór angielskiego…
Inny znowuż minister, od zdrowia zobaczył czym się różni bycie ministrem bez teki i z samochodem od bycia ministrem z teką i z samochodem. A teka zawierała wspaniałe ustawy zdrowotne autorstwa PO. Trudno było ludziom rzecz przedstawić, więc w samą Wigilię ogłosił minister zmiany na liście leków refundowanych. Że niby nikt nie zauważy.
Zdrowy – zapewne nikt. Ale potrzebujący – jak najbardziej. A tak się nieszczęśliwie dla ministra złożyło, że musi pracować dla potrzebujących. No i rozpętała się wredna pisowska nagonka… Chcąc nie chcąc kilka pozycji na liście leków poprawił. Zakomunikował nam, że będzie nowocześniej, taniej dla nas, taniej dla budżetu. Winni – spekulanci i koncerny farmaceutyczne. Pasuje do reszty.
A na koniec ks. Boniecki jak zwykle złamał zakaz wypowiadania się do mediów i pochwalił atak hakerów na strony Internetowe zakonu Marianów. Potem kłamał, że media kłamały itd… Też pasuje do reszty. Powinien zostać ministrem (na doradcę za stary). I służyć partii…
Boże Narodzenie tuż, ale jak tu być łagodno-świątecznym kiedy rzeczywistość skrzeczy? Z radia bombardowali mnie politycy i tzw. znani. Dziennikarzy, nie wiedzieć czemu, najbardziej interesował karp. Albo hodowcy albo nasz główny problem narodowy.
A znani i lubiani życzyli nam głównie śniegu i spokoju rodzinnego. Hm, gdybym nie wiedział, czym jest Boże Narodzenie, to z wzmiankowanych rozmów nie dowiedziałbym się co to za święta. Wydedukowałbym, że mają jakiś związek z brakiem spokoju i do ich realizacji śnieg jest niezbędny. Ciekawe czy w Afryce też by tego śniegu życzyli…
Trudno było znaleźć dobre wiadomości, ale mi się udało. Po pierwsze telewizja publiczna nie wyśle naszego reprezentanta na koncert Eurowizji.
Po drugie partia rządząca powoła specjalną komisję do deregulacji gospodarki. Tak jakbym to już kiedyś słyszał, ale nie będę się upierał. Z drugiej znowuż strony deregulacja naszej gospodarki zaczęła się tego dnia kiedy Tusk z towarzyszami objęli władzę, więc to tylko taka mała wisienka na torcie…
Trzecia dobra wiadomość to sukces polskiej prezydencji. Przeszło troszkę niezauważone, ale warto nagłośnić. Otóż Polacy jako jedyni z Europy dostąpili zaszczytu złożenia kondolencji północnym Koreańczykom z okazji śmierci oprawcy i dyktatora Kim Coś Czegoś. Ja tam we własnym imieniu północnym Koreańczykom nie współczuję, wprost przeciwnie…
Czwartą dobrą wiadomością, chociaż dla mnie lekko niezrozumiałą było niewysłanie prezydenta Komorowskiego na pogrzeb prezydenta Havla. Jakby nie patrzeć kilka gaf mniej. Czemu nie pojechał Tusk też nie wiem, może miał jakiś mecz przedświąteczny. Gorzej, że wysłano Wałęsę. Niestety nie na stałe tylko w delegację…
Piątą dobrą wiadomością jest „wierność nagrodzona”. Jak państwo pamiętają był taki PO poseł Sekuła. Ukręcił bez grama wstydu aferę Tuska (zwaną przez media hazardową). I ów Sekuła, którego nikt nie chciał ani do Sejmu ani do samorządu został wiceministrem. Chociaż właściwie nie wiem czy to dobra wiadomość…
Trzydziesta rocznica wprowadzenia stanu wyjątkowego (zwanego w nomenklaturze bolszewickiej – wojennym) została przez władze i ich media zignorowana. Chociaż nie całkiem.
Taki na przykład minister SZ pojechał 13 do Moskwy. Po nic, ale dowiedzieliśmy się z ust rosyjskiego ministra, że mamy bardzo dobry, bardzo konstruktywny dialog polityczny
A doradca Komorowskiego nazwiskiem Lityński powiedział o Jaruzelskim: Nie mogę mu odmówić tego, że był polskim patriotą. Natomiast z drugiej strony był człowiekiem na usługach obcego mocarstwa. Ale bardzo trudno jest powiedzieć o nim, że był człowiekiem złej woli. Moim zdaniem nie był człowiekiem złej woli. Znalazł się w złym miejscu.
Mógłbym wymieniać godzinami ileż to razy Jaruzelski znalazł się w złym miejscu. Natomiast nie umiem znaleźć w jego życiorysie ani jednego dobrego miejsca. Jedyne jakie bym zaoferował to długoletnie, niesymboliczne, więzienie…
Media umiały się znaleźć. Relacje z organizowanego w Warszawie przez PIS marszu zostały wykonane jak w najlepszych latach stanu wyjątkowego. Na ulicach było ponad 10 tys. osób, a z telewizji mogliśmy się dowiedzieć, że było tylko kilku frustratów. To się nazywa misja.
Ale kiedy w ramach misji Pospieszalski przypomniał w telewizji dokument z połowy lat 90 o tym jak to Geremek rozmawiał z Cioskiem podniósł się rwetes na salonie. Dołączył prezes telewizji publicznej pisząc list przepraszalny(!) do jakiejś fundacji imienia obrony Geremka.
Przypomnę, że ten sam prezes bronił zatrudnienia satanisty bredząc coś o poszerzaniu debaty publicznej nawet na tematy kontrowersyjne. A tu przecież nawet nie można powiedzieć, że postępowanie Geremka było kontrowersyjne. Zawsze chciał być blisko władzy, bez różnicy czy to PZPR czy nie…
To wszystko i tak zostało przyćmione echami eurozobowiązań Tuska i Sikorskiego („Weźcie i mnie! weźcie i mnie!”). Debata sejmowa pokazała po raz kolejny, że rządzący mają posłów w… głębokim poważaniu. Jedyne co wiemy, to to, że będziemy finansowo pomagać dużo bogatszym. Gdyby to był jeszcze wdowi grosz, ale nie! Ma być zastaw się, a postaw się. Z fantazją.
Tylko dlaczego Tusk realizuje swoje fantazje kupcząc naszym losem?
Tusk nie ma czasu na rządzenie w Polsce, to takie przyziemne. Natomiast życie lepszych sfer – o! – to jest to co kręci. Taki awans, z trójmiejskiego podwórka na sale bankietowe w samej Brukseli!
Co więcej tam wszyscy się z Tuskiem zgadzają. Dokładniej rzecz ujmując, tam Tusk się uniżenie zgadza. Niestety, czasem trzeba przemówić. Jeśli na konferencji – nie ma sprawy – są tłumacze. Gorzej na bankietach. Och, jak dobrze by było wiedzieć o czym oni rozmawiają i z czego się śmieją, gdy się przechodzi w pobliżu…
Tuż przed ostatnim pagórkiem europejskim Cameron chciał z Tuskiem pogadać. Tusk odmówił i słusznie. Po pierwsze to jakiś renegat. A po drugie jak z nim rozmawiać, skoro jest się na etapie My name is Donald i I’m from Warsaw. No bo jak powiedzieć po angielsku Sopot? Już lepiej przytakiwać Merkel: można śmiało powtarzać Ja, Zoppot…
Podobnie było z przemówieniem Sikorskiego. Fakt, przesłał wcześniej i do kancelarii premiera i do prezydenta. Ale cóż z tego skoro po angielsku? Żeby jeszcze po rosyjsku było. Trzeba było zaakceptować, bo wyszłoby na jaw, że się nie rozumie…
I na złość Komorowski i jego doradcy nagle przypomnieli sobie, że to oni są od suwerenności. Jak tak uważają, niech sobie pomaszerują z Kaczyńskim i tą jego hołotą…
A pagórek europejski zakończył się powodzeniem. Zgodzili się na wszystkie nasze żądania. Wezmą od nas kasę (50 mld euro do spółki z dwoma krajami), będą sprawdzali nasze rachunki i nie będą wymagali od nas podejmowania jakiejkolwiek decyzji, a wyłącznie realizacji. Jest się czym pochwalić.
Europa (…) jest najbardziej atrakcyjnym modelem współdziałania i współżycia państw i narodów, jakie współczesny świat wymyślił zakomunikował nam Tusk. Po polsku.
Bo w kraju gorzej. Wszystkie oszczędności z exposé diabli wzięli. Urzędnicy się nie zwalniają, sędziowie i prokuratorzy nie dają sobie zamrozić pensji, późniejszy wiek emerytalny został przez większość oprotestowany, KRUS musi zostać, zmiana waloryzacji emerytur będzie niekonstytucyjna… Jak z takimi pracować?
Komorowski też nie zasypia gruszek w popiele. Zgłosił projekt niezwykle ważnej ustawy o godle na strojach niektórych sportowców i odznaczył krzyżami oficerskimi Orderu Odrodzenia Polski żony prezesów telewizji TVN i Polsat.
Tego ostatniego nie rozumiem. Prezes TVP nie ma żony?
To był w zasadzie tydzień jednej sprawy. Dokładniej jednego przemówienia. Minister SZ Sikorski, największe ego polskiego rządu, postanowił stać się najważniejszym polskim politykiem. I to był błąd. Skrytykowali go niemal wszyscy. Nawet dziennikarze początkowo nie wiedzieli jak się zachować.
Po jakimś czasie Tusk raczył nas poinformować, że przemówienie Sikorskiego w Berlinie było efektem wielomiesięcznej pracy całego rządu(!), a Sikorski zamilkł. To wszystko razem oznacza, że Tusk zaakceptował fakt zaistnienia Polski na arenie międzynarodowej (wszystko jedno jak, byle mówili), a nie zaakceptował faktu, że to nie on jest najważniejszy.
Nawiasem mówiąc za wiele za granicą o Polsce nie mówili, proszę przejrzeć serwisy Reuters czy AP. W tym ostatnim w raporcie o stanowiskach państw europejskich padło tylko jedno zdanie i to z nazwiskiem Sikorski, a nie Tusk: Polish Foreign Minister Radek Sikorski – whose nation lost milions of people in the Nazi invasion and occupation – shocked many this week when he made a dramatic appeal for greater German influence.[ D. Rising; AP; 3 XII 2011 r.].
Po wyjaśnieniu sprawy przez Tuska dziennikarze i politycy wzięli się do komentowania. Okazało się, że Sikorski mówił słusznie, Tusk nawet powiedział, że przemówienie to było dla Niemców nieprzyjemne (taki kozak!). Więcej nawet, powinniśmy jak najszybciej dążyć do unii fiskalnej czy jakiejś tam z Niemcami i Francją. Wspólna polityka fiskalna, akceptacja budżetów narodowych i te rzeczy… Jeśli Tusk chce, nie się opodatkuje wspólnie z Merkel. Ale niech uprzedzi Angelę, że nie będą mieli ulgi na dzieci i na Internet…
Dla mnie pycha. ZSRR wziął nas kiedyś siłą. To przynajmniej rozumiem. Ale żeby tak samemu się oddawać? I to za darmo? To już chyba już nie zawód, a cecha charakteru…
Martwi trochę głos opozycji. Powinni poddać tezy Sikorskiego drobiazgowej analizie i zadać rządzącym kilka ważnych pytań. A jedno naprawdę warto: czy są jakiekolwiek analizy rządowe związane z ew. rozpadem strefy euro i wpływem na naszą gospodarkę? Czy rządzący opierają się tylko na doniesieniach zagranicznych mediów? Bo może rozpad strefy euro nam się opłaca? Bo może pozostanie poza jakąś unią fiskalną jest opłacalne?
No, ale takie rzeczy nikogo nie interesują. PIS bierze się za organizację marszu, a Solidarna Polska stawia Sikorskiego przed Trybunałem. Zaczynam podejrzewać, że wart Pac pałaca…
Jak można było się spodziewać, rządzący grają dokładnie tak samo jak w zeszłej kadencji Sejmu. Kolejnym powtarzalnym numerem jest wybór przedstawicieli PIS do sejmowej komisji ds. służb specjalnych. Oczywiście każda partia może wybrać kogo chce. Ale nie PIS.
Chodzi o Macierewicza i Kamińskiego. Jak wiadomo są psychopatami, faszystami czy tp. W związku z tym nie można ich dopuścić do czegokolwiek nie mówiąc już o komisji, która miałaby rządzących kontrolować w dość newralgicznym miejscu. Gdyby byli pederastami walczącymi o swobodną aborcję, prawa człowieka lub ginących gatunków muszek wtedy mieliby szanse. Ale nie są.
Ze służbami specjalnymi wiąże się również nagłe zatrzymanie Czempińskiego. Za sprawy sprzed dekady. Podobno chodzi o duże łapówki związane z prywatyzacyjnymi działaniami SLD. Kto pamięta sprzedaż STOENu czy LOTu, ten zaskoczony jest co najwyżej tym, że po tylu latach postanowiono część gości przymknąć. Sam przekręt był widoczny gołym okiem. Wszyscy co wtedy protestowali, byli oszołomami. Ciekawe, że obrońcą Czempińskiego jest Brochwicz.
To wydarzenie napawa mnie optymizmem. Może to znak czystek i walk między służbami. A to oznacza szczelinę, która daje szanse na przejęcie władzy przez PIS. Poczekamy, zobaczymy…
W kraju oprócz podniesienia podatków kluczową metodą naprawy finansów krajowych będzie kolejne oszustwo w papierach. Vincent-Rostowski zorientował się, że nie obroni lecącej złotówki i krajowe metody mierzenia długi będą musiały wykazać przekroczenie pierwszego progu ostrożnościowego.
I co wymyślili eksperci? Zamiast brać kursy walut z ostatniego dnia roku będą brali kursy średnioroczne. W ten sposób, nie dość, że nie trzeba będzie bronić złotówki, to nie przekroczy się progu 55 proc. i jeszcze dług okaże się niższy niż w rzeczywistości. Sukces. Za rok tak się nie da.
Na koniec deser. Poseł Mularczyk (d. PIS) powiedział przy okazji wznowionej zadymy nad karą śmierci, że klub Solidarna Polska, będąc uczciwym wobec wyborców i coś tam dalej. To jest śmieszne o tyle, że jakby Mularczyk i koledzy byli uczciwi wobec wyborców, to złożyliby mandaty. Gdyby byli uczciwi, to oddaliby co skradzione i zaczęli budowę na swoim. A tak prezentują uczciwość dialektyczną…
Tydzień został zdominowany przez powołanie nowego rządu. Ileż to było spekulacji kto będzie ministrem i dlaczego. I po co było strzępić języki po próżnicy?
Tusk przedstawił skład Rady Ministrów z łapanki. Z takimi tuzami jak Nowak czy Mucha. Na dodatek do rządu trafił Arabski. To chyba ten sam mechanizm, który wcześniej zaobserwowaliśmy przy obsadzaniu Kopacz i Grabarczyka. Ale czy oni wiedzą jak skończył wierny Rusłan?
Sformowanie nowego rządu, jak wcześniej pierwsze posiedzenie Sejmu, pokazały nam, że będzie jak było, tylko gorzej. Nawiązaniem do czasów przeszłych był niezwykle dowcipny prezydent: wręczając oficjalnie nominacje członkom rządu, premierowi wręczył szalik przechodni. I jak to w sztukach bywa, gdy w pierwszym akcie pojawia się szalik…
Szumnie zapowiadane exposé (jak wcześniej przemówienie Komorowskiego: banalne, a zapowiadane jako wiekopomne ) okazało się być żałosne. Żałosne, gdyż pokazało, że Tusk nie ma żadnego pomysłu ani na amortyzowanie obecnego już kryzysu, ani też jakiejkolwiek wizji rozwoju kraju.
Warto podkreślić, gdyż media tego nie zauważają, że pogarszająca sie sytuacja ekonomiczna kraju nie jest skutkiem światowego kryzysu, który pojawił się jako Deus ex machina, ale skutkiem działań rządu Tuska, który nie reagował przez trzy – cztery lata na coraz silniejsze sygnały.
Wymiernym efektem przemówienia Tuska był spadek wartości akcji KGHM o ok. 4 mld – zapowiedział opodatkowanie firm zajmujących się kopalinami. Tego efektu widać nie przewidział, a jakich ma specjalistów wszyscy widzimy. Wpadki Tuska nie zamortyzowała akcja podnoszenia wartości złotówki uruchomiona przez BGK po zakończeniu exposé. Miał byc efekt pijarowy (super przemówienie – złotówka rośnie), a wyszło jak zawsze…
I wtedy pojawił się szalik. Tusk odpowiadając na pytania poselskie nawiązał do Marszu Niepodległości i całą winą za zajścia w Warszawie obarczył chuliganów w szalikach. W szczególności według Tuska atakowali oni najświętsze polskie symbole. W ten sposób dramat został zawiązany poprawnie i posłowie PIS na znak protestu opuścili salę…
A na dodatek ci co psuli zegarek dali sobie samym votum zaufania do jego naprawy…
Prezydent Komorowski odznaczył czołowe postaci radiowej „trójki” – tej najnowszej, zasłużonej oczywiście. A w kolejnej serii odznaczeń order Orła Białego dostał Romaszewski. Ciekawa była postawa mediów. Nie zajęły się Romaszewskim, tylko Komorowskim. Tak. Okazało się, że był to wyłącznie pretekst do wykazania łaskawości prezydenta…
Natomiast niemiecka prasa odznaczyła Tuska tytułem „Europejczyka Roku”, „Rozkroku”, czy jakoś tak. Ponoć pokazał, że suwerenne rozumienie własnego kraju i społeczeństwa można pogodzić z solidarną i proeuropejską polityką modernizacji. Trudne zdanie, zrozumiem je dopiero jak zostanę europejczykiem…
Polskie lewactwo również postanowiło zasłużyć na tytuł „Lewactwa Roku”. Zaprosiło niemieckich bandytów na obchody rocznicy odzyskania niepodległości. Łatwo przystali – w ramach rewanżu za niegdysiejsze rozbrajanie…
Można zażartować, że państwo polskie po raz kolejny zdało egzamin. Służby nie umiały upilnować porządku, co więcej pobudzały polskich i niemieckich bandytów do agresji. W ten sposób byliśmy świadkami widowiskowych zajść w centrum miasta z paleniem wozów policyjnych i „tvn” włącznie.
Władze (państwowe i miejskie) nie reagowały na zapowiedzi siłowych prób przepędzenia Marszu Niepodległości. Co więcej, o burdy oskarżyły… organizatorów zgromadzenia.
Policja zatrzymywała polskie autobusy jadące do Warszawy i pod pretekstem kontroli przetrzymywała, by nie zdążyły na Marsz Niepodległości. Natomiast autobusy z niemieckimi bojówkami łatwo i o czasie wjechały do centrum stolicy. W zasadzie słusznie. Zagranicznych bandytów legitymować mogą teraz na spokojnie, gdyż wśród ok. 200 zatrzymanych połowa jest z Niemiec…
A zakończenie bardziej dla śmiechu: minister Vincent-Roztropek powiedział, że zakładanie 4-procentowego wzrostu PKB w 2012 roku byłoby nieroztropne. Co prawda tak zakładał wyłącznie on sam, ale nie wymagajmy od niego zbyt wiele…
Zastanówmy się, co spowodowało, że zmienił zdanie. Że przed wyborami mogliśmy zakładać duży wzrost, a po wyborach – nie. Odpowiedź narzuca się sama: same wybory. Krótko mówiąc, jak PO zobaczyła kto wygrał, to natychmiast skorygowała (w dół) własne plany. Pyszne!
To miał być tydzień finałów. Pierwsza miała się rozstrzygnąć – nazwijmy to umownie – Grecja, a druga – PIS. Byliśmy świadkami może nie finałów, ale półfinałów. Strefa euro jeszcze istnieje, PIS również. Finały – za czas jakiś.
Strefa euro próbowała wyciągać się z długów tak jak baron Münchhausen wyciągał się z bagna. Myślano, że pomoże lewarowanie (przypomnę: to właśnie doprowadziło do kłopotów), czyli krótko mówiąc miano nadzieję na znalezienie kolejnych frajerów, co sfinansują pokrycie gigantycznych długów.
Wyobraźmy sobie sytuację, a której Chińczycy czy Hindusi godzą się na taki układ. Za czas jakiś już nie tylko Europa, ale cała kula ziemska wymagałaby zasilenia z zewnątrz. I co? Prosilibyśmy się na Marsie? Tyle tylko, że nie było by za co wysłać prośbowego Star Treka…
Nawiasem mówiąc ciągle jedna rzecz nie daje mi spokoju. Kryzys finansowy, którego jesteśmy świadkami to nie nagły kataklizm. Ktoś na tym zarabiał – finansowo lub politycznie. Na zdrowy rozum rozwiązanie jest jedno: znaleźć i ukarać winnych, a potem zaciskając pasa wziąć się do pracy. I o ile o tym drugim się przebąkuje, to o tym pierwszym jakoś cicho…
Głośno za to było o PIS. Za sprawą trzech europosłów: Ziobry, Kurskiego i Cymańskiego. Wydaje się, że chcieli przejąć część władzy w partii. Najbardziej zabawny był tekst Ziobry: PiS musi zacząć działać jak dobrze prosperująca korporacja. Awansować powinni ludzie aktywni i najbardziej pracowici. PiS powinien stać partią masową, która angażuje setki tysięcy osób
Dlaczego zabawny? Ano w korporacji wiceprezes nie lata po wrogich jej mediach i nie krytykuje prezesa. Ciekawy jest też argument o partii masowej angażującej setki tysięcy osób. A może miliony?
No i ludzie aktywni nie awansowali. Zostali usunięci i będą mogą sprawdzić się na swoim. Niestety w PIS pozostali pracowici jak Hofman czy Suski. Oby nie zostali wyłącznie tacy (jak w PO) poseł Tomczykiewicz…
Wydarzyła się jeszcze jedna rzecz. Straszna. Dla salonu. Księża Marianie zakazali wypowiadać się ks. Bonieckiemu, który w ekumenizmie poszedł na lewo od Palikota. I cały salon stanął w obronie biednego księdza.
To ostatnie niech będzie przestrogą dla Ziobry. Być bronionym przez salon? Brr….
Ostatnie dni składały się z wielu rzeczy mniejszych. Ale gdyby je zsumować, to otrzymalibyśmy rzecz wielką. No bo tak:
* Komorowski i Michnik dostają nagrody telewizyjnych Wiktorów * Komorowski wpada do radia na urodziny Tyma i opowiada dyrdymały o wzajemnym wiązaniu szurowadeł w stodole, co jest oznaką gościnności ludów wschodu * Schetyna unieważnia mandaty posłom PIS uzurpując sobie takie uprawnienia * Krajowa Rada Prokuratorów popiera te działania kuriozalnie stwierdzając, że kandydować to prokuratorzy w stanie spoczynku mogą, ale posłami, to być nie mogą * Wątek polityczny w aferze z Chlebowskim ws. nielegalnej wycinki lasu pod wyciąg narciarski dla Sobiesiaka zostaje umorzony * ABW dobiera się do być może wyłudzających odszkodowania „paprykarzy”, ale nie zauważa przekrętów na grube miliony w MSWiA * CBA wykrywa gigantyczną korupcję u podwaładnych Schetyny * Komornik puka do drzwi PSL (te dwie ostatnie sprawy to elementy walk prowadzonych przez PO) * Chińczycy zeszli z autostrady, odszkodowań nie widać, a tu okazuje się, że trzeba za nich popłacić wysokie zobowiązania * Szczyt ws. obrony euro nie powiódł się całkowicie co udowodnił wzrost oprocentowania włoskich i hiszpańskich obligacji * Tusk i Vincent-Rostowski zostali na szczycie zignorowani * Ale zagraniczna prasa jednak o Tusku napisała – co prawda nie tak jakby Tusk chciał – gest pocałowania Merkel w rękę uznała za przejaw poddaństwa * Vincent-Rostowski powiedział, że budżet to on aktualizuje jak za granicą coś tam uchwalą, znaczy przyznał, że nie wie na razie co robić * zmieniono redaktorów naczelnych w „Dzienniku Polskim” i w „Rzeczpospolitej” * Komorowski powiedział, że Nie warto robić reform dla reform. Warto natomiast mieć ambitne plany reformujące co znakomicie się komponuje ze sposobem działania PO (planować zamiast robić) * Borowcy ewakuowali prezydenta tylnym wyjściem z urzędu w Poznaniu, bo przed urzędem stali ludzie i protestowali
A i tak media zajmują się PIS. Nie ma ważniejszej sprawy dla naszych mediów. Po prostu tylko mistrzostwo świata zdobyte przez Radwańską na chwilę zmieniłoby czołówki gazet…
Może coś przeoczyłem. Ale w natłoku spraw małych warto zauważyć, że układa się to w rzecz wielką. Niestety dla nas… w wielką kupę.
Jadwiga Chmielowska
O Śląsk w Polsce
Zakończenie I wojny światowej, klęska państw centralnych, rewolucyjny ferment nie tylko w Rosji ale i u pozostałych zaborców sprawił, że jak pisze we wspomnieniach Józef Grzegorzek: „polska ludność, korzystając z dogodnej sposobności, chwyciła za broń, żeby utorować sobie drogę do nowej Ojczyzny – Polski”.
Niestety brak ciągłości państwa polskiego po 39r sprawił, że do dziś niestety nie przeprowadzono nad tym fenomenem rzetelnych badań. Pewnym wyłomem jest Encyklopedia Powstań Śląskich, która dostarcza wielu informacji ale nie jest to jednak pozycja próbująca kompleksowo rozwikłać istniejące do dziś zagadki. Wydana została w 1982 w PRL i nie zawiera wielu informacji między innymi o antypolskim nastawieniu partii Róży Luksemburg. Likwidacja w III RP Instytutu Śląskiego i paraliż decyzyjny w sprawie budowy Muzeum Powstań Śląskich w Katowicach, sprawiają wrażenie, że spuścizna tych, co rzeczywiście walczyli w Powstaniach ma zostać celowo pomijana. Zdaję sobie sprawę z tego, że mój tekst będzie dla wielu środowisk kontrowersyjny. Nie zamierzam jednak powtarzać wersji podawanych przez wielu badaczy bez uwzględniania innych źródeł – czyli takich, które przeczą ustalonej tzw. poprawności. Poprawność polityczna a tym bardziej historyczna mnie nie interesuje. Nie piszę też pod gust i upodobania recenzentów. Dziwi mnie fakt lansowania przez wielu nawet wybitnych naukowców jednej tylko grupy politycznej związanej z ugodową polityką wobec Niemiec. Ugodowcy wierzyli być może, że ktoś np. tzw. zwycięska Ententa – „Europa” ulituje się nad Polską i nam coś da…. Nie chcieli widzieć tego, że Anglia popierała rosyjskich białogwardzistów i wcale nie chciała popierać Polski. Jej marzeniem był dotychczasowy porządek w Europie. Nawet nie chciała wspierać armii polskiej w wojnie z bolszewikami. Zaopatrzenie dali nam jedynie Węgrzy. Trzeba o tym pamiętać i nie oczekiwać teraz od Europy tego, o co musimy zadbać sami.
Widzę tu pewną analogię z czasami współczesnymi. W podręcznikach szkolnych wspomina się głównie o prookrągłostołowej części „Solidarności”, marginalizuje się lub wręcz pomija organizacje niepodległościowe. Obszernie natomiast opisuje się i promuje środowiska, które chciały widzieć w Polsce „socjalizm z ludzką twarzą” i absolutnie nie wierzyły w niepodległość. Doprowadziło to do obecnego stanu społeczeństwa, które nie wierzy w swą podmiotowość. III RP jest państwem, w którym w zasadzie nie wiadomo kto podejmuje decyzje i ponosi za nie odpowiedzialność.
Rozpocznę cykl o historii Śląska skazanej na zapomnienie. Moje źródła to relacje bezpośrednich uczestników, wspomnienia ale te, publikowane wtedy, kiedy żyli ci, którzy mogli bezpośrednio oprotestować tworzoną fikcję i bajania. Zobaczą państwo jak bardzo historia się powtarza, jak wiele błędów można uniknąć poznając historie naszych przodków.
Zanim wybuchło Powstanie
W listopadzie 1918r. Niemcy były zrewoltowane. Hasła rewolucji październikowej trafiły na podatny grunt w demobilizowanej armii po przegranej wojnie. Ruch komunizujący dotarł także na Górny Śląsk. Naoczny świadek tak opisuje dzień 10 listopada 1918r.w Bytomiu: „Koło południa lotem błyskawicy rozeszła się po mieście wiadomość , że następnym pociągiem wrocławskim przybędzie do Bytomia brygada marynarzy z Kilonii, która w garnizonie bytomskim dokona właściwego przewrotu. Wieść tę roznosili po mieście agitatorzy niemieckiej partii socjalistycznej, żeby wśród mieszkańców szerzyć postrach i niepokój.” Na budynku koszar wojskowych i ratuszu powiewał czerwony sztandar – znak, że władze objęła rada robotników i żołnierzy. Wtedy to powstał plan przejęcia kierownictwa w radzie przez Polaków i rozpoczęcia ruchu zbrojnego, by przyłączyć Śląsk do Polski. Niestety dwóch Polaków odmówiło przyjęcia funkcji w Radzie – zrobili miejsce innym, którzy pomimo, że nosili polskie nazwiska to mieli „duszę niemiecką – spartakusowską”. Plan nie wypalił. Jest to przykład na grzech zaniechania i postawy „ są ode mnie godniejsi” lub „dlaczego właśnie ja – niech inni to robią !”. Skutki opłakane.
W listopadzie dwaj proboszczowie Paweł Brandys z Dziergowic- powiat kozielski i ks. Banaś z Łubowic w powiecie raciborskim organizowali wiece pod hasłem powrotu Śląska do Polski. Na wiecach tych jeszcze w mundurze niemieckiego porucznika występował świetny mówca Alfons Zgrzebniok – porywający tłumy Ślązaków . Niemcy przypuścili kontratak. Por. Burghardt, wysłannik rządu socjalistycznego, zwalczał zarówno polskie ambicje oderwania się od Prus jak i partie centrowe. Jeździł po parafiach, gdzie księża byli obojętni dla „sprawy polskiej”. Akcją partii „Centrum”, skierowaną oczywiście również przeciwko polskim dążeniom Ślązaków, jak i przeciwko rządowi socjalistycznemu kierował z Berlina Erzberger.
Red. Edward Rybarz zabiegał o zwołanie zebrania polskiej inteligencji, które miało zadecydować o zorganizowaniu polskiego wiecu na bytomskim rynku. 12 listopada w Bytomiu spotkali się – Michał Wolski, Kazimierz Czapla, Wiktor Retzlaff, Paweł Maciejczyk, Jan Eckert, Maksymilian Hanke, Tadeusz Palacz, Stanisław Janowski, Janina Omańkowska, Edward Rybarz i Józef Rymer z Katowic ( późniejszy pierwszy wojewoda). Tak o tym wydarzeniu wspomina Józef Grzegorzek: „Po dwugodzinnych obradach okazało się, że o zwołaniu wiecu pod gołym niebem, a co więcej o ruchu zbrojnym na Górnym Śląsku nie chciano nawet słyszeć. Nie można się temu dziwić, jeżeli weźmie się pod uwagę, że wymienieni panowie, byli to ludzie starsi, którzy z małymi wyjątkami na wojnie nie byli i ducha wojowniczego nie mieli. Zaznaczyć jednak wypada, że znaleźli się też tacy, którzy myśl zbrojnego czynu poparli. Ludźmi tymi byli: Edward Rybarz, Paweł Maciejczyk i Wiktor Retzlaff – tworzyli niestety znikomą mniejszość” Zebraniu przewodniczył Kazimierz Czapla – adwokat, dla którego „Alfa i omega wszystkich rzeczy to – §. Natomiast wszystko to, co z paragrafem się nie zgadza, jest nielegalne, więc niedozwolone.” – tak oceniał go w tamtych czasach J. Grzegorzek – późniejszy twórca Polskiej Organizacji Wojskowej G. Śl. Uważał też, że inteligencja śląska, swą zachowawczością nie spełniła pokładanych w niej nadziei – „W „Ulu” zgromadziła się przeto górna warstwa polonii bytomskiej – wszystko ludzie, którzy stanowili niejako uprzywilejowaną kastę przywódców ludowych. A jednak gdy chodziło o to, żeby w historycznej chwili powziąć śmiałą decyzję, nakładającą ciężką odpowiedzialność, wówczas w całej pełni okazała się trafność wypowiedzenia, że „Wielkie czasy zastały małych ludzi”. (…) na drodze do wolności ludu śląskiego stał cały szereg takich paragrafów, które należało zastąpić nowymi” . Na wspomnianym zebraniu powołano polską Radę Ludową na wzór niemieckiego „Volksratu” i postanowiono „unikać wszelkich zaczepnych, publicznych demonstracji i na drodze legalnej domagać się sprawiedliwości dla ludu polskiego na Śląsku” Skuteczność takiej polityki pokazuje fakt, że Rada Ludowa w „Volksracie” bytomskim, po wielkich targach dostała aż 3 miejsca na 20 niemieckich. Od razu Berlin przystąpił do kontrnatarcia – „Ostmarkenverein” ostrzegł władze niemieckie informując o dążeniach polskich. Dodatkowo aby osłabić „spartakusowców” w radach żołnierskich stworzono tzw. „Arbeiter und Soldatenrat”, w którym większość stanowili robotnicy. Szefem śląskich rad robotniczo- żołnierskich został polakożerca O. Hörsing.
W Poznaniu, jeszcze podczas wojny, w 1916r, powstała Naczelna Rada Ludowa (NRL) jako nielegalny Komitet Międzypartyjny.
Korzystając z zamieszania, jakie nastąpiło w Niemczech, po wybuchu rewolucji i zawieszeniu broni, Tymczasowy Komisariat NRL wymógł na władzach niemieckich zgodę na zorganizowanie parlamentu składającego się z reprezentantów osób narodowości polskiej. Warunkiem jednak była zgoda Polaków na to, że sejm nie będzie miał prawa oderwać żadnego fragmentu niemieckiego terytorium.
Komisariat Naczelnej Rady Ludowej wydał 14 listopada 1918r. odezwę w sprawie przeprowadzenia wyborów delegatów do Polskiego Sejmu Dzielnicowego. Wybory odbyły się pomiędzy 16 listopada a 1 grudnia 1918r. Kobiety miały czynne i bierne prawo wyborcze.
W dniach 3-5 grudnia 1918r. w poznańskim kinie Apollo (posiedzenia komisji) i w sali Lamberta w Piekarach (posiedzenia plenarne) obradował Polski Sejm Dzielnicowy. Składał się on z 1399 przedstawicieli Polaków zamieszkujących ziemie pozostające w granicach Niemiec. W posiedzeniach wzięło udział 1100 delegatów.
NRL popierała pokojowe przejęcie ziem zaboru pruskiego przez odradzające się państwo polskie. Tak więc Wojciech Korfanty i Józef Rymer –Ślązacy wchodzący w skład Komisariatu NRL byli przeciwni walce zbrojnej. Korfanty nawet powstrzymywał wybuch powstania w Wielkopolsce.
Sejm Dzielnicowy, wyraził wolę powstania zjednoczonego państwa polskiego z dostępem do morza. Wysłano telegramy do Georges’a Clemenceau, Thomasa W. Wilsona i Davida L. George’a .
W składzie Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu, powołanej w celu koordynacji działań polskich na terenach byłego zaboru pruskiego, Górny Śląsk „zastępował komisarz Wojciech Korfanty”. Ponieważ przebywał na stałe w Poznaniu to mianował na Górnym Śląsku podkomisarza – znanego ze swej zachowawczości, wspomnianego już adwokata – Kazimierza Czaplę. Podkomisariat Naczelnej Rady Ludowej w Bytomiu był uznany przez lud śląska, jako „najwyższa polska władza na tym terenie”. Choć na polecenie Korfantego, Czapla wydał nakaz do wstrzymania się od uczestnictwa w wyborach do niemieckiego parlamentu, to nikt tego nie pilnował. Chciano przez bojkot pokazać, że lud polski nie zamierza mieszać się do niemieckich spraw, a chce należeć do Polski. Księża centrystowscy zachęcali a wręcz nakazywali wzięcie udziału w wyborach. Twierdzili bowiem, że obowiązkiem katolików jest powstrzymanie socjalistycznych rządów w Niemczech. 75% frekwencja była oczywiście ogłoszona przez Niemców jako wielki sukces. W tym samym czasie związani z partią „Centrum” przemysłowcy i arystokracja zaczęli snuć poważne plany stworzenia nawet „Autonomii Śląskiej” – by tylko nie dostać się w łapy bezbożnych niemieckich bolszewików. Lenin wszak snuł plany rewolucji w całym świecie. Lud śląski był głęboko wierzący i hasła czerwonych trafiały w próżnię.
Już w grudniu 1918 r. delegacja działaczy śląskich pojechała do Warszawy, by zorientować się, jakiej pomocy udzielą władze polskie w przypadku wybuchu powstania zbrojnego. Józef Piłsudski , oświadczył delegatom: „nie ma innej rady, musicie stworzyć POW”.
Natomiast dopiero powstanie w Wielkopolsce (27.12.1918r.) wymusiło zmianę stanowiska NRL i przejęcie kontroli cywilnej i wojskowej nad wyzwolonymi ziemiami.
Uznano też w Poznaniu za rzecz konieczną stworzenie tajnej organizacji wojskowej w poszczególnych prowincjach. Józef Dreyza – naczelnik śląskiego „Sokoła”, choć dla wielu wydawał się najlepszym kandydatem na organizatora tajnego sprzysiężenia wojskowego, to nie zabrał się on w ogóle do jego budowy. Wręcz przeciwnie, tworzył on „Straż Obywatelską” . Zaangażował on do jej tworzenia bardzo pokrętną i dwuznaczną postać Alojzego Pronobisa. Gdy Niemcy zabronili oficjalnej działalności Straży Obywatelskiej to Dreyza wpadł na pomysł znowu utworzenia legalnej organizacji „Związki Wojackie Polaków”. Statuty, listy członków i pobierane składki prowadziły jedynie do dekonspiracji przed Niemcami żywiołu polskiego. Korfanty odpowiedzialny w NRL za Śląsk, te „gry i zabawy” tolerował. Nie przyjeżdżał w ogóle na Śląsk, siedział dalej w Poznaniu.
Już 5 stycznia 1919r. na Śląsk przyjechał z Poznania Stanisław Wiza. Miał on pomóc w zorganizowaniu Polskiej Organizacji Wojskowej. Korfanty polecił mu skontaktowanie się z Podkomisarzem K. Czaplą, a ten odesłał emisariusza do J. Dreyzy, który oczywiście jak usłyszał o tworzeniu POW odmówił. Zagadkowe jest wyznaczenie przez Korfantego właśnie do tych spraw mec. K. Czapli, znanego nie tylko z postaw zachowawczych ale i ślepo posłusznego niemieckiemu prawu. Wiza nie wypełnił misji i pojechał do Poznania po kolejne instrukcje. Po tygodniu wrócił i wtedy zaproponowano tworzenie POW Józefowi Grzegorzkowi. Ten wyraził zgodę. Był znany z tego, że usiłował wcześniej przejąć przez zaskoczenie zrewoltowane koszary, lecz czyn ten nie powiódł się z powodu zbyt ospałej postawy inteligencji bytomskiej.
Znamienne było spotkanie z Dreyzą, które Grzegorzek tak wspomina: „ Dnia 24 grudnia 1918r. podczas przygodnego spotkania na ulicy w Siemianowicach, Dreyza zagadnął zapytaniem czy znane są pomysły poznańskich paliwodów, którzy marzą o powstaniu polskim na Śląsku. Następnie rozwodził się nad ogromem nieszczęścia, jakie polski ruch zbrojny sprowadziłby na ludność górnośląską”.
Józef Grzegorzek powołał błyskawicznie Komitet Wykonawczy POW G. Śl. uważał bowiem- „ za swój pierwszy i kardynalny obowiązek utworzenie silnej, karnej, możliwie dobrze uzbrojonej armii powstańczej”.
Trzeba pamiętać, że w 1910r. na Górnym Śląsku mieszkało 1 257 186 Polaków i 884 045 Niemców. Zaraz po listopadowej rewolucji w Niemczech i abdykacji 9 listopada 1918r Wilhelma II, najaktywniejsi działacze polscy zaczęli skupiać wokół siebie narodowo uświadomionych rodaków – zwłaszcza żołnierzy. Józef Michalski właściciel drogerii w Wodzisławiu Śląskim urządzał u siebie tajne zebrania dla ludzi z okolicznych wiosek. Podobnie czynił Ludwik Piechoczek z Ligoty Rybnickiej. W powiecie bytomskim członkowie „Sokoła” z Piekar i Szarleja zaczęli tworzyć kółka spiskowe. To głównie członkowie Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” i Związku Młodzieży Polskiej „Zet” zasilali polskie oddziały bojowe. Bez jednolitego kierownictwa i wsparcia materialnego i logistycznego te luźne konspiracyjne sprzysiężenia nie mogły zlać się w jednolitą organizację militarną, mogącą walczyć zbrojnie o przyłączenie Górnego Śląska do Polski. Temu miała służyć POW G. Śl.
Chęć czynu zbrojnego była powszechna i bardzo silna.
Kończy się drugi tydzień po wyborach i nic. Media spekulują kto z kim i na jak długo. Spekulacje te są bezwartościowe – za jakiś czas wszystko będzie widać – a my i tak wiemy jak kończą spekulanci…
Tymczasem premier jakoś zaginął. Widać nie jest potrzebny skoro rządzi się samo. Co prawda wydaje się, że jest dużo i szybko do zrobienia (np. czeka majowy projekt ustawy budżetowej powiększony o wydatki wyborcze), a tu nic. Ale to chyba tylko mi się tak wydaje, z mediów nic takiego nie wynika…
No więc premier zaginął, zacząłem szukać po tytułach. Mam! Obiecywał cudowne rozmnożenie pieniędzy. Został zatrzymany. Zaglądam, nie o nim… Mam! Wielki talent z Peru zagra w Bundeslidze. Nie, też nie…
Jest! Rozmawiał przez telefon z Merkel. Jednak transfer! Z tym, że pewnie kasy – po co Niemcom gracz trzecioligowy?
Skoro już zeszło mi na Europę i pieniądze, to warto przypomnieć, że w ten weekend będzie miał miejsce nic nieznaczący szczyt poświęcony walącej się strefie euro. Tusk wczesniej pojechał na eurokonferencję: „zyski prywatne – długi państwowe” (czy jakoś tak) i spytany o przewidywane rezultaty szczytu powiedział: Nie jestem wróżką, więc nie chcę prognozować, jak się skończy Rada Europejska, ale intuicja mi podpowiada, że nie skończy się jakimś ostatecznym finałem, bo walka z kryzysem będzie procesem trwającym długi czas
Co racja, to racja. W ten sposób przyznał biedak, że jak się spotkają, to nic nie ustalą, gdyż prawdziwe spotkanie decydentów odbędzie się później i to bez Tuska… Choć nie jestem specjalistą, to już wiem, że postanowią odciągnąć podjęcie decyzji przez dodruk pieniądza, długi będą rosły i niedługo krach będzie większy… A takim Amerykanome dług się już nie powiększa – no, ale oni decyzje przygotowali przez kilka dni, nie przez kilkanaście miesięcy. I na dodatek je podjęli. A eurosocjaliści? W życiu…
Tymczasem w kraju wraca nowe. Szefem radiowej Jedynki został Dąbrowa znany wcześniej z „TOK FM” czy „Szkła kontaktowego”, służby zaczynają sprawdzać „paprykarzy” bo zamiast siedzieć cicho w kampanii wyborczej być może wyłudzają odszkodowania, a w „Rzeczpospolitej” pierwsze zwolnienia, większe w listopadzie i później…
Po wyborach wróciło nowe, więc na pytanie jak żyć? odpowiadam: jak do tej pory. Czyli coraz gorzej…
Wróciły też stare pytania o analizę postępowania startujących partii. PIS sprawę rozwiązał tak jak robią to zwykle dziennikarze sportowi. Po kolejnej porażce polskiej drużyny w piłkę kopaną obiecują, że do analizy występów wrócą po pewnym czasie. Moje doświadczenie mówi mi, że nigdy nie wracają…
Bardzo ciekawy pomysł ws. powołania rządu zaproponował, jak zwykle w wywiadzie, Tusk. Otóż tym nowatorskim rozwiązaniem jest utrzymanie starego rządu. W ten sposób wyprzedzając prezydenta i konstytucję Tusk sam siebie mianował. Co prawda przed wyborami ten sam Tusk w miarę dobrze ocenił tylko pięciu ministrów, ale to było przed wyborami. A to co było przed wyborami, teraz się nie liczy.
