Wspaniałe pomysły i goła dupa

2

Wysłuchałem uważnie wykładu prof.Zybertowicza w ramach Kongresu Polska Wielki Projekt. (Aktualnie w niepoprawnym radiu a także na stronie z audycją http://a-535.4shared.com) I musiałem coś napisać, bo mnie bierze. Zanim przeczytacie posłuchajcie.

Tezy zasadnicze to: nie potrafimy się konsolidować, nie ma przywództwa, ale są już samoistotne elity i potrzebny jest kongres rozproszonego dziś Archipelagu Polskości.

W dużej części poglądy profesora podzielam. Nie będę tu pisał o nich tylko o Was. O was szanowni czytelnicy, blogerzy, administratorzy portali, członkowie i zarządy stowarzyszeń, fundacji, grupki robiące coś na własną chwałę i osobisty sukces. Jesteście samolubnymi patriotami. Zapatrzeni w siebie ogarniacie problem ale nie rozumiecie, że musimy go wspólnie rozwiązać!.

Co z tego że macie portal. Co z tego, że macie własne radio. Co wynika z waszych postów, tweetów czy facebookowych wpisów. Czy czujecie się lepiej jak naplujecie tuskowym do gara wklejając jakis gif na wykop?
Wasz portal przeczyta kilkanaście tysięcy z czterdziestu milionów, waszej audycji w internetowym radiu posłucha kilka tysięcy ludzi, a wasz post kilkaset. Docieracie do opinii? Jesteście zadowoleni z tych wyświetleń? To wyczerpuje waszą potrzebę buntu i protestu? Obnażyliście po raz tysiąc pięćset czterdziesty i czwarty peerel bis? Jeśli tak to gratuluję. Jeśli zrobicie to po raz kolejny to upijcie sie jak jeden czatowicz czyni to regularnie na naszym radiowym czacie pisząc przy okazji (opuszczając litery na skutek uszczerbków klawiatury) : Plska dupa gola, lub nie ma pysloscibo kwy zadza albo Polska miera bo wszystko snsyny. Z tym samym efektem wasza notka się spotka w społeczeństwie, jak jego na czacie. Zbanowana zostanie za wulgaryzmy!

Ja tę potrzebę rozumiem i szanuję. Walka to nie jebajka. Trza w mordę dać aż zaboli. Tylko czy na pewno zaboli? Czy ta Twoja, pisarzu blogerski, notka kogoś zaboli?
Czy ten Twój, Wasz portal do kogoś dotrze ze swoją rewolucyjną treścią? Czy Wasze kolejne radio nada rytm przekazu niezależnej treści do wszystkich Polaków na całym Świecie? A nawet czy ta Twoja corrykta historii zmieni sytuację Polaków i ich głęboki patriotyzm odrodzi?

Odpowiedz sobie, a ja tę odpowiedź w dwóch słowach z tytułu określiłem, bo tyle po tej waszej rewolucyjnej działalności zostanie.

I do tego miejsca pisałem w tonie pesymistycznym, a nie znoszę tego bez wniosku konstruktywnego „jak i co”. Skoro więc profesor (a to jest grupa najbardziej szanowana społecznie) mówi że mamy się konsolidować, to spróbujmy (Słuchaliście już – mam nadzieję – wykładu z audycji).

Znam cztery radia (pseudo radia) internetowe, nadające niezależne, własne audycje. Czy mozna zrobić jedno, cztery razy większe co do ilości słuchaczy i ilości poruszanych tematów?
Znam min.osiem dobrych portali blogerskich. (jeden wykluczam bo złodziej domeny) Czy jest szansa by stworzyć początkowo rss-owy portal o ośmiokrotnej mocy?
Jest miejsce w sieci na zbiór najnowszych informacji mediów niezależnych. Czy komuś zechce się w końcu pracować by ta strona stała się jakimś „onetem” prawicy?
Czy strona dotycząca walki z komuną ( http://ndzw.pl ) znajdzie swoje miejsce na waszych blogach.
Czy każdy z portali musi mieć własne – informacje z mediów? Nie można zrobić jednego źródła, który wsparty byłby (taką samą lub kilkukrotnie mniejszą) pracą poszczególnych adminów z portali? ( kmn.info.pl – w końcu wszyscy tam są dzięki inicjatywie Kongres Mediów niezależnych)
Czy admini stron blogerskich zdecydują się współuczestniczyć w tworzeniu kalendarium wydarzeń patriotycznych kalendarium365.pl

Chciałbym się mylić ale znam odpowiedź.
Dupa blada.