Do tej pory marszałkiem Sejmu był Schetyna. No, ale to było przed wyborami. Według Tuska rekomenduję na stanowisko marszałka Sejmu kobietę, nie oddam władzy nikomu, kto mógłby szkodzić mi jako premierowi. Te słowa oznaczają jednocześnie dwie rzeczy: po pierwsze, że Schetyna Tuskowi szkodził i po drugie, że żadna kobieta Tuskowi nie podskoczy. Damski bokser?
Oczywiście Schetyny mi nie żal. Po wyborach zaczął się starać, powiedział: nie wiem, czy będzie to kwestia postawienia przed Trybunałem Stanu obu czy tylko jednego, ale sprawa Kaczyńskiego i Ziobry wraca na agendę. Ale za późno. I tak zostanie ambasadorem w Ułan Bator…
Jeszcze lepszą wypowiedzią popisał się Borusewicz – w ten sposób zasłużył na powtórne objęcie stanowiska marszałka Senatu – włączył się aktywnie w walkę z Kościołem następującymi słowami: co do Ruchu Palikota, to twierdzę, że rachunek sumienia powinien przeprowadzić w tej kwestii Kościół. Palikot wjechał do Sejmu na antyklerykalizmie, którego dotychczas w Polsce nie było, zaś antyklerykalizm jest rezultatem działalności Radia Maryja i jego dyrektora.
Biskup Pieronek też ma zdanie na temat Palikota: Nie ma tragedii. Będzie teraz więcej spokoju, ustaną teraz jego zajadłe ataki, okropne, dalekie od chrześcijaństwa. Nie ma to jak trafna analiza. Pierwsze słowa Palikota po wyborach były o usunięciu krzyża z sali sejmowej…
Tak się złożyło, że dzisiejsze „Połowy tygodnia” ukazują się w trakcie „ciszy wyborczej”. W związku z tym nie wolno mi zwoływać wieców, manifestacji, agitować wyborczo i publikować sondaży wyborczych.
Łatwo mi się do tego dostosować, gdyż ww. działania są mi obce, a jedyny sondaż jakim dysponuję i którego wyniki mógłbym opublikować, to ten, w którym sondowałem samego siebie. Nie mogę więc napisać kto wygrał, ale mogę napisać, że gdyby sondaż okazał się być prawdą, to w przyszłym Sejmie byłaby tylko jedna partia, a frekwencja wyniosłaby 100 proc.
W trakcie trwania ciszy wyborczej można agitować za frekwencją. Mam mieszane uczucia, ale jak sobie pomyślę, że do wyborów mógłby pójść tylko Tusk z rodziną to zaczynam uważać, że im więcej osób głosuje, tym lepiej…
W tygodniu wszystko kręciło się wokół wyborów. Ale znalazłem kilka rzeczy spoza.
Mogliśmy zaobserwować upadek „dziennikarstwa”. Do poległej jakiś czas temu Pochanke (TVN) dołączyli Lis (TVP) i Gugała (Polsat). Wszyscy wykazali się brakiem dziennikarskiego esprit i objawili milionom widzów jako niebywale stronniczy i nierzetelni. Tylko szef Polsatu zawiesił (podobno) swojego pracownika w pełnieniu obowiązków. TVN nie dba o to co z nim będzie, gdyż po wyborach zostanie przejęty, a TVP (jak można sądzić po zatrudnieniu satanisty) rządzi się i tak swoimi prawami. Do czasu mam nadzieję.
Odnotowaliśmy również ostatnie posiedzenie rządu. Tusk podsumował swoje rządy dziwnie krótko, jakby nie było czym się chwalić. Poinformował nas, że jeśli będzie tworzył nowy rząd, to tylko 5(!) ministrów ze starego składu obejmie teki w nowym. Pięciu na dwudziestu?! Tu uwaga, żeby ktoś się nie przyczepił: ja nie agituję za Tuskiem, ja relacjonuję…
Gorsza wiadomość przyszła z Brukseli. Planowane regulacje KE zakładają surowe sankcje dla krajów o zbyt wysokim deficycie lub długu. Co więcej ma to być mechanizm automatyczny i ma dotyczyć funduszy z polityki spójności, a nie z polityki rolnej. Czyli bogatych nie dotknie, a nas może. Dziwi trochę, że ten projekt powstał w czasach kiedy mamy w UE przewodniczącego Buzka, komisarza od budżetu Lewandowskiego i ogólnie dobre relacje…
Jakby państwo nie wiedzieli, to Tusk nadal jeździ autobusem po kraju. Domniemywam, że nieudane spotkanie Porażka Wschodnia też odbyło się w autobusie. Tylu ich przybyło. Sarkozy, Cameron, Berlusconi cierpią na chorobę lokomocyjną, więc nie przybyli…
Wcześniej Komorowski podpisał dwie ustawy. Jedną, co do której miał zastrzeżenia – jak mówił – że jest niezgodna z konstytucją (!) o zamknięciu dostępu do informacji publicznej i drugą o możliwości wprowadzenia stanu wyjątkowego z okazji ataku w cyberprzestrzeni. Obie są wymierzone przeciwko wolności…
Jeszcze wcześniej premier postanowił wziąć na klatę spotkanie z kibicami. Na miejscu kibiców wcale bym tam nie szedł, wyznając zasadę, że z pewnymi ludźmi się nie rozmawia. No, ale poszli. Obie strony pozostały przy swoich zdaniach. Niestety, przekaz poszedł następujący: Był to sparing zakończony wysokobramkowym remisem (…) Dogrywka będzie po wyborach (…) Chodzi o to, żeby móc sobie przybić piątkę po meczu i odebrać puchar z rąk prezydenta- powiedział Pucek ze Stowarzyszenia Wiara Lecha. Ta zadziwiająca wypowiedź nie może zostać bez komentarza: ów Pucek jest członkiem PO…
Sam Tusk zwołał przedostatnie posiedzenie rządu i przyjął projekt budżetu na 2012 r. Śmieszne? Jak najbardziej. To jest ten sam projekt co to miał być ustalony w maju (he, he), co nie przeszedł konsultacji i co pójdzie do kosza (nowy sejm – nowy rząd – nowy budżet). Więc po co przyjął? Wystarczy zobaczyć gdzie są zmiany. Nie w założeniach, tylko w wydatkach. Więcej poszłoby na politykę prorodzinną…
Zadziwia mnie ten minimalizm. Nieważny projekt budżetu mógłby obiecać pracę dla każdego albo wysokokaloryczne darmowe posiłki dla wszystkich dzieci. Skutek byłby taki sam. Znaczy żaden. A Tusk ograniczył się wyłącznie do bliżej nieokreślonych Świetlików. Na marginesie: jak ktoś widzi świetliki, powinien pójść koniecznie do lekarza.
Po wyborach, donosi SLD, Tusk nam ogłosi, że musimy oddać ponad miliard złotych z powrotem do budżetu UE (dokładniej Niemcom i Holendrom) za niewykorzystane pobrane euro na kolej. A Grabarczyk nic. Gdyby tak musiał oddać choć różnice w kursie waluty z własnej kieszeni…
I tak to się buja. Byle do wyborów. To już przedostatnie „Połowy tygodnia” w erze Tuska…
Tusk stojący na tle niemieckiego autobusu oznajmił, że codziennie będzie jeździł w Polskę. Poznawać ludzi, ich troski i sukcesy. Niestety wizyty nie były udane. O sukcesach meldowali wyłącznie podstawieni działacze czyli tzw. zwykli ludzie.
W ślad za wesołym autobusem ruszyły zaprzyjaźnione stacje telewizyjne. Niestety, o ile zwykli ludzie są fotogeniczni, nie wykrzykują i nie noszą transparentów, o tyle pozostali owszem. A to się stało niezwykle niewygodne dla kamerzystów – bez przerwy muszą kombinować jakby tu pokazać wyłącznie zwykłych ludzi…
To się stało również na tyle niewygodne dla Tuska, że postanowił nie brać sam wszystkiego, jak to powiedział, na klatę. W związku z tym sztab wyborczy PO wymyślił, że w Polskę ruszy 18 wesołych autobusów. Nie podano jednakowoż, czy w każdym będzie Tusk.
Rząd wyłącznie jeździ, media za nim, a opozycja jeździ po jeżdżących. Trudno wyłowić coś innego. Ale da się.
Po pierwsze Komorowski podpisał ustawę, na mocy której będzie można pić piwo na meczach Euro 2012. Jakiś „ekspert” od trzeźwości wymyślił, że to ma być piwo 3,5-procentowe (?). Trzeźwy nie był. Widać, że PO i PSL zadbali o interesy koncernów piwowarskich…
Po drugie okazało się, że jedna piąta firm posiadających koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce należy do Rosjan. Tusk został zaskoczony tą informacją (ciekawe czy Komorowski również). Zażartował, że będziemy zarabiali na Rosjanach. Obawiam się, że jak zwykle…
Po trzecie skoro PIS sam z siebie nie koncentruje się na Smoleńsku Tusk spróbował sam: kiedy widzę tę zapiekłość smoleńską, która ma być orężem politycznym w kampanii, to powiem szczerze i brutalnie – dostaję mdłości. I nic.
Postanowił zaczepić Kaczyńskiego powtórnie: Znaczy co, łaskę robi? Polacy wybrali prezydenta i każdy polityk ma obowiązek z prezydentem współpracować. (…) Bierze za to pieniądze co miesiąc. Przypomnę, że jak prezydentem był Kaczyński, to Tusk powiedział Powiem brutalnie – nie potrzebuję pana prezydenta. Na tym polega problem.
Tydzień temu Tusk przedstawiał towarzyszom program partii. Jak wiadomo, program partii programem narodu. Chociaż nie. Tak mogli mówić ci z PZPR. PO jest bardziej postępowa i brzydzi się słowem naród…
Oni chcą zatknąć biało-czerwoną flagę znowu na kupie gruzów. Nie uwierzą państwo, ale to mówił Tusk! Tak mu się ten Kaczyński na głowę rzucił, że pomylił swoje przemyślenia z cudzymi. No, ale tak to jest, kiedy ma się obsesję…
Sejm zakończył prace. Dzięki PO i PSL przeszła rządowa poprawka ograniczenia w dostępie do informacji publicznej. A podobno PO zawarła z innymi gentleman’s agreement o jej wycofaniu(!) Sejm traci na znaczeniu, ale mimo to bp. Michalik zaapelował by przykładać Ewangelię do kandydatów na posłów. Nareszcie.
Obudzili się biskupi. Po Meringu zabrali głos inni i stanowczo zaprotestowali przeciwko promocji subkultury satanistycznej w TVP, co nie mogło pozostać bez odpowiedzi.
Nowaka śmieszy atak środowisk prawicowych na Nergala. To mój ziomal!. Zaczynam podejrzewać, że Nowak naprawdę nie istnieje. Że to taki żart. Zaraz potem głos zabrał Nałęcz. Wsparł Nowaka słowami: Nergal to mój krajan. Moim zdaniem Nałęcz też nie istnieje. To przecież niemożliwe, żeby obaj istnieli i to na dodatek jako ministrowie u Komorowskiego… Chociaż?
Komorowski pojechał do Strasoburga i wygłosił mowę. Nudną, ale chlapnął coś interesującego, na co mało kto zwrócił uwagę: My wiemy dobrze, jak łatwo jest cywilizacyjny dorobek obrócić w niwecz w ciągu kilku lat. Równo czterech. Niestety Komorowski istnieje.
Tego samego dnia Delors zauważył, że polska prezydencja (ang. rotating presidency) jest całkowicie ignorowana i pomijana. No, to musieliśmy zareagować. I pokazaliśmy światu Rostowskiego. Do tej pory z jego istnienia zdawały sobie sprawę wyłącznie nasze chudnące portfele. Po straszeniu w PE wojną o jego istnieniu dowiedział się cały świat. Niestety.
We Wrocławiu na nieformalnym spotkaniu gospodarczym mieliśmy pokazać naszą siłę. Ministrowie strefy euro spotkali się jak zwykle sami i wcześniej. Reszta miała konferencje, a potem wszyscy skrócili pobyt i uciekli. Przed protestującymi związkowcami.
- Panie doktorze wszyscy mnie ignorują! – Następny proszę!
W 1948 r. do Wrocławia przyjechali lewicowi intelektualiści walczyc o pokój. Kogo tam nie było! Ano, nie było nikogo, kto by nie był funkcjonariuszem lub lewicowcem. To był Światowy Kongres Pokoju. W 2011 r. do Wrocławia przyjechali lewicowi intelektualiści walczyć o kulturę. Kogo tam nie ma! Ano, nie ma nikogo, kto by nie był funkcjonariuszem lub lewicowcem. To jest Europejski Kongres Kultury.
Smaczku dodaje to, że w 2011 r. gwiazdą kongresu jest socjolog, filozof i eseista Zygmunt Bauman. Co prawda w 1948 nie mógł jeszcze otwierać kongresu – pracował dla Informacji Wojskowej pod pseudonimem Semjon, a w Zarządzie Politycznym KBW zamiast esejów pisał ulotki propagandowe – ale w ten sposób minister Zdrojewski (PO, d. konserwatysta) zafundował nam klamrę spinającą oba wrocławskie zjazdy…
W 1953 r. biskupi polscy w liście episkopatu zatytułowanym „Non possumus” protestowali przeciwko łamaniu przez państwo porozumienia z Kościołem. W 2011 r. biskup Mering napisał list do wiernych by protestowali przeciwko promowaniu w telewizji publicznej bluźniercy i satanisty, bo prezes TVP Braun (PO, d. katolik) nie widzi w tym nic zdrożnego…
Na chwilę powróciły debaty. Kaczyński odmówił Lisowi, Rostowski odmówił Gilowskiej, a Tusk wpadł do Lisa. Było jeszcze coś na kształt targu, ale nie dało się oglądać. Z debatami chyba już pozamiatane…
…ale nie z przedszkolami. Sejm zmienił ustawę i samorządy znacznie podniosły ceny. PIS mógł stanąć na czele niezadowolonych rodziców, a Tusk musiał przepraszać, bo jak zwykle nie dość, że to nie on, to jeszcze nic nie wiedział. Jak wiadomo samorządy są w łapach kosmitów…
PSL pozwało Kaczyńskiego. I wyszło jak w PRL: Kaczyński musi przeprosić za stwierdzenie, że posłowie PSL głosowali za legalizacją miękkich narkotyków, gdyż w rzeczywistości chodziło o głosowanie za możliwością odstąpienia od ścigania za posiadanie małej ilości narkotyków, a za głosowali nie wszyscy, tylko 16 (na 25)…
Zakończył się również kongres ekonomiczny w Krynicy. Nikt doniosłości obrad by nie zauważył, gdyby nie dobre przemówienie Kaczyńskiego i nowe propozycje podatkowe PIS. Na tyle dobre, że na głosy krytyki musimy poczekać – postępowców przytkało…
ABW dementując informacje o inwigilacji prezydenta Kaczyńskiego podała, że po prostu chroniła go przed zamachem terrorystycznym. No i jak wiemy ochroniła. Co więcej poufne dane ABW były kopiowane w sposób nielegalny. To oznacza to brak wiary w zwycięstwo wyborcze: nie będąc pewni zachowania stanowisk, zachowują dane…
Ech, ta ABW… pamiętną sprzedaż stoczni też chroniła. Po dwóch latach śledztwo zostało umorzone, gdyż co prawda były szef ARP wykazał się nadmierną gościnnością w stosunku do przedstawiciela inwestora zagranicznego, no ale to przecież nie przestępstwo. Przeciwnie, powinien być stawiany jako wzór dla wszystkich przyjmujących gospodarskie wizyty Tuska…
Jak wiadomo w związku z powszechnym chamstwem i brakiem gościnności Tusk ominął rocznicę powstania „Solidarności”, a nawet – zamiast pojawić się w jakiejś malutkiej kaszubskiej szkole – przemówienie z okazji rozpoczęcia roku szkolnego wygłosił na jutubie. Mógłby na twitterze, byłoby również bez sensu, a o ile krócej. Inaczej postąpił Komorowski: zrobił własne kameralne (od: kamaryla) obchody rocznicy „S” w Warszawie…
Przedwyborczo obudził się Pawlak. Ponieważ ciągle nie możemy porozumieć się z Gazpromem co do obniżki cen gazu, to szef gumofilców obiecał, że wesprze. Jak znam życie skończy się wynegocjowaniem niewielkiej… podwyżki.
To nie koniec sukcesów gospodarczych. Koleje ogłosiły nowy rozkład jazdy. Będzie się podróżowało rzadziej, ale za to dużo dłużej. Moim zdaniem, to nie tyle nowy, ile postępujący (od: postęp) rozkład PKP…
Pięć partii (TVN, PO, PSL, SLD i PJN) zorganizowało sobie debatę przedwyborczą. Nie oglądałem, gdyż prowadząca audycję nie zdecydowała się wystąpić nago (naga prawda całą dobę).
Zamiast tego obejrzałem rozmowę Kaczyńskiego z dziennikarzami Polsatu i TVP. Wiem, że bon moty nie są specjalnie wartościowe, ale Kaczyńskiemu kilka się udało. Umiał celnie nazwać politykę prowadzoną przez Tuska polityką białej flagi i zapowiedział – co mnie cieszy szczególnie – skończenie z polityką prowadzoną na twitterze.
Po wywiadzie rzecznik rządu spytał dowcipnie: nie widziałem debaty Prezesa z Prezesem, coś mnie istotnego ominęło? Na twitterze…
Debaty przysłoniły dwie istotne informacje. Pierwszą z nich było zawieszenie (na św. Nigdy) procesu Jaruzelskiego oskarżonego o wprowadzenie stanu wojennego w 1981 r. i o sprawstwo kierownicze zabójstwa robotników Wybrzeża w 1970 r. Oto sądy Polski Ludowej…
Drugą było stanowisko biskupów w komunikacie po zakończeniu spotkania na Jasne Górze. Zarówno duszpasterze, biskupi i kapłani, a zwłaszcza katolicy świeccy, mają prawo, a nawet obowiązek, uczestniczenia w życiu społecznym i politycznym, gdyż są częścią tego społeczeństwa. Na reszcie na głos.
Sąd popisał się jeszcze raz. PIS musi przeprosić (oczywiście w TVN24, bo gdzieżby indziej?) za podważanie informacji z broszury wyborczej PO. Na 99 wymienionych inwestycji, którymi chwali się PO, a których autorstwo podważył PIS, według sądu 4 charakteryzowały się niezerowym udziałem przedstawicieli PO. Sąd PRL ośmieszył i siebie i Tuska…
Pozostałe dni poświęcone były debatom. Tusk zaproponował debaty Kaczyńskiemu w TVN24. Kaczyński na to zapraszał ministrów do siedziby PIS. Na to Tusk zabronił swoim chodzenia na pasku Kaczyńskiego. Zakleszczyli się jak siłacze z opowiadania Mrożka…
… ale Tuskowi pierwszemu puściły nerwy i zawołał przed kamerami, że czeka na Kaczyńskiego od teraz przez kilka godzin w siedzibie „Faktu”. I nic. Wtedy Polsat poszedł na rękę Tuskowi i zgodził się by ten zaprosił wszystkich na debatę. Zaproszenie przyjął… Pawlak. Kaczyński był daleko, Kowal (PJN) również, a Napieralski (SLD) powiedział, że nie przyjdzie bo nie ma dekodera. Czy jakoś tak. Jedynie Palikot zwietrzył szansę i postał chwilę na portierni…
Tak więc debatowali Tusk z Pawlakiem. Aż się prosi zacytować stary dowcip i spytać Tuska: Jak tam Pyrrus? Odnieśliście zwycięstwo?
Jeszcze śmieszniejsi byli żurnaliści. Rządowi – wiadomo. Ale znalazłem perełki obiektywnych. Otóż naczelny „Rzeczpospolitej” uważa, że to dzięki debacie można dotrzeć do wahających się obywateli. Nietutejszy?
Jeszcze śmieszniejszy był publicysta portalu „wpolityce.pl”: nie ma wątpliwości – to Platforma kontroluje pod względem taktycznym kampanię. Opozycja oddała inicjatywę, czego symbolem są dzisiejsze puste krzesła w czasie spotkania w Polsat News. Niedorosły?
Tydzień zaczął się pytaniem Jak żyć? skierowanym do Tuska. Zadał je poszkodowany w wichurach rolnik nie wiedząc, jakie pytania można zadawać.
Tuskowi gospodarski objazd po kraju nie wyszedł. Od chłopów musiano go ewakuować, na otwarciu stadionu wygwizdano, tak że już do walących się domów wysłał Pawlaka. Uwaga na przyszłość dla ciemniaków: zestaw możliwych do zadawania pytań, w tym trudnych, jest dostępny na stronach prezydenta i platformy!
Szef klubu PO na zadane pytanie dlaczego poprą prezydenckie weto do własnej ustawy odpowiedział wymijająco: nastąpił słaby przepływ informacji między Sejmem a prezydentem. Słaby przepływ? Podobno prezydent i premier są w stałym kontakcie? Ponieważ nie może być mowy o szorstkiej przyjaźni między panami, wychodzi na to, że mamy do czynienia z gładką nienawiścią…
Po ogłoszeniu gorszych kwartalnych wyników gospodarczych dla większości krajów, w tym dla Polski, na rynkach wystąpiła panika. Publiczność postępowców została niemile zaskoczona. Faktyczni przywódcy Eksperymentu Unijnego (EU) Merkel i Sarkozy zapowiedzieli zmiany w kierunku podziału zjednoczonej europy na dwie: jedną bardziej zjednoczoną i drugą bardziej podporządkowaną. Cała nadzieja w Czechach, Skandynawach i Anglikach, że Niemcy całkiem nas nie wykorzystają. Obawiam się jednak, że Tusk zrobi wszystko, żeby to Merkel była zadowolona…
Niestety rynki, w tym nasz, nie zareagowały uspokojeniem. PIS poprosił szefa rządu o przedstawienie w Sejmie informacji ws. działań jakie zamierza podjąć rząd RP w związku z dramatyczną sytuacją na rynkach finansowych. Jeśli ktoś myślał, że premier czyta ze zrozumieniem, to sie pomylił.
Otóż Tusk wystąpił z przemówieniem z 19 stycznia ws. informacji na temat okoliczności i przyczyn katastrofy smoleńskiej z małymi zmianami (zamiast Rosja – Europa, zamiast katastrofa – kryzys itp): winnymi są ekonomiczni analfabeci PIS i Kaczyński, rząd jest przygotowany, jest dobrze i jednocześnie mamy kryzys, opozycja nie współpracuje i rzuca kłody. I ani słowa na temat. Żeby było śmieszniej Tusk zagrzmiał, że Kaczyński nie ma prawa zadawać pytania jak żyć?
Mam nadzieję, że Tusk w wyborach dostanie w d… i wtedy będę mógł spytać z fałszywą troską: Jak rzyć?
Media rozpoczęły tydzień od kreowania Leppera na męża stanu. Zaraz po jego śmierci zalani zostaliśmy samymi ciepłymi wspomnieniami o byłym wicepremierze. Nic nie powinno mnie już dziwić: skoro Tusk jest uważany za męża stanu, skoro Napieralski próbuje zrobić z siebie męża stanu, to i z Leppera można zrobić (pośmiertnie) męża stanu…
Jeszcze większymi jajcarzami okazali się autorzy kampanii wyborczej PO. Otóż wypróbowane kadry i pionierzy jako Świadkowie Platformy będą nas odwiedzać po domach głosząc swoje przekazy. Na własny użytek wywieszę tabliczkę „Uwaga! Zły PIS”, może nie wejdą…
Jeszcze większy jajcarz napisał im te przekazy. Otóż będą się chwalić – nie za bardzo, bo są skromni – następującymi sukcesami: Zniesienie poboru do wojska, likwidacja obowiązku posiadania NIP, budowa Orlików, rozwiązanie problemu dopalaczy, podjęcie walki z chuligaństwem na stadionach, wprowadzenie urlopów tacierzyńskich i wydłużenie macierzyńskich, a nawet niezakupienie niepotrzebnych szczepionek. Niezłe, prawda?
Informacje przedwyborcze przykryła jednak gospodarka. Giełdy leciały w dół, a frank w górę. Tusk – jajcarz – poinformował nas, że miarą naszej doskonałej pozycji jest to, że jesteśmy w stanie ciągle pożyczać pieniądze(!) A nie wspomniał, że dzięki likwidacji NIP. Dziwne. Z ciekawości pytam: a jak już nie będziemy mieli od kogo pożyczać, to co będzie?
Inny jajcarz, Vincent-Rostowski, wrócił z urlopu i powtórzył na konferencji to samo co wcześniej do partyjnej gazetki. Mamy się dobrze. A po wyborach oszczędzimy w dwa lata 80 mld zł. I będzie jeszcze lepiej. Że też nikt go nie spytał jak to zrobi? I dlaczego czeka z tym na po wyborach?
Wydawać by sie mogło, że to były szczyty jajcarstwa, ale nie! Otóż Polska w ramach pomocy prawnej pomogła ubekom Łukaszenki przekazując dane bankowe o białoruskim opozycjoniście. Dzięki temu będą mogli go zapudłować na kilka lat. Nie ma to jak dobrze prowadzona polityka wschodnia. I wtedy odezwał się Sikorski. Otóż złożył wyrazy ubolewania. Jak to podano w radio: na portalu społecznościowym.
A gdyby tak ich wszystkich przenieść do „naszej klasy”, a realne rządzenie oddać w ręce dorosłych? Eeech…
Minister SZ w przeddzień 1. sierpnia nazwał Powstanie narodową katastrofą. Moim zdaniem narodową katastrofą jest Sikorski. Mam dla Tuska hasło wyborcze: PO – narodową katastrofą.
Obchody oficjalne przeszły po cichu, z wyjątkiem wybuczenia władz. Po cichu też przeszła informacja o finansowaniu PO przez spółki komunalne w Wałbrzychu. Oj, nie ma Śląsk dobrej passy: PO kradnie, fałszuje wybory, „załatwia” ustawy i na dodatek są na tyle głupi, że rzeczy wychodzą na jaw. Niestety bez żadnych konsekwencji…
Potem przez chwilę byliśmy świadkami żenujących przepychanek między raportami. Rosjanie skrytykowali prace Millera i powtórzyli swoje. Nasi na to, że chcieliby się spotkać i podyskutować. Otwierają Klub Dyskusyjny?
Tusk przyjął dymisję Klicha chwaląc go i nazywając człowiekiem honoru. Świat się kończy, ale mam zasadne pytanie: czy człowiek bez zdolności honorowej może innych honorami obdarzać? Zaraz potem mianował byłego dziennikarza i pijarowca ministrem ON. Ten już w drugim dniu urzędowania wywalił kilku generałów, kilkunastu oficerów i rozformował jeden pułk. Znacznie przyspieszył proces likwidowania polskiego wojska prowadzony zbyt wolno przez Klicha. Proszę, nowy gość – nie z branży – a jak szybko likwiduje!
I czym teraz biedak Komorowski do Stanów na urodziny Obamy poleci? Będzie musiał – jak innym radził – na drzwiach od stodoły. Jeszcze nie czytałem, by drzwi od stodoły miały awarię w locie, więc sprawa wydaje się całkiem bezpieczna. I ekologiczna.
A potem ku zdziwieniu wszystkich Czuma napisał raport, z którego wynika, że nacisków nie było. Największe niezadowolenie wzbudziło to u towarzyszy partyjnych. Będą musieli Czumę zmusić do samokrytyki i po raz drugi odstrzelić. Tak dla higieny, bo według Tuska: Kiedy sobie uświadomimy, że szefami służb byli tacy politycy jak Bogdan Święczkowski, Antoni Macierewicz, Mariusz Kamiński, to tak na zdrowy rozum można było od razu zapytać, czy trzeba było na nich naciskać, żeby używali służb, nad którymi panowali do polityki i walki politycznej. Tusk współczesny Lombroso?
Komorowski podał oficjalnie datę wyborów i PO ogłosiła swoje hasło: Polska w budowie. Dość bezczelnie. Winno być: Polska w gruzach…
Przez media przemknęła informacja, że Arabski utrudnia kontrolę NIK w kancelarii premiera. Jak sobie przypomnimy aferę Tuska (zwaną hazardową) blokowali wszystko co się dało, nawet numeru komórki premiera nie znali. A bilingi Schetyny i in. były tak tajne, że aż poufne. Więc niepotrzebne tu zdziwienie, że ws. katastrofy Smoleńskiej grają podobnie, a przecież o ile większa stawkę…
PO i PSL z pomocą SLD uchwalili nic nieznaczącą ustawę o tzw. spreadach. Małe utrudnienie dla banków za to większe działanie propagandowe: rząd zajął się elektoratem PO – tymi biedakami co to mieszkania po pół miliona kupowali za pożyczone we frankach pieniądze…
PAP też poprawił wszystkim nastrój meldując tryumfalnie, że bezrobocie spadło. Powtórzyły wszystkie media. Lekko bezrefleksyjnie – spadło nieznacznie w stosunku do poprzedniego miesiąca, ale liczone rok do roku – wzrosło. A w zeszłym roku też wzrosło. Krótko mówiąc sukces podobny do budowy autostrad.
Jeśli zaś chodzi o to ostatnie, to Tusk słowa dotrzymał. A2 będzie budowana i zaczną jeszcze w lipcu. Znaczy dziś w sobotę. A przed Euro 2012 będzie gotowa, z tym że w radio podali, że bez asfaltu. To zawsze coś. Proponuję zamiast autostrad na zwykłych drogach stawiać oznaczenia, że to autostrady. I pobierać opłaty. Taniej, szybciej i da się zrealizować…
PO zebrała się na naradzie i ustaliła listy wyborcze. Poseł Gowin nie jest – po raz kolejny – zadowolony: PO poprze Sierakowską (PZPR), a to Gowinowi nie odpowiada. Rozterki Gowina nie są specjalnie wartościowe, ciekawsze są słowa Tuska o wielkim boju o mandaty z przekonaniem, że alternatywą dla PO może być zamęt…
A żeby zamętu w stosunkach polsko-rosyjskich nie było Miller zaprezentował swój raport. Aż półtora roku trzeba im było, by tłumaczenie z rosyjskiego nieznacznie poprawić obarczając troszkę winą ruskich kontrolerów, a głównie naszych pilotów. Tusk sam będąc tchórzem jako kozła ofiarnego wskazał Klicha. Ten ostatni od dawna się o to prosił i ma co chciał. Tusk go nazwał człowiekiem honoru, czego ani Klich, ani nikt inny nigdy o Tusku nie powie…
PO postanowiła umożliwić użytkownikom internetu współtworzenie programu partii przed nadchodzącymi wyborami. Trudno będzie w to wyznawcom Tuska uwierzyć, ale okazuje się po czterech latach rządzenia (i kilku jeszcze istnienia) nadchodzi czas na stworzenie programu partii. W ekspresowym tempie (przed wyborami) i to przez wszystkich!
Trybunał orzekał ws. wyborów i zarządził jednodniowe z pełnomocnikami i z głosami korespondencyjnymi. Dzięki pełnomocnikom poszerzy się oferta „wszystko po 5 zł” (dojdzie głos za piątkę), a głosy korespondencyjne sprawią, że wzrośnie nam nagle liczebność Polonii. I jednomandatowe okręgi wyborcze. Niestety, granice okręgów zdefiniowała PO…
To nie wszystko. Trybunał przywrócił możliwość reklam wyborczych w telewizji i na ulicach. To wielkie wyzwanie dla PO. Propaganda partyjna w tych najbardziej agresywnych formach, jakimi są wielkoformatowe płaszczyzny i spoty telewizyjne raczej zatruwa ludziom życie niż cokolwiek wyjaśnia skomentował wyrok Trybunału Tusk. I co teraz ma zrobić jego sztab wyborczy?
Inny, ważniejszy wyrok zapadł ws. którą wytoczyła Rymkiewiczowi Agora. „Gazecie Wyborczej” nie spodobały się słowa poety, który w udzielonym wywiadzie stwierdził, że redaktorzy ww. są duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski. Zwykle orężem gazety bywa słowo drukowane, ale jak widać „GW” woli słowo prawnika i skierowała sprawę do sądu. Ten sprawdził pochodzenie oraz życiorys… Rymkiewicza i mu wyszło, że winien.
Chociaż niektóre wypowiedzi powinny mieć pewne granice. Euronarada poświęcona Grecji odbyła się bez naszego udziału. Na zdjęciach były wszystkie istotne eurofigury, a Tusk – nie. Dęta sprawa z tą ważnością prezydencji. I tu wracamy do swobody wypowiedzi i jej granic: otóż Rostowski skromnie skomentował część ustaleń: to była nasza inicjatywa…
Granice przekroczył też Halicki (PO): Wierzę, że PO będzie rządziła jeszcze dekadę, bo Polacy dostrzegają naszą energię. Tusk – drugi Gierek?
A na koniec media podały, że powstanie kolejny raport ws. katastrofy Smoleńskiej. Po rządowych: MAK, Millerze i prokuraturze za raport wziął się NIK. Lecz choćby wyszło tysiąc raportów i każdy wskazałby tysiąc winnych, i każdy nie wiem jak się wytężał, to i tak trzeba poczekać na ten jeden niezależny od rządzących…
Polska potęgą jest i basta. A Platforma Polski potęgą.
Rosja zgodziła się na import warzyw pochodzących z Czech i z Grecji. Jak pamiętamy Rosjanie zakazali wszystkim wwózki warzyw po serii zachorowań w Niemczech. Stopniowo Moskwa wpuszczała na swój rynek wszystkich. Oprócz Polski. A dlaczego? A dlatego.
Sukcesem okazały się negocjacje w sprawie cen gazu. Polsko-rosyjskie rozmowy o obniżce cen nie przynoszą rezultatu, gdyż mamy wrażenie, że strona rosyjska usztywniła stanowisko. A dlaczego? A dlatego.
Sukcesem na forum europejskim była narada ministrów finansów strefy euro zwołana przez Rompuya. Rostowski nie wziął udziału, bo nie widzieli go tam Francuzi. A dlaczego? A dlatego.
Kolejnym sukcesem – również w Europie – okazał sie być raport niemieckiego autorstwa opublikowany przez PE ws. wpływu wydobycia gazu łupkowego na środowisko naturalne. Oczywiście łupki szkodzą. A dlaczego? Bo polskie.
W kraju podobnie. Tusk skłamał ws. raportu Millera: minął czerwiec i nie ma. Tłumaczą na suahili? Na dodatek Schetyna powiedział, że w sprawie (przeciągania publikacji) raportu nie ma drugiego dna. I tu się zgadzam. Jest tylko jedno…
Dodatkowo sukces sondażowy. Większość Polaków uważa, że Tusk jest sympatyczny i przystojny. Równocześnie dużo mówi i mało robi, a na jego słowach nie można polegać. Do reklamy go! Ale kosmetyków, nie banku. Graś natychmiast ripostował – uwaga! – z powodu natłoku zajęć premier zrezygnował w tym roku z wakacji. Bankiety – kochani – i zła pogoda…
W Wałbrzychu PO po raz kolejny została przyłapana na fałszowaniu wyborów, a w Warszawie u podejrzanego o morderstwo znaleziono kilkaset wypełnionych kart do głosowania. Jednocześnie Komorowski odznaczył 90 komisarzy wyborczych. To się nazywa timing…
To nie wszystko co zrobił Komorowski. Pod Jedwabnem oświadczył, że wszyscyśmy winni zbrodni. Znaczy ja też. Oświadczam, że nie mam z tym nic wspólnego. Jeśli jego rodzina ma – współczuję, ale niech mnie w swoje sprawki nie miesza…
Na dodatek Pitera, po 4 latach przygotowań ustawy antykorupcyjnej skomentowała wycofanie prac z Sejmu: Wycofaliśmy się z tego pośpiechu…
Przeczytałem co napisałem. Musiałem się pomylić: to chyba było o Somalii…
Oglądalność koncertu witającego polską prezydencję (replika festiwalu w Sopocie z lat 70.) była fatalna. Na żywo jakieś 10 tys. widzów, a w TVP 1 ok. 600 tys. O połowę więcej miał kabaret na dwójce. A koszty? Są bez znaczenia, kiedy chodzi o promocję partii…
Podobnie uważa Gruba Szycha z Warszawy. Zafunduje nam gabinet figur woskowych. Już widzę cały Salon ulepiony z wosku… jak żywy. Ciekawe czy figura śp. Kaczyńskiego będzie mogła gdzieś na boczku stanąć (przypominałoby pomnik)?
Nie tylko PO trzeba promować. Priorytety również. Przed objęciem prezydencji Tusk przedstawiał je Sarkozemu, Merkel i in. prywatnie (jakby dawał szkic do poprawek). Potem przedstawiał je nam na uroczystej konferencji. Potem przedstawiał je w Parlamencie Europejskim. Nie minęło kilka dni i przedstawiał komisarzom na pierwszym zlocie komisarzy w Warszawie. Teraz rozumiem, że polskie przewodnictwo w RUE to po prostu… ciągłe przedstawianie priorytetów.
Oba ostatnie przedstawiania zamieniły się w przedstawienia. W PE Tusk opowiadał o optymistycznym zwiększaniu ilości Europy w Europie i bardzo się zdziwił, gdyż było inaczej niż na zjeździe partii w Gdańsku. Okazało się, że euro-posłowie mają inne zdanie i krytykują. To jakieś niedopatrzenie i trzeba będzie rzecz uregulować…
Uregulować trzeba również działanie agencji ratingowych. Barroso w Warszawie krytycznie ocenił ich działalność, a szef Europejskiego Banku Centralnego stwierdził, że jego bank będzie ignorował decyzje agencji ratingowych oceniających wiarygodność kredytową Portugalii. Sprawę natychmiast podchwycił Pawlak i powiedział, że Unia musi mieć własną niezależną agencję ratingową. Nie wiem czy biedak zauważył, że „własna niezależna” to oksymoron…
Do uregulowania jest również publikacja „Białej Księgi” przez PIS. Prokuratura zamierza wszcząć postepowanie za rozpowszechnianie materiałów z postępowania przygotowawczego bez zezwolenia. Tyle rząd ma nam do powiedzenia ws. raportu. Własnego ciągle nie ma, a cudzy trzeba zdelegalizować…
Ostatnia rzecz jaka pozostała do uregulowania to homoseksualne małżeństwa. Schetyna walcząc o postępowy elektorat obiecał rozpoczęcie prac nad ustawą w Sejmie. Zaczynam podejrzewać prywatę…
To nasz wielki sukces, wielkie źródło radości – tak w noc rozpoczynającą 1. lipca ocenił Komorowski rozpoczęcie polskiej prezydencji. Widać nikt go nie poinformował, że kraje przewodniczące Radzie Unii Europejskiej wyznaczane są z rozdzielnika. To tak jakby za wielki sukces uznać wystąpienie lipca tuż po czerwcu…
Jeszcze lepiej wymknęło się Schetynie: Dziś kończymy drogę do wolnej Polski. Prosty facet, ale szczery do bólu…
Ciekawsze od festiwalu propagandy była prezentacja „Białej księgi” Parlamentarnego Zespołu badającego przyczyny katastrofy pod Smoleńskiem. Dowodem na staranność prac Mcierewicza są, o ironio, zarzuty przeciwników. Brak argumentów i same inwektywy. Politycy PO, PSL oraz rządowi i rosyjscy publicyści śpiewają w jednym chórze. Próby przed Zielonogórskim festiwalem piosenki radzieckiej, gdzie – jak wieść niesie – wystąpi Putin?
Jak rozumiem to wszystko odbywa się w ramach rozpoczętej budowy właściwego dialogu polsko-rosyjskiego: wznowione Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej (pod nazwą Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia) wystartowało we Wrocławiu z budżetem ok. 1 mln. euro. Nie rozumiem dlaczego tylko milion i dlaczego w euro, a nie w rublach?
Hucpa z prezydencją za grubo ponad pół miliarda przykryła inne rzeczy.
Tusk miał się przez lupę przyjrzeć szefowi ABW. Zażądał więc surowo wyjaśnień od Bondaryka. I one nie podważyły zaufania premiera do szefa ABW. Należy mieć nadzieję, że Bondaryk się zanadto nie pogniewał i sam darzy jeszcze Tuska zaufaniem…
Zaraz potem umorzono śledztwa ws. afery stoczniowej i ws. przecieku danych do mediów (z raportu o likwidacji WSI). Nowy system poboru opłat od tirów nie zadziałał, Tusk nie opublikował raportu Millera, Rosjanie zrezygnowali z tranzytu ropy przez Naftoport w Gdańsku, a dodatkowo podano, że za klika dni wzrosną rachunki za gaz o ponad 5 proc. Jedna czwarta zdających oblała maturę z matematyki, więc zwolniono szefa komisji egzaminacyjnej…
Na koniec dwie gazety zmieniły właścicieli. Krakowski „Dziennik Polski” przeszedł w ręce Polskarpresse. A PO kończy przejmowanie „Rzeczpospolitej”.
To są dopiero wielkie sukcesy i źródła radości. Tylko czy dla wszystkich jednakie?
Stary dowcip opowiada o biedaku, któremu do ogrzewania na całą zimę wystarcza jedno wiaderko węgla. Jak? Normalnie, bierze to wiaderko i biega wkoło chałupy, żeby się rozgrzać…
Głupi żart? A jak nazwać projektowany żart rządowy, w którym od początku nowego roku będziemy mieli akcyzę na węgiel i koks? Po najdroższym gazie w Europie, a rząd załatwi nam najdroższy węgiel. Wszyscy będziemy biegać z wiaderkami?
Jeśli zaś chodzi o CO2, to nasz minister postawił się na jakimś zebraniu euroministrów i Tusk ma dzięki temu powód do dumy. Wyszło że jest przeciw temu, co wcześniej sam podpisał. Ale tu Polska naraziła się Kominternowi. Zablokowanie kompromisu starannie wypracowanego przez 27 krajów UE stawia Polskę w bardzo złym świetle i to zaledwie na kilka dni przed rozpoczynającą się prezydencją. To wielka kompromitacja oceniła jakaś współczesna Róża Luksemburg z Climate Action Network Europe. Nazwa zapewne nawiązuje do Action Directe…
Ale to nie wszystkie sukcesy Tuska. Po wspólnych obradach rządów Niemiec i Polski zakomunikował nam, że droga Angela obiecała mu, że Niemcy zobowiązują się do ułożenia głębiej Gazociągu Północnego, gdyby zagrażał on dostępowi do portu w Świnoujściu. Ja tam już słyszałem, że zagraża – ale ja nie jestem premierem. No, to kto oceni, że zagraża? Schroeder z Putinem?
Kolejnym sukcesem rządzących okazał się być sędzia, co kazał przebadać psychiatrycznie Kaczyńskiego. To jest kolejny wkład Polski w doktrynę europrawa. Obiektywni i wyważeni politycy oraz publicyści uważają, że to słuszne. Ja tam sie nie dziwię, tylko wariat może krytykować rządy Tuska i Pawlaka…
Koniec tygodnia dał Tuskowi okazję do pogrożenia palcem Bondarykowi. Widać szef ABW popadł w niełaskę skoro „Wyborcza” napisała tekst o umoczeniu Bondaryka w lewy zakup samochodu. Użyła słowa paserstwo. Nawet prokuratora co sprawę prowadził odwołano. Znaczy coś jest na rzeczy. I wtedy Tusk objawił się po raz kolejny jako silny przywódca i pogroził palcem. Podobno powiedział, że będzie się przyglądał Bondarykowi przez lupę…
Winnymi kłopotów z autostradą są nie tylko Chińczycy. Również polskie prawo, bo kazało wybrać najtaniej (co jest nieprawdą). PO już myśli o zmianie ustawy, bo potrzebny jest winny… inny niż PO.
Kurs franka poszedł w górę, a już jest gotowa ustawa walcząca ze spreadami. PO i PSL w rzeczywistości nic nie wychodzi, więc nadrabiają braki w niepotrzebnej produkcji papieru. Gdybyśmy tak mieli płacone w ustawach i rozporządzeniach, w obietnicach i w planach…
Pracę komisji śledczej zakończył Kalisz. Tej komisji, która ponad 3 lata szukała haka na Kaczyńskiego w zwiążku z samobójstwem posłanki SLD. Kalisz to ten gruby poseł SLD (dawniej PZPR), który jeździ jaguarem i musi występować w telewizji oraz na paradach równości. Dawniej byłby emanacją żartu o tym jak to lud je kawior i pije szampana ustami swoich przedstawicieli.
Dziś żałosnie walczy o swoje kolejne 5 minut. Więc Kalisz w imieniu komisji wymyślił, że Kaczyński i Ziobro muszą trafić przed Trybunał Stanu. A nie lepiej od razu jakąś ustawę antypisowską?
GUS podał, że zaskakująco wzrosła inflacja i bardzo podrożała żywność. Tusk się zatroskał, Komorowski na przyjęciu powiedział ja tam wolę pomidorka, a Pawlak zwalił winę na zagranicę. Panowie, a może by tak inflację ustawą?
Za biednych w zastępstwie SLD wziął się pełnomocnik PO ds. wykluczonych Arłukowicz (d. SLD). Jego szuflada pełna pomysłów, to bilet do teatru za złotówkę dla emerytów i niesprzedane książki do rozdania dzieciom. No, to doprawdy imponujące. Normalnie PO miałaby projekt ustawy wykluczającej wykluczenia, a tu proszę, dwa propagandowe pomysły tak szybko i to bez ustawy…
Internacjonalista Tusk w naszym imieniu przystąpił kiedyś do euro-plus i teraz musimy się dorzucić do ratowania interesów dużych banków naruszonych w Grecji. Z tym, że bankom nie wystarczy ustawa, trzeba dać kasę. Grecja ma PKB na głowę mieszkańca 1,5 razy większy niż Polska. Nam musi wystarczyć pomysł na stare książki…
Jak zwykle można było liczyć na Komorowskiego. Tym razem awansował szefa BOR Janickiego i jego zastępcę Bielawnego. Za Smoleńsk. Nie napiszę, że to szczyt bezczelności, gdyż przed Komorowskim jeszcze kilka lat władzy, a jak wiemy Himalaje są bardzo rozległe…
Tusk zaprezentował kolejny gadżet. Krawat. Według premiera w odróżnieniu od innych krawatów nasz będzie lepszy niż wszystkie poprzednie, które mogłem oglądać i dotykać. Zrobił też zbiórkę wszystkich klubów parlamentarnych by przedstawić cele polskiej prezydencji. Z doniesień prasowych wnoszę, że są to: bączek, teczka, komiks, logo i krawat. Aaa… jeszcze Afryka i ogórki…
W sprawach międzynarodowych odnieśliśmy kolejny sukces. Po wielu trudnych i poufnych rozmowach udało nam się przekonać Niemców do istnienia mniejszości polskiej w Niemczech. Bundestag rehabilituje… ówczesną mniejszość polską. Ostatnio równie elegancko rosyjska Duma rehabilitowała zamordowanych w Katyniu. Niemcy dodatkowo zamykają sprawę jednym przymiotnikiem: ówczesna. Według mnie to skandal. Według Sikorskiego: mały zonk.
Krawat i ogórki nie powinny przykryć rozpoczętego procesu ws. „sprzedaży aneksu do raportu WSI”. Proces, w którym oprócz oskarżonego dziennikarza Sumlińskiego występują jako świadkowie prezydent Komorowski, szef ABW Bondaryk, były koordynator ds. służb Graś nikogo nie interesuje. Nie licząc na zbyt wiele odnotowuję ten fakt, gdyż rządowe media nagle nabrały wody w usta.
Natomiast nie ma ciszy ws. prokuratora Pasionka. Nadzorował śledztwo Smoleńskie i nagle dowiedzieliśmy się, że za kontakty z obcym mocarstwem zostaje zawieszony, a jego gabinet opieczętowany. Potem rządzący uświadomili nas, że za przecieki do mediów i polityków PIS będzie miał dwie sprawy: karną i cywilną. Pięknie. Wieść jednak niesie, że w planie śledztwa miały być przesłuchania Arabskiego i Klicha. A do tego przecież dopuścić nie można. I stąd ta cisza, taka więcej jednostronna…
Koniec tygodnia to połączone obchody pederastów, lesbijek i zwolenników PO. Platforma świętuje swoją 10. rocznicę w zamkniętej dla postronnych sali i równość na platformach w pozostałych miastach. Przyszłość maluje się optymistycznie i w różowych barwach.
Jesteśmy winni Polsce chwilę powagi powiedział Tusk. Trudno w to uwierzyć bo przemawiał do aktywistów po Arłukowiczu i Kluzik-Rostkowskiej…
Jednej tylko rzeczy mi zabrakło: wstępujących do PO biskupa Pieronka wraz z partnerem…
Partyjne media podały, że Tusk jest wściekły na swojego ministra za represje za premiera matoła. Po raz kolejny dowiadujemy się, że Tusk jest dobry, tylko jego ludzie są źli. Z jakimi to baranami musi biedaczek pracować…
Dzień po dniu ujawniano informacje, że budujemy najdrożej, najdłużej i najgorzej na świecie. Kolejny stadion jest gotowy, ale tylko do remontu, a kolejna autostrada nie jest gotowa nawet i do tego. Znowu dowiedzieliśmy się, że twardy Tusk wezwał ministrów sportu i infrastruktury i nakazał im bycie twardymi. Z jakimi matołami on musi pracować…
Tusk tak się nakręcił, że zaproponował po wyborach związki partnerskie. Nie wiem czy chodzi mu o unijne europedalstwo, czy o związki bilateralne jak np. Polska – Rosja. Pewnie o to drugie, gdyż biskupi nie zareagowali, a ożywiło się całe SLD. Zapewne chodzi o podniesienie stosunków z Rosją na nowy, wyższy etap. Mógłby się biedaczek zabezpieczyć, bo w proponowanej ustawie Rosja może mu nagle wypowiedzieć partnerstwo przez zawarcie innego partnerstwa. I zostaniemy wydymani i to bez alimentów…
A dziećmi też się premier zajął. Uznał, że laptop dla każdego ucznia to mało i dorzucił po astrobazie. Będzie budował naukowe orliki. A jak wiemy w budowaniu to on jest mocny…
W ramach tej samej nowoczesności ruszyła kampania wyborcza w Internecie. Prezydentowi oraz samej Platformie można już zadawać pytania za pośrednictwem youtuba czy facebooka. Nie wyjaśniono tylko po co…
Po tym jak PIS zaproponował uchwałę o powołaniu komisji śledczej w sprawie wyjaśnienia finansowania PO odezwał się Schetyna i powiedział, że uzasadnienie wniosku jest absurdalne. Przyznając, że wniosku nie czytał. Bioenergopsychoterapeuta? Tusk dorzucił swoje o Kaczyńskim i Kamińskim w klimacie równie ezoterycznym: znam trochę ich oczy (…) to są oczy, które bardzo dużo mówią, kiedy kłamią…
Komorowski 4. czerwca ogłosił Dniem (Unii?) Wolności, tej z 1989. Odznaczył przyjaciół, tajnych współpracowników, członków swojego komietu honorowego i członków PZPR za, jak to szczerze ujął, zagospodarowywanie polskiej wolności.
4. czerwca (1992), przypomnę, Wałęsa, Geremek, Tusk, Pawlak i in. obalili rząd Olszewskiego w strachu przed lustracją.
Redaktor Michnik udzielił wywiadu, a jakże Rosjanom, i powiedział, że Rosja może bardzo dobrze żyć bez Polski, ale Polsce bez Rosji będzie trudniej. Tu się zdecydowanie różnimy: według mnie bez Rosji byłoby nam (i wielu innym) znacznie łatwiej. Różnica jak widać polega na definicji Polski. Wolę swoją niż z czasów Układu Warszawskiego…
Były szefa CBA, Kamiński, zarzuca prokuraturze zamiatanie pod dywan związków PO z mafią (ergo finansowania partii nielegalnymi pieniędzmi). Jest coś na rzeczy, gdyż rządowe media rzuciły się jak sfora na Kamińskiego, a Seremet poinformował nas, że zostanie zbadana sprawa czy Kamiński nie ujawnił tajemnicy służbowej. W dzisiejszej Polsce to jest dowód. Ad absurdum.
Media rządowe uważają, że najważniejsza jest wizyta Obamy w Warszawie na szczycie europejskich krajów drugiej prędkości. Ja, że słowa Kamińskiego. Albo słowa prezesa PGE o tym, że prąd będziemy kupować od Rosjan. Albo doniesienia mediów, że Lotos będziemy sprzedawać Rosjanom. Może mam fobię, ale wygląda na to, że polityka PO i PSL wygląda następująco: sprzedać tanio… Rosjanom, a potem kupować drogo od… Rosjan. Proste jak tezy Michnika o stosunkach polsko-rosyjskich.
Ważne też były nieudane manifestacje Solidarności. Pokazały nieudolność działaczy. Pieniądz gorszy wypiera lepszy…
Podobno szczyt potwierdza nasze przewodnictwo w tym regionie świata. Brzmi tyleż dobrze, ileż nieprawdziwie. Ostatnim liderem był Lech Kaczyński, co było widać kiedy organizował pomoc dla Gruzji. Komorowski (prezydenta Gruzji nie zaprosił) to dużo niższa liga. Nigdy nie będzie liderem, co najwyżej wizytówką. I to nie moją.
Szczytować wpadł również prezydent Obama. Przypuszczalnie tylko po to, żeby okazać Berlinowi rezerwę i rozejrzeć się czy w Polsce da sie robić interesy pod okiem Rosjan i Niemców. Co się za jakiś czas okaże.
A media dały pokaz swojej głupoty, gdyż skoncentrowały się na wizycie Kaczyńskiego u Komorowskiego. I wszystkie trąbiły głównie o jakimś pogodzeniu i podawaniu rąk. Nogi mieli sobie podawać? Specjalista od podawania nogi, Wałęsa, wybrał spotkanie ze swoim sponsorem „Biedronką” i na spotkanie z Obamą do Komorowskiego nie przyszedł. I nie było obciachu.
Tydzień rozpoczęli Rosjanie montując w ramach odwetu swoją tablicę pamiątkową w Strzałkowie. Tusk jest mężem stanu! Na tablicy napisali żeśmy wymordowali kilka tysięcy czerwonoarmiejców w 1920 r. co to nam wolność na bagnetach nieśli. Komorowski jest jeszcze większym! O tablicy dowiedzieliśmy się, a jakże, od Rosjan. Niby już dawno nie powinna, ale ciągle mnie zaskakuje ruska bezczelność.
Pani prezydent Warszawy po raz kolejny wypowiedziała się przeciwko pomnikowi na Krakowskim Przedmieściu, a pomysł z pomnikiem światła oceniła jako nazistowski. Wie to z wikipedii. Wołek na redaktora „Rzeczpospolitej” albo Bratkowski!
Sejmowa komisja ds. wyjaśnienia śmierci Olewnika zakończyła pracę raportem. A z raportu wyniknie, że były zaniedbania. Policji i prokuratury. I ja mam w to uwierzyć? Kalisz powinien zostać miastem wojewódzkim!
Potem Braun nazwał bp. Życińskiego łajdakiem i kłamcą. Za te słowa rektor KUL przepraszał wszystkich i rozwiązał studenckie koło historyczne, a pracownik KUL i rządowy członek zarządu spółki wydającej „Rzeczpospolitą” przepraszał rektora w „Wyborczej”. Po papieżu Niemcu kolejnym powinien zostać Rosjanin albo Gazprom! Ów członek zachowuje się w sposób dość zrozumiały, bo członkostwo mu jeszcze z czasów PRON pozostało.
Zaraz potem policja pozamykała kiboli depczących trawnik bez meczu. Premier tak, wypaczenia nie! Deptali trawę trzymając w rękach transparent z napisem o Tusku. Pewnie napisali bez błędów ortograficznych, a to mogło zaboleć…
Co więcej ABW włączyła się czynnie w walkę z bandytyzmem i o 6 rano wyciągnęła z łóżka studenta co prowadził stronę poświęconą w całości prezydentowi Komorowskiemu. Bondaryk najlepiej inwigiluje w Europie. Widocznie nie tak prowadził, jak to sobie Komorowski wyobrażał. Spieprzaj dziadu tak, antykomor nie!
Pod koniec tygodnia Seremet i Kwiatkowski pojechali do Moskwy prosić o wsparcie i choć o kawałek wraku. Guzik dostali, ale to nie przeszkodziło Seremetowi powiedzieć, cytuję: Katastrofa zbliżyła nas do siebie i skazała na bliską współpracę. Z kim to tak zbliżył się Seremet? Z osławionym prokuratorem Czajką (Politnowska, Litwinienka, Chodorkowski…). Putin premierem obojga narodów!
Jestem tanim premierem powiedział Tusk. Wiem, wiem, wszyscy mamy te same skojarzenia, nie wypada nawet pisać. Ale ze smakiem powtórzę: tani premier.
A powiedział to, kiedy mu wytknięto trzydniowy tydzień pracy i latanie służbowymi samolotami do domu.
Reszta też jakaś taka tania. Cały tydzień bębniono o zamykaniu stadionów i o pośle co zmienił klub z SLD na PO. Co do stadionów, to prawdę wychlapała jedna pani wojewoda, przyznając, że zamyka stadion za okrzyki antyrządowe. Co do posła, to niech za komentarz wystarczą jego słowa: premier otworzył mi przestrzeń. Intelektualista typu Gowin. Głębokie to i bardzo medyczne.
To nie wszystkie wiadomości. Rząd zabronił demonstracji obok miejsca gdzie Komorowski wmuruje kamień węgielny pod budowę Centrum Solidarności. Taka jest kolej rzeczy. Po stadionach zamykamy ulice.
Drogi też. Skończyły się pieniądze, nie będzie rządowych przetargów na budowę dróg. Podobno będą po 2015 (!). Ale stadiony będą dalej budowane. W nowym budżecie na Orliki ma pójść 235 mln, a na drogi lokalne – 200. To ciekawostka. Tusk zamyka stadiony i buduje nowe. Zamiast przecinań wstęg będziemy obserwować uroczyste zamknięcia.
W przerwie między zamknięciami Tusk przedstawił logo polskiej prezydencji godnie zastępujące stare logo Solidarności. Jest nowoczesne, prezentuje bezgłową paradę równości. Przy tej okazji Tusk obiecał: ja polskiej prezydencji nie będę wykorzystywał do kampanii wyborczej. Uff, kamień spadł mi z serca…
Nawiasem mówiąc obsługę PR polskiej prezydencji zlecono za duże pieniądze tej samej firmie, która na poufne zlecenie Facebooka prowadziła czarny PR na niekorzyść Googla. Jaki rząd tacy fachowcy…
W międzyczasie do pracy wzięła się Unia. Pojawiły się głosy, że wydobycie gazu łupkowego może zostać w UE zabronione ze względu na ochronę środowiska. Inni mówią, że ze względu na ochronę interesów Francuzów, Niemców i Gazpromu. To póki co plotki, ale już od maja w UE wchodzą cła zaporowe na tani papier z Chin. Ze względu na ochronę środowiska. Chińskiego?
Pod koniec tygodnia Tusk obejrzał wystawę książek i podpisał jakiś pakt o kulturze z Żakowskim, Holland i in. Za jeden proc. kupił głosy wykształciuchów. Tanio kupił, bo za obietnicę…
Wyjątkowo w tym roku 1. Maja nie obchodziliśmy pod znakiem sierpa i młotka. To był dzień beatyfikacji Jana Pawła II i nawet SLD uznało, że na ich pochód pies z kulawą nogą nie przyjdzie.
Zaraz potem były święta Flagi i 3. Maja, więc nasze władze wzięły się za przemawianie. I Tusk i Komorowski mówili w duchu pojednania. Co prawda było o szarganiu i nienawiści, ale to tylko w odniesieniu do Kaczyńskiego i grupki jego fanatyków. Cała Polska myśli tak jak Platforma.
A jak myśli Platforma powiedział nam Komorowski i wyskoczył z patriotyzmem narodowego optymizmu(!) Więcej, żeby tak jakoś wszystkiego naraz nie świętować, wymyślił Majówkę z Polską. To już było ponad moje siły. I zostaliśmy za to ukarani. Pan Bóg nie wytrzymał i spuścił śnieg na wszystkie grile…
A potem powtórzyła się szopka z Tuskiem, jego walką i byciem razem. Mecz piłki kopanej w Bydgoszczy zakończył się awanturą z udziałem bandytów, ochroniarzy i policji. Poszły w ruch wyrwane krzesełka. Niedużo, ale zawsze. Tusk okazał się być mężem stanu i nakazał zamknąć stadiony w Warszawie i Poznaniu. Jeśli widać jakiś związek, to tylko radziecki.
Postanowił mieczem pokonać przemoc na stadionach i zaapelował: Ta wojna jest do wygrania, ale musimy być wszyscy razem. Ostatni raz apelował o bycie razem w styczniu przemawiając w Sejmie, a dawno już nie walczył (ostatnio chyba z dopalaczami). Pytam czy jak będzie bójka w szkole to Tusk ogłosi dłuższe wakacje? Młodzieży do boju, macie wiele do ugrania!
Pamiętne obrady sejmowe przywołuję nie bez kozery: Macierewicz właśnie przypomniał, że Tusk dał słowo odpowiedzieć na wszystkie zapytania poselskie pisemnie w ciągu dwóch tygodni. Mamy maj i za premiera faceta, który ciągle robi z gęby cholewę. To mnie po prostu obraża!
W międzyczasie rząd PO i PSL przyjął założenia budżetowe na 2012. Zwykłe naigrywanie się ze zdrowego rozsądku. Tusk skłamał, że będzie dobrze czy jakoś tam, a wszyscy co musieli udali, że mu uwierzyli.
Koniec tygodnia był obiecujący. Warszawska prokuratura stwierdziła, że transparent z manifestacji: Zdrajcy Stanu: Tusk, Komorowski, Klich, Sikorski, Arabski pod sąd nie ma znamion czynu zabronionego.
Mam nadzieję, iż za jakiś czas prokuratura zauważy treść napisu…
Biskup Pieronek rozpoczął tydzień, jak na przedstawiciela PO przystało, dość pojednawczo:
Panu Kaczyńskiemu chodzi o zdobycie władzy i żeby wygrać za wszelką cenę, a to oznacza iść po trupach.
Wydawać by się mogło, że nikt go nie przelicytuje, nawet Niesiołowski z Bratkowskim razem wzięci, gdy biskup odezwał się po raz drugi:
Najlepiej byłoby zbudować piramidę albo usypać kopiec, zasypać Pałac Prezydencki, a na szczycie postawić pomnik Lecha Kaczyńskiego i go ozłocić. To upominanie się o pomniki zaraz po śmierci budzi śmiech.
Propaganda wymaga akcentu wzmacniającego. I rzeczywiście. Pieronek odezwał się po raz trzeci:
Jak można odmawiać prawa obecności na beatyfikacji gen. Jaruzelskiemu, który był świadkiem w procesie?
To tylko jeden tydzień, a nie wiemy ile ich jeszcze Pieronkowi zostało. Na jego miejscu, jeśli choć odrobinę wierzy w Sąd Ostateczny, starałbym się żyć jak najdłużej. Potem mu lepiej nie będzie…
Sądy na ziemi też się zdarzają, ale nigdzie takie jak w Polsce. W zeszłym tygodniu ubolewałem nad tym, że ew. kara dla Kiszczaka ma być w zawieszeniu. Niesłusznie. Sąd postanowił, że żadnej kary nie będzie. Cała nadzieja już teraz w Ostatecznym…
Ostateczny tym się różni od Okręgowego, że jest sprawiedliwy. Okręgowy potrafi w tej samej sprawie raz orzec na korzyść PO (fałszowanie wyborów w Wałbrzychu), a raz przeciwnie. Po pierwszym wyroku z Okręgowego śmiała się cała niewykształcona Polska. Okręgowy zdanie zmienił, ale ludzie o Okręgowym już nie…
PO też umie zmieniać zdanie. Jak majstrowała przy nowej ustawie o telewizji, to ustawa była dobra. A teraz okazuje się, że minister skarbu może mieć za duży wpływ na decyzje programowe. A rada nadzorcza za duży wpływ na zarząd. Czy Dworak boi się swojego ministra? Nie. On tylko głośno wyraził obawę o losy telewizji po wyborach…
Częściowo publiczna jest „Rzeczpospolita”. Minister Grad powiedział, że PO chce sprzedać udziały skarbu państwa, ale tylko wtedy, kiedy swoje sprzeda jednocześnie drugi udziałowiec. Tak ponoć lepiej. Dla kogo? A dla kupca, którego zapewne PO ma pod ręką, ale tylko na całość. Bo po co PO tylko część i ta sama, którą już ma?
Płk. Krasnokucki nadzorujący prace kontrolerów na lotnisku w Siewiernym awansował. Zupełnie jak u nas: nadzorujący pracę wojskowych prokuratorów płk. Parulski również awansował. Boję się domyślać zasług obu pułkowników…
Poznaliśmy nowy, częściowo apolityczny, skład zarządu TVP. Apolityczny to znaczy bez udziału PIS. Częściowo, bo z udziałem SLD i PSL: prezes Braun wskazany przez PO, a dwaj pozostali przez SLD (Piwowar) i PSL (Zalewski). Działająca od 68 roku na froncie walki ideologicznej Śledzińska-Katarasińska (PO) zarzuca Radzie Nadzorczej, że dwie kandydatury są polityczne. Zgadnijcie które?
Podpowiedzią niech będzie zdanie publicystki Gazety Kublik: Panowie Piwowar i Zalewski nie są znani jako bezpartyjni fachowcy, w telewizji rządzili, gdy była ona partyjnym łupem rządzących.
Rząd PO i PSL postanowił nie drażnić Merkel i nie podnosić sprawy reaktywowania mniejszości polskiej w Niemczech. Skoro Hitler ją zdelegalizował, widać miał rację. Po prostu jakiś idiota w Polsce zapomniał zrobić tego samego i stąd ten drażniący brak symetrii. A może jednak skądinąd?
Prokurator Seremet postanowił chronić własną karierę i uderzył do Tuska z apelem o pomoc w uzyskaniu od Rosjan czegokolwiek. Choć kawałka wraku… Premier obiecał, że pomoże. Chociaż z jego wypowiedzi wynikało, że nie ma potrzeby, gdyż jesteśmy zadowoleni z prowadzonego śledztwa. Ponadto Tusk uważa, że nie mamy dostępu do czarnych skrzynek, ale za to mamy pełny dostęp do ich zawartości. To się chyba nazywa dialektyka…
Gorzej, że w innej zupełnie sprawie, prokurator zażądał dla Kiszczaka kary dwóch lat w zawieszeniu. Początkowo myślałem, że chodzi o zawieszenie Kiszczaka, ale skoro nie wykonujemy kary śmierci, przeczytałem jeszcze raz. Niestety, to kara ma być zawieszona i niestety, to nie jest śmieszne…
Na koniec, żeby tydzień nie był całkowicie przygnębiający: minister Grabarczyk. Podzielił się własnymi przemyśleniami: To pasażerowie odpowiadają za tłok w pociągach, gdyż to oni podejmują decyzję o tym, jaki środek transportu wybrać i kiedy rozpocząć podróż. Jakby to subtelnie nazwać? Debil?
Przede wszystkim to jest jednak Wielki Tydzień. Życzenia.
Tydzień temu pojawiły się dwie informacje, które przemknęły niezauważone. Media nie miały interesu zauważyć, a ludzie okazji.
Pierwsza to taka, że premier Tusk wspominając wydarzenia sprzed roku poszedł na „szczerość”:
Byliśmy świadomi, że Rosjanie robią wszystko, żeby ta oficjalna delegacja z moim udziałem była pierwsza. Nawet jadący ze mną minister Graś zwracał uwagę obsłudze, kierowcy, rosyjskiemu oficerowi ochrony, który siedział w naszym samochodzie, żeby zwolnili, żebyśmy razem dojechali z tą grupą Jarosława Kaczyńskiego. Ale Rosjanie nie reagowali
Tak się użalał nasz biedny premier. Jeśli to prawda, to znaczy, że został ubezwłasnowolniony przez Rosjan! I co? I nic. Szczęście, że w mordę nie dali…
Druga to taka, że na krótko pojawił się w Internecie wywiad z Petelickim. Ów generał powiedział, że tuż po katastrofie politycy PO otrzymali esemesy z instrukcją co i jak mają mówić. A mieli mówić, że katastrofę spowodowali piloci, i że do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił.
I dodał, że te instrukcje zostały ustalone w trójkącie Tusk – Graś – Arabski. Jeśli to prawda, to skandal. Graś zaprzeczył, a Petelicki twierdzi, że umie udowodnić. I co? Niestety, nic…
Rocznica 10. Kwietnia była obchodzona przez wszystkich, ale nie łącznie. I dzięki Bogu.
Obchody oficjalne przeszły całkiem niezauważone, oprócz żarciku Rosjan z podmianą tablicy pamiątkowej na lotnisku w Siewiernym. Ech, ten słowiański dowcip – i to przygotowany specjalnie na wizytę prezydenta Komorowskiego i oficjalnej delegacji.
Natomiast obchody drugiego obiegu obiegły Polskę w sposób imponujący. W Warszawie manifestację można było porównać z pamiętną majową z 83 r. Dziesiątki tysięcy ludzi. Ale w pierwszym obiegu ogłoszono, że w Warszawie było to 7 tys. osób. Na dodatek, jak twierdzi Komorowski przywołanych przez kierownictwo PIS.
Porównanie z 83 r. są jak najbardziej uprawnione. Zaczynał się okres schyłkowy wojskowo-partyjnych rządów. Wtedy też pojawiały się małe grupki warchołów, a dziennik TVP pokazywał co innego niż wszyscy widzieli.
Historia lubi się powtarzać. Hegel dodał: dwukrotnie. Marks go sprostował: jako farsa. A ostatnie wydarzenia pokazują, że Marks nawet w aforyzmach był cienki.
Testujemy najtańsze alkohole – tymi słowy reklamuje się jedno z czasopism Agory. Teraz więcej rozumiem…
Jaruzelski podzielił się z nami przemyśleniami o zamachu na papieża: Czy za nim stali fundamentaliści? Tego nie wiemy. Wszelako, post factum islamski trop wydawałby się najbardziej logiczny. Testował. Tanie wino owocowe.
Minister Zdrojewski dołączył do klubu wazelininiarzy: Życzliwość premiera Donalda Tuska dla kultury staje się faktem. Testował. Bączka w plastiku.
Na trzeźwo natomiast powstał spis powszechny, zwany narodowym, gdyż spisujących interesuje głównie narodowość spisywanych. Powstały nowe narodowości: bojkowska, karaimska, kaszubska, łemkowska, śląska i mazurska. Spis wyprzedził ustawodawstwo, ale zatrzymał się w pół drogi: zabrakło wielu, w tym Drużyny Pierścienia czy Rycerzy Jedi. Chyba, że ci ostatni to nowe wyznania, czego przyznaję, nie sprawdzałem…
Niektórzy, jak np. Rada Niemców Górnośląskich, poszli dalej: Nie musisz znać języka niemieckiego, by być Niemcem (…) Pamiętaj, kim byli Twoi przodkowie i Twoi rodzice. Weź to pod uwagę, zadeklaruj odważnie swoją narodowość zgodnie z Twoim odczuciem. A co jeśli przodkowie na mchu jadali?
Prokuratura też dołączyła do testujących. Otóż okazało się, że nie było afery Tuska (zwanej hazardową) i rzecz umorzyła. Nie wiem co testowali, ale doradzam zmianę. Ostrożnie z metylem – ja pijam co innego i ciągle widzę…
Od razu odezwał się poseł, o którym myślałem, że już więcej nie napiszę. Chlebowski: Łatwo stawiać zarzuty i obrzucać błotem. Zawsze przyświecał mi wyłącznie jeden cel – dobro Polski. Testował, na pewno testował. Mózgotrzepa.
Premier, który pijał drogie alkohole, przerzucił się na whisky z Nepalu. W odruchu solidarności z biedniejącym społeczeństwem. Sądzę tak po wypowiedzi dla BBC: choć raport [MAK - przyp. mój] wyszczególnia bliskie prawdy błędy i zaniedbania polskiej strony, to pomija milczeniem, co także jest oczywiste, odpowiedzialność Rosji. Odważyłby się na trzeźwo?
Zgodnie z tym, co zadeklarował pan premier po rozmowach z panem prezydentem, na pewno musimy doprowadzić do sytuacji, że powstanie gdzieś pomnik ofiar katastrofy powiedział Graś. Panie Graś! Gdzieś – to ja mam gdzieś…
Wybory tuż-tuż, bo rządzący prześcigają się w obietnicach. Taki na przykład Grad pojawił się w Łodzi i wykonał przed-przecięcie wstęgi – asystował przy podpisaniu umowy na budowę dworca. Będą go budować przez 4 lata z okładem. Warto? Do tego czasu pociągów już w Polsce nie będzie, więc po co komu dworzec i to podziemny?
W małych gminach upowszechnić zaś chcemy tworzenie tak zwanych astrobaz, czyli niewielkich obserwatoriów nieba dostępnych dla wszystkich mieszkańców, ale skierowanych głównie do młodzieży obiecał w zeszłym tygodniu Tusk. Teraz obiecał laptopy dla uczniów. Niesprawiedliwe. Powinny być dostępne dla wszystkich, ale skierowane głównie do sześciolatków…
Z obietnic to nie wszystko. Powstanie projekt gruntownej zmiany w systemie tworzenia polskiego prawa. Pod przewodem prawnika Gowina. Rozumiem, że zmiany będą dostępne dla wszystkich, ale skierowane głównie do swoich?
To jeszcze nie koniec. Platforma będzie miała program za sprawą programisty Sikorskiego. Powstanie po konsultacjach społecznych jako wynik zbiorowej refleksji Polaków. Dobrze powiedziane. Cała Polska pisze program dla PO. I niezwykle głupio. Zbiorowa refleksja Polaków? Dostępne dla wszystkich, ale skierowane głównie do swoich?
Zbliżający się 1. Maja zostanie przez PO i PSL uczczony uchwaleniem budżetu na rok przyszły. To się nazywa pójść za ciosem: prezydent podpisał budżet na rok 2010 w lutym. Panowie! Lata następne też czekają na swoje budżety – maj ma 31 dni – zdążycie…
W międzyczasie Kaczyński zrzekł się immunitetu czym pozbawił posłów rozrywki. Cóż, jeśli obecny Sejm mógłby odebrać immunitet to tylko komuś z PIS, gdyż jak wiadomo immunitet dostępny jest dla wszystkich posłów, ale głównie do swoich…
I tak by zeszedł tydzień, gdyby nie Kaczyński. Napisał „Raport o stanie Rzeczypospolitej”. Rzecz ważna, ale umknie, gdyż prezentacja publikacji była całkowicie nieprzygotowana. Promująca jej wydanie dyskusja również: dostępna niby dla wszystkich, ale skierowana głównie do salonu…
A potem nadszedł prima aprilis i prokuratura umorzyła wątek zamachu śledztwa ws. katastrofy pod Smoleńskiem, ot tak, bez dostępu do dowodów. Trudno już rozeznać co żartem było, co prawdą. Niestety…
Tydzień zaczął się od odwołania wizyty Tuska w Londynie. Może rozmowy dotyczyłyby Libii, a my się w Libię nie angażujemy? Co prawda z jej powodu nie wystąpimy z NATO, ale mówimy stanowcze nie. Za Moskwą i Berlinem…
A może miało być o wewnętrznym Eurolandzie? Tu też rozmowy są zbędne, gdyż Tusk zadeklarował się jako chętny. Nawet nam debaty na ten temat nie zaproponował. Znaczy nie musiał: Niemcy go przekonali, więc ma już swoje zdanie i nie musi deklaracji odkładać na później. Będzie konkurencyjnie, że ho, ho…
Więcej sukcesów miała Wyborcza. Po pierwsze do grona redaktorów dołączył Kaczyński z krytyką redaktora Tuska, co to pisał o Tsunami Postępu. Kaczyński plany premiera nazwał antologią wiele razy przeżutych pustych obietnic i nazwał Zupą z buta…
Kolejnym sukcesem Wyborczej była lista odznaczonych dziennikarzy przez prezydenta. Niemal połowa z udekorowanych pracuje lub pracowała w organie. Wśród odznaczonych można też napotkać byłych TW… Mam wrażenie, że ciekawsza staje się lista nieodznaczonych…
Minister Grabarczyk bąknął coś o wybudowaniu wielkiego lotniska (czy boiska – nie dosłyszałem) w środku Polski w 2020 r. Po takiej obietnicy wygrane wybory mają w kieszeni…
A Kaczyński poszedł do osiedlowego sklepu na zakupy. Rachunek przesłał Tuskowi. Władze i media nie zajmowały się niczym innym.
Tusk obiecał wziąć się za spekulantów i wyznał szczerze, że przez drożyznę spać nie może. Posunął się nawet do tego, że przyznał się do zakupów w Biedronce. Po takiej reklamie wszyscy ruszyli do Biedronek. Część na zakupy, a część by spytać czy widziano w którejkolwiek Tuska i jego rodzinę. Nie widziano…
Według Pawlaka winnymi są i spekulanci i UOKiK, bo ich nie goni. Dyżurni specjaliści wytłumaczyli drożejącą żywność ogólnoświatowymi prawami ekonomii. Zapomnieli wytłumaczyć dlaczego te prawa nie obowiązują w Niemczech, gdzie cukier jest niemal połowę tańszy?
Na koniec tygodnia Tusk trafił do Wyborczej. Okazało się, że wszystko co Tusk wcześniej pisał, to z intencją uruchomienia debaty opartej na argumentach i konkretach, skoncentrowanej na politycznym programie…
Tragedia w Japonii natchnęła Tuska do konstatacji, że Polska nie jest krajem sejsmicznym i że są możliwości techniczne, by bezpiecznie wybudować elektrownię atomową. Równie dobrze mógłby obiecać bezpieczne drogi na Marsie…
Sześciolatki muszą pójść do szkół, których nie ma. Rząd PO i PSL da 150 mln z programu Radosna Szkoła. Trudniej o mniej adekwatne określenie. Mamy już radosne stacje benzynowe i sklepy spożywcze, a sejm uchwala radosne emerytury i służbę zdrowia. Radość nam już tylko pozostała…
Trybunał Konstytucyjny uznał, że nielegalne wprowadzenie stanu wojennego było nielegalne. Mógłby również uznać inne wydarzenia z historii Polski za niezgodne z konstytucją, szczególnie te, które miały miejsce przed powołaniem owego trybunału. Ale jeśli to pomoże wsadzić do więzienia Jaruzelskiego, Kiszczaka i in. – to dobrze. Ciekawe czy tak samo długo będziemy czekać na publikację polskiej wersji raportu MAK? Tusk dał słowo, że do końca lutego. Nie wspomniał, którego roku…
Komorowski nie chciał być gorszy od Tuska i również zajął się Japonią. W ambasadzie japońskiej złożył wpis do księgi kondolencyjnej. Pisemnie jednoczył się z narodem Japoni w bulu i w nadzieji. Błędy Komorowskiego upubliczniła w Internecie jego własna kancelaria. Kogo on tam zatrudnia? Nałęcz, Nowak i wszystko jasne…
PIS może mieć własnych kandydatów do komisji sejmowych, ale wybierać to będzie PO. Kandydatura Macierewicza została odrzucona przez PO za pomocą PSL i SLD. Żeby skrócić procedurę proponuję wpisać gdzieś w ustawy, że wszyscy wybierają Schetynę, a później to wybiera już tylko Schetyna. Jeśli się przyjmie, to można potem analogicznie poprawić ordynację wyborczą. Będzie taniej.
Kaczyński (opozycja) odpowiedział w „Rzeczpospolitej” (udziały Skarbu Państwa) na artykuł Tuska (premier) w „Wyborczej” (prywatna). Same teksty pokazują większe różnice niż tylko w umiejętnościach publicystycznych czy erudycji ich autorów. Kaczyński jest autentyczny, a Tusk plastikowy…
I wtedy Tusk napisał do „Wyborczej” po raz drugi. Zamiast złośliwości wystarczy podać tytuł: Trzecia fala nowoczesności. Skróciłbym do Tsunami Postępu. No i może dodał: Radosne.
Biurokracja. Wrzód na zdrowym ciele socjalizmu. Rząd postanowił zmniejszyć liczbę urzędników. Nie dlatego, że są zbędni ani, że tak obiecał. A dlaczego? Tusk boi się, że zwiększenie biurokracji za rządów PO będzie wykorzystywane przez rywali w kampanii wyborczej. Czyli wcale nie pod publikę…
Z socjalizmem kojarzą się również tzw. czyny majowe. Zrobimy wszystko, żeby 1 maja był możliwy. Będziemy we współpracy z marszałkami Sejmu, Senatu oraz prezydentem tak pracowali, aby te 30 dni upłynęły 1 maja. Pstrowski, z hasłem kto da więcej niż ja? wyrabiając po 200 proc. normy trafił na banknoty. Premier pozazdrościł?
Tusk wyjechał do Hiszpanii. Nie wiemy po co (nie było żadnego meczu), a jedyna wieść, która tego dnia dotyczyła Hiszpanii mówiła o obniżeniu ratingu kraju przez Moody’s. Na miejscu innych poważnie rozważałbym zapraszanie Tuska: gdzie się nie pojawi, to gospodarka w zagrożeniu…
Co wzięto pod uwagę w gremiach unijnych. Dopóki rozmowy były o Libii, to Tusk mógł w nich uczestniczyć. Jak tylko miało zejść na sprawy gospodarki europejskiej, to poproszono go by z drugą prędkością wyjechał…
Miał czas, więc wysłał list wyborczy do Gazety. Być może jednym z podstawowych grzechów mojej ekipy jest to, że nie potrafimy o tym mówić [o reformach], by przebić się do opinii publicznej z konkretnymi przykładami. Cóż, gdyby mieli chociaż jeden przykład…
Nie byłoby tygodnia bez kolejnej wiernopoddańczej deklaracji. Ja się solidaryzuję z apelem, żeby się odpieprzyć od Tuska (…) dlatego, że ocenia się go wedle jakichś oderwanych od rzeczywistości abstrakcyjnych kryteriów. Wałęsa też był wybawicielem, kiedy przeganiał komunę. To powiedział d. reżyser Wajda. Odważny gość na stare lata…
Prezydent też się uaktywnił. Ograniczył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego ws. ustawy o SKOK (jak rozumiem, by je odpolitycznić) i zorganizował debatę mądrych z mądrymi. Dotyczyła zmian w ustawie o PTE i nie miała żadnego znaczenia, gdyż rząd i tak robi swoje. Prezydent dostosował się do rządu i nie usłyszał argumentów, które by go przekonały, że zmiany w OFE zaszkodzą emerytom.
Niedosłyszący, czyli raczej przyszły rencista, a nie emeryt i mu po prostu wisi…
Premier Tusk wypoczynku używa z reguły zamiast, a nie po pracy lub jako okazję do zniknięcia. I tak było tym razem: pojechał do Norwegii na zawody sportowe.
Ale nie zniknął zupełnie. Ingerencję Arabskiego w działanie PAP nazwał niezręcznością. Rozumiem, że gdyby minister działał mniej nachalnie, rzecz by była zręczna…
Dał swoisty immunitet swoim ministrom, twierdząc, że żadnego przed wyborami nie odwoła, bo muszą pracować na rzecz dobrego przygotowania prezencji (czy też prezydencji). Ciekawe skąd w takim razie biorą się zwolnienia w różnych firmach? Zwalnia się tylko tych, którzy nie mają przydzielonych zadań? Z rządu można zwolnić tylko ministra bez teki?
Otwierając Centrum Nauki Polskiej premier nazwał je, ambitnym i bardzo odważnym projektem, który wyraża się wiarą w potęgę nauki. Głęboka ta myśl obezwładniła mnie całkowicie. Nie zainteresował mnie sam projekt, tylko to kto będzie szefem. Okazało się, że jednak Polak. Wcześniej szefem Centrum Solidarności został niemiecki dziennikarz. Czyżby Nauka była bardziej polska niż Solidarność?
Trochę mnie zastanowiło dlaczego Tusk otwierał jakieś centrum. Pogrzebałem i odkryłem! Wszyscy ważni w Europie pojechali na zebranie do Helsinek radzić nad Europą. A Tuskowi dali wolne (omówienie) albo go nie zaprosili (szczera prawda). Miał czas, to pojechał w delegację krajową…
Prezydent tym się różni od premiera, że sprawy wycieczek bierze w swoje ręce. Przez Internet oznajmił miastu i światu, że jedzie do Rzymu przewodniczyć beatyfikacji Jana Pawła II. Ministrantem będzie Benedykt?
Przy okazji powrócił serial J jak Jaruzelski, który jak się okazuje raz jest prezydentem (pamiętna Rada Bezpieczeństwa) i jedzie z prezydentem, a raz nie jest i nie jedzie. Oraz serial T jak Telewizja. Wybór nowej rady stał się możliwy po odwieszeniu przez PO prezesa Orła. Wtedy SLD szybko się opamiętała i już razem zawiesili odwieszonych. Czekamy na kolejne odcinki…
Skoro już zeszło na Orła, to warto zauważyć jeszcze dwa. Jeden – z Wisły – oznajmił zakończenie kariery zdobywając medal mistrzostw świata. Drugi – Biały – zostanie jako medal ofiarowany byłemu reżyserowi. Złośliwi mówią, że zdobył go pracując w drużynie na lidera…
Gospodarka głupku. To nie do mnie i nie do Ciebie czytelniku. A jak widać, właściwie do nikogo. Wzrosło bezrobocie, nikt nie chce u nas inwestować, coraz trudniej upchnąć obligacje, załamał się wskaźnik koniunktury i osiągnął poziom z 1990 r.(!), plany prywatyzacyjne rządu PO i PSL biorą w łeb. W sumie nic śmiesznego, po wakacjach recesja jak w banku…
Zeszłotygodniowa wizyta kontrolna finansowego komisarza nie przyniosła skutków. Tusk, przypominam, pokazał plany odnośnie działań, które zostały podjęte i jeszcze zostaną podjęte…
I co? I nic. Możliwe, że polski rząd przesyła jakieś odpowiedzi, ale to wciąż nie jest ta odpowiedź, czyli formalny list zaadresowany do komisarza Rehna ze szczególnym planem reform, które umożliwią spełnienie zaleceń rady powiedział rzecznik komisarza. A termin upłynął w zeszły piątek. Ha!