Kto winien ? Nie wiem. Może?
ty
Pomyśl.

List do profesora Zybertowicza mógłbym zacząć: Szanowny Panie profesorze. Nie istnieje archipelag. To są wyspy oddalone od siebie tysiącami mil morskich, a nawet (nie jestem pewien) może znajdują się te wyspy na innych planetach.
Pozdrawiam

Recent Posts
Showing 2 comments
  • MarkD
    Odpowiedz

    Nie chodzi o jeden portal, blog, radio.

    W notce nie wyraziłem się chyba jasno.
    Pisałem bowiem o potrzebie wyłonienia reprezentacji, określenia wspólnego miejsca w którym to co najważniejsze będzie do znalezienia ale nie za sprawą jednej osoby czy grupki, tylko z chęci i potrzeby własnej istniejących inicjatyw. A takiej chęci nie ma.
    Nie piszę „zróbmy”. Staram się robić to od kilku lat. nieznudzeni.pl – to rss funkcjonujący już 5 moze 6 lat. kmn.info.pl – dwa lata. I moje doświadczenie jest takie że nikt lub prawie nikt nie wspiera projektów mających cechy wspólne – mimo zaproszeń. Teraz powstaje miejsce informujące o patriotycznych wydarzeniachkalendarium365.pl i boję się że spotka tę inicjatywę podobna cisza. Zapisałem się tam jako chyba jedyny spoza organizatorów. A wystarczy rozejrzeć się po portalach. Na niezależnej po prawej – Spotkania/Nie przegap, na blogpressie : kalendarium wydarzeń, na blog-n-roll – ogłoszenia, na solidarnych – kalendarz itd. I zamiast jednego miejsca w sieci na które popracują ci autonomiści wzmacniając siebie nawzajem – kilka lub kilkanaście ukrytych po portalach i blogach i co ważniejsze, z braku sił i mocy obejmujących temat tylko częsciowo.
    Cóż za problem skupić siły, zrobić wspólnie jedno kalendarium i pobrać z takiego miejsca RSS na swoją stronę ?
    W ramach kmn robię z kilkoma (na palcach jednej ręki policzalnymi straceńcami) stronę kmn.info.pl. Przegląd ważnych portali informacyjnych naszej patriotycznej strony sieci. Jest tam do pobrania kod do wklejenia na stronę i portal. A sam przegląd otwarty jest na wszystkich chętnych do współpracy.
    Jaki efekt ? Po dwóch latach może na trzech, czterech portalach i to tych które jednak zdecydowały się by coś w ramach tej strony robić. A reszta :
    wiadomości, aktualności, z Polski i świata etc. Ale duma bo robią sami, czasem jedną osobą wyłonioną z administracji strony czy portalu. Oczywiscie będzie to informacja uposledzona i niepełna, bo jedna osoba czy środowisko nie znajdzie wszystkich informacji, nie wskaże miejsc sobie nieznanych. Ale już miejsce wspólne taką cechę może mieć.
    Nie chcę pisać o skrajnych przypadkach, np.sytuacji gdy jeden z portali prawicowych przedruk jednego artykułu (ze wskazaniem miejsca źródłowego) uznał za łamanie praw autorskich i groził sankcjami. Wyobrazić można sobie, że za informowanie że ktoś robi patriotyczną imprezę, ten ktoś zaatakuje cię w sieci pisząc że : X podał informację że robię imprezę i zrobił to bez mojej wiedzy.
    To przypadki skrajne, a mniej skrajne? Puściłem kiedys w radiu wywiad ściągnięty z YouTube z prof.W. (materiał oznaczony jako publiczny, prawa CC) Jak zwykle poinformowałem skąd wzięty materiał. Wypowiedź patriotyczna itd. Efekt – mail z pretensją że „bezprawnie” i to nie od profesora tylko od „twórcy”.
    O filmach w sieci.
    Mamy tysiące kamerek na spotkaniach i każdy właściciel dumny jest ze swojej produkcji. Jest nawet jedna „większa” kamerka z której prac korzystają inni. Świetnie, ale nie dla nas, nie dla widzów. Potrzebne jest miejsce gdzie w sposób zorganizowany będę te kanały istnieć wspólnie, podzielone na tematykę, otagowane nazwiskami uczestników, panelistów czy wykładowców, miejscem etc.
    Zrobienie tego miejsca bez inicjatywy autorów obarczone jest ciężarem oskarżeń o czerpanie z ich pracy. Czerpanie nie korzyści, bo większość robi to w wolontariacie i z patriotycznej potrzeby, tylko o czerpanie z sukcesu innych dla własnej chwały. Skrajne przykłady podane wyżej świadczą o tym co nazwałem „samolubnym patriotyzmem”.
    O wykładach, seminariach, kongresach, spotkaniach.
    Znowu każdy sobie rzepkę skrobie. Jeździ sobie profesor po różnych miastach, koszty mu zwrócą lub nie i wykłada, mówi mądrze i uczy. A po każdym z wykładów wraca do domu by dzień później wsiąść do pociągu i pojechać do tego samego miasta i powiedzieć prawie to samo ale innym organizatorom. Wykład zostanie nagrany albo nie, zostanie sfilmowany albo nie, zostanie wyemitowany w radiu albo nie. Najczęściej przepadnie jeśli środowisko mało techniczne. Jeśli organizatorzy zorganizują jakiegoś nagrywającego to dowie się o wykładzie profesora wąskie grono słuchaczy, czytelników zdających sobie sprawę, że taki organizator w ogóle istnieje.
    Kierunek działań sam się nasuwa i nie będzie to pozbawianie tych środowisk samodzielności. Nie jest to pozbawianie ich autonomiczności. Potrzebna jest współpraca i utworzenie wspólnej centrali po to by inicjatywy wychodziły jak najszerzej i trafiały do jak najliczniejszej rzeszy odbiorców.
    Znowu wspomnę, że jako radio usiłowaliśmy namówić kilka ważnych środowisk do stworzenia – kolejnego już w historii – Uniwersytetu Latającego. Efekt żaden. Pozytywne przyjęcie i zero pracy wspólnej. A przecież są już nawet cykle wykładów. Znakomite Solidarnych2010, Stowarzyszenia Polska Jest Najważniejsza, Polonii Christiana itd. Tylko te cykle robione są w ramach jednej grupy i jednego kręgu odbiorców. Nie trafi do innych bo ci inni mają własne plany które realizują w tym samym terminie… itd.itp.itd.
    Są też zagrożenia wynikające także z tego braku współdziałania. Nie istnieje miejsce udzielania pomocy prawnej portalom i autorom wolontariackich inicjatyw. Próbujemy robić to w KMN (kongres skupia 70 podmiotów), ale zainteresowanie pracami marne lub żadne.