I byłoby tak przygnębiająco, gdyby nie PO. Gruba szycha Gronkiewicz odpowiedziała na zadane w radio pytanie pytanie i szczerze dodała: ale to tak sobie mówię, bo pan mnie pyta. Nie przemyślałam tego, nie zastanawiałam się nad tym.
W tym samym wywiadzie Gronkiewicz dołączyła do pochlebców Tuska i złożyła wiernopddańczą deklarację: Tusk jest przywódcą bezalternatywnym. Dla niej zapewne…
A propos władzy. W redakcji „Rzeczpospolitej” pracował kiedyś sekretarz Paciorkowski. Stara legitymacja partyjna , jeszcze z PZPR. Zmieniły się czasy i redaktor Paciorkowski, za Gaudena, został zastępcą naczelnego. To chyba pierwszy w historii polskiej prasy naczelny, co w życiu nie opublikował ani jednego tekstu. Zmieniły się czasy i go wyrzucili. Przeczekał na zesłaniu w Opolu i wraz ze zmianą rządów (PO) wylądował jako prezes PAP.
A po co to zbyt długa dygresja o działaczu PZPR? Bo wytropiono Tuska. W Izraelu. Podobno mieliśmy tam wspólne posiedzenie rządów. I jeden z reporterów PAP chciał zadać pytanie o reprywatyzację mienia żydowskiego co to Tusk obiecał w 2008 r. Niejaki Arabski (w Izraelu przypominam) chciał wyperswadować mu niestosowność pytania. Ten się nie zgadzał. Więc Arabski zadzwonił do Paciorkowskiego. A ten do reportera i jako zwierzchnik zabronił spytać.
Udana prezydencja to warunek wejścia do pierwszej ligi powiedział min. Sikorski. Wcześniej podawałem, że przygotowujemy z tej okazji komiks. W tym tygodniu MSZ przygotował tzw. gadżet. Dziecinny bączek. I hasło: rozkręcimy Europę. Chyba dlatego, że Polskę to już rozkręcili do ostatniej śrubki…
Do Polski przyjechał unijny komisarz (jakże aktualne nazewnictwo) by skontrolować nasze finanse. Jak to się mawia ostatnio na европейских salonach: Доверяй, но проверяй. Był dywanik (dziś po naszemu: ковер) i zapewne kawior. Ale zamiast ikry komunikat: pokazaliśmy plany rządu, prognozy i szacunki odnośnie działań, które zostały podjęte i jeszcze zostaną podjęte. Komisarz dał parę dni na dopracowanie szczegółów, co oznacza, że odesłał pracę do poprawki. Nb. szkoda, że nasze władze nie dzielą się z nami swoimi planami…
Jak poprzednio pojawił się kolejny poseł ze sprostowaniem. Poncyljusz (PJN) powiedział, że to co wcześniej powiedział nie odzwierciedlało dokładnie tego co powiedział. A w PO pojawił się kolejny wazeliniarz. Zgodnie z parytetami – wazeliniarka. Pomaska: Może nie wszyscy to jeszcze doceniają, ale to Donald Tusk jest liderem Europy Środkowo–Wschodniej. Po tej wypowiedzi awansowała na liście wyborczej o kilka oczek. Może wejdzie do pierwszej ligi…
Tusk pozazdrościł Komorowskiemu i podobno pojechał na szczyt Wyszechradzki. Piszę podobno, bo jedyna rzecz, którą zauważyłem, to fakt, że na szczyt przyjechała Merkel. By porozmawiać z Ukrainą o współpracy regionalnej. Myślałem, że między Niemcami a Ukrainą leży Polska. Ale widać, że tu nas również wyślizgują i między to będą wyłącznie Czechy ze Słowacją, a Polska to będzie tylko leżała…
Po niepokojąco bezradnych polskich przepychankach konferencyjnych z Rosją ws. katastrofy smoleńskiej nasza strona jedną rzecz postanowiła. Wątek przygotowania wizyty zostanie wyłączony do odrębnego, cywilnego śledztwa. Stąd wnoszę, że Tusk, Arabski, Sikorski i in. przed wyborami nie zostaną nawet lekko umoczeni…
Sprawiedliwość sprawiedliwością, ale mam nadzieję, że w wyborach przepadną i wyniki śledztwa będą zdecydowanie dla nich gorsze…
Platformie spadło. Sondaże to pryszcz, ale media i wierni zaczynają się kruszyć. Nadchodzi czas apostazji.
Tusk postanowił przejść do kontrataku. Ale chyba jego doradca wizerunkowy jest już na wypowiedzeniu, gdyż ofensywa premiera wyglądała na przygotowaną przez niego samego. Jak wyjazd w Dolomity, elektrownie atomowe itp. Niczym nie mogąc się pochwalić zorganizował konferencję prasową we własnej kancelarii na temat raportu edukacyjnego OECD. I wymyślił:
Dzisiaj Polska, jeśli chodzi o średni poziom, znalazła się nadspodziewanie wysoko, przed wieloma najbardziej rozwiniętymi krajami
Nie dość, że greps zużyty, to jeszcze nie całkiem uczciwy. Umieszczono Polaków na 5. miejscu wśród krajów europejskich, ale w innym miejscu dodano, że wyniki nie są statystycznie różne od wyników 10 innych krajów znajdujących się w tabelce poniżej Polski…
Komorowski zaprosił Merkel i Sarkozego. Zaliczył ze trzy razy wpadki wizerunkowe i dwie wpadki poważne.
Pierwszą było samo spotkanie: hucznie zapowiadane, ale za to zupełnie nieprzygotowane (jakieś wymiany młodzieży czy tp). Druga to taka, że Komorowski postanowił na kolejne spotkanie doprosić Rosjan. Ogrywany przez każdego pojedynczo postanawia, że da im zagrać trzech na jednego. Nie mógłby polecieć rządowym helikopterem do ośrodka wczasowego i tam spędzić czas do końca kadencji? Nie byłoby lepiej?
Zaproszenie zbiegło się w czasie z zatrzymaniem w Rosji polskich dziennikarzy. Zaproszenie zamiast interwencji dyplomatycznej. Za słabo znam rosyjski by to zrozumieć…
Zaraz po spotkaniu Rosjanie zafundowali nam Katyń jako podstawę pojednania. Niemcy, również w ramach łączenia, ustanowili u siebie dzień wypędzonego z Polski. A Niemcy i Francuzi łącznie wykolegowali Polskę z grupy krajów decydujących o unijnym budżecie. A komisarz Sukces Lewandowski był podobno taki ważny i podobno od budżetu…
Zapowiadane na luty polskie tłumaczenie raportu Anodiny zostaje przesunięte na później. Podobno zepsuł się świeżo naprawiony przez braci Rosjan ostatni Tupolew i nie ma na czym wykonać lotu-wizji lokalnej.
Pure nonsens. Coś co jest całkowicie oderwane od rzeczywistości. I przez to aż śmieszne.
Komorowski świętował okrągłą rocznicę istnienia BBN. I zaprosił gościa z zagranicy. Z Ameryki? Z Europy? Nie, proszę państwa, z KGB. Tak sobie świętuje prezydent… Z doradcami.
A propos doradców. Jeden z nich z nadzwyczajną skromnością zdradził tajemnicę prezydenckich mianowań spośród działaczy byłej Unii Demokratycznej: My się po prostu na te funkcje nadajemy. Jesteśmy takimi państwowcami o społecznym zacięciu. A mówiłem pure nonsens?
W wątek społeczny trafiła również posłanka PO Mucha. W partyjnej gazetce powiedziała o starszych ludziach, że są przyzwyczajeni do traktowania wizyt u lekarza co dwa tygodnie jako rozrywki. Dodała również kilka słów o operacji biodra: jaki jest sens wykonywania takiej operacji u 85-latka, który nie będzie chodzić? Śmiało i postępowo. Abstrakcja? Oby.
PIS zrobił konferencję gospodarczą. Niestety nie przebiło się przez media do mas. Z wyjątkiem fragmentu, w którym Kaczyński pomylił euro ze złotówką. Śmieszne prawda? Po prostu jest zapis na PIS i tyle.
To oczywiście wina PIS. Urabiana. Jak? A na przykład tak: Janke, publicysta portalu salon24, nie opisał tez konferencji. Ale za to postawił swoją tezę, że PiS jest ogarnięty jakąś niemocą albo raczej mocą zrażania do siebie ludzi, którzy mogliby być ich sojusznikami czy sympatykami. Że nie umie przebić się przez media do ludzi ze swoimi sensownymi pomysłami… Abstrakcja? Niestety nie…
Zaraz potem, by domknąć system PO i PSL przeprowadziły szybciutko przez Sejm ustawę zakazującą partiom publikacji telewizyjnych spotów wyborczych. Dołączyły się PJN i SLD. I to w trosce o nasze dobro i sprawiedliwość społeczną. Nonsens? Jak ktoś ma telewizję i zaprzyjaźnione telewizje – to niekoniecznie…
Pod koniec tygodnia PO i PSL obroniły stanowisko ministra Klicha. Niedojda dość umiejętnie opisany przez Dorna w przemówieniu sejmowym nie poniesie odpowiedzialności politycznej. Abstrakcja? Nie. Twarda stołkowa rzeczywistość.
Wieszam psy na posłach, ale gwoli uczciwości muszę zwrócić uwagę, że – ku mojemu zdziwieniu – ustanowili 1. marca Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Wreszcie coś z sensem.
Tusk postanowił odzyskać inicjatywę. Zrobił konferencję prasową na stadionie. Zapewnił, że jeśli chodzi o budowę lotnisk i stadionów nie ma opóźnień. To mnie uspokoiło. Grunt to boiska i lotniska. W każdej gminie. Stąd zresztą ich wspólna nazwa: Orliki. Przeszło bez echa, ale ze śmiechem.
Dzień później po specjalnym posiedzeniu rządu ogłosił: prąd z polskiej elektrowni jądrowej powinien popłynąć w 2020 r. Jeszcze dwa lata temu wszyscy by się dali nabrać. A teraz? Ze śmiechem i bez echa.
Wtedy Tusk zagrał kartą smoleńską: Pojawiły się sygnały świadczące o gotowości Rosjan do bliższej współpracy przy wyjaśnianiu katastrofy. Tak powiedział, bez żartów. Wicepremier Iwanow natychmiast potwierdził słowa Tuska: Kontrolerzy lotów nie mogli zabronić lądowania, jeśli dowódca statku powietrznego lub ktoś inny, który był w tym czasie w samolocie podjął decyzję, by lądować za wszelka cenę.
Potwierdziła też Komsomolskaja Prawda (w j. ros. rzeczownik prawda jest stopniowalny). Odkryła istnienie polskiej tajnej instrukcji, wg. której samolot może odejść na lotnisko zapasowe tylko za zgodą głównego pasażera. Graś początkowo uwierzył w jej istnienie, ale potem się wycofał. Szef Sztabu Cieniuch podobnie. Najpierw uwierzył: Nie, nie znam tej instrukcji, na którą powołują się media rosyjskie. Później się dowiedział, że to oczywiście bzdura. Nie ma to jak dobrze poinformowani…
Tak samo prezydent. Dłuższy czas wierzył we wspólne obchody katastrofy z prezydentem Rosji, hen, hen, tam w Smoleńsku. A tu Nałęcz poinformował nas, że Komorowski się wycofał i tam to będzie tylko żona prezydenta, a i to nie wspólnie…
Nowak podobnie. Na początku powiedział: Nie wiem dokładnie co prezydent będzie robił w Davos, szczerze powiedziawszy to nudna impreza. Odpuściłem sobie to w tym roku. Luzak. Potem prezydencki minister się wycofał i dementując potwierdził: Dziennikarz nie poinformował mnie, że ma zamiar cytować cokolwiek z naszej rozmowy…
Dodatkowo wycofali się Balcerowicz co to wierzył w Tuska i właśnie przestał oraz Radwańska, która się odcięła od krytyki rządu umieszczonej na swojej własnej stronie internetowej.
Maryla napisała na BM24
OC będzie nawet dwa razy droższe
Firmy ubezpieczeniowe szykują do podwyżek cen. Powodem są coraz większe odszkodowania dla poszkodowanych w wypadkach – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.
Z danych firmy ProMotor wynika, że ubezpieczyciele z roku na rok coraz więcej muszą płacić poszkodowanym. Głównie są to zwroty kosztów za usługi medyczne oraz rehabilitację po wypadku. Poza tym częste są także wypłaty rent czy odszkodowania za inwalidztwo czy zadośćuczynienie bliskim za śmierć członka rodziny.
Zdaniem Ilony Kwiecień z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu ceny
OC nie pokrywają tych wypłat. Dlatego, jak donosi „DGP”, ceny muszą pójść w górę. Według ekspertów podwyżka ubezpieczenia może przekroczyć nawet 100 proc. Dziś średnia polisa OC to 400 zł, za parę lat może to być od 800 do 1000 zł.
Skąd taki gwałtowny skok? Obecnie tylko 18 proc. wszystkich wypłacanych przez ubezpieczycieli pieniędzy to kwoty na pokrycie szkód osobowych. Tymczasem w Unii Europejskiej często odsetek ten przekracza 50 proc. wszystkich szkód.
Pilot , który latał 5 lat na Tupolewie , nawiązuje do dwóch katastrof 14.03.1980 i 09.05.1987 samolotów IŁ-62 gdzie ustalono winę pilotów. Po latach komisja ustaliła że przyczyną katastrof była awaria silników. TU-154 posiadał te same silniki , a pilot opisuje swoje przeżycia podczas lądowania na lotnisku Orly i zachowaniu się maszyny TU-154 , którą pilotował – wszystko do odsłuchania na stronie lub ściągnięcia w mp3 http://www.radiownet.pl/static/uploads/audio/20110120/20110120_wieckowski_pilot_smolen_wZphb5ca.mp3
w tracie opublikowania raportu MAKu minstre szef MSWiA Miller cały czas zasłania się tajemnicą (niewiem, nie mozemy ujawnic informacji itp.)
Jest taki moment kiedy praz nikogo nie pytany mówi mniej więcej tak: „mamy zapisy z pracy turbiny silnika” (czyzby jednak coś widzieli ?!)polecam przyjrzeć się sprawie
Oszustwo Katastrofy Smoleńskiej 10 kwietnia 2010-artykuł Pana Krzysztofa Cierpisza z Lund – Szwecja
Autor jest mgr inżynierem budowy samolotow ( PW w W-wie) i z ponad 30 letnim doswiadczeniem w pracy inzynierskiej. Dowody oszukańczej inscenizacji – ręcznego ułożenia -podrzuconych fragmentów wraku samolotu TU-154M.
Jak podaje onet i inne źródła Minister ON Bogdan Klich oświadczył dziś : Zrezygnowaliśmy z lidera na dwa loty do Smoleńska, bo nie dostaliśmy go na czas od strony rosyjskiej – odpowiadając na pytanie: Czyja była decyzja o rezygnacji z dołączenia do załogi tupolewa 10 kwietnia rosyjskiego nawigatora?
A przecież od roku 2002 żaden polski samolot wojskowy nie miał na pokładzie rosyjskiego tzw. lidera. A to dlatego, że byłoby to niezgodne z procedurami NATO. Czemu minister obrony kolejny raz wprowadza nas w bład? A może jego ktoś wrabia. Wg tych samych źródeł nie ominie go dymisja.
Na razie prosimy o testowe wpisy i uwagi co do pomysłu.
To co pojawi się w tym miejscu (po rozpoczęciu stałej aktualizacji strony) wpisane w formie komentarza przez zalogowanych użytkowników naszej strony, może otrzymać status ważne i trafić do czytanych wiadomości w naszym radiu.
Wszystkie testowe wpisy sprzed rozpoczęcia realizacji pomysłu zostaną usunięte.
Połowy tygodnia (19.)
Jałta wróciła. Dosłownie i w postaci szczytu znanego z tego, że większość zaproszonych swój pobyt odwołała. Ale nie Komorowski. Jego doradca Kuźniar tłumaczył, że bojkot to hipokryzja ze strony Zachodu. Następnego dnia, kiedy szczyt odwołano, ten sam Kuźniar powiedział, że to dobra decyzja i że to efekt działania Komorowskiego…
Szczyt w Jałcie to nic. Gdzie są te miliardy co tośmy wydali na drogi i autostrady? Nie dość, że najdroższe, to zepsute i niedokończone, a na dodatek niezapłacone. Ale pieniądze wydane… I to postanowił skomentować Graś. To jest dopiero szczyt bezczelności: Będą przejezdne, jeśli nie na Euro, to po Euro. No trudno, taką mieliśmy sytuację. Zupełnie jak z piosenki Młynarskiego: Pan popatrzy jaką mamy sytuację!
Ani razu nie miałem dobrego zdania o Belce i nie sądzę, żebym się zmienił. Muszę odnotować fakt odsłonięcia tablicy upamiętniającej śp. Skrzypka, poprzedniego prezesa NBP, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Niby nic specjalnego Belka nie zrobił, ale w porównaniu do Tuska i towarzyszy pokazał klasę. W ten oto sposób zachowania normalne zaczynam traktować jako wyjątkowe. Co za czasy!
Posłowie PO, PSL i RP musieli przegłosować ustawę o dłuższej pracy. Jeden tylko z PSL był przeciw. Kłopotek. I znowu muszę nazwać zachowanie normalne wyjątkowym. Niestety nie mówiło się o emeryturach tylko o zachowaniu niektórych posłów. Tusk jak zwykle sprowokował awanturę. Palikot wykazał się właściwym sobie chamstwem, Kopacz podobnie, a potem rzecz podjęli pracownicy aparatu propagandy i same emerytury przykryli właśnie awanturami w Sejmie.
Ale nie tylko to przykryli. W tym samym czasie posłowie przegłosowali rzecz nie wiem czy nie gorszą. Mianowicie Tusk, Pawlak i towarzysze przegłosowali, że ratyfikację przez Polskę zmian w traktacie będzie można przegłosować zwykła większością głosów. Nie tak jak inne ratyfikacje umów międzynarodowych (2/3 głosów), a tak po prostu. Bo tu nie chodzi przecież o coś wielkiego, ot, zwykły pakt fiskalny…
Tusk obiecał i emerytury po 67. roku życia i pakt fiskalny. I teraz może zameldować: Pani kanclerz, melduję wykonanie zadania…
Połowy tygodnia (18.)
Tydzień zaczął się się świętami majowymi. Tusk zachęcał do świętowania 1. Maja, Komorowski zachęcał do doczepiania kotylionów. Obaj się udali. Tusk wywieszanie flag argumentował, tym że byłoby to fajne, a Komorowski uzasadniał swoje balowe kotyliony (nb. z odwróconymi kolorami) nowoczesnym patriotyzmem.
Miller z towarzyszami z SLD i OPZZ postanowił dorównać władzy i wykonał „Międzynarodówkę”. Przyznam, że było to działanie komplementarne do działań Tuska i Komorowskiego. Byliśmy obserwatorami walki nowego ze starym, tradycji z nowoczesnością. Dokładniej mówiąc tradycji leninowskiej z euronowoczesnością…
Walka starego z nowym dała się zauważyć również na innych polach. I tak Kwaśniewski wsypał Millera ws. więzień CIA w Polsce, a generał Bielawny wsypał generała Janickiego ws. zabezpieczenia lotu do Smoleńska. Oni walczą, a my obserwujemy. Zanosi się na dalsze odcinki…
Zaraz potem wyszła sprawa Euro. Dokładniej sprawa bojkotu ukraińskiej części Euro. Nawet nie przez wszystkich tylko przez polityków. I tu Tusk po raz kolejny podjął decyzję. Ponieważ Kaczyński był za bojkotem, to Tusk postanowił być przeciwko. A wszyscy wiemy jak się kończy podejmowanie decyzji przez Tuska: zadzwoni Merkel i będzie musiał odwołać…
Inaczej z Komorowskim. Jako jeden z nielicznych jedzie na szczyt w Jałcie (ach, ta kontynuacja tradycji) na zaproszenie Janukowycza. Inni rezygnują, a on nie, twardo jedzie. Widać, że jest od Tuska mądrzejszy, bo podjął decyzję, z której po telefonie – tym razem od Putina – nie będzie się musiał wycofywać…
Komorowski popisał się po raz kolejny apelując do Polaków o nieprotestowanie w trakcie Euro, że to niby są nasze wewnętrzne sprawy i powinniśmy je pozamiatać pod dywan sami. To się udał! Wszyscy wiedzą, że jeśli rządzącym na czymś zależy, to efektownym zakończeniu swoich żywotów politycznych, chociaż jednym sukcesem. I wszyscy wiedzą również, że jak sobie czegoś nie wyprotestują teraz, przed Euro, to długo nie wyprotestują. Na koniec wszyscy wiedzą, że z powodu Euro rządzący będą musieli się ugiąć…
Poza tym jak kibice mają nie protestować skoro piwo ma być po 25 złotych?
Połowy tygodnia (17.)
Piąty rok z rzędu obserwujemy to samo. Swiat się wali, Europa się wali, Polska się wali, a rząd wali głupa i częstuje nas za pomocą mediów nieszczęśliwymi wypadkami, maltretowanymi dziećmi, aborcją i in vitro…
Piąty rok! Tydzień w tydzień te same głupoty. Na pierwszych stronach gazet znajdujemy wiadomości, które jeszcze dziesięć lat temu byłyby schowane albo nie byłoby ich w ogóle. Upadek dziennikarstwa jest pochodną klasy rządzących. Ci znowuż nie zostali tu przywiezieni w teczkach z Marsa, zostali wybrani przez większość. A większość jest ogłupiana przez rządzących za pomocą mediów. Błędne koło…
Czym nas częstują w tym tygodniu? Najgłośniejsze to młodociany bandyta z pistoletem z tłumikiem porywający luksusowe daewoo espero i przy okazji zabijający byłego komendanta policji, który w afekcie zapomina zabrać luksusową wersję starego opla, ale nie zapomina zabrać łuski od naboju…
Ale mało coś osób wierzy, no, może tylko ci co muszą…
Tusk postanawia obniżyć ceny przejazdu po autostradach. Tych co kiedyś zbudowano za unijne pieniądze. Dobry pan. Zapomina tylko dodać, że to nie łaska Tuska, tylko Unia już dawno kazała te ceny obniżyć, gdyż jako finansująca nie bardzo sobie wyobrażała, by ktoś na tym paskarsko zarabiał…
Tylko mało osób o tym wie, ale i tak większość to olewa…
Tusk pochwalił się, że Polska jest otwartą bramą do Europy dla Azjatów i Arabów. Nie wiem tylko co konkretnie miał na myśli: mafie czy imigrantów? Bo żadnych innych rezultatów mierzonych miliardami dolarów nie odnotowałem…
W ten sukces również mało kto uwierzył…
Popisał się również Vincent-Rostowski apelując do Balcerowicza o usunięcie licznika długu. Jako już bezużytecznego, gdyż plany rządowe zakładają, że będzie dobrze.
W to, to chyba nikt już nie uwierzył…
Jeszcze przemknęły drobne wrzutki w rodzaju in vitro, subtelna podmiana w projekcie ustawy emerytalnej (zmiana nie co cztery, a co trzy miesiące, czyli kolejne przyspieszenie rządów Tuska), niemoralni farmaceuci…
A to, to już wszyscy olali…
Znaczy jest coraz lepiej. Władza postępuje jak zwykle, ale powoli jej większość zamienia się w mniejszość.
Tak trzymać.
Połowy tygodnia (16.)
Pucz, pucz i jeszcze raz pucz. To z niemieckiego zamach stanu. Z reguły wojskowy. Tusk po raz kolejny rozpoczął nagonkę na PIS w dość niewybredny sposób i ci co mieli podchwycić – podchwycili. Komorowski urządził urodziny Mazowieckiemu, a ten nie pamiętając o czym mówi, zaczął mówić o puczu. Że niby wojskowi związani z PIS na czele nieistniejącego wojska obalą siłą rządy PO i PSL? Pomyliło się biedakowi z pamiętną nocą czerwcową i twierdzeniem Geremka, który działania Olszewskiego nazwał zamachem stanu. Znaczy zamachnął się sam na siebie…
Tusk zupełnie oderwany od rzeczywistości usłyszał co mówili Mazowiecki i Smolar i zagroził, że żarty się skończyły. Grupiński, uznał, że trzeba uruchomić prokuraturę i sądy. Inni pomniejsi również. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie obrażania Komorowskiego w trakcie manifestacji. Wzmogli nagonkę po przemówieniu Macierewicza. Znaczy miał słuszność, skoro tak im tak gula skoczyła…
Tusk umiał zarzucić Kaczyńskiemu zdradę, ale nie potrafił wykrztusić słowa, że daje MFW blisko 25 mld zł. Tzn. pożycza. Jak twierdzą ci co twierdzić muszą to jest inwestycja polityczna. Czyli finansowo bezzasadna. Podobnie nie zająknął się o kolejnej upadłej autostradzie, o kolejnych upadłych projektach informatycznych z dowodami i zdrowiem ani nawet o aferze z brakiem leków dla chorych z nowotworami. Skromny…
Tymczasem sąd nakazał Tuskowi ujawnienie informacji, na jakiej podstawie zdecydował o oddaniu stronie rosyjskiej śledztwa smoleńskiego. W uzasadnieniu stwierdził, że do tej pory premier albo w ogóle nie odpowiadał na pytania, albo udzielał informacji wymijających. Tyle tylko, że Tusk, jak wcześniej Komorowski czy Gronkiewicz-Waltz wyrok sądu olewa. Sprawiedliwość musi być obywatelska…
Tydzień zakończyła gigantyczna manifestacja w obronie telewizji „Trwam” i przy okazji przeciwko rządzącym. Skoro media rządowe podają, że było ok. 20 tys. osób, to znaczy musiało być pięć razy więcej. Tak na oko. Na drugie oko Kaczyński zaproponował Ziobrze powrót w szeregi, a Ziobro – na trzecie oko realnie wzruszony – odpowiedział dość ezopowo, że są razem. Co to oznacza, to zobaczymy…
Ale już widzimy, że im bliżej Euro tym bardziej wszystko się sypie, w tym Tusk z Pawlakiem. To będzie piękna katastrofa…
Połowy tygodnia (15.)
Zaraz po świętach rozpoczęły się manifestacje. Jedna, mała pod ambasadą sowiecką i następnego dnia wiele wielkich, w rocznicę katastrofy pod Smoleńskiem. Wzięło w nich udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi co było zaskoczeniem i dla tych co przyszli i dla tych co nie przyszli. Władze na wszelki wypadek zeszły z pola widzenia. Może i słusznie. Jeden Komorowski, żeby się w oczy nie rzucać, nocą i nieosobiście, złożył wieniec pod tablicą, którą dwa lata temu ukradkiem i nieosobiście zamontował…
Postępowi publicyści mieli władzy to jej zniknięcie za złe. Oficjalnie, że niby oddają pola, ale nieoficjalnie poczuli się zagubieni. Jak tak można zostawić ich samych na pastwę czarnych sotni i wielkiej dziczy? Gdzie moralne wsparcie aparatu? I biedni pracownicy wydziału prasy stracili kompas. Tylko stare wygi o twardych kręgosłupach dawały odpór faktom. Reszta zupełnie się pogubiła i rzeczy jeszcze rok temu oczywiste przestały być dla nich oczywiste…
Rozpad morale pracowników aparatu propagandy został zauważony przez najwyższe gremia. I wtedy w Sejmie wystąpił sam Tusk. Przemówienie miał przygotowane według starych gomułkowskich wzorów. To było przemówienie ku pokrzepieniu serc. Pracowników wydziału prasy. Już następnego dnia, czując wsparcie swojego przewodniczącego pracownicy aparatu wyszli z ukrycia. I znów poczuli się jak dawniej, tyle tylko, że nie jest już jak dawniej…
W tle przemknął niezauważony kolejny sukces drogowy. Jedyna mająca szanse autostrada też nie zostanie ukończona. Nowak zajęty aktualnie likwidacją kolejnictwa nawet się nie zająknął, temat autostrad został wszak zamnknięty. Ustawą o przejezdności…
Dwóch generałów (jeden z BOR drugi z MON) po wyrzuceniu za niedociągnięcia ws. Smoleńska (eufemizm) znalazło pracę. Jeden u wojewody Millera, a drugi z powrotem w MON jako dyrektor. To efekty działania rządowego programu praca po pięćdziesiątce…
Niepowodzeniem skończyły się obrady komisji trójstronnej ws. ustawy o emeryturach. Minister z PSL wytłumaczył radiosłuchaczom dlaczego nie mają sensu konsultacje społeczne. Otóż dlatego, że ta ustawa jest wynikiem właśnie konsultacji społecznych, a prowadzili je Tusk z Pawlakiem.
Alienacja zupełna.
Połowy tygodnia (14.)
Stosunki polsko-rosyjskie są coraz lepsze. Tak twierdzą Rosjanie, Niemcy i Sikorski. Odnotowałem kolejne sukcesy: spotkanie w willi pod Berlinem w składzie Polak, Rusek i Niemiec z efektownym otwarciem granicy z Rosją, instalacje rakiet w Królewcu (sięgną aż do mieszkania Tuska, a przy okazji i do mojego) i komunikat o zakończeniu wydawania akt katyńskich (te co zostały to już są tajne, gdyż zawierają dane osobowe, a jak wiadomo z sowieckim GIODO jeszcze nikt nie wygrał). Zapewne mamy więcej sukcesów, ale media takimi rzeczami się nie zajmują…
Władze Warszawy (PO, SLD) natomiast zajmują. Od kilku dni grodzą barierkami ambasadę rosyjską przed atakiem grupki oszołomów. Sam pójdę trochę pooszołomić, bo jak sobie co pewien czas nie pooszołomię, to się od razu gorzej czuję. Lekarz zalecił. Dobrze się składa, że oszołomienie zapowiedziane jest na śmigus-dyngus: władze będą mogły – jak dawniej – rozpędzając manifestujących wydać rozkaz do sikawkowych: ognia!
Pani prezydent Warszawy niezwykle pieczołowicie podeszła do rejestracji zapowiedzianych manifestacji. Tak pieczołowicie, że wydawało się, że nie da się legalnie rzeczy zorganizować. W trosce o nasze bezpieczeństwo oczywiście. W ostatniej chwili się udało, bo jakby nie, to protesty byłyby jeszcze większe…
Władze miasta zajmują się nie tylko obroną wysuniętych placówek, ale i kulturą. Finansowo dbają i w tym celu przesunęły fundusze z teatrów na strefy kibica. I słusznie, priorytetem są stadiony nie teatry. A wśród stref kibica będzie jedna eksterytorialna: kibica rosyjskiego. Pytanie tylko czy z korytarzem…
Kultury dotyczy również trwający blisko 20 dni protest głodowy przeciwko usuwaniu historii ze szkół. Mediatorem będzie Komorowski. Chodzący przykład na źle nauczaną historię zawołał, że rzecz trzeba zmienić. I zapewne trochę się wycofają na prośbę ludzkiego prezydenta…
Potrzebną dawkę optymizmu dał nam Nowak. Zakończył już sprawę autostrad (ustawą o przejezdności) i wziął się za koleje. W tym celu zatrudnił samych swoich z wysokimi wynagrodzeniami. Zgaduję, że proces naprawy kolejnictwa zakończy się aneksem do ww. ustawy rozszerzającym defincję toru na jednoszynowy…
Wielka Sobota dziś, a ja o dyrdymałach. Chrystus zmartwychwstał. Alleluja!
Pętak tygodnia (13.)
Jak zwykle działy się rzeczy ważne i jak zwykle rząd i jego media częstowały nas rzeczami nieważnymi.
Pierwszą rzeczą było tzw. publiczne wysłuchanie w parlamencie europejskim poświęcone katastrofie smoleńskiej. Tym razem do opinii międzynarodowej przebiło się twierdzenie o dwóch wybuchach na pokładzie samolotu ergo o hipotezie udziału osób trzecich. To tajemnicze stwierdzenie oznacza po prostu hipotezę o zamachu.
Przebiło się, ale nie w Polsce. W Polsce minister SZ walczący dzielnie o dostęp do TVN24 w niemieckim hotelu postanowił upublicznić (he, he, po dwóch latach) swoją rozmowę z ambasadorem Bahrem z pamiętnego ranka pod Smoleńskiem – by przekonać nas wszystkich skąd wiedział, że wszyscy nie żyją i że winni są piloci. I udostępnił. Owa rozmowa nie dość, że nie była rozmową Sikorskiego z Bahrem, to jeszcze wyglądała mniej więcej tak: Halo? – Stoję blisko i nie widzę śladów życia – Aha.
Jeśli to nie czarny humor, to bezczelność do kwadratu…
Drugą rzeczą była kontynuacja projektu (PO i PSL) skrócenia czasu pobierania emerytur. Debata sejmowa z towarzyszącą jej manifestacją została przez rząd i media sprowadzona do rzucania kamieniami i Tuska obrażającego z trybuny sejmowej: Nie po to wybierano pana na szefa „Solidarności”, żeby pan podejmował się zadań, które wykonać może każdy pętak powiedział Tusk. W ten sposób dał każdemu prawo do nazywania jego samego pętakiem. To, że Tusk jest pętakiem nie jest specjalnym odkryciem, ale można teraz stworzyć wiele stron Internetowych o Tusku pętaku i ABW będzie miała mały kłopot…
Trzecią sprawą była głodówka ws. obrony lekcji historii. Media rządowe samą głodówkę nieśmiało zauważyły po raz pierwszy w dniu piątym, a w dziesiątym po jej zawieszeniu spostrzegły ją po raz drugi i to równie nieśmiało. Jakie to subtelne. Mogli przecież przedstawić rzecz jako nowy rodzaj diety, a one tylko sprawę przemilczały. Ale jak się okazuje to nic nie dało. Rzecz się upowszechniła bez udziału żakowskich i olejników. I możemy mieć nadzieję, że zwycięsko.
Poza tym normalnie. Rośnie bezrobocie, rośnie liczba bankrutujących firm , rośnie dług i liczba niezadowolnych z Tuska.
Pętaka Tuska.
Połowy tygodnia (12.)
Déjà vu. Mniej więcej rok temu mieliśmy identyczną sytuację. Tusk z towarzyszami rozpętali wojnę z Kościołem i z Rydzykiem, z opozycją, w mediach pojawiły się psy atakujące ludzi, wypadki z busami…
Więcej fantazji barany od propagandy, proszę! Wolałbym czytać o wielorybie w Wiśle pod Płockiem lub o porwaniu przez Marsjan starego gospodarza z Dzierżążni…
Jedyna różnica, to taka, że w mediach zamiast groźnych psów występują zamordowane (porwane lub na gigancie) dzieci. Niezłe, dzieci zawsze wzruszą… A ich prześladowcy, o! to może wyzwolić dyskusję (debatę) o karze śmierci…
Wróciły wątki antykaczyńskie (jakieś nowe stare przestępstwa), wróciło dopieszczenie opozycji do opozycji (nagłaśnianie wspólnego obiadu Ziobry z kolegami), a nawet propaństwowe PSL.
To ostatnie jest dość zabawne. Kiedyś nawet pisałem, że PSL jest organizacją szkodliwą w stopniu wysokim i w dużej mierze to, że jesteśmy w PRL zawdzięczamy Pawlakowi i jego towarzyszom. Cała ich propaństwowość dotyczy niestety innego państwa – Rosji…
Skoro ruszyły po cichu rozmowy o długu PSL wiemy jakie będą koszty wprowadzenia „reformy emerytalnej”. Ok. 20 mln. Tyle będzie musiał Tusk darować Pawlakowi. Tanio…
Ale i tak nie przejmowałbym się tą „reformą”. Każdy normalny rząd, który niedługo dojdzie do władzy pośle te nowe emerytury do kosza. Tego jestem pewien. Więc jedynym beneficjentem konsultacji będzie Pawlak. Oby ktoś o tym pamiętał i cofnął tę dotację…
Nie tylko Pawlak zarobił. Dowgielewicz, dziennikarz „GW” został zarekomendowany na wiceszefa Banku Rozwoju RE. Warto było firmować prezydencję? Pół roku inwestycji w brak godności i się opłaciło. Swoją drogą, co za amerykańska kariera…
Skoro już wylazła mi „reforma emerytalna”, to warto zwrócić uwagę na niezły greps Gowina, czołowego oportunisty i konformisty PO: Platforma jest zdecydowana, żeby nie iść na zgniłe kompromisy. Piękne, prawda?
Na koniec tygodnia popisał się PIS. Nie znam autora uchwały nawołującej do powrotu do partii (pod hasłem: byle jaka – byle jedność) dawnych towarzyszy, ale chętnie bym poznał…
Konstruują drugie AWS? Niech już szukają jakiegoś TW na premiera…
Połowy tygodnia (11.)
W natłoku spraw pewnie nikt nie zauważył, że odezwał się Komorowski. Spytany w wywiadzie radiowym o Palikota odpowiedział z charakterystyczną dla siebie prostotą:
uważam, że każdemu, kto zdradza postawy propaństwowe i jest skłonny podejmować ryzyko z tytułu przeprowadzenia reform koniecznych dla Polski, należy się szacunek
Cały tydzień Tusk z towarzyszami pracowali jak kierowca nieumiejący wyjść z poślizgu. Sondaże pokazują, że PO traci na rzecz lewactwa, to skręcają w lewo, jak sondaże pokazują, że przeciwnie, odbijają kierownicą w prawo.
I tak w ramach jakże dobrej i szlachetnej rywalizacji z Palikotem Tusk postanowił postawić przed Trybunałem Stanu Kaczyńskiego i Ziobrę, zabrać Kościołowi pieniądze i usunąć religię ze szkół. I to wszystko w kilka dni.
W ramach odbicia Tusk postanowił nie stawiać chwilowo Kaczyńskiego i Ziobry przed Trybunałem, rozpocząć rozmowy o pieniądzach dla Kościoła i nie usuwać religii ze szkół. Równie szybko, tak że ze wszystkim uwinął się w niecały tydzień.
To nie znaczy, że skończył. Bo walka z Kościołem jest celem prawdziwym. Przy okazji wróg w sutannie zastępuje Kaczyńskiego z nadzieją, że może go uaktywni…
Ostatni pomysł ministra cyfryzacji(!), czyli finansowanie Kościołów z odpisu podatkowego, jest sprytnym zabiegiem mającym drastycznie zmniejszyć finansowanie (najwięcej stracą Kościoły mające wiernych na wsi, gdzie nie stwierdzono pitów) oraz przedstawić pozytywną legendę: macie tyle pieniędzy ile wam dadzą wasi wierni…
Żeby pomysł ten przeszedł, lewactwo będzie musiało pogodzić się z ujawnianiem wrażliwych dla samych siebie danych osobowych o tym na jaki finansują związek wyznaniowy…
Natomiast media rządowe prowadzą profesjonalnie. Zbiórka w sumie niewielu nieszczęśliwych kobiet z Palikotem i Blumsztajnem (ten ostatni z transparentem Pier…, nie rodzę) była nagłaśniana jako gigantyczna manifestacja, natomiast protesty przeciwko podnoszeniu wieku emerytalnego i likwidacji sądownictwa w Polsce oraz gigantyczna manifestacja na Węgrzech zostały właściwie pominięte i przedstawione jako zbiórki małych grupek oszołomów.
Tak pracują zawodowcy, z tym że niektórzy z naszych podatków…
Połowy tygodnia (10.)
Kolejne dni upłynęły pod znakiem maskowania…
Nie przebiły się do publicznej świadomości informacje o wzroście bezrobocia, o strukturze wzrostu PKB (ciągle maleje spożycie indywidualne), o podpisanym pakcie fiskalnym, o projektach kneblowania (ustawa o zgromadzeniach, projekt ustawy o gromadzeniu danych o aktywności użytkowników Internetu), o domniemanych zmianach w obsadzaniu spółek skarbu państwa, o zniknięciu pieniędzy z ZUS (nieodebrane świadczenia rentowe), o nasilającej się walce Tuska z Kościołem (teraz sprytne usuwanie religii ze szkół) i zapewne o wielu innych sprawach.
Nie przebiły się, bo rząd i jego media tworzą specjalny mur spraw zastępczych. Do nich należą katastrofa kolejowa, sól solopodobna i nowość: ostatnia wrzutka pn. Kaczyński na prezydenta.
O ile dwie pierwsze sprawy zostały już przewałkowane na wiele sposobów, o tyle ta ostatnia jest zadziwiająca. Otóż nie tylko rządzący podgrzewają atmosferę – Kaczyński jest wszak jedyną legitymacją Tuska do rządzenia – ale również publicyści i politycy opozycyjni.
Mamy do czynienia z sytuacją dość dziwną: do wyborów jest jeszcze dużo czasu i doprawdy nie jest to żaden temat istotny. Rzecz jasna PIS musi mieć strategię na wypadek przyspieszonych wyborów czy nie daj Boże katastrofy. Ale wypracowaną przez siebie i – dopóki nie ma potrzeby – nie ujawnianą.
Temat wywołany został jednym zdaniem z wywiadu udzielonego przez Kaczyńskiego. Że rząd czepił się tego jak ostatniej deski, to jasne. Ale czemu rzecz podtrzymują ci którzy nie powinni? Albo grają w tej samej drużynie co rządzący, albo są głupi, albo próbują ugrać coś dla siebie (przypomnę wcześniejsze inicjatywy PJN i SP; a propos SP – podobno ma zmienić nazwę na Ruch Parcia Ziobry, he, he).
W PO też widać walki pod dywanem. Uaktywnił się Komorowski. I przy katastrofie (błąd ludzki, z każdej katastrofy można się nauczyć czegoś dobrego, to była piękna akcja) i przy wizycie socjalistycznego kandydata na prezydenta Francji. Natomiast Tusk początkowo umówił się z Francuzem, ale widocznie dostał telefon, że ma być za Sarkozym, więc jak niepyszny musiał spotkanie odwołać.
Ot, facet z klasą. Odkąd zaczął podejmować decyzje, każdą musi odwoływać…
Połowy tygodnia (9.)
O ile zeszły tydzień zakończyliśmy jedną popękaną autostradą, to ten kończymy trzema. Krzywa rośnie, jest się czym pochwalić. Winnego znaleziono – to wiceminister od Grabarczyka. Zwolniono go – co jak rozumiem – naprawi sytuację. W ten sposób rozumując powinniśmy zwolnić całą radę ministrów. Jestem za.
A autostrady i mecz to są najważniejsze sprawy nurtujące Polaków. Okazało się, że Polska grała w piłkę kopaną z Portugalią o nic. W radiowej trójce wejścia na żywo od reporterów już na kilka godzin przed meczem. Co ciekawe nikogo nie interesował sam mecz, a wyłącznie stadion. Czy ludzie wchodzą, czy siadają i czy po meczu wyszli. Najważniejsze, że stadion nie popękał…
A na trybunach wśród prawie całej władzy zauważyłem m.in. generała (za Smoleńsk) Janickiego. Rozumiem, że był służbowo – widać rząd nie obawia się jego ochrony. Więcej nawet, okazuje się, że minister Cichocki odpowiedzialny za tzw. służby właśnie kończy przygotowywać z generałem Janickim głęboką reformę BOR-u. Nie ma to jak ważne sprawy powierzyć fachowcom…
Premier postanowił zaprzeczyć jakoby walczył z Kościołem (komisja majątkowa, zwalnianie setek kapelanów). Zaprzeczając powiedział, że w jego ocenie – jest pierwszym premierem, który w tak otwarty i tak aktywny sposób rozmawia z opozycją. Tu się moim zdaniem myli. Zarówno Gomułka jak i Cyrankiewicz rozmawiali równie otwarcie, a dużo bardziej aktywnie. Za pomocą bijącego serca partii…
W międzyczasie Wałęsa poinformował nas, że to nie on został dostarczony do stoczni motorówką, a jego sobowtór. Hipoteza warta wyłącznie konsultacji medycznej. Jak Komorowski czy Tusk zaczną mieć sobowtóry, to okaże się, że jednak wszyscy mają kompleks Kaczyńskich…
Tusk pojechał do Brukseli podpisać pakt fiskalny. Powiedział, że miał upoważnienie. Mianowicie zapytał swoich podwładnych (w tym telefonicznie). I oni mu zezwolili. No jeśli to nie jest kpina, to co jest kpiną?
I tu pierwszy raz PIS zachował się rozsądnie. Kaczyński zapowiedział, że po dojściu do władzy umowę tą wyrzuci do kosza. Co prawda mógł tak powiedzieć już po ustawie refundacyjnej czy po ACTA. Ale lepiej późno niż wcale.
Połowy tygodnia (8.)
Tydzień rozpoczęła pisowska nagonka na nasz skarb narodowy Wałęsę. To atak zakompleksionych łajdaków niemogących mu darować bohaterstwa – skwitował Wałęsa krótko. A istotnie poszło o kwity. Jest szansa, że kartki powyrywane z teczki Wałęsy – w czasie gdy teczka była w jego posiadaniu – znajdują się w postaci kopii w Sejmie. Ale ta szansa nie jest zbyt duża – stawiam dolary przeciwko orzechom, że i tam kartki same się powyrywały…
Kolejne sondaże poleciały Tuskowi na łeb i na szyję, a że od słupków uzależniony to i ruszył do kontrataku. Postanowił zrobić przegląd kadr. Nikogo to nie interesuje, ale media temat grzeją do granic wytrzymałości. I to pod wdzięcznym hasłem „studniówka Tuska”. Mam nadzieję, że ludzie nie dadzą się nabrać. Po pierwsze to nie sto, tylko blisko 1600 dni (przypomnę Tusk z Pawlakiem rządzą drugą kadencję), a po drugie Tusk nie może nikogo wyrzucić zbyt szybko, bo musiałby za karę wyrzucić samego siebie…
Najśmieszniejsze jest to, a nikt jakoś nie zauważył, że studniówki urządza się – owszem – na sto dni, ale sto dni ostatnich. Oby media lansujące to pogodne hasło rzecz wykrakały. Znaczyłoby to tyle, że Tuskowi tylko sto dni pozostało…
Widać Tusk też rzecz przeczuwa, bo co prawda napomknął, że nie z takich kłopotów wychodził, ale dodał, że jeśli polegnie, to przez śmiałą reformę emerytur. Śmiała i dość głupawa teza. By nie popełnić błędów z ustawy aktowej, postanowił rzecz poddać konsultacjom. Konsultacje według Tuska, to spotkania z innymi i obstawanie przy oszczędnościach przez obniżenie liczby lat korzystania z emerytury…
Tusk „oceniając” Sikorskiego i Vincent-Rostowskiego wystawił im oceny bardzo dobre w wymiarze europejskim, gdyż dzięki nim Polska stała się jednym z sześciu głównych państw Unii. Szkoda, że nic nie napomknął o wymiarze krajowym…
Jeszcze większy kabaret miał miejsce po „ocenie” Pawlaka. Media czekały na rozstrzygnięcie sztucznego sporu PO – PSL w sprawie emerytur, a tu obaj kabareciarze poinformowali nas, że… wybudują elektrownię atomową.
W międzyczasie popękała świeżo budowana autostrada. Nie da się. W Polsce pod rządami Tuska i Pawlaka po prostu nie da się…
Połowy tygodnia (7.)
Umów trzeba dotrzymywać – powiedziała Mucha pytana o to czy wypłaci horrendalnie wysoką premię zwolnionemu prezesowi Stadionu W Budowie. Ciekawe tylko, czy Mucha myślała również o obietnicach składanych przez PO w kampaniach wyborczych?
Winny kosztownych paragrafów został wskazany: Drzewiecki. Nie jestem zaskoczony, musiał być ktoś z towarzystwa Schetyny. Ten zaś zabrał publicznie głos dwukrotnie. Raz powiedział, że Tusk jest zmęczony a drugi raz, że sytuacja ich zaskoczyła. Hmm, przecież sami sobie robią tą sytuację…
Rzeczywiście wyglądają na zaskoczonych. Pawlak zakomunikował, że na emerytury – obojętne kiedy – nie ma co liczyć, Vincent-Rostowski w Sejmie wpadł w furię i wykrzykiwał PISowi własne zaniedbania, a media zaczęły ratować Tuska sugerując mu rekonstrukcję rządu. Ten po raz kolejny pokazał, że ma ludzi i urzędy za nic mówiąc knajackim językiem: jeśli minister podpadnie, to wylatuje z roboty(!). Prostak. Ale z drugiej strony, żaden minister nie zaprotestował. O tempora, o mores!
Tusk uparł się przy podniesieniu wieku emerytalnego, gdyż po pierwsze nie może wszystkiego przegrywać i po drugie bo to by wizerunkowo źle świadczyło o Polsce. W ten sposób przyznał, że gra tak jak mu się wydaje, że w Brukseli byłoby dobrze widziane…
Dodatkowo zorientował się, że ACTA jest już passé. Więc ku rozbawieniu całego kraju stanął na czele krucjaty antyaktowej. A przecież – panie Tusk – umów trzeba dotrzymywać…
Wydało się, że sukces Tuska ws. paktu fiskalnego (przypomnę: my im damy 6 mld euro, a oni je wezmą) inaczej brzmi po angielsku (wersja unijna) i inaczej po polsku (wersja krajowo-marketingowa). Graś w tej sprawie odsyła do wpisów Dowgielewicza na twitterze. Mają nam do powiedzenia nie więcej niż 160 znaków…
Świadek mający zeznawać w procesie Sumlińskiego (afera marszałkowa) nagle umarł podczas tańca z przyczyn naturalnych więc prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Hm, trudne zdanie. W ten sposób szansa by dowiedzieć się roli Komorowskiego zmalała, bo więcej świadków już nie ma…
W Warszawie przeszła manifestacja w „Obronie Wolnych Mediów”. Wzięło w niej udział kilka tysięcy ludzi i o dziwo nie podskakiwali. No i nie wiem czy to dobrze wróży…
Połowy tygodnia (6.)
Tuskowi przestało wychodzić. Doradzili pójść na litość. Mieliśmy okazję zapoznać się z premierą samotności premiera. Dzięki Lisowi oczywiście. W jego organie Tusk żalił się na samotność oraz pochwalił, że dorósł: o większości spraw wiem więcej niż niż urzednicy. Mam wrażenie, że uzyskałem status człowieka dojrzałego.
Potem Lis podarował ukochanemu premierowi tytuł człowieka roku. A Lisowi organ odjęli. Tusk czując się zobowiązany wystąpił na gali z pluszakiem-lisem w ręku. Jeśli to dowód na dorosłość, to ja jestem jeszcze niedorosły…
Komorowski nie mógł być gorszy. Zwołał debatę na temat nieistniejących założeń do ustawy o zmianach w emeryturach. W czym nie był gorszy? No, debata, niedookreślony temat i maskotka. Tu nie mógł skopiować Tuska dokładnie więc wystąpił z żoną. Nie miał mniejszego pluszaczka?
Nowak też w swoim mniemaniu dojrzał i po dorosłemu przyznał się, że kłamali o autostradach: Boleję nad faktem, że nasze bardzo ambitne plany o możliwości uzyskania przejezdności nie będą zrealizowane. Prawda jak dojrzale? Boleję, ambitne, przejezdność. Zupełnie jak Tusk, który bierze pełną odpowiedzialność…
Mucha też dojrzewa. Powiedziała po kolejnej wtopie, że się dopiero uczy. Ale słabiutko, bo zamiast na odwołany mecz zaprosiła wszystkich z ważnymi biletami na odśnieżanie(!)
Boni też się uczy. Powiedział, że protesty ws. podpisania umowy ACTA były dla niego lekcją pokory, wielką lekcją i że wyciąga wnioski.
Uczą się ministrowie, uczą. Ale czy nie mogliby tego robić w szkole kiedy był na to czas? Widać nie. Rząd szkoły likwiduje, programy w pozostałych upraszcza, tak że rzeczywiście, niedługo po naukę tylko do rządu…
Dojrzewający premier wyrósł z podwórkowej piłki i wziął się za tenisa. Regularnie, w środy, w środku dnia. Dlaczego tenis? Jeździ do tej Brukseli, obserwując uczy się i widzi, że inni politycy w gałę nie grają. Tenis, golf to i owszem, a i publika jakaś inna.
Natomiast kibice Legii i Wisły protestujący przeciwko odwołaniu meczu zapowiedzieli marsze w stolicy. Władza się przygotowała, przegrupowała, a kibice zrobili ją w Tuska i przemarsze w ostatniej chwili odwołali. I co teraz w telewizorach pokażą?
Połowy tygodnia (5.)
Tydzień wzruszeń. Wzruszył mnie Tusk tym jak skomentował podpisanie paktu fiskalnego.
Z tonem pewnej wyższości oznajmił, że nie zawracał głowy naszym partnerom, że zawartość merytoryczna paktu mogłaby być ambitniejsza. Dodatkowo wytłumaczył porażkę słowami: nie ma czegoś, co chcieliśmy osiągnąć. I to ostatnie to chyba motto jego działalności…
Drugie wzruszenie zawdzięczam Boniemu. Pozazdrościł Tuskowi symboli (astrobazy, orliki i świetliki) i postanowił mieć swoje. Latarniki. Za 15 mln. W każdej gminie pojawi się gość, który będzie namawiał do korzystania z Internetu. Dla mnie bomba.
Ledwo otarłem łzy wzruszenia, a tu zaatakował mnie Tusk. Powiedział, że podpisanie ACTA to błąd i że podjął definitywną decyzję o zawieszeniu procesu ratyfikacji umowy. Zwracam uwagę na słówko definitywnie. Twardy gość. I jak można się było spodziewać obiecał spotkanie z Internautami. I jaki oryginalny!
Kolejne wzruszenie zawdzięczam parze Mucha – Tusk. Ona zatrudniła swojego fryzjera na stanowisku wicedyrektora COS, a on poproszony o komentarz odpowiedział z pewną dezynwolturą: fotel wiceszefa COS to jednak nie taka pozycja jak minister czy szef sztabu generalnego. Jasne, w tym rządzie poniżej ministra wyłącznie fryzjer. A ministrem jest cieć…
Nie zawiódł mnie Komorowski. Oburzył się na raport specjalistów z Krakowa. Nie, nie za to, że ruski raport ws. Smoleńska okazał się fałszywy, tylko, że rzecz się wydała! To są sygnały o jakimś hasaniu, tak powiem, niejasnych zupełnie motywów w Prokuraturze Generalnej. W wojskowej to oczywiście rzecz nie do pomyślenia…
Kolejne wzruszenie też zawdzięczam Komorowskiemu. Ogłosił, że: mamy nadzieję, że po wyborach nastąpi ponowna intensyfikacja dialogu z Rosją. Mnie zastanawia ta królewska liczba mnoga…
Media przez tydzień pokazywały swoją nędzę epatując nas sprawą porwania dziewczynki z Krakowa. Przypomniała mi się stara piosenka Kleyffa o telewizji. Nie to, że świeże groby i biedne dzieci zawsze wzruszą, ale zakończenie: Patrzy prawy obywatel/Mija dzień za dniem, godzina/A z nim razem na kanapie/Relaksuje się rodzina/Z telewizji jego matka/Z gazet dzieci do zrobienia/Żona jakby wzięta z radia/A on cały z obwieszczenia
Połowy tygodnia (4.)
Po raz kolejny mieliśmy do czynienia z manifestacjami na ulicach. W żadnym konkretnym miejscu nienajwiększe, ale w tylu miejscach jednocześnie, że chyba najliczniejsze w Tuskowej pięciolatce. Co więcej, przynajmniej u swoich początków, chyba nie aranżowane przez polityków.
Wyzwalaczem niepokojów była po cichutku przeprowadzona i podpisana ustawa pn. ACTA. Młodzież bojąc się o fejsa, demoty czy ściąganie muzyki i filmów postanowiła niezadowoleniu dać wyraz. Do zupełnie niezorientowanych w czym rzecz, broniących kwejka i bestów, dołączyli inni z ogólniejszymi, antyrządowymi hasłami.
Do manifestujących próbowali dołączyć politycy. Chyba ze wszystkich ugrupowań z wyłączeniem PO i PSL. Ci idą w zaparte, że być może były jakieś błędy, ale przecież zawsze można usiąść do dyskusji. Ten sam motyw pojawił się na przełomie roku, kiedy to Arłukowicz wszystko tłumaczył nieporozumieniem i emocjami. I chociaż klamka zapadła, to zapraszał do debat. Tusk teraz to samo: podpisał i zaprosił do konsultacji. Oni po prostu obrażają moją inteligencję…
Jeszcze dziś z tych protestów nic nie będzie, Tusk czy inny Boni zorganizują debatę z Internautami, obiecają wprowadzić do konstytucji nieusuwalność fejsa z komórek i będzie spoko. Ale za jakiś czas, kiedy da o sobie znać frustracja z dużo poważniejszych powodów, dzisiejsi bezrobotni wyślą Tuska i towarzyszy na zieloną trawkę. Nie wyspę.
Zielona trawka dla Tuska! To moja, konserwatywna, wersja sloganu lewaków…
W tle niezauważone przeszły ważne sprawy. Jedną z nich jest budżet. Otóż Vincent-Rostowski poinformował nas, że na tle Europy nie mamy się czego wstydzić. Co więcej obiecał, że w roku 2015 z deficytem zejdziemy do 1 proc. PKB, a dług publiczny spadnie do 47 proc. PKB. Szkoda, że nie powiedział co będzie z nami na przednówku…
Facet, który musi nowelizować budżet co pół roku – czego nie jest w stanie przewidzieć – obiecuje nam co będzie w 2015? Znowu mnie obraził…
Tymczasem Tusk jedzie do Brukseli walczyć o miejsce przy stole w zamian za podpisanie paktu fiskalnego, którego oprócz Niemiec i Francji nikt nie chce. Co więcej, nie ma zamiaru zdradzić posłom stanowiska negocjacyjnego Polski w tej sprawie.
Posłowie są oburzeni, a ja nie: przecież on sam nie ma pojęcia…
Połowy tygodnia (3.)
Tego nie wymyśliłby „Monty Python”. Dzieją się rzeczy istotne i poważne, a rząd Tuska za pośrednictwem swoich mediów forsuje humor abstrakcyjny. I to jak!
Zaczęło się od dość prostego komunikatu: To bardzo ambitne plany rządu. Premier chce, by… i tu Państwo nie zgadną. Chodzi o ustawę refundacyjną? Kłamstwa rusko-smoleńskie? Uchylę rąbka tajemnicy: …Polska wzięła udział…, a więc jednak nie o krajowe podwórko tu chodzi. O to, że Niemcy i Francuzi nas olewają? Nie, nie macie Państwo szansy zgadnąć. Rozwinę rzecz do końca: …w podboju kosmosu.
Skomentować to trudno, ale gdyby tak wsadzić Tuska do rakiety i wystrzelić go w ten cały kosmos. I niech sobie podbija – zgodnie z naturą – jako satelita…
Kolejne komunikaty rządowo-medialne, gdyby nie dotyczyły spraw tragicznych, byłyby równie zabawne. Otóż po tym jak okazało się, że cały ten raport Anodiny-Millera jest jednym wielkim kłamstwem Tusk i jego towarzysze zaczęli tworzyć kolejne historie. Na przykład skoro nie ma dowodów, że Błasik nie naciskał, to znaczy, że naciskał. Albo jak magik wyciągnęli z kapelusza kolejnego generała w kokpicie. Trochę ich z tymi sztuczkami poniosło, gdyż zaraz potem okazało się, że nie było żadnego kokpitu, ale w kokpicie było kilkanaście ciał, w tym nie było ciał pilotów.
I idą tak w zaparte traktując ludzi jak półgłówków. Może ich wyborcy są zadowoleni, ale jak już do nich dotrze, że są idiotami i że zostali wykorzystani…
Seremet tydzień czekał, by wystąpić o dymisję Parulskiego. Ale wystąpił. I wtedy okazało się, że Komorowskiemu ma się nie podobać i Tuskowi ma się nie podobać. He, he, no to im się nie spodobało. Do tego doszło, że kibicuję Seremetowi, co normalnie przysparza mnie o mdłości. Chwiejny jestem, jak chorągiewka…
Ale nie tylko u nas panuje humor abstrakcyjny. Otóż główny komisarz unijny poczęstował nas następującą złotą myślą: Mamy 23 mln bezrobotnych w UE, a jednocześnie mamy 23 mln małych i średnich firm. Jeśli każda z nich stworzy jedno dodatkowe miejsce pracy, to będziemy mieli problem rozwiązany. Tą złotą myślą poczęstował nas Barroso w Zabrzu odbierając nagrodę złotego liścia babki.
A kto by zatrudnił takiego Barroso?
Połowy tygodnia (2.)
Premier, jakby przeczuwając, że będzie coś się działo wyjechał na urlop. Należało mu się, święta były męczące, a wcześniej uczył się długo angielskiego gudbaj, by efektownie zakończyć naszą prezydencję. A Tusk kierując Europą poruszył miliony serc Europejczyków, tak jak Owsiak poruszył miliony serc Polaków.
Europejczycy też poczuli się poruszeni, na tyle, że zgodzili się wziąć od Tuska pieniądze i nie zgodzili się na jego udział w obradach strefy euro, nawet w charakterze podającego do stołu. Żeby nie podsłuchiwał. Tusk jest bardzo koncyliacyjny więc się zgodził mówiąc, że nie jest wszechmocny. To mnie trochę zaskoczyło, gdyż do tej pory myślałem, że jest.
Bardzo koncyliacyjny okazał się być również Seremet. Pojechał towarzysko do Rosji i tam zgodził się ze zdaniem rosyjskich prokuratorów. Rosjanie obiecali wybudować wiatę nad wrakiem samolotu w tej pięciolatce, obiecali nie prowadzić jakiegokolwiek śledztwa lub odwrotnie i zainteresowali się czarnymi skrzynkami o czym zresztą nie rozmawiano. Prokurator Seremet, jak rozumiem w naszym imieniu, uznał zapewnienia Rosjan za niezwykle cenne.
A miał okazję nie pojechać, gdyż w przeddzień wyjazdu jeden z naszych prokuratorów wojskowych strzelił sobie w łeb. Co prawda nie wcelował, ale niesmak pozostał. Na jaw wyszło, że żołnierze są niewyszkoleni, gdyż nie potrafią strzelać, i że generał (za Smoleńsk) Parulski i jego pododdziały prokuratorów wojskowych nie chcą się dać zlikwidować przez cywilów. Więc Seremet przyjął strategię Tuska i dał chodu…
…a uaktywnił się Komorowski. Koncyliacyjnie był za tymi i za tymi. Ponadto prezydent zauważył, że prokuraturze brak wizji. Z tym ostatnim się nie zgadzam, samobójca-nieudacznik robił to właśnie na wizji i z fonią…
Miał jeszcze miejsce skecz z wyrokiem za stan wyjątkowy. Kiszczak dostał dwa lata w zawieszeniu, Kanię uniewinnili, a Jaruzelskiego wyłączyli. Dlaczego skecz? Znalazło się ileś mądrych głów, co to przyjęły wyrok ze zrozumieniem, jako symboliczny i piętnujący. Wiele razy o tym pisałem, krótko powtórzę: ludzie ginęli i cierpieli niesymbolicznie.
Ja tam taki koncyliacyjny nie jestem, więc skwituję to jako skandal.
Nowe Prawo geologiczne i górnicze od 01/ 2012 zrobi z Polski GEO-kolonie !!!
Więcej tutaj:
Gaz łupkowy – Szokujące Fakty i Mity
http://www.youtube.com/watch?v=RvwEGLrATAk
„Art. 15. 1. Ten, kto rozpoznał złoże kopaliny, stanowiące przedmiot własności górniczej, i udokumentował je w stopniu umożliwiającym sporządzenie projektu zagospodarowania złoża oraz uzyskał decyzję zatwierdzającą dokumentację geologiczną tego złoża, może żądać ustanowienia na jego rzecz użytkowania górniczego z pierwszeństwem przed innymi.”
zrodlo:
http://prawo.legeo.pl/prawo/ustawa-z-dnia-9-czerwca-2011-r-prawo-geologiczne-i-gornicze/
Co zostało matematycznie udowodnione do tej pory:
Tupolew nie uderzył w brzozę cz.1
http://www.youtube.com/watch?v=1Mifb8aG3c0
Tupolew nie uderzył w brzozę cz.2
http://www.youtube.com/watch?v=-qOyOflonRo&feature=relmfu
Dane z Taws odczytane przez producenta systemu!!
Połowy tygodnia (1.)
Kolejny element pakietu oszczędnościowego rządu, zwany ustawą refundacyjną spowodował niezrozumiałe oburzenie ludzi i opozycji. Niezrozumiałe, bo to wszystko dla naszego dobra.
Dodatkowo będzie można w ten sposób zdobyte pieniądze przekazać na upadające służby zdrowia w eurolandzie. Ponadto, efektem ubocznym będzie zmniejszenie populacji w kraju o ludzi biednych i schorowanych co da dodatkowe oszczędności, gdyż nie trzeba będzie więcej ich leczyć. Przy okazji zmniejszą się kolejki w przychodniach, dzięki czemu młodzi wykształceni będą mieli większy komfort leczenia. Na kredyt oczywiście.
Dla mnie niezrozumiałe w całej tej historii jest to co robi PIS. Skutecznym adresatem wotum nieufności są Tusk z Pawlakiem, a nie podrzędny działacz-karierowicz. Jeszcze raz powtórzę: za to wszystko odpowiadają Tusk i Pawlak!
W cieniu zdrowotności zdążyliśmy zaobserwować zmiany w MSW: usunięcie komendanta policji i wiceministra z jednoczesnym wychwalaniem ich kompetencji. Niejaki Poliszynel twierdzi, że to cd. podziału ministerstwa SW (m.in. usuwanie ludzi Schetyny) i wzmacnianie Tuska (Cichocki robi tu za Arłukowicza). Efektem finalnym ma być podporządkowanie ABW. Celem jest osiągnięcie tego co miał kiedyś Kiszczak. Premier widać przewiduje, że będzie mu to potrzebne…
Kolejną sprawą w cieniu zdrowotności jest decyzja Krajowej Rady Zaprzyjaźnionych Mediów o nieprzyznaniu koncesji telewizji „Trwam” na ostatnim multipleksie. Eliminacja tejże telewizji jest z punktu widzenia władzy zrozumiała, wszak Tusk chce mieć również to co miał Jaruzelski. Poza tym przyznano koncesje swoim i po prostu nie było już miejsca. Efektem ubocznym jest oferta programowa: młodym wykształconym siedzącym nad grilem z piwem w ręku musi przygrywać disco polo. Żeby nie słyszeli niczego innego…
Tydzień wieńczy… zdrowie. Otóż jak co roku możemy obserwować reklamę salonowej hucpy charytatywnej zwanej „Orkiestrą”, której celem jest wydawanie głównie publicznych pieniędzy na publiczne zobowiązania. Marże pobiera łańcuszek organizatorów, a wiele postaci polityki krajowej i lokalnej przyprawia sobie wawrzyny szlachetnych darczyńców.
Cóż, warto raz do roku poczuć się szlachetnie. Tak w cieniu zdrowotności…
Obejrzałem właśnie film „Pogarda” Joanny Lichockiej dołączony do GP
w pewnym momencie jest pokazane wystąpienie Marty Kochanowskiej
(córki) w Europarlamencie. Zwraca m. in. uwagę gdzie był remontowany
tupolew.
po tym wystąpieniu premier Litwy Vytautas Landsbergis odpowiada jej
mniej więcej tak: Pani wystąpienie jest bardzo stanowcze,
NIECH PANI SIĘ WYSTRZEGA WYPADKU SAMOCHODOWEGO.
Połowy tygodnia (52.)
Natura w ostatnim tygodniu roku była dla nas łaskawa. Bez mrozu i śniegu dała szanse budżetom samorządów i budżetowi państwa. Zaoszczędzone pieniądze będziemy mogli w ramach solidarności europejskiej dać Włochom i Hiszpanom. Na odśnieżanie oczywiście.
W zeszłym tygodniu Tusk nagrodził PO posła Sekułę dając mu stanowisko wiceministra. W tym tygodniu nagrodził w podobny sposób PO posła Tomczykiewicza. Pamiętacie państwo? To był taki jeszcze prostszy Chlebowski. Pasuje do całej reszty. Przypomnę, że Komorowski też rozdaje ordery zasłużonym. Partii.
„Superexpress” ujawnił specjalistów z gabinetów politycznych. Ci, za którymi teczki nosili, wraz z awansem awansowali służących. Ale zgodnie z doktryną dziś nie ma panów i służących. Są ministrowie (od: służący monarsze) i ich doradcy polityczni. Panie ministrze doradzałbym jedną łyżeczkę cukru…
Tusk, pierwszy minister, zamówił sobie po raz kolejny szkolenie z języka obcego. Podobno w związku z pełnieniem zakończonej prezydencji. Nieżyczliwi mówią, że chce zostać szefem wszystkich komisarzy. Biedak początkowo chciał zamawiać rosyjski (tam będą mieli casting na prezydenta), ale mu wytłumaczono, że dziś komisarze są w Brukseli. Stąd wybór angielskiego…
Inny znowuż minister, od zdrowia zobaczył czym się różni bycie ministrem bez teki i z samochodem od bycia ministrem z teką i z samochodem. A teka zawierała wspaniałe ustawy zdrowotne autorstwa PO. Trudno było ludziom rzecz przedstawić, więc w samą Wigilię ogłosił minister zmiany na liście leków refundowanych. Że niby nikt nie zauważy.
Zdrowy – zapewne nikt. Ale potrzebujący – jak najbardziej. A tak się nieszczęśliwie dla ministra złożyło, że musi pracować dla potrzebujących. No i rozpętała się wredna pisowska nagonka… Chcąc nie chcąc kilka pozycji na liście leków poprawił. Zakomunikował nam, że będzie nowocześniej, taniej dla nas, taniej dla budżetu. Winni – spekulanci i koncerny farmaceutyczne. Pasuje do reszty.
A na koniec ks. Boniecki jak zwykle złamał zakaz wypowiadania się do mediów i pochwalił atak hakerów na strony Internetowe zakonu Marianów. Potem kłamał, że media kłamały itd… Też pasuje do reszty. Powinien zostać ministrem (na doradcę za stary). I służyć partii…
Połowy tygodnia (51.)
Boże Narodzenie tuż, ale jak tu być łagodno-świątecznym kiedy rzeczywistość skrzeczy? Z radia bombardowali mnie politycy i tzw. znani. Dziennikarzy, nie wiedzieć czemu, najbardziej interesował karp. Albo hodowcy albo nasz główny problem narodowy.
A znani i lubiani życzyli nam głównie śniegu i spokoju rodzinnego. Hm, gdybym nie wiedział, czym jest Boże Narodzenie, to z wzmiankowanych rozmów nie dowiedziałbym się co to za święta. Wydedukowałbym, że mają jakiś związek z brakiem spokoju i do ich realizacji śnieg jest niezbędny. Ciekawe czy w Afryce też by tego śniegu życzyli…
Trudno było znaleźć dobre wiadomości, ale mi się udało. Po pierwsze telewizja publiczna nie wyśle naszego reprezentanta na koncert Eurowizji.
Po drugie partia rządząca powoła specjalną komisję do deregulacji gospodarki. Tak jakbym to już kiedyś słyszał, ale nie będę się upierał. Z drugiej znowuż strony deregulacja naszej gospodarki zaczęła się tego dnia kiedy Tusk z towarzyszami objęli władzę, więc to tylko taka mała wisienka na torcie…
Trzecia dobra wiadomość to sukces polskiej prezydencji. Przeszło troszkę niezauważone, ale warto nagłośnić. Otóż Polacy jako jedyni z Europy dostąpili zaszczytu złożenia kondolencji północnym Koreańczykom z okazji śmierci oprawcy i dyktatora Kim Coś Czegoś. Ja tam we własnym imieniu północnym Koreańczykom nie współczuję, wprost przeciwnie…
Czwartą dobrą wiadomością, chociaż dla mnie lekko niezrozumiałą było niewysłanie prezydenta Komorowskiego na pogrzeb prezydenta Havla. Jakby nie patrzeć kilka gaf mniej. Czemu nie pojechał Tusk też nie wiem, może miał jakiś mecz przedświąteczny. Gorzej, że wysłano Wałęsę. Niestety nie na stałe tylko w delegację…
Piątą dobrą wiadomością jest „wierność nagrodzona”. Jak państwo pamiętają był taki PO poseł Sekuła. Ukręcił bez grama wstydu aferę Tuska (zwaną przez media hazardową). I ów Sekuła, którego nikt nie chciał ani do Sejmu ani do samorządu został wiceministrem. Chociaż właściwie nie wiem czy to dobra wiadomość…
To już koniec dobrych wiadomości.
Wracając do Świąt Bożego Narodzenia: Życzenia.
Połowy tygodnia (50.)
Trzydziesta rocznica wprowadzenia stanu wyjątkowego (zwanego w nomenklaturze bolszewickiej – wojennym) została przez władze i ich media zignorowana. Chociaż nie całkiem.
Taki na przykład minister SZ pojechał 13 do Moskwy. Po nic, ale dowiedzieliśmy się z ust rosyjskiego ministra, że mamy bardzo dobry, bardzo konstruktywny dialog polityczny
A doradca Komorowskiego nazwiskiem Lityński powiedział o Jaruzelskim: Nie mogę mu odmówić tego, że był polskim patriotą. Natomiast z drugiej strony był człowiekiem na usługach obcego mocarstwa. Ale bardzo trudno jest powiedzieć o nim, że był człowiekiem złej woli. Moim zdaniem nie był człowiekiem złej woli. Znalazł się w złym miejscu.
Mógłbym wymieniać godzinami ileż to razy Jaruzelski znalazł się w złym miejscu. Natomiast nie umiem znaleźć w jego życiorysie ani jednego dobrego miejsca. Jedyne jakie bym zaoferował to długoletnie, niesymboliczne, więzienie…
Media umiały się znaleźć. Relacje z organizowanego w Warszawie przez PIS marszu zostały wykonane jak w najlepszych latach stanu wyjątkowego. Na ulicach było ponad 10 tys. osób, a z telewizji mogliśmy się dowiedzieć, że było tylko kilku frustratów. To się nazywa misja.
Ale kiedy w ramach misji Pospieszalski przypomniał w telewizji dokument z połowy lat 90 o tym jak to Geremek rozmawiał z Cioskiem podniósł się rwetes na salonie. Dołączył prezes telewizji publicznej pisząc list przepraszalny(!) do jakiejś fundacji imienia obrony Geremka.
Przypomnę, że ten sam prezes bronił zatrudnienia satanisty bredząc coś o poszerzaniu debaty publicznej nawet na tematy kontrowersyjne. A tu przecież nawet nie można powiedzieć, że postępowanie Geremka było kontrowersyjne. Zawsze chciał być blisko władzy, bez różnicy czy to PZPR czy nie…
To wszystko i tak zostało przyćmione echami eurozobowiązań Tuska i Sikorskiego („Weźcie i mnie! weźcie i mnie!”). Debata sejmowa pokazała po raz kolejny, że rządzący mają posłów w… głębokim poważaniu. Jedyne co wiemy, to to, że będziemy finansowo pomagać dużo bogatszym. Gdyby to był jeszcze wdowi grosz, ale nie! Ma być zastaw się, a postaw się. Z fantazją.
Tylko dlaczego Tusk realizuje swoje fantazje kupcząc naszym losem?
Połowy tygodnia (49.)
Tusk nie ma czasu na rządzenie w Polsce, to takie przyziemne. Natomiast życie lepszych sfer – o! – to jest to co kręci. Taki awans, z trójmiejskiego podwórka na sale bankietowe w samej Brukseli!
Co więcej tam wszyscy się z Tuskiem zgadzają. Dokładniej rzecz ujmując, tam Tusk się uniżenie zgadza. Niestety, czasem trzeba przemówić. Jeśli na konferencji – nie ma sprawy – są tłumacze. Gorzej na bankietach. Och, jak dobrze by było wiedzieć o czym oni rozmawiają i z czego się śmieją, gdy się przechodzi w pobliżu…
Tuż przed ostatnim pagórkiem europejskim Cameron chciał z Tuskiem pogadać. Tusk odmówił i słusznie. Po pierwsze to jakiś renegat. A po drugie jak z nim rozmawiać, skoro jest się na etapie My name is Donald i I’m from Warsaw. No bo jak powiedzieć po angielsku Sopot? Już lepiej przytakiwać Merkel: można śmiało powtarzać Ja, Zoppot…
Podobnie było z przemówieniem Sikorskiego. Fakt, przesłał wcześniej i do kancelarii premiera i do prezydenta. Ale cóż z tego skoro po angielsku? Żeby jeszcze po rosyjsku było. Trzeba było zaakceptować, bo wyszłoby na jaw, że się nie rozumie…
I na złość Komorowski i jego doradcy nagle przypomnieli sobie, że to oni są od suwerenności. Jak tak uważają, niech sobie pomaszerują z Kaczyńskim i tą jego hołotą…
A pagórek europejski zakończył się powodzeniem. Zgodzili się na wszystkie nasze żądania. Wezmą od nas kasę (50 mld euro do spółki z dwoma krajami), będą sprawdzali nasze rachunki i nie będą wymagali od nas podejmowania jakiejkolwiek decyzji, a wyłącznie realizacji. Jest się czym pochwalić.
Europa (…) jest najbardziej atrakcyjnym modelem współdziałania i współżycia państw i narodów, jakie współczesny świat wymyślił zakomunikował nam Tusk. Po polsku.
Bo w kraju gorzej. Wszystkie oszczędności z exposé diabli wzięli. Urzędnicy się nie zwalniają, sędziowie i prokuratorzy nie dają sobie zamrozić pensji, późniejszy wiek emerytalny został przez większość oprotestowany, KRUS musi zostać, zmiana waloryzacji emerytur będzie niekonstytucyjna… Jak z takimi pracować?
Komorowski też nie zasypia gruszek w popiele. Zgłosił projekt niezwykle ważnej ustawy o godle na strojach niektórych sportowców i odznaczył krzyżami oficerskimi Orderu Odrodzenia Polski żony prezesów telewizji TVN i Polsat.
Tego ostatniego nie rozumiem. Prezes TVP nie ma żony?
Połowy tygodnia (48.)
To był w zasadzie tydzień jednej sprawy. Dokładniej jednego przemówienia. Minister SZ Sikorski, największe ego polskiego rządu, postanowił stać się najważniejszym polskim politykiem. I to był błąd. Skrytykowali go niemal wszyscy. Nawet dziennikarze początkowo nie wiedzieli jak się zachować.
Po jakimś czasie Tusk raczył nas poinformować, że przemówienie Sikorskiego w Berlinie było efektem wielomiesięcznej pracy całego rządu(!), a Sikorski zamilkł. To wszystko razem oznacza, że Tusk zaakceptował fakt zaistnienia Polski na arenie międzynarodowej (wszystko jedno jak, byle mówili), a nie zaakceptował faktu, że to nie on jest najważniejszy.
Nawiasem mówiąc za wiele za granicą o Polsce nie mówili, proszę przejrzeć serwisy Reuters czy AP. W tym ostatnim w raporcie o stanowiskach państw europejskich padło tylko jedno zdanie i to z nazwiskiem Sikorski, a nie Tusk: Polish Foreign Minister Radek Sikorski – whose nation lost milions of people in the Nazi invasion and occupation – shocked many this week when he made a dramatic appeal for greater German influence.[ D. Rising; AP; 3 XII 2011 r.].
Po wyjaśnieniu sprawy przez Tuska dziennikarze i politycy wzięli się do komentowania. Okazało się, że Sikorski mówił słusznie, Tusk nawet powiedział, że przemówienie to było dla Niemców nieprzyjemne (taki kozak!). Więcej nawet, powinniśmy jak najszybciej dążyć do unii fiskalnej czy jakiejś tam z Niemcami i Francją. Wspólna polityka fiskalna, akceptacja budżetów narodowych i te rzeczy… Jeśli Tusk chce, nie się opodatkuje wspólnie z Merkel. Ale niech uprzedzi Angelę, że nie będą mieli ulgi na dzieci i na Internet…
Dla mnie pycha. ZSRR wziął nas kiedyś siłą. To przynajmniej rozumiem. Ale żeby tak samemu się oddawać? I to za darmo? To już chyba już nie zawód, a cecha charakteru…
Martwi trochę głos opozycji. Powinni poddać tezy Sikorskiego drobiazgowej analizie i zadać rządzącym kilka ważnych pytań. A jedno naprawdę warto: czy są jakiekolwiek analizy rządowe związane z ew. rozpadem strefy euro i wpływem na naszą gospodarkę? Czy rządzący opierają się tylko na doniesieniach zagranicznych mediów? Bo może rozpad strefy euro nam się opłaca? Bo może pozostanie poza jakąś unią fiskalną jest opłacalne?
No, ale takie rzeczy nikogo nie interesują. PIS bierze się za organizację marszu, a Solidarna Polska stawia Sikorskiego przed Trybunałem. Zaczynam podejrzewać, że wart Pac pałaca…
Połowy tygodnia (47.)
Jak można było się spodziewać, rządzący grają dokładnie tak samo jak w zeszłej kadencji Sejmu. Kolejnym powtarzalnym numerem jest wybór przedstawicieli PIS do sejmowej komisji ds. służb specjalnych. Oczywiście każda partia może wybrać kogo chce. Ale nie PIS.
Chodzi o Macierewicza i Kamińskiego. Jak wiadomo są psychopatami, faszystami czy tp. W związku z tym nie można ich dopuścić do czegokolwiek nie mówiąc już o komisji, która miałaby rządzących kontrolować w dość newralgicznym miejscu. Gdyby byli pederastami walczącymi o swobodną aborcję, prawa człowieka lub ginących gatunków muszek wtedy mieliby szanse. Ale nie są.
Ze służbami specjalnymi wiąże się również nagłe zatrzymanie Czempińskiego. Za sprawy sprzed dekady. Podobno chodzi o duże łapówki związane z prywatyzacyjnymi działaniami SLD. Kto pamięta sprzedaż STOENu czy LOTu, ten zaskoczony jest co najwyżej tym, że po tylu latach postanowiono część gości przymknąć. Sam przekręt był widoczny gołym okiem. Wszyscy co wtedy protestowali, byli oszołomami. Ciekawe, że obrońcą Czempińskiego jest Brochwicz.
To wydarzenie napawa mnie optymizmem. Może to znak czystek i walk między służbami. A to oznacza szczelinę, która daje szanse na przejęcie władzy przez PIS. Poczekamy, zobaczymy…
W kraju oprócz podniesienia podatków kluczową metodą naprawy finansów krajowych będzie kolejne oszustwo w papierach. Vincent-Rostowski zorientował się, że nie obroni lecącej złotówki i krajowe metody mierzenia długi będą musiały wykazać przekroczenie pierwszego progu ostrożnościowego.
I co wymyślili eksperci? Zamiast brać kursy walut z ostatniego dnia roku będą brali kursy średnioroczne. W ten sposób, nie dość, że nie trzeba będzie bronić złotówki, to nie przekroczy się progu 55 proc. i jeszcze dług okaże się niższy niż w rzeczywistości. Sukces. Za rok tak się nie da.
Na koniec deser. Poseł Mularczyk (d. PIS) powiedział przy okazji wznowionej zadymy nad karą śmierci, że klub Solidarna Polska, będąc uczciwym wobec wyborców i coś tam dalej. To jest śmieszne o tyle, że jakby Mularczyk i koledzy byli uczciwi wobec wyborców, to złożyliby mandaty. Gdyby byli uczciwi, to oddaliby co skradzione i zaczęli budowę na swoim. A tak prezentują uczciwość dialektyczną…
Połowy tygodnia (46.)
Tydzień został zdominowany przez powołanie nowego rządu. Ileż to było spekulacji kto będzie ministrem i dlaczego. I po co było strzępić języki po próżnicy?
Tusk przedstawił skład Rady Ministrów z łapanki. Z takimi tuzami jak Nowak czy Mucha. Na dodatek do rządu trafił Arabski. To chyba ten sam mechanizm, który wcześniej zaobserwowaliśmy przy obsadzaniu Kopacz i Grabarczyka. Ale czy oni wiedzą jak skończył wierny Rusłan?
Sformowanie nowego rządu, jak wcześniej pierwsze posiedzenie Sejmu, pokazały nam, że będzie jak było, tylko gorzej. Nawiązaniem do czasów przeszłych był niezwykle dowcipny prezydent: wręczając oficjalnie nominacje członkom rządu, premierowi wręczył szalik przechodni. I jak to w sztukach bywa, gdy w pierwszym akcie pojawia się szalik…
Szumnie zapowiadane exposé (jak wcześniej przemówienie Komorowskiego: banalne, a zapowiadane jako wiekopomne ) okazało się być żałosne. Żałosne, gdyż pokazało, że Tusk nie ma żadnego pomysłu ani na amortyzowanie obecnego już kryzysu, ani też jakiejkolwiek wizji rozwoju kraju.
Warto podkreślić, gdyż media tego nie zauważają, że pogarszająca sie sytuacja ekonomiczna kraju nie jest skutkiem światowego kryzysu, który pojawił się jako Deus ex machina, ale skutkiem działań rządu Tuska, który nie reagował przez trzy – cztery lata na coraz silniejsze sygnały.
Wymiernym efektem przemówienia Tuska był spadek wartości akcji KGHM o ok. 4 mld – zapowiedział opodatkowanie firm zajmujących się kopalinami. Tego efektu widać nie przewidział, a jakich ma specjalistów wszyscy widzimy. Wpadki Tuska nie zamortyzowała akcja podnoszenia wartości złotówki uruchomiona przez BGK po zakończeniu exposé. Miał byc efekt pijarowy (super przemówienie – złotówka rośnie), a wyszło jak zawsze…
I wtedy pojawił się szalik. Tusk odpowiadając na pytania poselskie nawiązał do Marszu Niepodległości i całą winą za zajścia w Warszawie obarczył chuliganów w szalikach. W szczególności według Tuska atakowali oni najświętsze polskie symbole. W ten sposób dramat został zawiązany poprawnie i posłowie PIS na znak protestu opuścili salę…
A na dodatek ci co psuli zegarek dali sobie samym votum zaufania do jego naprawy…
Połowy tygodnia (45.)
Prezydent Komorowski odznaczył czołowe postaci radiowej „trójki” – tej najnowszej, zasłużonej oczywiście. A w kolejnej serii odznaczeń order Orła Białego dostał Romaszewski. Ciekawa była postawa mediów. Nie zajęły się Romaszewskim, tylko Komorowskim. Tak. Okazało się, że był to wyłącznie pretekst do wykazania łaskawości prezydenta…
Natomiast niemiecka prasa odznaczyła Tuska tytułem „Europejczyka Roku”, „Rozkroku”, czy jakoś tak. Ponoć pokazał, że suwerenne rozumienie własnego kraju i społeczeństwa można pogodzić z solidarną i proeuropejską polityką modernizacji. Trudne zdanie, zrozumiem je dopiero jak zostanę europejczykiem…
Polskie lewactwo również postanowiło zasłużyć na tytuł „Lewactwa Roku”. Zaprosiło niemieckich bandytów na obchody rocznicy odzyskania niepodległości. Łatwo przystali – w ramach rewanżu za niegdysiejsze rozbrajanie…
Można zażartować, że państwo polskie po raz kolejny zdało egzamin. Służby nie umiały upilnować porządku, co więcej pobudzały polskich i niemieckich bandytów do agresji. W ten sposób byliśmy świadkami widowiskowych zajść w centrum miasta z paleniem wozów policyjnych i „tvn” włącznie.