    Mam nadzieję że to uzupełnienie będzie czytelne. Nie jestem niecierpliwy jak napisał w komentarzu jeden z czytelników. Nie martwię się, że środowiska za wolno powstają czy się za słabo rozwijają. Postęp jest. Problem w tym że zamykają się zamiast otwierać, działają dla własnej chwały a nie dla publicznego dobra mimo słów świadczących o dobrych intencjach.
    Narzekam często na brak wsparcia polityków. Ale jak oni mają wspierać tysiąc inicjatyw. Każdą z osobna?
    Wracając do pojęcia Archipelagu. Nie ma potrzeby przesunięcia tych wysp w jedno miejsce. Jest potrzeba by wyspy te mówiły jednym językiem, miały łączność, przedstawicielstwo, uniwersytet, centralną agencję informacyjną, a każdy z nas mając taką informację wsiądzie na prom i skieruje się tam gdzie mu najbliżej.

    Pozdrawiam
    MarkD

  • Katarzyna
    Odpowiedz

    Bo problem w tym, że nie odróżniamy poglądów od wspólnego działania dla osiągnięcia celu. Jest i inny wstydliwy temat; co ja z tego będę miał, pyta wielu, patrząc jak rośnie obok mainstream prawicowy za pieniądze i wybiera co bardziej spolegliwych.
    Od czasu powstania salonu 24 wielu świetnych blogerów dało się nabrać na karierę dziennikarską. I dawno też zniknęli w przestrzeni wirtualnej, wyrzuceni na margines.
    Nie jest złem, że młody człowiek szuka drogi przebicia zaczynając od blogowania i inicjatyw społecznych, ale chce mieć z tego również korzyści materialne.
    Jak to pogodzić? Stąd może wiele inicjatyw ale rozproszonych.

Skomentuj Katarzyna Anuluj pisanie odpowiedzi