Władze (państwowe i miejskie) nie reagowały na zapowiedzi siłowych prób przepędzenia Marszu Niepodległości. Co więcej, o burdy oskarżyły… organizatorów zgromadzenia.
Policja zatrzymywała polskie autobusy jadące do Warszawy i pod pretekstem kontroli przetrzymywała, by nie zdążyły na Marsz Niepodległości. Natomiast autobusy z niemieckimi bojówkami łatwo i o czasie wjechały do centrum stolicy. W zasadzie słusznie. Zagranicznych bandytów legitymować mogą teraz na spokojnie, gdyż wśród ok. 200 zatrzymanych połowa jest z Niemiec…
A zakończenie bardziej dla śmiechu: minister Vincent-Roztropek powiedział, że zakładanie 4-procentowego wzrostu PKB w 2012 roku byłoby nieroztropne. Co prawda tak zakładał wyłącznie on sam, ale nie wymagajmy od niego zbyt wiele…
Zastanówmy się, co spowodowało, że zmienił zdanie. Że przed wyborami mogliśmy zakładać duży wzrost, a po wyborach – nie. Odpowiedź narzuca się sama: same wybory. Krótko mówiąc, jak PO zobaczyła kto wygrał, to natychmiast skorygowała (w dół) własne plany. Pyszne!
Połowy tygodnia (44.)
To miał być tydzień finałów. Pierwsza miała się rozstrzygnąć – nazwijmy to umownie – Grecja, a druga – PIS. Byliśmy świadkami może nie finałów, ale półfinałów. Strefa euro jeszcze istnieje, PIS również. Finały – za czas jakiś.
Strefa euro próbowała wyciągać się z długów tak jak baron Münchhausen wyciągał się z bagna. Myślano, że pomoże lewarowanie (przypomnę: to właśnie doprowadziło do kłopotów), czyli krótko mówiąc miano nadzieję na znalezienie kolejnych frajerów, co sfinansują pokrycie gigantycznych długów.
Wyobraźmy sobie sytuację, a której Chińczycy czy Hindusi godzą się na taki układ. Za czas jakiś już nie tylko Europa, ale cała kula ziemska wymagałaby zasilenia z zewnątrz. I co? Prosilibyśmy się na Marsie? Tyle tylko, że nie było by za co wysłać prośbowego Star Treka…
Nawiasem mówiąc ciągle jedna rzecz nie daje mi spokoju. Kryzys finansowy, którego jesteśmy świadkami to nie nagły kataklizm. Ktoś na tym zarabiał – finansowo lub politycznie. Na zdrowy rozum rozwiązanie jest jedno: znaleźć i ukarać winnych, a potem zaciskając pasa wziąć się do pracy. I o ile o tym drugim się przebąkuje, to o tym pierwszym jakoś cicho…
Głośno za to było o PIS. Za sprawą trzech europosłów: Ziobry, Kurskiego i Cymańskiego. Wydaje się, że chcieli przejąć część władzy w partii. Najbardziej zabawny był tekst Ziobry: PiS musi zacząć działać jak dobrze prosperująca korporacja. Awansować powinni ludzie aktywni i najbardziej pracowici. PiS powinien stać partią masową, która angażuje setki tysięcy osób
Dlaczego zabawny? Ano w korporacji wiceprezes nie lata po wrogich jej mediach i nie krytykuje prezesa. Ciekawy jest też argument o partii masowej angażującej setki tysięcy osób. A może miliony?
No i ludzie aktywni nie awansowali. Zostali usunięci i będą mogą sprawdzić się na swoim. Niestety w PIS pozostali pracowici jak Hofman czy Suski. Oby nie zostali wyłącznie tacy (jak w PO) poseł Tomczykiewicz…
Wydarzyła się jeszcze jedna rzecz. Straszna. Dla salonu. Księża Marianie zakazali wypowiadać się ks. Bonieckiemu, który w ekumenizmie poszedł na lewo od Palikota. I cały salon stanął w obronie biednego księdza.
To ostatnie niech będzie przestrogą dla Ziobry. Być bronionym przez salon? Brr….
Połowy tygodnia (43.)
Ostatnie dni składały się z wielu rzeczy mniejszych. Ale gdyby je zsumować, to otrzymalibyśmy rzecz wielką. No bo tak:
* Komorowski i Michnik dostają nagrody telewizyjnych Wiktorów * Komorowski wpada do radia na urodziny Tyma i opowiada dyrdymały o wzajemnym wiązaniu szurowadeł w stodole, co jest oznaką gościnności ludów wschodu * Schetyna unieważnia mandaty posłom PIS uzurpując sobie takie uprawnienia * Krajowa Rada Prokuratorów popiera te działania kuriozalnie stwierdzając, że kandydować to prokuratorzy w stanie spoczynku mogą, ale posłami, to być nie mogą * Wątek polityczny w aferze z Chlebowskim ws. nielegalnej wycinki lasu pod wyciąg narciarski dla Sobiesiaka zostaje umorzony * ABW dobiera się do być może wyłudzających odszkodowania „paprykarzy”, ale nie zauważa przekrętów na grube miliony w MSWiA * CBA wykrywa gigantyczną korupcję u podwaładnych Schetyny * Komornik puka do drzwi PSL (te dwie ostatnie sprawy to elementy walk prowadzonych przez PO) * Chińczycy zeszli z autostrady, odszkodowań nie widać, a tu okazuje się, że trzeba za nich popłacić wysokie zobowiązania * Szczyt ws. obrony euro nie powiódł się całkowicie co udowodnił wzrost oprocentowania włoskich i hiszpańskich obligacji * Tusk i Vincent-Rostowski zostali na szczycie zignorowani * Ale zagraniczna prasa jednak o Tusku napisała – co prawda nie tak jakby Tusk chciał – gest pocałowania Merkel w rękę uznała za przejaw poddaństwa * Vincent-Rostowski powiedział, że budżet to on aktualizuje jak za granicą coś tam uchwalą, znaczy przyznał, że nie wie na razie co robić * zmieniono redaktorów naczelnych w „Dzienniku Polskim” i w „Rzeczpospolitej” * Komorowski powiedział, że Nie warto robić reform dla reform. Warto natomiast mieć ambitne plany reformujące co znakomicie się komponuje ze sposobem działania PO (planować zamiast robić) * Borowcy ewakuowali prezydenta tylnym wyjściem z urzędu w Poznaniu, bo przed urzędem stali ludzie i protestowali
A i tak media zajmują się PIS. Nie ma ważniejszej sprawy dla naszych mediów. Po prostu tylko mistrzostwo świata zdobyte przez Radwańską na chwilę zmieniłoby czołówki gazet…
Może coś przeoczyłem. Ale w natłoku spraw małych warto zauważyć, że układa się to w rzecz wielką. Niestety dla nas… w wielką kupę.
Jadwiga Chmielowska
O Śląsk w Polsce
Zakończenie I wojny światowej, klęska państw centralnych, rewolucyjny ferment nie tylko w Rosji ale i u pozostałych zaborców sprawił, że jak pisze we wspomnieniach Józef Grzegorzek: „polska ludność, korzystając z dogodnej sposobności, chwyciła za broń, żeby utorować sobie drogę do nowej Ojczyzny – Polski”.
Niestety brak ciągłości państwa polskiego po 39r sprawił, że do dziś niestety nie przeprowadzono nad tym fenomenem rzetelnych badań. Pewnym wyłomem jest Encyklopedia Powstań Śląskich, która dostarcza wielu informacji ale nie jest to jednak pozycja próbująca kompleksowo rozwikłać istniejące do dziś zagadki. Wydana została w 1982 w PRL i nie zawiera wielu informacji między innymi o antypolskim nastawieniu partii Róży Luksemburg. Likwidacja w III RP Instytutu Śląskiego i paraliż decyzyjny w sprawie budowy Muzeum Powstań Śląskich w Katowicach, sprawiają wrażenie, że spuścizna tych, co rzeczywiście walczyli w Powstaniach ma zostać celowo pomijana. Zdaję sobie sprawę z tego, że mój tekst będzie dla wielu środowisk kontrowersyjny. Nie zamierzam jednak powtarzać wersji podawanych przez wielu badaczy bez uwzględniania innych źródeł – czyli takich, które przeczą ustalonej tzw. poprawności. Poprawność polityczna a tym bardziej historyczna mnie nie interesuje. Nie piszę też pod gust i upodobania recenzentów. Dziwi mnie fakt lansowania przez wielu nawet wybitnych naukowców jednej tylko grupy politycznej związanej z ugodową polityką wobec Niemiec. Ugodowcy wierzyli być może, że ktoś np. tzw. zwycięska Ententa – „Europa” ulituje się nad Polską i nam coś da…. Nie chcieli widzieć tego, że Anglia popierała rosyjskich białogwardzistów i wcale nie chciała popierać Polski. Jej marzeniem był dotychczasowy porządek w Europie. Nawet nie chciała wspierać armii polskiej w wojnie z bolszewikami. Zaopatrzenie dali nam jedynie Węgrzy. Trzeba o tym pamiętać i nie oczekiwać teraz od Europy tego, o co musimy zadbać sami.
Widzę tu pewną analogię z czasami współczesnymi. W podręcznikach szkolnych wspomina się głównie o prookrągłostołowej części „Solidarności”, marginalizuje się lub wręcz pomija organizacje niepodległościowe. Obszernie natomiast opisuje się i promuje środowiska, które chciały widzieć w Polsce „socjalizm z ludzką twarzą” i absolutnie nie wierzyły w niepodległość. Doprowadziło to do obecnego stanu społeczeństwa, które nie wierzy w swą podmiotowość. III RP jest państwem, w którym w zasadzie nie wiadomo kto podejmuje decyzje i ponosi za nie odpowiedzialność.
Rozpocznę cykl o historii Śląska skazanej na zapomnienie. Moje źródła to relacje bezpośrednich uczestników, wspomnienia ale te, publikowane wtedy, kiedy żyli ci, którzy mogli bezpośrednio oprotestować tworzoną fikcję i bajania. Zobaczą państwo jak bardzo historia się powtarza, jak wiele błędów można uniknąć poznając historie naszych przodków.
Zanim wybuchło Powstanie
W listopadzie 1918r. Niemcy były zrewoltowane. Hasła rewolucji październikowej trafiły na podatny grunt w demobilizowanej armii po przegranej wojnie. Ruch komunizujący dotarł także na Górny Śląsk. Naoczny świadek tak opisuje dzień 10 listopada 1918r.w Bytomiu: „Koło południa lotem błyskawicy rozeszła się po mieście wiadomość , że następnym pociągiem wrocławskim przybędzie do Bytomia brygada marynarzy z Kilonii, która w garnizonie bytomskim dokona właściwego przewrotu. Wieść tę roznosili po mieście agitatorzy niemieckiej partii socjalistycznej, żeby wśród mieszkańców szerzyć postrach i niepokój.” Na budynku koszar wojskowych i ratuszu powiewał czerwony sztandar – znak, że władze objęła rada robotników i żołnierzy. Wtedy to powstał plan przejęcia kierownictwa w radzie przez Polaków i rozpoczęcia ruchu zbrojnego, by przyłączyć Śląsk do Polski. Niestety dwóch Polaków odmówiło przyjęcia funkcji w Radzie – zrobili miejsce innym, którzy pomimo, że nosili polskie nazwiska to mieli „duszę niemiecką – spartakusowską”. Plan nie wypalił. Jest to przykład na grzech zaniechania i postawy „ są ode mnie godniejsi” lub „dlaczego właśnie ja – niech inni to robią !”. Skutki opłakane.
W listopadzie dwaj proboszczowie Paweł Brandys z Dziergowic- powiat kozielski i ks. Banaś z Łubowic w powiecie raciborskim organizowali wiece pod hasłem powrotu Śląska do Polski. Na wiecach tych jeszcze w mundurze niemieckiego porucznika występował świetny mówca Alfons Zgrzebniok – porywający tłumy Ślązaków . Niemcy przypuścili kontratak. Por. Burghardt, wysłannik rządu socjalistycznego, zwalczał zarówno polskie ambicje oderwania się od Prus jak i partie centrowe. Jeździł po parafiach, gdzie księża byli obojętni dla „sprawy polskiej”. Akcją partii „Centrum”, skierowaną oczywiście również przeciwko polskim dążeniom Ślązaków, jak i przeciwko rządowi socjalistycznemu kierował z Berlina Erzberger.
Red. Edward Rybarz zabiegał o zwołanie zebrania polskiej inteligencji, które miało zadecydować o zorganizowaniu polskiego wiecu na bytomskim rynku. 12 listopada w Bytomiu spotkali się – Michał Wolski, Kazimierz Czapla, Wiktor Retzlaff, Paweł Maciejczyk, Jan Eckert, Maksymilian Hanke, Tadeusz Palacz, Stanisław Janowski, Janina Omańkowska, Edward Rybarz i Józef Rymer z Katowic ( późniejszy pierwszy wojewoda). Tak o tym wydarzeniu wspomina Józef Grzegorzek: „Po dwugodzinnych obradach okazało się, że o zwołaniu wiecu pod gołym niebem, a co więcej o ruchu zbrojnym na Górnym Śląsku nie chciano nawet słyszeć. Nie można się temu dziwić, jeżeli weźmie się pod uwagę, że wymienieni panowie, byli to ludzie starsi, którzy z małymi wyjątkami na wojnie nie byli i ducha wojowniczego nie mieli. Zaznaczyć jednak wypada, że znaleźli się też tacy, którzy myśl zbrojnego czynu poparli. Ludźmi tymi byli: Edward Rybarz, Paweł Maciejczyk i Wiktor Retzlaff – tworzyli niestety znikomą mniejszość” Zebraniu przewodniczył Kazimierz Czapla – adwokat, dla którego „Alfa i omega wszystkich rzeczy to – §. Natomiast wszystko to, co z paragrafem się nie zgadza, jest nielegalne, więc niedozwolone.” – tak oceniał go w tamtych czasach J. Grzegorzek – późniejszy twórca Polskiej Organizacji Wojskowej G. Śl. Uważał też, że inteligencja śląska, swą zachowawczością nie spełniła pokładanych w niej nadziei – „W „Ulu” zgromadziła się przeto górna warstwa polonii bytomskiej – wszystko ludzie, którzy stanowili niejako uprzywilejowaną kastę przywódców ludowych. A jednak gdy chodziło o to, żeby w historycznej chwili powziąć śmiałą decyzję, nakładającą ciężką odpowiedzialność, wówczas w całej pełni okazała się trafność wypowiedzenia, że „Wielkie czasy zastały małych ludzi”. (…) na drodze do wolności ludu śląskiego stał cały szereg takich paragrafów, które należało zastąpić nowymi” . Na wspomnianym zebraniu powołano polską Radę Ludową na wzór niemieckiego „Volksratu” i postanowiono „unikać wszelkich zaczepnych, publicznych demonstracji i na drodze legalnej domagać się sprawiedliwości dla ludu polskiego na Śląsku” Skuteczność takiej polityki pokazuje fakt, że Rada Ludowa w „Volksracie” bytomskim, po wielkich targach dostała aż 3 miejsca na 20 niemieckich. Od razu Berlin przystąpił do kontrnatarcia – „Ostmarkenverein” ostrzegł władze niemieckie informując o dążeniach polskich. Dodatkowo aby osłabić „spartakusowców” w radach żołnierskich stworzono tzw. „Arbeiter und Soldatenrat”, w którym większość stanowili robotnicy. Szefem śląskich rad robotniczo- żołnierskich został polakożerca O. Hörsing.
W Poznaniu, jeszcze podczas wojny, w 1916r, powstała Naczelna Rada Ludowa (NRL) jako nielegalny Komitet Międzypartyjny.
Korzystając z zamieszania, jakie nastąpiło w Niemczech, po wybuchu rewolucji i zawieszeniu broni, Tymczasowy Komisariat NRL wymógł na władzach niemieckich zgodę na zorganizowanie parlamentu składającego się z reprezentantów osób narodowości polskiej. Warunkiem jednak była zgoda Polaków na to, że sejm nie będzie miał prawa oderwać żadnego fragmentu niemieckiego terytorium.
Komisariat Naczelnej Rady Ludowej wydał 14 listopada 1918r. odezwę w sprawie przeprowadzenia wyborów delegatów do Polskiego Sejmu Dzielnicowego. Wybory odbyły się pomiędzy 16 listopada a 1 grudnia 1918r. Kobiety miały czynne i bierne prawo wyborcze.
W dniach 3-5 grudnia 1918r. w poznańskim kinie Apollo (posiedzenia komisji) i w sali Lamberta w Piekarach (posiedzenia plenarne) obradował Polski Sejm Dzielnicowy. Składał się on z 1399 przedstawicieli Polaków zamieszkujących ziemie pozostające w granicach Niemiec. W posiedzeniach wzięło udział 1100 delegatów.
NRL popierała pokojowe przejęcie ziem zaboru pruskiego przez odradzające się państwo polskie. Tak więc Wojciech Korfanty i Józef Rymer –Ślązacy wchodzący w skład Komisariatu NRL byli przeciwni walce zbrojnej. Korfanty nawet powstrzymywał wybuch powstania w Wielkopolsce.
Sejm Dzielnicowy, wyraził wolę powstania zjednoczonego państwa polskiego z dostępem do morza. Wysłano telegramy do Georges’a Clemenceau, Thomasa W. Wilsona i Davida L. George’a .
W składzie Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu, powołanej w celu koordynacji działań polskich na terenach byłego zaboru pruskiego, Górny Śląsk „zastępował komisarz Wojciech Korfanty”. Ponieważ przebywał na stałe w Poznaniu to mianował na Górnym Śląsku podkomisarza – znanego ze swej zachowawczości, wspomnianego już adwokata – Kazimierza Czaplę. Podkomisariat Naczelnej Rady Ludowej w Bytomiu był uznany przez lud śląska, jako „najwyższa polska władza na tym terenie”. Choć na polecenie Korfantego, Czapla wydał nakaz do wstrzymania się od uczestnictwa w wyborach do niemieckiego parlamentu, to nikt tego nie pilnował. Chciano przez bojkot pokazać, że lud polski nie zamierza mieszać się do niemieckich spraw, a chce należeć do Polski. Księża centrystowscy zachęcali a wręcz nakazywali wzięcie udziału w wyborach. Twierdzili bowiem, że obowiązkiem katolików jest powstrzymanie socjalistycznych rządów w Niemczech. 75% frekwencja była oczywiście ogłoszona przez Niemców jako wielki sukces. W tym samym czasie związani z partią „Centrum” przemysłowcy i arystokracja zaczęli snuć poważne plany stworzenia nawet „Autonomii Śląskiej” – by tylko nie dostać się w łapy bezbożnych niemieckich bolszewików. Lenin wszak snuł plany rewolucji w całym świecie. Lud śląski był głęboko wierzący i hasła czerwonych trafiały w próżnię.
Już w grudniu 1918 r. delegacja działaczy śląskich pojechała do Warszawy, by zorientować się, jakiej pomocy udzielą władze polskie w przypadku wybuchu powstania zbrojnego. Józef Piłsudski , oświadczył delegatom: „nie ma innej rady, musicie stworzyć POW”.
Natomiast dopiero powstanie w Wielkopolsce (27.12.1918r.) wymusiło zmianę stanowiska NRL i przejęcie kontroli cywilnej i wojskowej nad wyzwolonymi ziemiami.
Uznano też w Poznaniu za rzecz konieczną stworzenie tajnej organizacji wojskowej w poszczególnych prowincjach. Józef Dreyza – naczelnik śląskiego „Sokoła”, choć dla wielu wydawał się najlepszym kandydatem na organizatora tajnego sprzysiężenia wojskowego, to nie zabrał się on w ogóle do jego budowy. Wręcz przeciwnie, tworzył on „Straż Obywatelską” . Zaangażował on do jej tworzenia bardzo pokrętną i dwuznaczną postać Alojzego Pronobisa. Gdy Niemcy zabronili oficjalnej działalności Straży Obywatelskiej to Dreyza wpadł na pomysł znowu utworzenia legalnej organizacji „Związki Wojackie Polaków”. Statuty, listy członków i pobierane składki prowadziły jedynie do dekonspiracji przed Niemcami żywiołu polskiego. Korfanty odpowiedzialny w NRL za Śląsk, te „gry i zabawy” tolerował. Nie przyjeżdżał w ogóle na Śląsk, siedział dalej w Poznaniu.
Już 5 stycznia 1919r. na Śląsk przyjechał z Poznania Stanisław Wiza. Miał on pomóc w zorganizowaniu Polskiej Organizacji Wojskowej. Korfanty polecił mu skontaktowanie się z Podkomisarzem K. Czaplą, a ten odesłał emisariusza do J. Dreyzy, który oczywiście jak usłyszał o tworzeniu POW odmówił. Zagadkowe jest wyznaczenie przez Korfantego właśnie do tych spraw mec. K. Czapli, znanego nie tylko z postaw zachowawczych ale i ślepo posłusznego niemieckiemu prawu. Wiza nie wypełnił misji i pojechał do Poznania po kolejne instrukcje. Po tygodniu wrócił i wtedy zaproponowano tworzenie POW Józefowi Grzegorzkowi. Ten wyraził zgodę. Był znany z tego, że usiłował wcześniej przejąć przez zaskoczenie zrewoltowane koszary, lecz czyn ten nie powiódł się z powodu zbyt ospałej postawy inteligencji bytomskiej.
Znamienne było spotkanie z Dreyzą, które Grzegorzek tak wspomina: „ Dnia 24 grudnia 1918r. podczas przygodnego spotkania na ulicy w Siemianowicach, Dreyza zagadnął zapytaniem czy znane są pomysły poznańskich paliwodów, którzy marzą o powstaniu polskim na Śląsku. Następnie rozwodził się nad ogromem nieszczęścia, jakie polski ruch zbrojny sprowadziłby na ludność górnośląską”.
Józef Grzegorzek powołał błyskawicznie Komitet Wykonawczy POW G. Śl. uważał bowiem- „ za swój pierwszy i kardynalny obowiązek utworzenie silnej, karnej, możliwie dobrze uzbrojonej armii powstańczej”.
Trzeba pamiętać, że w 1910r. na Górnym Śląsku mieszkało 1 257 186 Polaków i 884 045 Niemców. Zaraz po listopadowej rewolucji w Niemczech i abdykacji 9 listopada 1918r Wilhelma II, najaktywniejsi działacze polscy zaczęli skupiać wokół siebie narodowo uświadomionych rodaków – zwłaszcza żołnierzy. Józef Michalski właściciel drogerii w Wodzisławiu Śląskim urządzał u siebie tajne zebrania dla ludzi z okolicznych wiosek. Podobnie czynił Ludwik Piechoczek z Ligoty Rybnickiej. W powiecie bytomskim członkowie „Sokoła” z Piekar i Szarleja zaczęli tworzyć kółka spiskowe. To głównie członkowie Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” i Związku Młodzieży Polskiej „Zet” zasilali polskie oddziały bojowe. Bez jednolitego kierownictwa i wsparcia materialnego i logistycznego te luźne konspiracyjne sprzysiężenia nie mogły zlać się w jednolitą organizację militarną, mogącą walczyć zbrojnie o przyłączenie Górnego Śląska do Polski. Temu miała służyć POW G. Śl.
Chęć czynu zbrojnego była powszechna i bardzo silna.
Połowy tygodnia (42.)
Kończy się drugi tydzień po wyborach i nic. Media spekulują kto z kim i na jak długo. Spekulacje te są bezwartościowe – za jakiś czas wszystko będzie widać – a my i tak wiemy jak kończą spekulanci…
Tymczasem premier jakoś zaginął. Widać nie jest potrzebny skoro rządzi się samo. Co prawda wydaje się, że jest dużo i szybko do zrobienia (np. czeka majowy projekt ustawy budżetowej powiększony o wydatki wyborcze), a tu nic. Ale to chyba tylko mi się tak wydaje, z mediów nic takiego nie wynika…
No więc premier zaginął, zacząłem szukać po tytułach. Mam! Obiecywał cudowne rozmnożenie pieniędzy. Został zatrzymany. Zaglądam, nie o nim… Mam! Wielki talent z Peru zagra w Bundeslidze. Nie, też nie…
Jest! Rozmawiał przez telefon z Merkel. Jednak transfer! Z tym, że pewnie kasy – po co Niemcom gracz trzecioligowy?
Skoro już zeszło mi na Europę i pieniądze, to warto przypomnieć, że w ten weekend będzie miał miejsce nic nieznaczący szczyt poświęcony walącej się strefie euro. Tusk wczesniej pojechał na eurokonferencję: „zyski prywatne – długi państwowe” (czy jakoś tak) i spytany o przewidywane rezultaty szczytu powiedział: Nie jestem wróżką, więc nie chcę prognozować, jak się skończy Rada Europejska, ale intuicja mi podpowiada, że nie skończy się jakimś ostatecznym finałem, bo walka z kryzysem będzie procesem trwającym długi czas
Co racja, to racja. W ten sposób przyznał biedak, że jak się spotkają, to nic nie ustalą, gdyż prawdziwe spotkanie decydentów odbędzie się później i to bez Tuska… Choć nie jestem specjalistą, to już wiem, że postanowią odciągnąć podjęcie decyzji przez dodruk pieniądza, długi będą rosły i niedługo krach będzie większy… A takim Amerykanome dług się już nie powiększa – no, ale oni decyzje przygotowali przez kilka dni, nie przez kilkanaście miesięcy. I na dodatek je podjęli. A eurosocjaliści? W życiu…
Tymczasem w kraju wraca nowe. Szefem radiowej Jedynki został Dąbrowa znany wcześniej z „TOK FM” czy „Szkła kontaktowego”, służby zaczynają sprawdzać „paprykarzy” bo zamiast siedzieć cicho w kampanii wyborczej być może wyłudzają odszkodowania, a w „Rzeczpospolitej” pierwsze zwolnienia, większe w listopadzie i później…
A „Titanic” płynie…
Połowy tygodnia (41.)
Po wyborach wróciło nowe, więc na pytanie jak żyć? odpowiadam: jak do tej pory. Czyli coraz gorzej…
Wróciły też stare pytania o analizę postępowania startujących partii. PIS sprawę rozwiązał tak jak robią to zwykle dziennikarze sportowi. Po kolejnej porażce polskiej drużyny w piłkę kopaną obiecują, że do analizy występów wrócą po pewnym czasie. Moje doświadczenie mówi mi, że nigdy nie wracają…
Bardzo ciekawy pomysł ws. powołania rządu zaproponował, jak zwykle w wywiadzie, Tusk. Otóż tym nowatorskim rozwiązaniem jest utrzymanie starego rządu. W ten sposób wyprzedzając prezydenta i konstytucję Tusk sam siebie mianował. Co prawda przed wyborami ten sam Tusk w miarę dobrze ocenił tylko pięciu ministrów, ale to było przed wyborami. A to co było przed wyborami, teraz się nie liczy.
Do tej pory marszałkiem Sejmu był Schetyna. No, ale to było przed wyborami. Według Tuska rekomenduję na stanowisko marszałka Sejmu kobietę, nie oddam władzy nikomu, kto mógłby szkodzić mi jako premierowi. Te słowa oznaczają jednocześnie dwie rzeczy: po pierwsze, że Schetyna Tuskowi szkodził i po drugie, że żadna kobieta Tuskowi nie podskoczy. Damski bokser?
Oczywiście Schetyny mi nie żal. Po wyborach zaczął się starać, powiedział: nie wiem, czy będzie to kwestia postawienia przed Trybunałem Stanu obu czy tylko jednego, ale sprawa Kaczyńskiego i Ziobry wraca na agendę. Ale za późno. I tak zostanie ambasadorem w Ułan Bator…
Jeszcze lepszą wypowiedzią popisał się Borusewicz – w ten sposób zasłużył na powtórne objęcie stanowiska marszałka Senatu – włączył się aktywnie w walkę z Kościołem następującymi słowami: co do Ruchu Palikota, to twierdzę, że rachunek sumienia powinien przeprowadzić w tej kwestii Kościół. Palikot wjechał do Sejmu na antyklerykalizmie, którego dotychczas w Polsce nie było, zaś antyklerykalizm jest rezultatem działalności Radia Maryja i jego dyrektora.
Biskup Pieronek też ma zdanie na temat Palikota: Nie ma tragedii. Będzie teraz więcej spokoju, ustaną teraz jego zajadłe ataki, okropne, dalekie od chrześcijaństwa. Nie ma to jak trafna analiza. Pierwsze słowa Palikota po wyborach były o usunięciu krzyża z sali sejmowej…
Połowy tygodnia (40.)
Tak się złożyło, że dzisiejsze „Połowy tygodnia” ukazują się w trakcie „ciszy wyborczej”. W związku z tym nie wolno mi zwoływać wieców, manifestacji, agitować wyborczo i publikować sondaży wyborczych.
Łatwo mi się do tego dostosować, gdyż ww. działania są mi obce, a jedyny sondaż jakim dysponuję i którego wyniki mógłbym opublikować, to ten, w którym sondowałem samego siebie. Nie mogę więc napisać kto wygrał, ale mogę napisać, że gdyby sondaż okazał się być prawdą, to w przyszłym Sejmie byłaby tylko jedna partia, a frekwencja wyniosłaby 100 proc.
W trakcie trwania ciszy wyborczej można agitować za frekwencją. Mam mieszane uczucia, ale jak sobie pomyślę, że do wyborów mógłby pójść tylko Tusk z rodziną to zaczynam uważać, że im więcej osób głosuje, tym lepiej…
W tygodniu wszystko kręciło się wokół wyborów. Ale znalazłem kilka rzeczy spoza.
Mogliśmy zaobserwować upadek „dziennikarstwa”. Do poległej jakiś czas temu Pochanke (TVN) dołączyli Lis (TVP) i Gugała (Polsat). Wszyscy wykazali się brakiem dziennikarskiego esprit i objawili milionom widzów jako niebywale stronniczy i nierzetelni. Tylko szef Polsatu zawiesił (podobno) swojego pracownika w pełnieniu obowiązków. TVN nie dba o to co z nim będzie, gdyż po wyborach zostanie przejęty, a TVP (jak można sądzić po zatrudnieniu satanisty) rządzi się i tak swoimi prawami. Do czasu mam nadzieję.
Odnotowaliśmy również ostatnie posiedzenie rządu. Tusk podsumował swoje rządy dziwnie krótko, jakby nie było czym się chwalić. Poinformował nas, że jeśli będzie tworzył nowy rząd, to tylko 5(!) ministrów ze starego składu obejmie teki w nowym. Pięciu na dwudziestu?! Tu uwaga, żeby ktoś się nie przyczepił: ja nie agituję za Tuskiem, ja relacjonuję…
Gorsza wiadomość przyszła z Brukseli. Planowane regulacje KE zakładają surowe sankcje dla krajów o zbyt wysokim deficycie lub długu. Co więcej ma to być mechanizm automatyczny i ma dotyczyć funduszy z polityki spójności, a nie z polityki rolnej. Czyli bogatych nie dotknie, a nas może. Dziwi trochę, że ten projekt powstał w czasach kiedy mamy w UE przewodniczącego Buzka, komisarza od budżetu Lewandowskiego i ogólnie dobre relacje…
A może nie mamy?
Połowy tygodnia (39.)
Jakby państwo nie wiedzieli, to Tusk nadal jeździ autobusem po kraju. Domniemywam, że nieudane spotkanie Porażka Wschodnia też odbyło się w autobusie. Tylu ich przybyło. Sarkozy, Cameron, Berlusconi cierpią na chorobę lokomocyjną, więc nie przybyli…
Wcześniej Komorowski podpisał dwie ustawy. Jedną, co do której miał zastrzeżenia – jak mówił – że jest niezgodna z konstytucją (!) o zamknięciu dostępu do informacji publicznej i drugą o możliwości wprowadzenia stanu wyjątkowego z okazji ataku w cyberprzestrzeni. Obie są wymierzone przeciwko wolności…
Jeszcze wcześniej premier postanowił wziąć na klatę spotkanie z kibicami. Na miejscu kibiców wcale bym tam nie szedł, wyznając zasadę, że z pewnymi ludźmi się nie rozmawia. No, ale poszli. Obie strony pozostały przy swoich zdaniach. Niestety, przekaz poszedł następujący: Był to sparing zakończony wysokobramkowym remisem (…) Dogrywka będzie po wyborach (…) Chodzi o to, żeby móc sobie przybić piątkę po meczu i odebrać puchar z rąk prezydenta- powiedział Pucek ze Stowarzyszenia Wiara Lecha. Ta zadziwiająca wypowiedź nie może zostać bez komentarza: ów Pucek jest członkiem PO…
Sam Tusk zwołał przedostatnie posiedzenie rządu i przyjął projekt budżetu na 2012 r. Śmieszne? Jak najbardziej. To jest ten sam projekt co to miał być ustalony w maju (he, he), co nie przeszedł konsultacji i co pójdzie do kosza (nowy sejm – nowy rząd – nowy budżet). Więc po co przyjął? Wystarczy zobaczyć gdzie są zmiany. Nie w założeniach, tylko w wydatkach. Więcej poszłoby na politykę prorodzinną…
Zadziwia mnie ten minimalizm. Nieważny projekt budżetu mógłby obiecać pracę dla każdego albo wysokokaloryczne darmowe posiłki dla wszystkich dzieci. Skutek byłby taki sam. Znaczy żaden. A Tusk ograniczył się wyłącznie do bliżej nieokreślonych Świetlików. Na marginesie: jak ktoś widzi świetliki, powinien pójść koniecznie do lekarza.
Po wyborach, donosi SLD, Tusk nam ogłosi, że musimy oddać ponad miliard złotych z powrotem do budżetu UE (dokładniej Niemcom i Holendrom) za niewykorzystane pobrane euro na kolej. A Grabarczyk nic. Gdyby tak musiał oddać choć różnice w kursie waluty z własnej kieszeni…
I tak to się buja. Byle do wyborów. To już przedostatnie „Połowy tygodnia” w erze Tuska…
Połowy tygodnia (38.)
Tusk stojący na tle niemieckiego autobusu oznajmił, że codziennie będzie jeździł w Polskę. Poznawać ludzi, ich troski i sukcesy. Niestety wizyty nie były udane. O sukcesach meldowali wyłącznie podstawieni działacze czyli tzw. zwykli ludzie.
W ślad za wesołym autobusem ruszyły zaprzyjaźnione stacje telewizyjne. Niestety, o ile zwykli ludzie są fotogeniczni, nie wykrzykują i nie noszą transparentów, o tyle pozostali owszem. A to się stało niezwykle niewygodne dla kamerzystów – bez przerwy muszą kombinować jakby tu pokazać wyłącznie zwykłych ludzi…
To się stało również na tyle niewygodne dla Tuska, że postanowił nie brać sam wszystkiego, jak to powiedział, na klatę. W związku z tym sztab wyborczy PO wymyślił, że w Polskę ruszy 18 wesołych autobusów. Nie podano jednakowoż, czy w każdym będzie Tusk.
Rząd wyłącznie jeździ, media za nim, a opozycja jeździ po jeżdżących. Trudno wyłowić coś innego. Ale da się.
Po pierwsze Komorowski podpisał ustawę, na mocy której będzie można pić piwo na meczach Euro 2012. Jakiś „ekspert” od trzeźwości wymyślił, że to ma być piwo 3,5-procentowe (?). Trzeźwy nie był. Widać, że PO i PSL zadbali o interesy koncernów piwowarskich…
Po drugie okazało się, że jedna piąta firm posiadających koncesje na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce należy do Rosjan. Tusk został zaskoczony tą informacją (ciekawe czy Komorowski również). Zażartował, że będziemy zarabiali na Rosjanach. Obawiam się, że jak zwykle…
Po trzecie skoro PIS sam z siebie nie koncentruje się na Smoleńsku Tusk spróbował sam: kiedy widzę tę zapiekłość smoleńską, która ma być orężem politycznym w kampanii, to powiem szczerze i brutalnie – dostaję mdłości. I nic.
Postanowił zaczepić Kaczyńskiego powtórnie: Znaczy co, łaskę robi? Polacy wybrali prezydenta i każdy polityk ma obowiązek z prezydentem współpracować. (…) Bierze za to pieniądze co miesiąc. Przypomnę, że jak prezydentem był Kaczyński, to Tusk powiedział Powiem brutalnie – nie potrzebuję pana prezydenta. Na tym polega problem.
Nerwy mu poszczają. Może to dobry znak?
Połowy tygodnia (37.)
Tydzień temu Tusk przedstawiał towarzyszom program partii. Jak wiadomo, program partii programem narodu. Chociaż nie. Tak mogli mówić ci z PZPR. PO jest bardziej postępowa i brzydzi się słowem naród…
Oni chcą zatknąć biało-czerwoną flagę znowu na kupie gruzów. Nie uwierzą państwo, ale to mówił Tusk! Tak mu się ten Kaczyński na głowę rzucił, że pomylił swoje przemyślenia z cudzymi. No, ale tak to jest, kiedy ma się obsesję…
Sejm zakończył prace. Dzięki PO i PSL przeszła rządowa poprawka ograniczenia w dostępie do informacji publicznej. A podobno PO zawarła z innymi gentleman’s agreement o jej wycofaniu(!) Sejm traci na znaczeniu, ale mimo to bp. Michalik zaapelował by przykładać Ewangelię do kandydatów na posłów. Nareszcie.
Obudzili się biskupi. Po Meringu zabrali głos inni i stanowczo zaprotestowali przeciwko promocji subkultury satanistycznej w TVP, co nie mogło pozostać bez odpowiedzi.
Nowaka śmieszy atak środowisk prawicowych na Nergala. To mój ziomal!. Zaczynam podejrzewać, że Nowak naprawdę nie istnieje. Że to taki żart. Zaraz potem głos zabrał Nałęcz. Wsparł Nowaka słowami: Nergal to mój krajan. Moim zdaniem Nałęcz też nie istnieje. To przecież niemożliwe, żeby obaj istnieli i to na dodatek jako ministrowie u Komorowskiego… Chociaż?
Komorowski pojechał do Strasoburga i wygłosił mowę. Nudną, ale chlapnął coś interesującego, na co mało kto zwrócił uwagę: My wiemy dobrze, jak łatwo jest cywilizacyjny dorobek obrócić w niwecz w ciągu kilku lat. Równo czterech. Niestety Komorowski istnieje.
Tego samego dnia Delors zauważył, że polska prezydencja (ang. rotating presidency) jest całkowicie ignorowana i pomijana. No, to musieliśmy zareagować. I pokazaliśmy światu Rostowskiego. Do tej pory z jego istnienia zdawały sobie sprawę wyłącznie nasze chudnące portfele. Po straszeniu w PE wojną o jego istnieniu dowiedział się cały świat. Niestety.
We Wrocławiu na nieformalnym spotkaniu gospodarczym mieliśmy pokazać naszą siłę. Ministrowie strefy euro spotkali się jak zwykle sami i wcześniej. Reszta miała konferencje, a potem wszyscy skrócili pobyt i uciekli. Przed protestującymi związkowcami.
- Panie doktorze wszyscy mnie ignorują! – Następny proszę!
Połowy tygodnia (36.)
W 1948 r. do Wrocławia przyjechali lewicowi intelektualiści walczyc o pokój. Kogo tam nie było! Ano, nie było nikogo, kto by nie był funkcjonariuszem lub lewicowcem. To był Światowy Kongres Pokoju. W 2011 r. do Wrocławia przyjechali lewicowi intelektualiści walczyć o kulturę. Kogo tam nie ma! Ano, nie ma nikogo, kto by nie był funkcjonariuszem lub lewicowcem. To jest Europejski Kongres Kultury.
Smaczku dodaje to, że w 2011 r. gwiazdą kongresu jest socjolog, filozof i eseista Zygmunt Bauman. Co prawda w 1948 nie mógł jeszcze otwierać kongresu – pracował dla Informacji Wojskowej pod pseudonimem Semjon, a w Zarządzie Politycznym KBW zamiast esejów pisał ulotki propagandowe – ale w ten sposób minister Zdrojewski (PO, d. konserwatysta) zafundował nam klamrę spinającą oba wrocławskie zjazdy…
W 1953 r. biskupi polscy w liście episkopatu zatytułowanym „Non possumus” protestowali przeciwko łamaniu przez państwo porozumienia z Kościołem. W 2011 r. biskup Mering napisał list do wiernych by protestowali przeciwko promowaniu w telewizji publicznej bluźniercy i satanisty, bo prezes TVP Braun (PO, d. katolik) nie widzi w tym nic zdrożnego…
Na chwilę powróciły debaty. Kaczyński odmówił Lisowi, Rostowski odmówił Gilowskiej, a Tusk wpadł do Lisa. Było jeszcze coś na kształt targu, ale nie dało się oglądać. Z debatami chyba już pozamiatane…
…ale nie z przedszkolami. Sejm zmienił ustawę i samorządy znacznie podniosły ceny. PIS mógł stanąć na czele niezadowolonych rodziców, a Tusk musiał przepraszać, bo jak zwykle nie dość, że to nie on, to jeszcze nic nie wiedział. Jak wiadomo samorządy są w łapach kosmitów…
PSL pozwało Kaczyńskiego. I wyszło jak w PRL: Kaczyński musi przeprosić za stwierdzenie, że posłowie PSL głosowali za legalizacją miękkich narkotyków, gdyż w rzeczywistości chodziło o głosowanie za możliwością odstąpienia od ścigania za posiadanie małej ilości narkotyków, a za głosowali nie wszyscy, tylko 16 (na 25)…
Zakończył się również kongres ekonomiczny w Krynicy. Nikt doniosłości obrad by nie zauważył, gdyby nie dobre przemówienie Kaczyńskiego i nowe propozycje podatkowe PIS. Na tyle dobre, że na głosy krytyki musimy poczekać – postępowców przytkało…
Połowy tygodnia (35.)
ABW dementując informacje o inwigilacji prezydenta Kaczyńskiego podała, że po prostu chroniła go przed zamachem terrorystycznym. No i jak wiemy ochroniła. Co więcej poufne dane ABW były kopiowane w sposób nielegalny. To oznacza to brak wiary w zwycięstwo wyborcze: nie będąc pewni zachowania stanowisk, zachowują dane…
Ech, ta ABW… pamiętną sprzedaż stoczni też chroniła. Po dwóch latach śledztwo zostało umorzone, gdyż co prawda były szef ARP wykazał się nadmierną gościnnością w stosunku do przedstawiciela inwestora zagranicznego, no ale to przecież nie przestępstwo. Przeciwnie, powinien być stawiany jako wzór dla wszystkich przyjmujących gospodarskie wizyty Tuska…
Jak wiadomo w związku z powszechnym chamstwem i brakiem gościnności Tusk ominął rocznicę powstania „Solidarności”, a nawet – zamiast pojawić się w jakiejś malutkiej kaszubskiej szkole – przemówienie z okazji rozpoczęcia roku szkolnego wygłosił na jutubie. Mógłby na twitterze, byłoby również bez sensu, a o ile krócej. Inaczej postąpił Komorowski: zrobił własne kameralne (od: kamaryla) obchody rocznicy „S” w Warszawie…
Przedwyborczo obudził się Pawlak. Ponieważ ciągle nie możemy porozumieć się z Gazpromem co do obniżki cen gazu, to szef gumofilców obiecał, że wesprze. Jak znam życie skończy się wynegocjowaniem niewielkiej… podwyżki.
To nie koniec sukcesów gospodarczych. Koleje ogłosiły nowy rozkład jazdy. Będzie się podróżowało rzadziej, ale za to dużo dłużej. Moim zdaniem, to nie tyle nowy, ile postępujący (od: postęp) rozkład PKP…
Pięć partii (TVN, PO, PSL, SLD i PJN) zorganizowało sobie debatę przedwyborczą. Nie oglądałem, gdyż prowadząca audycję nie zdecydowała się wystąpić nago (naga prawda całą dobę).
Zamiast tego obejrzałem rozmowę Kaczyńskiego z dziennikarzami Polsatu i TVP. Wiem, że bon moty nie są specjalnie wartościowe, ale Kaczyńskiemu kilka się udało. Umiał celnie nazwać politykę prowadzoną przez Tuska polityką białej flagi i zapowiedział – co mnie cieszy szczególnie – skończenie z polityką prowadzoną na twitterze.
Po wywiadzie rzecznik rządu spytał dowcipnie: nie widziałem debaty Prezesa z Prezesem, coś mnie istotnego ominęło? Na twitterze…
Połowy tygodnia (34.)
Debaty przysłoniły dwie istotne informacje. Pierwszą z nich było zawieszenie (na św. Nigdy) procesu Jaruzelskiego oskarżonego o wprowadzenie stanu wojennego w 1981 r. i o sprawstwo kierownicze zabójstwa robotników Wybrzeża w 1970 r. Oto sądy Polski Ludowej…
Drugą było stanowisko biskupów w komunikacie po zakończeniu spotkania na Jasne Górze. Zarówno duszpasterze, biskupi i kapłani, a zwłaszcza katolicy świeccy, mają prawo, a nawet obowiązek, uczestniczenia w życiu społecznym i politycznym, gdyż są częścią tego społeczeństwa. Na reszcie na głos.
Sąd popisał się jeszcze raz. PIS musi przeprosić (oczywiście w TVN24, bo gdzieżby indziej?) za podważanie informacji z broszury wyborczej PO. Na 99 wymienionych inwestycji, którymi chwali się PO, a których autorstwo podważył PIS, według sądu 4 charakteryzowały się niezerowym udziałem przedstawicieli PO. Sąd PRL ośmieszył i siebie i Tuska…
Pozostałe dni poświęcone były debatom. Tusk zaproponował debaty Kaczyńskiemu w TVN24. Kaczyński na to zapraszał ministrów do siedziby PIS. Na to Tusk zabronił swoim chodzenia na pasku Kaczyńskiego. Zakleszczyli się jak siłacze z opowiadania Mrożka…
… ale Tuskowi pierwszemu puściły nerwy i zawołał przed kamerami, że czeka na Kaczyńskiego od teraz przez kilka godzin w siedzibie „Faktu”. I nic. Wtedy Polsat poszedł na rękę Tuskowi i zgodził się by ten zaprosił wszystkich na debatę. Zaproszenie przyjął… Pawlak. Kaczyński był daleko, Kowal (PJN) również, a Napieralski (SLD) powiedział, że nie przyjdzie bo nie ma dekodera. Czy jakoś tak. Jedynie Palikot zwietrzył szansę i postał chwilę na portierni…
Tak więc debatowali Tusk z Pawlakiem. Aż się prosi zacytować stary dowcip i spytać Tuska: Jak tam Pyrrus? Odnieśliście zwycięstwo?
Jeszcze śmieszniejsi byli żurnaliści. Rządowi – wiadomo. Ale znalazłem perełki obiektywnych. Otóż naczelny „Rzeczpospolitej” uważa, że to dzięki debacie można dotrzeć do wahających się obywateli. Nietutejszy?
Jeszcze śmieszniejszy był publicysta portalu „wpolityce.pl”: nie ma wątpliwości – to Platforma kontroluje pod względem taktycznym kampanię. Opozycja oddała inicjatywę, czego symbolem są dzisiejsze puste krzesła w czasie spotkania w Polsat News. Niedorosły?
Połowy tygodnia (33.)
Tydzień zaczął się pytaniem Jak żyć? skierowanym do Tuska. Zadał je poszkodowany w wichurach rolnik nie wiedząc, jakie pytania można zadawać.
Tuskowi gospodarski objazd po kraju nie wyszedł. Od chłopów musiano go ewakuować, na otwarciu stadionu wygwizdano, tak że już do walących się domów wysłał Pawlaka. Uwaga na przyszłość dla ciemniaków: zestaw możliwych do zadawania pytań, w tym trudnych, jest dostępny na stronach prezydenta i platformy!
Szef klubu PO na zadane pytanie dlaczego poprą prezydenckie weto do własnej ustawy odpowiedział wymijająco: nastąpił słaby przepływ informacji między Sejmem a prezydentem. Słaby przepływ? Podobno prezydent i premier są w stałym kontakcie? Ponieważ nie może być mowy o szorstkiej przyjaźni między panami, wychodzi na to, że mamy do czynienia z gładką nienawiścią…
Po ogłoszeniu gorszych kwartalnych wyników gospodarczych dla większości krajów, w tym dla Polski, na rynkach wystąpiła panika. Publiczność postępowców została niemile zaskoczona. Faktyczni przywódcy Eksperymentu Unijnego (EU) Merkel i Sarkozy zapowiedzieli zmiany w kierunku podziału zjednoczonej europy na dwie: jedną bardziej zjednoczoną i drugą bardziej podporządkowaną. Cała nadzieja w Czechach, Skandynawach i Anglikach, że Niemcy całkiem nas nie wykorzystają. Obawiam się jednak, że Tusk zrobi wszystko, żeby to Merkel była zadowolona…
Niestety rynki, w tym nasz, nie zareagowały uspokojeniem. PIS poprosił szefa rządu o przedstawienie w Sejmie informacji ws. działań jakie zamierza podjąć rząd RP w związku z dramatyczną sytuacją na rynkach finansowych. Jeśli ktoś myślał, że premier czyta ze zrozumieniem, to sie pomylił.
Otóż Tusk wystąpił z przemówieniem z 19 stycznia ws. informacji na temat okoliczności i przyczyn katastrofy smoleńskiej z małymi zmianami (zamiast Rosja – Europa, zamiast katastrofa – kryzys itp): winnymi są ekonomiczni analfabeci PIS i Kaczyński, rząd jest przygotowany, jest dobrze i jednocześnie mamy kryzys, opozycja nie współpracuje i rzuca kłody. I ani słowa na temat. Żeby było śmieszniej Tusk zagrzmiał, że Kaczyński nie ma prawa zadawać pytania jak żyć?
Mam nadzieję, że Tusk w wyborach dostanie w d… i wtedy będę mógł spytać z fałszywą troską: Jak rzyć?
Połowy tygodnia (32.)
Media rozpoczęły tydzień od kreowania Leppera na męża stanu. Zaraz po jego śmierci zalani zostaliśmy samymi ciepłymi wspomnieniami o byłym wicepremierze. Nic nie powinno mnie już dziwić: skoro Tusk jest uważany za męża stanu, skoro Napieralski próbuje zrobić z siebie męża stanu, to i z Leppera można zrobić (pośmiertnie) męża stanu…
Jeszcze większymi jajcarzami okazali się autorzy kampanii wyborczej PO. Otóż wypróbowane kadry i pionierzy jako Świadkowie Platformy będą nas odwiedzać po domach głosząc swoje przekazy. Na własny użytek wywieszę tabliczkę „Uwaga! Zły PIS”, może nie wejdą…
Jeszcze większy jajcarz napisał im te przekazy. Otóż będą się chwalić – nie za bardzo, bo są skromni – następującymi sukcesami: Zniesienie poboru do wojska, likwidacja obowiązku posiadania NIP, budowa Orlików, rozwiązanie problemu dopalaczy, podjęcie walki z chuligaństwem na stadionach, wprowadzenie urlopów tacierzyńskich i wydłużenie macierzyńskich, a nawet niezakupienie niepotrzebnych szczepionek. Niezłe, prawda?
Informacje przedwyborcze przykryła jednak gospodarka. Giełdy leciały w dół, a frank w górę. Tusk – jajcarz – poinformował nas, że miarą naszej doskonałej pozycji jest to, że jesteśmy w stanie ciągle pożyczać pieniądze(!) A nie wspomniał, że dzięki likwidacji NIP. Dziwne. Z ciekawości pytam: a jak już nie będziemy mieli od kogo pożyczać, to co będzie?
Inny jajcarz, Vincent-Rostowski, wrócił z urlopu i powtórzył na konferencji to samo co wcześniej do partyjnej gazetki. Mamy się dobrze. A po wyborach oszczędzimy w dwa lata 80 mld zł. I będzie jeszcze lepiej. Że też nikt go nie spytał jak to zrobi? I dlaczego czeka z tym na po wyborach?
Wydawać by sie mogło, że to były szczyty jajcarstwa, ale nie! Otóż Polska w ramach pomocy prawnej pomogła ubekom Łukaszenki przekazując dane bankowe o białoruskim opozycjoniście. Dzięki temu będą mogli go zapudłować na kilka lat. Nie ma to jak dobrze prowadzona polityka wschodnia. I wtedy odezwał się Sikorski. Otóż złożył wyrazy ubolewania. Jak to podano w radio: na portalu społecznościowym.
A gdyby tak ich wszystkich przenieść do „naszej klasy”, a realne rządzenie oddać w ręce dorosłych? Eeech…
Połowy tygodnia (31.)
Minister SZ w przeddzień 1. sierpnia nazwał Powstanie narodową katastrofą. Moim zdaniem narodową katastrofą jest Sikorski. Mam dla Tuska hasło wyborcze: PO – narodową katastrofą.
Obchody oficjalne przeszły po cichu, z wyjątkiem wybuczenia władz. Po cichu też przeszła informacja o finansowaniu PO przez spółki komunalne w Wałbrzychu. Oj, nie ma Śląsk dobrej passy: PO kradnie, fałszuje wybory, „załatwia” ustawy i na dodatek są na tyle głupi, że rzeczy wychodzą na jaw. Niestety bez żadnych konsekwencji…
Potem przez chwilę byliśmy świadkami żenujących przepychanek między raportami. Rosjanie skrytykowali prace Millera i powtórzyli swoje. Nasi na to, że chcieliby się spotkać i podyskutować. Otwierają Klub Dyskusyjny?
Tusk przyjął dymisję Klicha chwaląc go i nazywając człowiekiem honoru. Świat się kończy, ale mam zasadne pytanie: czy człowiek bez zdolności honorowej może innych honorami obdarzać? Zaraz potem mianował byłego dziennikarza i pijarowca ministrem ON. Ten już w drugim dniu urzędowania wywalił kilku generałów, kilkunastu oficerów i rozformował jeden pułk. Znacznie przyspieszył proces likwidowania polskiego wojska prowadzony zbyt wolno przez Klicha. Proszę, nowy gość – nie z branży – a jak szybko likwiduje!
I czym teraz biedak Komorowski do Stanów na urodziny Obamy poleci? Będzie musiał – jak innym radził – na drzwiach od stodoły. Jeszcze nie czytałem, by drzwi od stodoły miały awarię w locie, więc sprawa wydaje się całkiem bezpieczna. I ekologiczna.
A potem ku zdziwieniu wszystkich Czuma napisał raport, z którego wynika, że nacisków nie było. Największe niezadowolenie wzbudziło to u towarzyszy partyjnych. Będą musieli Czumę zmusić do samokrytyki i po raz drugi odstrzelić. Tak dla higieny, bo według Tuska: Kiedy sobie uświadomimy, że szefami służb byli tacy politycy jak Bogdan Święczkowski, Antoni Macierewicz, Mariusz Kamiński, to tak na zdrowy rozum można było od razu zapytać, czy trzeba było na nich naciskać, żeby używali służb, nad którymi panowali do polityki i walki politycznej. Tusk współczesny Lombroso?
Komorowski podał oficjalnie datę wyborów i PO ogłosiła swoje hasło: Polska w budowie. Dość bezczelnie. Winno być: Polska w gruzach…
Połowy tygodnia (30.)
Przez media przemknęła informacja, że Arabski utrudnia kontrolę NIK w kancelarii premiera. Jak sobie przypomnimy aferę Tuska (zwaną hazardową) blokowali wszystko co się dało, nawet numeru komórki premiera nie znali. A bilingi Schetyny i in. były tak tajne, że aż poufne. Więc niepotrzebne tu zdziwienie, że ws. katastrofy Smoleńskiej grają podobnie, a przecież o ile większa stawkę…
PO i PSL z pomocą SLD uchwalili nic nieznaczącą ustawę o tzw. spreadach. Małe utrudnienie dla banków za to większe działanie propagandowe: rząd zajął się elektoratem PO – tymi biedakami co to mieszkania po pół miliona kupowali za pożyczone we frankach pieniądze…
PAP też poprawił wszystkim nastrój meldując tryumfalnie, że bezrobocie spadło. Powtórzyły wszystkie media. Lekko bezrefleksyjnie – spadło nieznacznie w stosunku do poprzedniego miesiąca, ale liczone rok do roku – wzrosło. A w zeszłym roku też wzrosło. Krótko mówiąc sukces podobny do budowy autostrad.
Jeśli zaś chodzi o to ostatnie, to Tusk słowa dotrzymał. A2 będzie budowana i zaczną jeszcze w lipcu. Znaczy dziś w sobotę. A przed Euro 2012 będzie gotowa, z tym że w radio podali, że bez asfaltu. To zawsze coś. Proponuję zamiast autostrad na zwykłych drogach stawiać oznaczenia, że to autostrady. I pobierać opłaty. Taniej, szybciej i da się zrealizować…
PO zebrała się na naradzie i ustaliła listy wyborcze. Poseł Gowin nie jest – po raz kolejny – zadowolony: PO poprze Sierakowską (PZPR), a to Gowinowi nie odpowiada. Rozterki Gowina nie są specjalnie wartościowe, ciekawsze są słowa Tuska o wielkim boju o mandaty z przekonaniem, że alternatywą dla PO może być zamęt…
A żeby zamętu w stosunkach polsko-rosyjskich nie było Miller zaprezentował swój raport. Aż półtora roku trzeba im było, by tłumaczenie z rosyjskiego nieznacznie poprawić obarczając troszkę winą ruskich kontrolerów, a głównie naszych pilotów. Tusk sam będąc tchórzem jako kozła ofiarnego wskazał Klicha. Ten ostatni od dawna się o to prosił i ma co chciał. Tusk go nazwał człowiekiem honoru, czego ani Klich, ani nikt inny nigdy o Tusku nie powie…
Połowy tygodnia (29.)
PO postanowiła umożliwić użytkownikom internetu współtworzenie programu partii przed nadchodzącymi wyborami. Trudno będzie w to wyznawcom Tuska uwierzyć, ale okazuje się po czterech latach rządzenia (i kilku jeszcze istnienia) nadchodzi czas na stworzenie programu partii. W ekspresowym tempie (przed wyborami) i to przez wszystkich!
Trybunał orzekał ws. wyborów i zarządził jednodniowe z pełnomocnikami i z głosami korespondencyjnymi. Dzięki pełnomocnikom poszerzy się oferta „wszystko po 5 zł” (dojdzie głos za piątkę), a głosy korespondencyjne sprawią, że wzrośnie nam nagle liczebność Polonii. I jednomandatowe okręgi wyborcze. Niestety, granice okręgów zdefiniowała PO…
To nie wszystko. Trybunał przywrócił możliwość reklam wyborczych w telewizji i na ulicach. To wielkie wyzwanie dla PO. Propaganda partyjna w tych najbardziej agresywnych formach, jakimi są wielkoformatowe płaszczyzny i spoty telewizyjne raczej zatruwa ludziom życie niż cokolwiek wyjaśnia skomentował wyrok Trybunału Tusk. I co teraz ma zrobić jego sztab wyborczy?
Inny, ważniejszy wyrok zapadł ws. którą wytoczyła Rymkiewiczowi Agora. „Gazecie Wyborczej” nie spodobały się słowa poety, który w udzielonym wywiadzie stwierdził, że redaktorzy ww. są duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski. Zwykle orężem gazety bywa słowo drukowane, ale jak widać „GW” woli słowo prawnika i skierowała sprawę do sądu. Ten sprawdził pochodzenie oraz życiorys… Rymkiewicza i mu wyszło, że winien.
Chociaż niektóre wypowiedzi powinny mieć pewne granice. Euronarada poświęcona Grecji odbyła się bez naszego udziału. Na zdjęciach były wszystkie istotne eurofigury, a Tusk – nie. Dęta sprawa z tą ważnością prezydencji. I tu wracamy do swobody wypowiedzi i jej granic: otóż Rostowski skromnie skomentował część ustaleń: to była nasza inicjatywa…
Granice przekroczył też Halicki (PO): Wierzę, że PO będzie rządziła jeszcze dekadę, bo Polacy dostrzegają naszą energię. Tusk – drugi Gierek?
A na koniec media podały, że powstanie kolejny raport ws. katastrofy Smoleńskiej. Po rządowych: MAK, Millerze i prokuraturze za raport wziął się NIK. Lecz choćby wyszło tysiąc raportów i każdy wskazałby tysiąc winnych, i każdy nie wiem jak się wytężał, to i tak trzeba poczekać na ten jeden niezależny od rządzących…
Połowy tygodnia (28.)
Polska potęgą jest i basta. A Platforma Polski potęgą.
Rosja zgodziła się na import warzyw pochodzących z Czech i z Grecji. Jak pamiętamy Rosjanie zakazali wszystkim wwózki warzyw po serii zachorowań w Niemczech. Stopniowo Moskwa wpuszczała na swój rynek wszystkich. Oprócz Polski. A dlaczego? A dlatego.
Sukcesem okazały się negocjacje w sprawie cen gazu. Polsko-rosyjskie rozmowy o obniżce cen nie przynoszą rezultatu, gdyż mamy wrażenie, że strona rosyjska usztywniła stanowisko. A dlaczego? A dlatego.
Sukcesem na forum europejskim była narada ministrów finansów strefy euro zwołana przez Rompuya. Rostowski nie wziął udziału, bo nie widzieli go tam Francuzi. A dlaczego? A dlatego.
Kolejnym sukcesem – również w Europie – okazał sie być raport niemieckiego autorstwa opublikowany przez PE ws. wpływu wydobycia gazu łupkowego na środowisko naturalne. Oczywiście łupki szkodzą. A dlaczego? Bo polskie.
W kraju podobnie. Tusk skłamał ws. raportu Millera: minął czerwiec i nie ma. Tłumaczą na suahili? Na dodatek Schetyna powiedział, że w sprawie (przeciągania publikacji) raportu nie ma drugiego dna. I tu się zgadzam. Jest tylko jedno…
Dodatkowo sukces sondażowy. Większość Polaków uważa, że Tusk jest sympatyczny i przystojny. Równocześnie dużo mówi i mało robi, a na jego słowach nie można polegać. Do reklamy go! Ale kosmetyków, nie banku. Graś natychmiast ripostował – uwaga! – z powodu natłoku zajęć premier zrezygnował w tym roku z wakacji. Bankiety – kochani – i zła pogoda…
W Wałbrzychu PO po raz kolejny została przyłapana na fałszowaniu wyborów, a w Warszawie u podejrzanego o morderstwo znaleziono kilkaset wypełnionych kart do głosowania. Jednocześnie Komorowski odznaczył 90 komisarzy wyborczych. To się nazywa timing…
To nie wszystko co zrobił Komorowski. Pod Jedwabnem oświadczył, że wszyscyśmy winni zbrodni. Znaczy ja też. Oświadczam, że nie mam z tym nic wspólnego. Jeśli jego rodzina ma – współczuję, ale niech mnie w swoje sprawki nie miesza…
Na dodatek Pitera, po 4 latach przygotowań ustawy antykorupcyjnej skomentowała wycofanie prac z Sejmu: Wycofaliśmy się z tego pośpiechu…
Przeczytałem co napisałem. Musiałem się pomylić: to chyba było o Somalii…
Połowy tygodnia (27.)
Oglądalność koncertu witającego polską prezydencję (replika festiwalu w Sopocie z lat 70.) była fatalna. Na żywo jakieś 10 tys. widzów, a w TVP 1 ok. 600 tys. O połowę więcej miał kabaret na dwójce. A koszty? Są bez znaczenia, kiedy chodzi o promocję partii…
Podobnie uważa Gruba Szycha z Warszawy. Zafunduje nam gabinet figur woskowych. Już widzę cały Salon ulepiony z wosku… jak żywy. Ciekawe czy figura śp. Kaczyńskiego będzie mogła gdzieś na boczku stanąć (przypominałoby pomnik)?
Nie tylko PO trzeba promować. Priorytety również. Przed objęciem prezydencji Tusk przedstawiał je Sarkozemu, Merkel i in. prywatnie (jakby dawał szkic do poprawek). Potem przedstawiał je nam na uroczystej konferencji. Potem przedstawiał je w Parlamencie Europejskim. Nie minęło kilka dni i przedstawiał komisarzom na pierwszym zlocie komisarzy w Warszawie. Teraz rozumiem, że polskie przewodnictwo w RUE to po prostu… ciągłe przedstawianie priorytetów.
Oba ostatnie przedstawiania zamieniły się w przedstawienia. W PE Tusk opowiadał o optymistycznym zwiększaniu ilości Europy w Europie i bardzo się zdziwił, gdyż było inaczej niż na zjeździe partii w Gdańsku. Okazało się, że euro-posłowie mają inne zdanie i krytykują. To jakieś niedopatrzenie i trzeba będzie rzecz uregulować…
Uregulować trzeba również działanie agencji ratingowych. Barroso w Warszawie krytycznie ocenił ich działalność, a szef Europejskiego Banku Centralnego stwierdził, że jego bank będzie ignorował decyzje agencji ratingowych oceniających wiarygodność kredytową Portugalii. Sprawę natychmiast podchwycił Pawlak i powiedział, że Unia musi mieć własną niezależną agencję ratingową. Nie wiem czy biedak zauważył, że „własna niezależna” to oksymoron…
Do uregulowania jest również publikacja „Białej Księgi” przez PIS. Prokuratura zamierza wszcząć postepowanie za rozpowszechnianie materiałów z postępowania przygotowawczego bez zezwolenia. Tyle rząd ma nam do powiedzenia ws. raportu. Własnego ciągle nie ma, a cudzy trzeba zdelegalizować…
Ostatnia rzecz jaka pozostała do uregulowania to homoseksualne małżeństwa. Schetyna walcząc o postępowy elektorat obiecał rozpoczęcie prac nad ustawą w Sejmie. Zaczynam podejrzewać prywatę…
Połowy tygodnia (26.)
To nasz wielki sukces, wielkie źródło radości – tak w noc rozpoczynającą 1. lipca ocenił Komorowski rozpoczęcie polskiej prezydencji. Widać nikt go nie poinformował, że kraje przewodniczące Radzie Unii Europejskiej wyznaczane są z rozdzielnika. To tak jakby za wielki sukces uznać wystąpienie lipca tuż po czerwcu…
Jeszcze lepiej wymknęło się Schetynie: Dziś kończymy drogę do wolnej Polski. Prosty facet, ale szczery do bólu…
Ciekawsze od festiwalu propagandy była prezentacja „Białej księgi” Parlamentarnego Zespołu badającego przyczyny katastrofy pod Smoleńskiem. Dowodem na staranność prac Mcierewicza są, o ironio, zarzuty przeciwników. Brak argumentów i same inwektywy. Politycy PO, PSL oraz rządowi i rosyjscy publicyści śpiewają w jednym chórze. Próby przed Zielonogórskim festiwalem piosenki radzieckiej, gdzie – jak wieść niesie – wystąpi Putin?
Jak rozumiem to wszystko odbywa się w ramach rozpoczętej budowy właściwego dialogu polsko-rosyjskiego: wznowione Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej (pod nazwą Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia) wystartowało we Wrocławiu z budżetem ok. 1 mln. euro. Nie rozumiem dlaczego tylko milion i dlaczego w euro, a nie w rublach?
Hucpa z prezydencją za grubo ponad pół miliarda przykryła inne rzeczy.
Tusk miał się przez lupę przyjrzeć szefowi ABW. Zażądał więc surowo wyjaśnień od Bondaryka. I one nie podważyły zaufania premiera do szefa ABW. Należy mieć nadzieję, że Bondaryk się zanadto nie pogniewał i sam darzy jeszcze Tuska zaufaniem…
Zaraz potem umorzono śledztwa ws. afery stoczniowej i ws. przecieku danych do mediów (z raportu o likwidacji WSI). Nowy system poboru opłat od tirów nie zadziałał, Tusk nie opublikował raportu Millera, Rosjanie zrezygnowali z tranzytu ropy przez Naftoport w Gdańsku, a dodatkowo podano, że za klika dni wzrosną rachunki za gaz o ponad 5 proc. Jedna czwarta zdających oblała maturę z matematyki, więc zwolniono szefa komisji egzaminacyjnej…
Na koniec dwie gazety zmieniły właścicieli. Krakowski „Dziennik Polski” przeszedł w ręce Polskarpresse. A PO kończy przejmowanie „Rzeczpospolitej”.
To są dopiero wielkie sukcesy i źródła radości. Tylko czy dla wszystkich jednakie?
Połowy tygodnia (25.)
Stary dowcip opowiada o biedaku, któremu do ogrzewania na całą zimę wystarcza jedno wiaderko węgla. Jak? Normalnie, bierze to wiaderko i biega wkoło chałupy, żeby się rozgrzać…
Głupi żart? A jak nazwać projektowany żart rządowy, w którym od początku nowego roku będziemy mieli akcyzę na węgiel i koks? Po najdroższym gazie w Europie, a rząd załatwi nam najdroższy węgiel. Wszyscy będziemy biegać z wiaderkami?
Jeśli zaś chodzi o CO2, to nasz minister postawił się na jakimś zebraniu euroministrów i Tusk ma dzięki temu powód do dumy. Wyszło że jest przeciw temu, co wcześniej sam podpisał. Ale tu Polska naraziła się Kominternowi. Zablokowanie kompromisu starannie wypracowanego przez 27 krajów UE stawia Polskę w bardzo złym świetle i to zaledwie na kilka dni przed rozpoczynającą się prezydencją. To wielka kompromitacja oceniła jakaś współczesna Róża Luksemburg z Climate Action Network Europe. Nazwa zapewne nawiązuje do Action Directe…
Ale to nie wszystkie sukcesy Tuska. Po wspólnych obradach rządów Niemiec i Polski zakomunikował nam, że droga Angela obiecała mu, że Niemcy zobowiązują się do ułożenia głębiej Gazociągu Północnego, gdyby zagrażał on dostępowi do portu w Świnoujściu. Ja tam już słyszałem, że zagraża – ale ja nie jestem premierem. No, to kto oceni, że zagraża? Schroeder z Putinem?
Kolejnym sukcesem rządzących okazał się być sędzia, co kazał przebadać psychiatrycznie Kaczyńskiego. To jest kolejny wkład Polski w doktrynę europrawa. Obiektywni i wyważeni politycy oraz publicyści uważają, że to słuszne. Ja tam sie nie dziwię, tylko wariat może krytykować rządy Tuska i Pawlaka…
Koniec tygodnia dał Tuskowi okazję do pogrożenia palcem Bondarykowi. Widać szef ABW popadł w niełaskę skoro „Wyborcza” napisała tekst o umoczeniu Bondaryka w lewy zakup samochodu. Użyła słowa paserstwo. Nawet prokuratora co sprawę prowadził odwołano. Znaczy coś jest na rzeczy. I wtedy Tusk objawił się po raz kolejny jako silny przywódca i pogroził palcem. Podobno powiedział, że będzie się przyglądał Bondarykowi przez lupę…
A ja dopowiem jak jest dalej w wierszyku:
A Bondaryk sie odwrócił i pokazał mu du…
Połowy tygodnia (24.)
Winnymi kłopotów z autostradą są nie tylko Chińczycy. Również polskie prawo, bo kazało wybrać najtaniej (co jest nieprawdą). PO już myśli o zmianie ustawy, bo potrzebny jest winny… inny niż PO.
Kurs franka poszedł w górę, a już jest gotowa ustawa walcząca ze spreadami. PO i PSL w rzeczywistości nic nie wychodzi, więc nadrabiają braki w niepotrzebnej produkcji papieru. Gdybyśmy tak mieli płacone w ustawach i rozporządzeniach, w obietnicach i w planach…
Pracę komisji śledczej zakończył Kalisz. Tej komisji, która ponad 3 lata szukała haka na Kaczyńskiego w zwiążku z samobójstwem posłanki SLD. Kalisz to ten gruby poseł SLD (dawniej PZPR), który jeździ jaguarem i musi występować w telewizji oraz na paradach równości. Dawniej byłby emanacją żartu o tym jak to lud je kawior i pije szampana ustami swoich przedstawicieli.
Dziś żałosnie walczy o swoje kolejne 5 minut. Więc Kalisz w imieniu komisji wymyślił, że Kaczyński i Ziobro muszą trafić przed Trybunał Stanu. A nie lepiej od razu jakąś ustawę antypisowską?
GUS podał, że zaskakująco wzrosła inflacja i bardzo podrożała żywność. Tusk się zatroskał, Komorowski na przyjęciu powiedział ja tam wolę pomidorka, a Pawlak zwalił winę na zagranicę. Panowie, a może by tak inflację ustawą?
Za biednych w zastępstwie SLD wziął się pełnomocnik PO ds. wykluczonych Arłukowicz (d. SLD). Jego szuflada pełna pomysłów, to bilet do teatru za złotówkę dla emerytów i niesprzedane książki do rozdania dzieciom. No, to doprawdy imponujące. Normalnie PO miałaby projekt ustawy wykluczającej wykluczenia, a tu proszę, dwa propagandowe pomysły tak szybko i to bez ustawy…
Internacjonalista Tusk w naszym imieniu przystąpił kiedyś do euro-plus i teraz musimy się dorzucić do ratowania interesów dużych banków naruszonych w Grecji. Z tym, że bankom nie wystarczy ustawa, trzeba dać kasę. Grecja ma PKB na głowę mieszkańca 1,5 razy większy niż Polska. Nam musi wystarczyć pomysł na stare książki…
Jak zwykle można było liczyć na Komorowskiego. Tym razem awansował szefa BOR Janickiego i jego zastępcę Bielawnego. Za Smoleńsk. Nie napiszę, że to szczyt bezczelności, gdyż przed Komorowskim jeszcze kilka lat władzy, a jak wiemy Himalaje są bardzo rozległe…
Połowy tygodnia (23.)
Tusk zaprezentował kolejny gadżet. Krawat. Według premiera w odróżnieniu od innych krawatów nasz będzie lepszy niż wszystkie poprzednie, które mogłem oglądać i dotykać. Zrobił też zbiórkę wszystkich klubów parlamentarnych by przedstawić cele polskiej prezydencji. Z doniesień prasowych wnoszę, że są to: bączek, teczka, komiks, logo i krawat. Aaa… jeszcze Afryka i ogórki…
W sprawach międzynarodowych odnieśliśmy kolejny sukces. Po wielu trudnych i poufnych rozmowach udało nam się przekonać Niemców do istnienia mniejszości polskiej w Niemczech. Bundestag rehabilituje… ówczesną mniejszość polską. Ostatnio równie elegancko rosyjska Duma rehabilitowała zamordowanych w Katyniu. Niemcy dodatkowo zamykają sprawę jednym przymiotnikiem: ówczesna. Według mnie to skandal. Według Sikorskiego: mały zonk.
Krawat i ogórki nie powinny przykryć rozpoczętego procesu ws. „sprzedaży aneksu do raportu WSI”. Proces, w którym oprócz oskarżonego dziennikarza Sumlińskiego występują jako świadkowie prezydent Komorowski, szef ABW Bondaryk, były koordynator ds. służb Graś nikogo nie interesuje. Nie licząc na zbyt wiele odnotowuję ten fakt, gdyż rządowe media nagle nabrały wody w usta.
Natomiast nie ma ciszy ws. prokuratora Pasionka. Nadzorował śledztwo Smoleńskie i nagle dowiedzieliśmy się, że za kontakty z obcym mocarstwem zostaje zawieszony, a jego gabinet opieczętowany. Potem rządzący uświadomili nas, że za przecieki do mediów i polityków PIS będzie miał dwie sprawy: karną i cywilną. Pięknie. Wieść jednak niesie, że w planie śledztwa miały być przesłuchania Arabskiego i Klicha. A do tego przecież dopuścić nie można. I stąd ta cisza, taka więcej jednostronna…
Koniec tygodnia to połączone obchody pederastów, lesbijek i zwolenników PO. Platforma świętuje swoją 10. rocznicę w zamkniętej dla postronnych sali i równość na platformach w pozostałych miastach. Przyszłość maluje się optymistycznie i w różowych barwach.
Jesteśmy winni Polsce chwilę powagi powiedział Tusk. Trudno w to uwierzyć bo przemawiał do aktywistów po Arłukowiczu i Kluzik-Rostkowskiej…
Jednej tylko rzeczy mi zabrakło: wstępujących do PO biskupa Pieronka wraz z partnerem…
Połowy tygodnia (22.)
Partyjne media podały, że Tusk jest wściekły na swojego ministra za represje za premiera matoła. Po raz kolejny dowiadujemy się, że Tusk jest dobry, tylko jego ludzie są źli. Z jakimi to baranami musi biedaczek pracować…
Dzień po dniu ujawniano informacje, że budujemy najdrożej, najdłużej i najgorzej na świecie. Kolejny stadion jest gotowy, ale tylko do remontu, a kolejna autostrada nie jest gotowa nawet i do tego. Znowu dowiedzieliśmy się, że twardy Tusk wezwał ministrów sportu i infrastruktury i nakazał im bycie twardymi. Z jakimi matołami on musi pracować…
Tusk tak się nakręcił, że zaproponował po wyborach związki partnerskie. Nie wiem czy chodzi mu o unijne europedalstwo, czy o związki bilateralne jak np. Polska – Rosja. Pewnie o to drugie, gdyż biskupi nie zareagowali, a ożywiło się całe SLD. Zapewne chodzi o podniesienie stosunków z Rosją na nowy, wyższy etap. Mógłby się biedaczek zabezpieczyć, bo w proponowanej ustawie Rosja może mu nagle wypowiedzieć partnerstwo przez zawarcie innego partnerstwa. I zostaniemy wydymani i to bez alimentów…
A dziećmi też się premier zajął. Uznał, że laptop dla każdego ucznia to mało i dorzucił po astrobazie. Będzie budował naukowe orliki. A jak wiemy w budowaniu to on jest mocny…
W ramach tej samej nowoczesności ruszyła kampania wyborcza w Internecie. Prezydentowi oraz samej Platformie można już zadawać pytania za pośrednictwem youtuba czy facebooka. Nie wyjaśniono tylko po co…
Po tym jak PIS zaproponował uchwałę o powołaniu komisji śledczej w sprawie wyjaśnienia finansowania PO odezwał się Schetyna i powiedział, że uzasadnienie wniosku jest absurdalne. Przyznając, że wniosku nie czytał. Bioenergopsychoterapeuta? Tusk dorzucił swoje o Kaczyńskim i Kamińskim w klimacie równie ezoterycznym: znam trochę ich oczy (…) to są oczy, które bardzo dużo mówią, kiedy kłamią…
Komorowski 4. czerwca ogłosił Dniem (Unii?) Wolności, tej z 1989. Odznaczył przyjaciół, tajnych współpracowników, członków swojego komietu honorowego i członków PZPR za, jak to szczerze ujął, zagospodarowywanie polskiej wolności.
4. czerwca (1992), przypomnę, Wałęsa, Geremek, Tusk, Pawlak i in. obalili rząd Olszewskiego w strachu przed lustracją.
Jakie korzenie, taka rocznica…
Połowy tygodnia (21.)
Redaktor Michnik udzielił wywiadu, a jakże Rosjanom, i powiedział, że Rosja może bardzo dobrze żyć bez Polski, ale Polsce bez Rosji będzie trudniej. Tu się zdecydowanie różnimy: według mnie bez Rosji byłoby nam (i wielu innym) znacznie łatwiej. Różnica jak widać polega na definicji Polski. Wolę swoją niż z czasów Układu Warszawskiego…
Były szefa CBA, Kamiński, zarzuca prokuraturze zamiatanie pod dywan związków PO z mafią (ergo finansowania partii nielegalnymi pieniędzmi). Jest coś na rzeczy, gdyż rządowe media rzuciły się jak sfora na Kamińskiego, a Seremet poinformował nas, że zostanie zbadana sprawa czy Kamiński nie ujawnił tajemnicy służbowej. W dzisiejszej Polsce to jest dowód. Ad absurdum.
Media rządowe uważają, że najważniejsza jest wizyta Obamy w Warszawie na szczycie europejskich krajów drugiej prędkości. Ja, że słowa Kamińskiego. Albo słowa prezesa PGE o tym, że prąd będziemy kupować od Rosjan. Albo doniesienia mediów, że Lotos będziemy sprzedawać Rosjanom. Może mam fobię, ale wygląda na to, że polityka PO i PSL wygląda następująco: sprzedać tanio… Rosjanom, a potem kupować drogo od… Rosjan. Proste jak tezy Michnika o stosunkach polsko-rosyjskich.
Ważne też były nieudane manifestacje Solidarności. Pokazały nieudolność działaczy. Pieniądz gorszy wypiera lepszy…
Podobno szczyt potwierdza nasze przewodnictwo w tym regionie świata. Brzmi tyleż dobrze, ileż nieprawdziwie. Ostatnim liderem był Lech Kaczyński, co było widać kiedy organizował pomoc dla Gruzji. Komorowski (prezydenta Gruzji nie zaprosił) to dużo niższa liga. Nigdy nie będzie liderem, co najwyżej wizytówką. I to nie moją.
Szczytować wpadł również prezydent Obama. Przypuszczalnie tylko po to, żeby okazać Berlinowi rezerwę i rozejrzeć się czy w Polsce da sie robić interesy pod okiem Rosjan i Niemców. Co się za jakiś czas okaże.
A media dały pokaz swojej głupoty, gdyż skoncentrowały się na wizycie Kaczyńskiego u Komorowskiego. I wszystkie trąbiły głównie o jakimś pogodzeniu i podawaniu rąk. Nogi mieli sobie podawać? Specjalista od podawania nogi, Wałęsa, wybrał spotkanie ze swoim sponsorem „Biedronką” i na spotkanie z Obamą do Komorowskiego nie przyszedł. I nie było obciachu.
Połowy tygodnia (20.)
Tydzień rozpoczęli Rosjanie montując w ramach odwetu swoją tablicę pamiątkową w Strzałkowie. Tusk jest mężem stanu! Na tablicy napisali żeśmy wymordowali kilka tysięcy czerwonoarmiejców w 1920 r. co to nam wolność na bagnetach nieśli. Komorowski jest jeszcze większym! O tablicy dowiedzieliśmy się, a jakże, od Rosjan. Niby już dawno nie powinna, ale ciągle mnie zaskakuje ruska bezczelność.
Pani prezydent Warszawy po raz kolejny wypowiedziała się przeciwko pomnikowi na Krakowskim Przedmieściu, a pomysł z pomnikiem światła oceniła jako nazistowski. Wie to z wikipedii. Wołek na redaktora „Rzeczpospolitej” albo Bratkowski!
Sejmowa komisja ds. wyjaśnienia śmierci Olewnika zakończyła pracę raportem. A z raportu wyniknie, że były zaniedbania. Policji i prokuratury. I ja mam w to uwierzyć? Kalisz powinien zostać miastem wojewódzkim!
Potem Braun nazwał bp. Życińskiego łajdakiem i kłamcą. Za te słowa rektor KUL przepraszał wszystkich i rozwiązał studenckie koło historyczne, a pracownik KUL i rządowy członek zarządu spółki wydającej „Rzeczpospolitą” przepraszał rektora w „Wyborczej”. Po papieżu Niemcu kolejnym powinien zostać Rosjanin albo Gazprom! Ów członek zachowuje się w sposób dość zrozumiały, bo członkostwo mu jeszcze z czasów PRON pozostało.
Zaraz potem policja pozamykała kiboli depczących trawnik bez meczu. Premier tak, wypaczenia nie! Deptali trawę trzymając w rękach transparent z napisem o Tusku. Pewnie napisali bez błędów ortograficznych, a to mogło zaboleć…
Co więcej ABW włączyła się czynnie w walkę z bandytyzmem i o 6 rano wyciągnęła z łóżka studenta co prowadził stronę poświęconą w całości prezydentowi Komorowskiemu. Bondaryk najlepiej inwigiluje w Europie. Widocznie nie tak prowadził, jak to sobie Komorowski wyobrażał. Spieprzaj dziadu tak, antykomor nie!
Pod koniec tygodnia Seremet i Kwiatkowski pojechali do Moskwy prosić o wsparcie i choć o kawałek wraku. Guzik dostali, ale to nie przeszkodziło Seremetowi powiedzieć, cytuję: Katastrofa zbliżyła nas do siebie i skazała na bliską współpracę. Z kim to tak zbliżył się Seremet? Z osławionym prokuratorem Czajką (Politnowska, Litwinienka, Chodorkowski…). Putin premierem obojga narodów!
Połowy tygodnia (19.)
Jestem tanim premierem powiedział Tusk. Wiem, wiem, wszyscy mamy te same skojarzenia, nie wypada nawet pisać. Ale ze smakiem powtórzę: tani premier.
A powiedział to, kiedy mu wytknięto trzydniowy tydzień pracy i latanie służbowymi samolotami do domu.
Reszta też jakaś taka tania. Cały tydzień bębniono o zamykaniu stadionów i o pośle co zmienił klub z SLD na PO. Co do stadionów, to prawdę wychlapała jedna pani wojewoda, przyznając, że zamyka stadion za okrzyki antyrządowe. Co do posła, to niech za komentarz wystarczą jego słowa: premier otworzył mi przestrzeń. Intelektualista typu Gowin. Głębokie to i bardzo medyczne.
To nie wszystkie wiadomości. Rząd zabronił demonstracji obok miejsca gdzie Komorowski wmuruje kamień węgielny pod budowę Centrum Solidarności. Taka jest kolej rzeczy. Po stadionach zamykamy ulice.
Drogi też. Skończyły się pieniądze, nie będzie rządowych przetargów na budowę dróg. Podobno będą po 2015 (!). Ale stadiony będą dalej budowane. W nowym budżecie na Orliki ma pójść 235 mln, a na drogi lokalne – 200. To ciekawostka. Tusk zamyka stadiony i buduje nowe. Zamiast przecinań wstęg będziemy obserwować uroczyste zamknięcia.
W przerwie między zamknięciami Tusk przedstawił logo polskiej prezydencji godnie zastępujące stare logo Solidarności. Jest nowoczesne, prezentuje bezgłową paradę równości. Przy tej okazji Tusk obiecał: ja polskiej prezydencji nie będę wykorzystywał do kampanii wyborczej. Uff, kamień spadł mi z serca…
Nawiasem mówiąc obsługę PR polskiej prezydencji zlecono za duże pieniądze tej samej firmie, która na poufne zlecenie Facebooka prowadziła czarny PR na niekorzyść Googla. Jaki rząd tacy fachowcy…
W międzyczasie do pracy wzięła się Unia. Pojawiły się głosy, że wydobycie gazu łupkowego może zostać w UE zabronione ze względu na ochronę środowiska. Inni mówią, że ze względu na ochronę interesów Francuzów, Niemców i Gazpromu. To póki co plotki, ale już od maja w UE wchodzą cła zaporowe na tani papier z Chin. Ze względu na ochronę środowiska. Chińskiego?
Pod koniec tygodnia Tusk obejrzał wystawę książek i podpisał jakiś pakt o kulturze z Żakowskim, Holland i in. Za jeden proc. kupił głosy wykształciuchów. Tanio kupił, bo za obietnicę…
Tani chwyt, tani premier.
Połowy tygodnia (18.)
Wyjątkowo w tym roku 1. Maja nie obchodziliśmy pod znakiem sierpa i młotka. To był dzień beatyfikacji Jana Pawła II i nawet SLD uznało, że na ich pochód pies z kulawą nogą nie przyjdzie.
Zaraz potem były święta Flagi i 3. Maja, więc nasze władze wzięły się za przemawianie. I Tusk i Komorowski mówili w duchu pojednania. Co prawda było o szarganiu i nienawiści, ale to tylko w odniesieniu do Kaczyńskiego i grupki jego fanatyków. Cała Polska myśli tak jak Platforma.
A jak myśli Platforma powiedział nam Komorowski i wyskoczył z patriotyzmem narodowego optymizmu(!) Więcej, żeby tak jakoś wszystkiego naraz nie świętować, wymyślił Majówkę z Polską. To już było ponad moje siły. I zostaliśmy za to ukarani. Pan Bóg nie wytrzymał i spuścił śnieg na wszystkie grile…
A potem powtórzyła się szopka z Tuskiem, jego walką i byciem razem. Mecz piłki kopanej w Bydgoszczy zakończył się awanturą z udziałem bandytów, ochroniarzy i policji. Poszły w ruch wyrwane krzesełka. Niedużo, ale zawsze. Tusk okazał się być mężem stanu i nakazał zamknąć stadiony w Warszawie i Poznaniu. Jeśli widać jakiś związek, to tylko radziecki.
Postanowił mieczem pokonać przemoc na stadionach i zaapelował: Ta wojna jest do wygrania, ale musimy być wszyscy razem. Ostatni raz apelował o bycie razem w styczniu przemawiając w Sejmie, a dawno już nie walczył (ostatnio chyba z dopalaczami). Pytam czy jak będzie bójka w szkole to Tusk ogłosi dłuższe wakacje? Młodzieży do boju, macie wiele do ugrania!
Pamiętne obrady sejmowe przywołuję nie bez kozery: Macierewicz właśnie przypomniał, że Tusk dał słowo odpowiedzieć na wszystkie zapytania poselskie pisemnie w ciągu dwóch tygodni. Mamy maj i za premiera faceta, który ciągle robi z gęby cholewę. To mnie po prostu obraża!
W międzyczasie rząd PO i PSL przyjął założenia budżetowe na 2012. Zwykłe naigrywanie się ze zdrowego rozsądku. Tusk skłamał, że będzie dobrze czy jakoś tam, a wszyscy co musieli udali, że mu uwierzyli.
Koniec tygodnia był obiecujący. Warszawska prokuratura stwierdziła, że transparent z manifestacji: Zdrajcy Stanu: Tusk, Komorowski, Klich, Sikorski, Arabski pod sąd nie ma znamion czynu zabronionego.
Mam nadzieję, iż za jakiś czas prokuratura zauważy treść napisu…
Połowy tygodnia (17.)
Biskup Pieronek rozpoczął tydzień, jak na przedstawiciela PO przystało, dość pojednawczo:
Panu Kaczyńskiemu chodzi o zdobycie władzy i żeby wygrać za wszelką cenę, a to oznacza iść po trupach.
Wydawać by się mogło, że nikt go nie przelicytuje, nawet Niesiołowski z Bratkowskim razem wzięci, gdy biskup odezwał się po raz drugi:
Najlepiej byłoby zbudować piramidę albo usypać kopiec, zasypać Pałac Prezydencki, a na szczycie postawić pomnik Lecha Kaczyńskiego i go ozłocić. To upominanie się o pomniki zaraz po śmierci budzi śmiech.
Propaganda wymaga akcentu wzmacniającego. I rzeczywiście. Pieronek odezwał się po raz trzeci:
Jak można odmawiać prawa obecności na beatyfikacji gen. Jaruzelskiemu, który był świadkiem w procesie?
To tylko jeden tydzień, a nie wiemy ile ich jeszcze Pieronkowi zostało. Na jego miejscu, jeśli choć odrobinę wierzy w Sąd Ostateczny, starałbym się żyć jak najdłużej. Potem mu lepiej nie będzie…
Sądy na ziemi też się zdarzają, ale nigdzie takie jak w Polsce. W zeszłym tygodniu ubolewałem nad tym, że ew. kara dla Kiszczaka ma być w zawieszeniu. Niesłusznie. Sąd postanowił, że żadnej kary nie będzie. Cała nadzieja już teraz w Ostatecznym…
Ostateczny tym się różni od Okręgowego, że jest sprawiedliwy. Okręgowy potrafi w tej samej sprawie raz orzec na korzyść PO (fałszowanie wyborów w Wałbrzychu), a raz przeciwnie. Po pierwszym wyroku z Okręgowego śmiała się cała niewykształcona Polska. Okręgowy zdanie zmienił, ale ludzie o Okręgowym już nie…
PO też umie zmieniać zdanie. Jak majstrowała przy nowej ustawie o telewizji, to ustawa była dobra. A teraz okazuje się, że minister skarbu może mieć za duży wpływ na decyzje programowe. A rada nadzorcza za duży wpływ na zarząd. Czy Dworak boi się swojego ministra? Nie. On tylko głośno wyraził obawę o losy telewizji po wyborach…
Częściowo publiczna jest „Rzeczpospolita”. Minister Grad powiedział, że PO chce sprzedać udziały skarbu państwa, ale tylko wtedy, kiedy swoje sprzeda jednocześnie drugi udziałowiec. Tak ponoć lepiej. Dla kogo? A dla kupca, którego zapewne PO ma pod ręką, ale tylko na całość. Bo po co PO tylko część i ta sama, którą już ma?
Połowy tygodnia (16.)
Płk. Krasnokucki nadzorujący prace kontrolerów na lotnisku w Siewiernym awansował. Zupełnie jak u nas: nadzorujący pracę wojskowych prokuratorów płk. Parulski również awansował. Boję się domyślać zasług obu pułkowników…
Poznaliśmy nowy, częściowo apolityczny, skład zarządu TVP. Apolityczny to znaczy bez udziału PIS. Częściowo, bo z udziałem SLD i PSL: prezes Braun wskazany przez PO, a dwaj pozostali przez SLD (Piwowar) i PSL (Zalewski). Działająca od 68 roku na froncie walki ideologicznej Śledzińska-Katarasińska (PO) zarzuca Radzie Nadzorczej, że dwie kandydatury są polityczne. Zgadnijcie które?
Podpowiedzią niech będzie zdanie publicystki Gazety Kublik: Panowie Piwowar i Zalewski nie są znani jako bezpartyjni fachowcy, w telewizji rządzili, gdy była ona partyjnym łupem rządzących.
Rząd PO i PSL postanowił nie drażnić Merkel i nie podnosić sprawy reaktywowania mniejszości polskiej w Niemczech. Skoro Hitler ją zdelegalizował, widać miał rację. Po prostu jakiś idiota w Polsce zapomniał zrobić tego samego i stąd ten drażniący brak symetrii. A może jednak skądinąd?
Prokurator Seremet postanowił chronić własną karierę i uderzył do Tuska z apelem o pomoc w uzyskaniu od Rosjan czegokolwiek. Choć kawałka wraku… Premier obiecał, że pomoże. Chociaż z jego wypowiedzi wynikało, że nie ma potrzeby, gdyż jesteśmy zadowoleni z prowadzonego śledztwa. Ponadto Tusk uważa, że nie mamy dostępu do czarnych skrzynek, ale za to mamy pełny dostęp do ich zawartości. To się chyba nazywa dialektyka…
Gorzej, że w innej zupełnie sprawie, prokurator zażądał dla Kiszczaka kary dwóch lat w zawieszeniu. Początkowo myślałem, że chodzi o zawieszenie Kiszczaka, ale skoro nie wykonujemy kary śmierci, przeczytałem jeszcze raz. Niestety, to kara ma być zawieszona i niestety, to nie jest śmieszne…
Na koniec, żeby tydzień nie był całkowicie przygnębiający: minister Grabarczyk. Podzielił się własnymi przemyśleniami: To pasażerowie odpowiadają za tłok w pociągach, gdyż to oni podejmują decyzję o tym, jaki środek transportu wybrać i kiedy rozpocząć podróż. Jakby to subtelnie nazwać? Debil?
Przede wszystkim to jest jednak Wielki Tydzień. Życzenia.
Połowy tygodnia (15.)
Tydzień temu pojawiły się dwie informacje, które przemknęły niezauważone. Media nie miały interesu zauważyć, a ludzie okazji.
Pierwsza to taka, że premier Tusk wspominając wydarzenia sprzed roku poszedł na „szczerość”:
Byliśmy świadomi, że Rosjanie robią wszystko, żeby ta oficjalna delegacja z moim udziałem była pierwsza. Nawet jadący ze mną minister Graś zwracał uwagę obsłudze, kierowcy, rosyjskiemu oficerowi ochrony, który siedział w naszym samochodzie, żeby zwolnili, żebyśmy razem dojechali z tą grupą Jarosława Kaczyńskiego. Ale Rosjanie nie reagowali
Tak się użalał nasz biedny premier. Jeśli to prawda, to znaczy, że został ubezwłasnowolniony przez Rosjan! I co? I nic. Szczęście, że w mordę nie dali…
Druga to taka, że na krótko pojawił się w Internecie wywiad z Petelickim. Ów generał powiedział, że tuż po katastrofie politycy PO otrzymali esemesy z instrukcją co i jak mają mówić. A mieli mówić, że katastrofę spowodowali piloci, i że do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił.
I dodał, że te instrukcje zostały ustalone w trójkącie Tusk – Graś – Arabski. Jeśli to prawda, to skandal. Graś zaprzeczył, a Petelicki twierdzi, że umie udowodnić. I co? Niestety, nic…
Rocznica 10. Kwietnia była obchodzona przez wszystkich, ale nie łącznie. I dzięki Bogu.
Obchody oficjalne przeszły całkiem niezauważone, oprócz żarciku Rosjan z podmianą tablicy pamiątkowej na lotnisku w Siewiernym. Ech, ten słowiański dowcip – i to przygotowany specjalnie na wizytę prezydenta Komorowskiego i oficjalnej delegacji.
Natomiast obchody drugiego obiegu obiegły Polskę w sposób imponujący. W Warszawie manifestację można było porównać z pamiętną majową z 83 r. Dziesiątki tysięcy ludzi. Ale w pierwszym obiegu ogłoszono, że w Warszawie było to 7 tys. osób. Na dodatek, jak twierdzi Komorowski przywołanych przez kierownictwo PIS.
Porównanie z 83 r. są jak najbardziej uprawnione. Zaczynał się okres schyłkowy wojskowo-partyjnych rządów. Wtedy też pojawiały się małe grupki warchołów, a dziennik TVP pokazywał co innego niż wszyscy widzieli.
Historia lubi się powtarzać. Hegel dodał: dwukrotnie. Marks go sprostował: jako farsa. A ostatnie wydarzenia pokazują, że Marks nawet w aforyzmach był cienki.
Połowy tygodnia (14.)
Testujemy najtańsze alkohole – tymi słowy reklamuje się jedno z czasopism Agory. Teraz więcej rozumiem…
Jaruzelski podzielił się z nami przemyśleniami o zamachu na papieża: Czy za nim stali fundamentaliści? Tego nie wiemy. Wszelako, post factum islamski trop wydawałby się najbardziej logiczny. Testował. Tanie wino owocowe.
Minister Zdrojewski dołączył do klubu wazelininiarzy: Życzliwość premiera Donalda Tuska dla kultury staje się faktem. Testował. Bączka w plastiku.
Na trzeźwo natomiast powstał spis powszechny, zwany narodowym, gdyż spisujących interesuje głównie narodowość spisywanych. Powstały nowe narodowości: bojkowska, karaimska, kaszubska, łemkowska, śląska i mazurska. Spis wyprzedził ustawodawstwo, ale zatrzymał się w pół drogi: zabrakło wielu, w tym Drużyny Pierścienia czy Rycerzy Jedi. Chyba, że ci ostatni to nowe wyznania, czego przyznaję, nie sprawdzałem…
Niektórzy, jak np. Rada Niemców Górnośląskich, poszli dalej: Nie musisz znać języka niemieckiego, by być Niemcem (…) Pamiętaj, kim byli Twoi przodkowie i Twoi rodzice. Weź to pod uwagę, zadeklaruj odważnie swoją narodowość zgodnie z Twoim odczuciem. A co jeśli przodkowie na mchu jadali?
Prokuratura też dołączyła do testujących. Otóż okazało się, że nie było afery Tuska (zwanej hazardową) i rzecz umorzyła. Nie wiem co testowali, ale doradzam zmianę. Ostrożnie z metylem – ja pijam co innego i ciągle widzę…
Od razu odezwał się poseł, o którym myślałem, że już więcej nie napiszę. Chlebowski: Łatwo stawiać zarzuty i obrzucać błotem. Zawsze przyświecał mi wyłącznie jeden cel – dobro Polski. Testował, na pewno testował. Mózgotrzepa.
Premier, który pijał drogie alkohole, przerzucił się na whisky z Nepalu. W odruchu solidarności z biedniejącym społeczeństwem. Sądzę tak po wypowiedzi dla BBC: choć raport [MAK - przyp. mój] wyszczególnia bliskie prawdy błędy i zaniedbania polskiej strony, to pomija milczeniem, co także jest oczywiste, odpowiedzialność Rosji. Odważyłby się na trzeźwo?
Zgodnie z tym, co zadeklarował pan premier po rozmowach z panem prezydentem, na pewno musimy doprowadzić do sytuacji, że powstanie gdzieś pomnik ofiar katastrofy powiedział Graś. Panie Graś! Gdzieś – to ja mam gdzieś…
Połowy tygodnia (13.)
Wybory tuż-tuż, bo rządzący prześcigają się w obietnicach. Taki na przykład Grad pojawił się w Łodzi i wykonał przed-przecięcie wstęgi – asystował przy podpisaniu umowy na budowę dworca. Będą go budować przez 4 lata z okładem. Warto? Do tego czasu pociągów już w Polsce nie będzie, więc po co komu dworzec i to podziemny?
W małych gminach upowszechnić zaś chcemy tworzenie tak zwanych astrobaz, czyli niewielkich obserwatoriów nieba dostępnych dla wszystkich mieszkańców, ale skierowanych głównie do młodzieży obiecał w zeszłym tygodniu Tusk. Teraz obiecał laptopy dla uczniów. Niesprawiedliwe. Powinny być dostępne dla wszystkich, ale skierowane głównie do sześciolatków…
Z obietnic to nie wszystko. Powstanie projekt gruntownej zmiany w systemie tworzenia polskiego prawa. Pod przewodem prawnika Gowina. Rozumiem, że zmiany będą dostępne dla wszystkich, ale skierowane głównie do swoich?
To jeszcze nie koniec. Platforma będzie miała program za sprawą programisty Sikorskiego. Powstanie po konsultacjach społecznych jako wynik zbiorowej refleksji Polaków. Dobrze powiedziane. Cała Polska pisze program dla PO. I niezwykle głupio. Zbiorowa refleksja Polaków? Dostępne dla wszystkich, ale skierowane głównie do swoich?
Zbliżający się 1. Maja zostanie przez PO i PSL uczczony uchwaleniem budżetu na rok przyszły. To się nazywa pójść za ciosem: prezydent podpisał budżet na rok 2010 w lutym. Panowie! Lata następne też czekają na swoje budżety – maj ma 31 dni – zdążycie…
W międzyczasie Kaczyński zrzekł się immunitetu czym pozbawił posłów rozrywki. Cóż, jeśli obecny Sejm mógłby odebrać immunitet to tylko komuś z PIS, gdyż jak wiadomo immunitet dostępny jest dla wszystkich posłów, ale głównie do swoich…
I tak by zeszedł tydzień, gdyby nie Kaczyński. Napisał „Raport o stanie Rzeczypospolitej”. Rzecz ważna, ale umknie, gdyż prezentacja publikacji była całkowicie nieprzygotowana. Promująca jej wydanie dyskusja również: dostępna niby dla wszystkich, ale skierowana głównie do salonu…
A potem nadszedł prima aprilis i prokuratura umorzyła wątek zamachu śledztwa ws. katastrofy pod Smoleńskiem, ot tak, bez dostępu do dowodów. Trudno już rozeznać co żartem było, co prawdą. Niestety…
Połowy tygodnia (12.)
Tydzień zaczął się od odwołania wizyty Tuska w Londynie. Może rozmowy dotyczyłyby Libii, a my się w Libię nie angażujemy? Co prawda z jej powodu nie wystąpimy z NATO, ale mówimy stanowcze nie. Za Moskwą i Berlinem…
A może miało być o wewnętrznym Eurolandzie? Tu też rozmowy są zbędne, gdyż Tusk zadeklarował się jako chętny. Nawet nam debaty na ten temat nie zaproponował. Znaczy nie musiał: Niemcy go przekonali, więc ma już swoje zdanie i nie musi deklaracji odkładać na później. Będzie konkurencyjnie, że ho, ho…
Więcej sukcesów miała Wyborcza. Po pierwsze do grona redaktorów dołączył Kaczyński z krytyką redaktora Tuska, co to pisał o Tsunami Postępu. Kaczyński plany premiera nazwał antologią wiele razy przeżutych pustych obietnic i nazwał Zupą z buta…
Kolejnym sukcesem Wyborczej była lista odznaczonych dziennikarzy przez prezydenta. Niemal połowa z udekorowanych pracuje lub pracowała w organie. Wśród odznaczonych można też napotkać byłych TW… Mam wrażenie, że ciekawsza staje się lista nieodznaczonych…
Minister Grabarczyk bąknął coś o wybudowaniu wielkiego lotniska (czy boiska – nie dosłyszałem) w środku Polski w 2020 r. Po takiej obietnicy wygrane wybory mają w kieszeni…
A Kaczyński poszedł do osiedlowego sklepu na zakupy. Rachunek przesłał Tuskowi. Władze i media nie zajmowały się niczym innym.
Tusk obiecał wziąć się za spekulantów i wyznał szczerze, że przez drożyznę spać nie może. Posunął się nawet do tego, że przyznał się do zakupów w Biedronce. Po takiej reklamie wszyscy ruszyli do Biedronek. Część na zakupy, a część by spytać czy widziano w którejkolwiek Tuska i jego rodzinę. Nie widziano…
Według Pawlaka winnymi są i spekulanci i UOKiK, bo ich nie goni. Dyżurni specjaliści wytłumaczyli drożejącą żywność ogólnoświatowymi prawami ekonomii. Zapomnieli wytłumaczyć dlaczego te prawa nie obowiązują w Niemczech, gdzie cukier jest niemal połowę tańszy?
Na koniec tygodnia Tusk trafił do Wyborczej. Okazało się, że wszystko co Tusk wcześniej pisał, to z intencją uruchomienia debaty opartej na argumentach i konkretach, skoncentrowanej na politycznym programie…
Debata oparta? Na konkretach? U Tuska?
Dziękuję za wpisy tu.rybak – owi
Połowy tygodnia (11.)
Tragedia w Japonii natchnęła Tuska do konstatacji, że Polska nie jest krajem sejsmicznym i że są możliwości techniczne, by bezpiecznie wybudować elektrownię atomową. Równie dobrze mógłby obiecać bezpieczne drogi na Marsie…
Sześciolatki muszą pójść do szkół, których nie ma. Rząd PO i PSL da 150 mln z programu Radosna Szkoła. Trudniej o mniej adekwatne określenie. Mamy już radosne stacje benzynowe i sklepy spożywcze, a sejm uchwala radosne emerytury i służbę zdrowia. Radość nam już tylko pozostała…
Trybunał Konstytucyjny uznał, że nielegalne wprowadzenie stanu wojennego było nielegalne. Mógłby również uznać inne wydarzenia z historii Polski za niezgodne z konstytucją, szczególnie te, które miały miejsce przed powołaniem owego trybunału. Ale jeśli to pomoże wsadzić do więzienia Jaruzelskiego, Kiszczaka i in. – to dobrze. Ciekawe czy tak samo długo będziemy czekać na publikację polskiej wersji raportu MAK? Tusk dał słowo, że do końca lutego. Nie wspomniał, którego roku…
Komorowski nie chciał być gorszy od Tuska i również zajął się Japonią. W ambasadzie japońskiej złożył wpis do księgi kondolencyjnej. Pisemnie jednoczył się z narodem Japoni w bulu i w nadzieji. Błędy Komorowskiego upubliczniła w Internecie jego własna kancelaria. Kogo on tam zatrudnia? Nałęcz, Nowak i wszystko jasne…
PIS może mieć własnych kandydatów do komisji sejmowych, ale wybierać to będzie PO. Kandydatura Macierewicza została odrzucona przez PO za pomocą PSL i SLD. Żeby skrócić procedurę proponuję wpisać gdzieś w ustawy, że wszyscy wybierają Schetynę, a później to wybiera już tylko Schetyna. Jeśli się przyjmie, to można potem analogicznie poprawić ordynację wyborczą. Będzie taniej.
Kaczyński (opozycja) odpowiedział w „Rzeczpospolitej” (udziały Skarbu Państwa) na artykuł Tuska (premier) w „Wyborczej” (prywatna). Same teksty pokazują większe różnice niż tylko w umiejętnościach publicystycznych czy erudycji ich autorów. Kaczyński jest autentyczny, a Tusk plastikowy…
I wtedy Tusk napisał do „Wyborczej” po raz drugi. Zamiast złośliwości wystarczy podać tytuł: Trzecia fala nowoczesności. Skróciłbym do Tsunami Postępu. No i może dodał: Radosne.
dzięki za dzięki
Połowy tygodnia (10.)
Biurokracja. Wrzód na zdrowym ciele socjalizmu. Rząd postanowił zmniejszyć liczbę urzędników. Nie dlatego, że są zbędni ani, że tak obiecał. A dlaczego? Tusk boi się, że zwiększenie biurokracji za rządów PO będzie wykorzystywane przez rywali w kampanii wyborczej. Czyli wcale nie pod publikę…
Z socjalizmem kojarzą się również tzw. czyny majowe. Zrobimy wszystko, żeby 1 maja był możliwy. Będziemy we współpracy z marszałkami Sejmu, Senatu oraz prezydentem tak pracowali, aby te 30 dni upłynęły 1 maja. Pstrowski, z hasłem kto da więcej niż ja? wyrabiając po 200 proc. normy trafił na banknoty. Premier pozazdrościł?
Tusk wyjechał do Hiszpanii. Nie wiemy po co (nie było żadnego meczu), a jedyna wieść, która tego dnia dotyczyła Hiszpanii mówiła o obniżeniu ratingu kraju przez Moody’s. Na miejscu innych poważnie rozważałbym zapraszanie Tuska: gdzie się nie pojawi, to gospodarka w zagrożeniu…
Co wzięto pod uwagę w gremiach unijnych. Dopóki rozmowy były o Libii, to Tusk mógł w nich uczestniczyć. Jak tylko miało zejść na sprawy gospodarki europejskiej, to poproszono go by z drugą prędkością wyjechał…
Miał czas, więc wysłał list wyborczy do Gazety. Być może jednym z podstawowych grzechów mojej ekipy jest to, że nie potrafimy o tym mówić [o reformach], by przebić się do opinii publicznej z konkretnymi przykładami. Cóż, gdyby mieli chociaż jeden przykład…
Nie byłoby tygodnia bez kolejnej wiernopoddańczej deklaracji. Ja się solidaryzuję z apelem, żeby się odpieprzyć od Tuska (…) dlatego, że ocenia się go wedle jakichś oderwanych od rzeczywistości abstrakcyjnych kryteriów. Wałęsa też był wybawicielem, kiedy przeganiał komunę. To powiedział d. reżyser Wajda. Odważny gość na stare lata…
Prezydent też się uaktywnił. Ograniczył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego ws. ustawy o SKOK (jak rozumiem, by je odpolitycznić) i zorganizował debatę mądrych z mądrymi. Dotyczyła zmian w ustawie o PTE i nie miała żadnego znaczenia, gdyż rząd i tak robi swoje. Prezydent dostosował się do rządu i nie usłyszał argumentów, które by go przekonały, że zmiany w OFE zaszkodzą emerytom.
Niedosłyszący, czyli raczej przyszły rencista, a nie emeryt i mu po prostu wisi…
Połowy tygodnia (9.)
Premier Tusk wypoczynku używa z reguły zamiast, a nie po pracy lub jako okazję do zniknięcia. I tak było tym razem: pojechał do Norwegii na zawody sportowe.
Ale nie zniknął zupełnie. Ingerencję Arabskiego w działanie PAP nazwał niezręcznością. Rozumiem, że gdyby minister działał mniej nachalnie, rzecz by była zręczna…
Dał swoisty immunitet swoim ministrom, twierdząc, że żadnego przed wyborami nie odwoła, bo muszą pracować na rzecz dobrego przygotowania prezencji (czy też prezydencji). Ciekawe skąd w takim razie biorą się zwolnienia w różnych firmach? Zwalnia się tylko tych, którzy nie mają przydzielonych zadań? Z rządu można zwolnić tylko ministra bez teki?
Otwierając Centrum Nauki Polskiej premier nazwał je, ambitnym i bardzo odważnym projektem, który wyraża się wiarą w potęgę nauki. Głęboka ta myśl obezwładniła mnie całkowicie. Nie zainteresował mnie sam projekt, tylko to kto będzie szefem. Okazało się, że jednak Polak. Wcześniej szefem Centrum Solidarności został niemiecki dziennikarz. Czyżby Nauka była bardziej polska niż Solidarność?
Trochę mnie zastanowiło dlaczego Tusk otwierał jakieś centrum. Pogrzebałem i odkryłem! Wszyscy ważni w Europie pojechali na zebranie do Helsinek radzić nad Europą. A Tuskowi dali wolne (omówienie) albo go nie zaprosili (szczera prawda). Miał czas, to pojechał w delegację krajową…
Prezydent tym się różni od premiera, że sprawy wycieczek bierze w swoje ręce. Przez Internet oznajmił miastu i światu, że jedzie do Rzymu przewodniczyć beatyfikacji Jana Pawła II. Ministrantem będzie Benedykt?
Przy okazji powrócił serial J jak Jaruzelski, który jak się okazuje raz jest prezydentem (pamiętna Rada Bezpieczeństwa) i jedzie z prezydentem, a raz nie jest i nie jedzie. Oraz serial T jak Telewizja. Wybór nowej rady stał się możliwy po odwieszeniu przez PO prezesa Orła. Wtedy SLD szybko się opamiętała i już razem zawiesili odwieszonych. Czekamy na kolejne odcinki…
Skoro już zeszło na Orła, to warto zauważyć jeszcze dwa. Jeden – z Wisły – oznajmił zakończenie kariery zdobywając medal mistrzostw świata. Drugi – Biały – zostanie jako medal ofiarowany byłemu reżyserowi. Złośliwi mówią, że zdobył go pracując w drużynie na lidera…
Połowy tygodnia (8.)
Gospodarka głupku. To nie do mnie i nie do Ciebie czytelniku. A jak widać, właściwie do nikogo. Wzrosło bezrobocie, nikt nie chce u nas inwestować, coraz trudniej upchnąć obligacje, załamał się wskaźnik koniunktury i osiągnął poziom z 1990 r.(!), plany prywatyzacyjne rządu PO i PSL biorą w łeb. W sumie nic śmiesznego, po wakacjach recesja jak w banku…
Zeszłotygodniowa wizyta kontrolna finansowego komisarza nie przyniosła skutków. Tusk, przypominam, pokazał plany odnośnie działań, które zostały podjęte i jeszcze zostaną podjęte…
I co? I nic. Możliwe, że polski rząd przesyła jakieś odpowiedzi, ale to wciąż nie jest ta odpowiedź, czyli formalny list zaadresowany do komisarza Rehna ze szczególnym planem reform, które umożliwią spełnienie zaleceń rady powiedział rzecznik komisarza. A termin upłynął w zeszły piątek. Ha!
I byłoby tak przygnębiająco, gdyby nie PO. Gruba szycha Gronkiewicz odpowiedziała na zadane w radio pytanie pytanie i szczerze dodała: ale to tak sobie mówię, bo pan mnie pyta. Nie przemyślałam tego, nie zastanawiałam się nad tym.
W tym samym wywiadzie Gronkiewicz dołączyła do pochlebców Tuska i złożyła wiernopddańczą deklarację: Tusk jest przywódcą bezalternatywnym. Dla niej zapewne…
A propos władzy. W redakcji „Rzeczpospolitej” pracował kiedyś sekretarz Paciorkowski. Stara legitymacja partyjna , jeszcze z PZPR. Zmieniły się czasy i redaktor Paciorkowski, za Gaudena, został zastępcą naczelnego. To chyba pierwszy w historii polskiej prasy naczelny, co w życiu nie opublikował ani jednego tekstu. Zmieniły się czasy i go wyrzucili. Przeczekał na zesłaniu w Opolu i wraz ze zmianą rządów (PO) wylądował jako prezes PAP.
A po co to zbyt długa dygresja o działaczu PZPR? Bo wytropiono Tuska. W Izraelu. Podobno mieliśmy tam wspólne posiedzenie rządów. I jeden z reporterów PAP chciał zadać pytanie o reprywatyzację mienia żydowskiego co to Tusk obiecał w 2008 r. Niejaki Arabski (w Izraelu przypominam) chciał wyperswadować mu niestosowność pytania. Ten się nie zgadzał. Więc Arabski zadzwonił do Paciorkowskiego. A ten do reportera i jako zwierzchnik zabronił spytać.
To jest dopiero sprawna PO komunikacja…
Połowy tygodnia (7.)
Udana prezydencja to warunek wejścia do pierwszej ligi powiedział min. Sikorski. Wcześniej podawałem, że przygotowujemy z tej okazji komiks. W tym tygodniu MSZ przygotował tzw. gadżet. Dziecinny bączek. I hasło: rozkręcimy Europę. Chyba dlatego, że Polskę to już rozkręcili do ostatniej śrubki…
Do Polski przyjechał unijny komisarz (jakże aktualne nazewnictwo) by skontrolować nasze finanse. Jak to się mawia ostatnio na европейских salonach: Доверяй, но проверяй. Był dywanik (dziś po naszemu: ковер) i zapewne kawior. Ale zamiast ikry komunikat: pokazaliśmy plany rządu, prognozy i szacunki odnośnie działań, które zostały podjęte i jeszcze zostaną podjęte. Komisarz dał parę dni na dopracowanie szczegółów, co oznacza, że odesłał pracę do poprawki. Nb. szkoda, że nasze władze nie dzielą się z nami swoimi planami…
Jak poprzednio pojawił się kolejny poseł ze sprostowaniem. Poncyljusz (PJN) powiedział, że to co wcześniej powiedział nie odzwierciedlało dokładnie tego co powiedział. A w PO pojawił się kolejny wazeliniarz. Zgodnie z parytetami – wazeliniarka. Pomaska: Może nie wszyscy to jeszcze doceniają, ale to Donald Tusk jest liderem Europy Środkowo–Wschodniej. Po tej wypowiedzi awansowała na liście wyborczej o kilka oczek. Może wejdzie do pierwszej ligi…
Tusk pozazdrościł Komorowskiemu i podobno pojechał na szczyt Wyszechradzki. Piszę podobno, bo jedyna rzecz, którą zauważyłem, to fakt, że na szczyt przyjechała Merkel. By porozmawiać z Ukrainą o współpracy regionalnej. Myślałem, że między Niemcami a Ukrainą leży Polska. Ale widać, że tu nas również wyślizgują i między to będą wyłącznie Czechy ze Słowacją, a Polska to będzie tylko leżała…
Po niepokojąco bezradnych polskich przepychankach konferencyjnych z Rosją ws. katastrofy smoleńskiej nasza strona jedną rzecz postanowiła. Wątek przygotowania wizyty zostanie wyłączony do odrębnego, cywilnego śledztwa. Stąd wnoszę, że Tusk, Arabski, Sikorski i in. przed wyborami nie zostaną nawet lekko umoczeni…
Sprawiedliwość sprawiedliwością, ale mam nadzieję, że w wyborach przepadną i wyniki śledztwa będą zdecydowanie dla nich gorsze…
Połowy tygodnia (6.)
Platformie spadło. Sondaże to pryszcz, ale media i wierni zaczynają się kruszyć. Nadchodzi czas apostazji.
Tusk postanowił przejść do kontrataku. Ale chyba jego doradca wizerunkowy jest już na wypowiedzeniu, gdyż ofensywa premiera wyglądała na przygotowaną przez niego samego. Jak wyjazd w Dolomity, elektrownie atomowe itp. Niczym nie mogąc się pochwalić zorganizował konferencję prasową we własnej kancelarii na temat raportu edukacyjnego OECD. I wymyślił:
Dzisiaj Polska, jeśli chodzi o średni poziom, znalazła się nadspodziewanie wysoko, przed wieloma najbardziej rozwiniętymi krajami
Nie dość, że greps zużyty, to jeszcze nie całkiem uczciwy. Umieszczono Polaków na 5. miejscu wśród krajów europejskich, ale w innym miejscu dodano, że wyniki nie są statystycznie różne od wyników 10 innych krajów znajdujących się w tabelce poniżej Polski…
Komorowski zaprosił Merkel i Sarkozego. Zaliczył ze trzy razy wpadki wizerunkowe i dwie wpadki poważne.
Pierwszą było samo spotkanie: hucznie zapowiadane, ale za to zupełnie nieprzygotowane (jakieś wymiany młodzieży czy tp). Druga to taka, że Komorowski postanowił na kolejne spotkanie doprosić Rosjan. Ogrywany przez każdego pojedynczo postanawia, że da im zagrać trzech na jednego. Nie mógłby polecieć rządowym helikopterem do ośrodka wczasowego i tam spędzić czas do końca kadencji? Nie byłoby lepiej?
Zaproszenie zbiegło się w czasie z zatrzymaniem w Rosji polskich dziennikarzy. Zaproszenie zamiast interwencji dyplomatycznej. Za słabo znam rosyjski by to zrozumieć…
Zaraz po spotkaniu Rosjanie zafundowali nam Katyń jako podstawę pojednania. Niemcy, również w ramach łączenia, ustanowili u siebie dzień wypędzonego z Polski. A Niemcy i Francuzi łącznie wykolegowali Polskę z grupy krajów decydujących o unijnym budżecie. A komisarz Sukces Lewandowski był podobno taki ważny i podobno od budżetu…
Zapowiadane na luty polskie tłumaczenie raportu Anodiny zostaje przesunięte na później. Podobno zepsuł się świeżo naprawiony przez braci Rosjan ostatni Tupolew i nie ma na czym wykonać lotu-wizji lokalnej.
Możliwe to? Rosjanie źle reperują? Niemożliwe.
Więc nasi kłamią, że się zepsuł? To jest możliwe.
Połowy tygodnia (5.)
Pure nonsens. Coś co jest całkowicie oderwane od rzeczywistości. I przez to aż śmieszne.
Komorowski świętował okrągłą rocznicę istnienia BBN. I zaprosił gościa z zagranicy. Z Ameryki? Z Europy? Nie, proszę państwa, z KGB. Tak sobie świętuje prezydent… Z doradcami.
A propos doradców. Jeden z nich z nadzwyczajną skromnością zdradził tajemnicę prezydenckich mianowań spośród działaczy byłej Unii Demokratycznej: My się po prostu na te funkcje nadajemy. Jesteśmy takimi państwowcami o społecznym zacięciu. A mówiłem pure nonsens?
W wątek społeczny trafiła również posłanka PO Mucha. W partyjnej gazetce powiedziała o starszych ludziach, że są przyzwyczajeni do traktowania wizyt u lekarza co dwa tygodnie jako rozrywki. Dodała również kilka słów o operacji biodra: jaki jest sens wykonywania takiej operacji u 85-latka, który nie będzie chodzić? Śmiało i postępowo. Abstrakcja? Oby.
PIS zrobił konferencję gospodarczą. Niestety nie przebiło się przez media do mas. Z wyjątkiem fragmentu, w którym Kaczyński pomylił euro ze złotówką. Śmieszne prawda? Po prostu jest zapis na PIS i tyle.
To oczywiście wina PIS. Urabiana. Jak? A na przykład tak: Janke, publicysta portalu salon24, nie opisał tez konferencji. Ale za to postawił swoją tezę, że PiS jest ogarnięty jakąś niemocą albo raczej mocą zrażania do siebie ludzi, którzy mogliby być ich sojusznikami czy sympatykami. Że nie umie przebić się przez media do ludzi ze swoimi sensownymi pomysłami… Abstrakcja? Niestety nie…
Zaraz potem, by domknąć system PO i PSL przeprowadziły szybciutko przez Sejm ustawę zakazującą partiom publikacji telewizyjnych spotów wyborczych. Dołączyły się PJN i SLD. I to w trosce o nasze dobro i sprawiedliwość społeczną. Nonsens? Jak ktoś ma telewizję i zaprzyjaźnione telewizje – to niekoniecznie…
Pod koniec tygodnia PO i PSL obroniły stanowisko ministra Klicha. Niedojda dość umiejętnie opisany przez Dorna w przemówieniu sejmowym nie poniesie odpowiedzialności politycznej. Abstrakcja? Nie. Twarda stołkowa rzeczywistość.
Wieszam psy na posłach, ale gwoli uczciwości muszę zwrócić uwagę, że – ku mojemu zdziwieniu – ustanowili 1. marca Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Wreszcie coś z sensem.
Połowy tygodnia (4.)
Tusk postanowił odzyskać inicjatywę. Zrobił konferencję prasową na stadionie. Zapewnił, że jeśli chodzi o budowę lotnisk i stadionów nie ma opóźnień. To mnie uspokoiło. Grunt to boiska i lotniska. W każdej gminie. Stąd zresztą ich wspólna nazwa: Orliki. Przeszło bez echa, ale ze śmiechem.
Dzień później po specjalnym posiedzeniu rządu ogłosił: prąd z polskiej elektrowni jądrowej powinien popłynąć w 2020 r. Jeszcze dwa lata temu wszyscy by się dali nabrać. A teraz? Ze śmiechem i bez echa.
Wtedy Tusk zagrał kartą smoleńską: Pojawiły się sygnały świadczące o gotowości Rosjan do bliższej współpracy przy wyjaśnianiu katastrofy. Tak powiedział, bez żartów. Wicepremier Iwanow natychmiast potwierdził słowa Tuska: Kontrolerzy lotów nie mogli zabronić lądowania, jeśli dowódca statku powietrznego lub ktoś inny, który był w tym czasie w samolocie podjął decyzję, by lądować za wszelka cenę.
Potwierdziła też Komsomolskaja Prawda (w j. ros. rzeczownik prawda jest stopniowalny). Odkryła istnienie polskiej tajnej instrukcji, wg. której samolot może odejść na lotnisko zapasowe tylko za zgodą głównego pasażera. Graś początkowo uwierzył w jej istnienie, ale potem się wycofał. Szef Sztabu Cieniuch podobnie. Najpierw uwierzył: Nie, nie znam tej instrukcji, na którą powołują się media rosyjskie. Później się dowiedział, że to oczywiście bzdura. Nie ma to jak dobrze poinformowani…
Tak samo prezydent. Dłuższy czas wierzył we wspólne obchody katastrofy z prezydentem Rosji, hen, hen, tam w Smoleńsku. A tu Nałęcz poinformował nas, że Komorowski się wycofał i tam to będzie tylko żona prezydenta, a i to nie wspólnie…
Nowak podobnie. Na początku powiedział: Nie wiem dokładnie co prezydent będzie robił w Davos, szczerze powiedziawszy to nudna impreza. Odpuściłem sobie to w tym roku. Luzak. Potem prezydencki minister się wycofał i dementując potwierdził: Dziennikarz nie poinformował mnie, że ma zamiar cytować cokolwiek z naszej rozmowy…
Dodatkowo wycofali się Balcerowicz co to wierzył w Tuska i właśnie przestał oraz Radwańska, która się odcięła od krytyki rządu umieszczonej na swojej własnej stronie internetowej.
Wycofać wycofanych!
Maryla napisała na BM24
OC będzie nawet dwa razy droższe
Firmy ubezpieczeniowe szykują do podwyżek cen. Powodem są coraz większe odszkodowania dla poszkodowanych w wypadkach – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”.
Z danych firmy ProMotor wynika, że ubezpieczyciele z roku na rok coraz więcej muszą płacić poszkodowanym. Głównie są to zwroty kosztów za usługi medyczne oraz rehabilitację po wypadku. Poza tym częste są także wypłaty rent czy odszkodowania za inwalidztwo czy zadośćuczynienie bliskim za śmierć członka rodziny.
Zdaniem Ilony Kwiecień z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu ceny
OC nie pokrywają tych wypłat. Dlatego, jak donosi „DGP”, ceny muszą pójść w górę. Według ekspertów podwyżka ubezpieczenia może przekroczyć nawet 100 proc. Dziś średnia polisa OC to 400 zł, za parę lat może to być od 800 do 1000 zł.
Skąd taki gwałtowny skok? Obecnie tylko 18 proc. wszystkich wypłacanych przez ubezpieczycieli pieniędzy to kwoty na pokrycie szkód osobowych. Tymczasem w Unii Europejskiej często odsetek ten przekracza 50 proc. wszystkich szkód.
http://ubezpieczenia.wp.pl/kat,113544,title,OC-bedzie-nawet-dwa-razy-dro…
Pilot , który latał 5 lat na Tupolewie , nawiązuje do dwóch katastrof 14.03.1980 i 09.05.1987 samolotów IŁ-62 gdzie ustalono winę pilotów. Po latach komisja ustaliła że przyczyną katastrof była awaria silników. TU-154 posiadał te same silniki , a pilot opisuje swoje przeżycia podczas lądowania na lotnisku Orly i zachowaniu się maszyny TU-154 , którą pilotował – wszystko do odsłuchania na stronie lub ściągnięcia w mp3
http://www.radiownet.pl/static/uploads/audio/20110120/20110120_wieckowski_pilot_smolen_wZphb5ca.mp3
w tracie opublikowania raportu MAKu minstre szef MSWiA Miller cały czas zasłania się tajemnicą (niewiem, nie mozemy ujawnic informacji itp.)
Jest taki moment kiedy praz nikogo nie pytany mówi mniej więcej tak: „mamy zapisy z pracy turbiny silnika” (czyzby jednak coś widzieli ?!)polecam przyjrzeć się sprawie
z punktu widzenia zamachowca
http://freeyourmind.salon24.pl/270314,z-punktu-widzenia-zamachowca
inne spojrzenie na katastrofę w Smoleńską, wielekrotnie czytanego przez Was blogera
http://blogmedia24.pl/node/37815
Oszustwo Katastrofy Smoleńskiej 10 kwietnia 2010-artykuł Pana Krzysztofa Cierpisza z Lund – Szwecja
Autor jest mgr inżynierem budowy samolotow ( PW w W-wie) i z ponad 30 letnim doswiadczeniem w pracy inzynierskiej. Dowody oszukańczej inscenizacji – ręcznego ułożenia -podrzuconych fragmentów wraku samolotu TU-154M.
Bardzo ciekawy artykuł warty przeczytania
Jak podaje onet i inne źródła Minister ON Bogdan Klich oświadczył dziś :
Zrezygnowaliśmy z lidera na dwa loty do Smoleńska, bo nie dostaliśmy go na czas od strony rosyjskiej – odpowiadając na pytanie: Czyja była decyzja o rezygnacji z dołączenia do załogi tupolewa 10 kwietnia rosyjskiego nawigatora?
A przecież od roku 2002 żaden polski samolot wojskowy nie miał na pokładzie rosyjskiego tzw. lidera. A to dlatego, że byłoby to niezgodne z procedurami NATO. Czemu minister obrony kolejny raz wprowadza nas w bład? A może jego ktoś wrabia. Wg tych samych źródeł nie ominie go dymisja.
Na razie prosimy o testowe wpisy i uwagi co do pomysłu.
To co pojawi się w tym miejscu (po rozpoczęciu stałej aktualizacji strony) wpisane w formie komentarza przez zalogowanych użytkowników naszej strony, może otrzymać status ważne i trafić do czytanych wiadomości w naszym radiu.
Wszystkie testowe wpisy sprzed rozpoczęcia realizacji pomysłu zostaną usunięte.
Audycje archiwalne
Najnowsze komentarze
Administracja
Niepoprawne Radio PL © 2009.
RSS Audycji i kometarzy.
54 zapytań. 12,699 sekund.